Niemiecki Spiegel o Słowianach Połabskich

.

Poniższy tekst jest tłumaczeniem artykułu ze Spiegla z roku 2007. Link do artykułu podrzucił w komentarzu Jaksar. Uważam artykuł Spiegla za na tyle istotny, iż warto się z nim zapoznać.
Tłumacząc ów tekst stałem przed dylematem. W grę wchodziło tłumaczenie „wolne”, lub tłumaczenie jak najbardziej wierne oryginalnemu tekstowi. Tłumaczenie wolne jest łatwiejsze a efekt przyjemniejszy do czytanie. Tłumaczenie wierne daje tekst dosyć „kanciaty” i niezgrabny. Różnice w gramatyce i składni zdań, ale i różnice w „duchu” różnych języków oraz kłopoty z idiomami dają w efekcie tekst cokolwiek toporny. Chciałem jednak aby owo tłumaczenie oddawało „ducha” tekstu ze Spiegla  – opolczyk

.

*****

.

Droga do historii
Odwiedziny z szarej strefy
Manfred Ertel

.

Historia Niemców jest bez (udziału w niej) Słowian nie do pomyślenia. Ci poganie ze Wschodu przybyli z ciemności europejskiego świata i pozostawili po sobie tchnienie (powiew) kultury i demokracji.

Tak zapewne wyobrażali sobie ówcześni niemieccy chrześcijanie sąd ostateczny, a co najmniej święty Gniew Boży: dzikie hordy napadają na niewinnych feudałów i chłopów z ich rodzinami. Domostwa i pola zostają spalone, bydło i ludzie zmasakrowani. Na koniec pozostają zniszczenie, śmierć i diabeł.

Jest rok 983, kiedy to cesarstwo rzymskie na niemieckich ziemiach w taki właśnie sposób zatrzęsło się w posadach. 29 czerwca płonie siedziba biskupa w Havelbergu w pobliżu Łaby, 1 lipca w płonie (siedziba biskupa) w Brandenburgii.

„Barbarzyńcy” ze wschodu przekraczają nawet Łabę, plądrują klasztor Kalbe nad rzeką Milde w pobliżu dzisiejszego Salzwedel w Saksonii-Anhalt i niszczą wiele wiosek. Plądrują Hamburg, a biskupstwo  Aldenburg w Ostholstein położone naprzeciwko Fehmarn zostało wgniecione w ziemię/zrównane z ziemią. Jedynie dzięki ucieczce na łeb na szyję w kierunku na zachód uratowali swoje życie dostojnicy kościelni i polityczna elita.

Atak Słowian ze wschodu wywołał takie zaskoczenie, że ówcześni kronikarze jeszcze lata później filozofowali/zastanawiali się – kim są ci atakujący i skąd się oni wzięli – jak to sformułował na początku następnego stulecia biskup Thietmar z Merseburga, kronikarz z tamtych czasów.

Atak ten, który do kronik przeszedł pod nazwą Powstania Słowiańskiego (Slawenaufstand) przeprowadzili Wieleci (Lutycy).  Tak nazywał się związek wielu mniejszych plemion, które wcześniej nie zauważone mieszkały na terenie Meklemburgii i Pomorza Przedniego pomiędzy dolnym biegiem rzeki Warnowy, rzeką Penne i Havel.

Wieleci byli poganami, jak większość ówczesnych Słowian. Czcili Bogów takich jak Świętowit, czterogłowy Bóg wojny. Jego kolosalna statua, którą czczono także w związku ze żniwami stała w grodzie na wyspie Rugii nad samym urwiskiem morskim – jej replika przyciąga do dzisiaj turystów na przylądku Arkony.

Także Swarożyc, słowiański bóg ognia i światła, był szczególnie chętnie adorowany, prawdopodobnie czczony był w legendarnekj Retrze-Radogoszczy. Ta drewniana, pełna figur bóstw świątynia mieściła się prawdopodobnie na południowym wybrzeżu jeziora Tollensesee w Meklemburgii.

Jak wiele innych ludów (słowiańskich) Wieleci nie posiadali monarchii ani centralej władzy. Ludy słowiańskie składały się raczej z małych grup skupionych wokół pojedynczych grodzisk, a władzę polityczną sprawowały zgromadzenia całej wspólnoty (wiece).

Ograniczenie ich autonomii wspólnoty słowiańskie zdecydowanie odrzucały, także paternalizm nad nimi ze strony króla czy kościoła.
Z tego powodu Wieleci bronili się przeciwko narzuceniu ich terenom leżącym na wschód od Łaby władzy cesarskiej i papieskiej. Ostatecznie, z toporami w rękach zaatakowali nawet sami kraje chrześcijańskich Niemców, którzy chcieli ich podbić.

Powstanie Słowian z roku 983 było czymś więcej niż tylko ich walką o pretensje do sprawowania władzy czy rewoltą przeciwko zniewoleniu. Razem z nim pojawiła się także wiedza, że państwo niemieckich monarchów i książąt kościoła w X wieku było w najwyższym stopniu kruchą mieszaniną multi-kulti – a nie Niemcy jedną (zgodną) ojczyzną – jak później historycy o nastawieniu narodowym to chętnie przedstawiali. Fryzowie, Frankowie, Alemanowie, Turyngowie, Bawarczycy, Saksończycy , no i Słowianie. Większość mieszkańców państwa niemieckiego była wtedy chrześcijanami – choć wielu z nich nawrócono jedynie za pomocą miecza.

Metodą żelaznej pięści Karol Wielki (747 – 814) i jego następcy narzucili ludom życie pod batem kościoła i korony. Masowe zabijanie, deportacje, przymusowe chrzty, drakońskie prawa i siłowe wtłaczenie w ciasną sieć systemu panstwowo-kościelnego – to był program, przy pomocy którego przez 200 lat powiększano i scalano cesarstwo.

Ten kurs załamał się pod wpływem powstania Słowian. Słowianie zrzucili na 150 lat dominację niemiecką nad ich terenami – co było być może najważniejszą cezurą w ówczesnej wspólnej historii Niemców i Słowian.

A ta zaczęła się chyba w VI wieku. „Poniekąd z ciemności historii” – tak pisał jeden z historyków, przywędrowały ludy słowiańskie w okolice, które zostały, często dużo wcześniej, opuszczone przez ludy germańskie. Tak przywędrowali Słowianie poprzez Czechy do środkowych Niemiec. Szli wzdłuż Łaby aż do Magdeburga i rozlały się po Havellandzie. Inni osiedlili się między Soławą a Muldą albo powędrowali na północ.

Pod koniec VI i na początku VII wieku najdalej na zachód osiedlone ludy słowiańskie, zwane Połabskimi wytworzyły trzy duże rodziny (grupy):

Obodryci na północy pomiędzy Ostholstein i Meklemburgią,

Wieleci na Pomorzu Przednim i wschodniej Meklemburgii;

Serbołużyczanie pomiędzy Łabą i Soławą.

To były jednak tylko linie zasiedlenia (na mapie). W rzeczywistości było Słowian wówczas równie niewiele jak Niemców.
Historycy rejestrowali tuziny słowiańskich szczepów i ludów we wczesnym średniowieczu na późniejszych terenach niemieckich i w ich bezpośrednim sąsiedztwie: Ranowie na Rugii, Wolinianie  nad Zalewem Szczecińskim, Wagrowie pomiędzy rzeką Trave a Zatoką Kilońską czy Pomorzanie pomiędzy Odrą a ujściem Wisły, Glomici pomiędzy rzeką Mulde a Łabą czy Ukranowie w Marchii Wkrzańskiej.

Ok. roku 800 dla ok. 50 000 Słowian tereny pomiędzy Łabą i Odrą roku były ich domem, a ich samych z upływem czasu było więcej i więcej. Niemieckich sąsiadów nazwali „Niemcy” czyli niemi/niemowi, bo ich nie rozumieli.

Zachodnia Europa początkowo nie zauważała i nie zwracała uwagi na te luźne plemiona. Ziemie za Łabą były dla niej „szarą strefą”, jak nazwał ją polski historyk Aleksander Gieysztor, strefą buforową pozornie bez oblicza i bez historii leżącą pomiędzy dwiema potęgami wczesnego średniowiecza – imperium Frankijskim na zachodzie i Cesarstwem Bizantyjskim na południowym wschodzie Europy.

Paradoksalnie to właśnie demokratyczny styl życia Słowian zdaniem profesora historii Europy Wschodniej, Christiana Lübke spowodował w cesarstwie zachodnim brak zainteresowania plemionami słowiańskimi. Luźne plemiona Słowian nie tworzyły silnych państw i nie były postrzegane jako polityczny faktor. Nie podlegały też one potężnym władcom, nie tworzyły własnych epok czy przełomów. Wcześniejsi kronikarze, jak bizyntyjczyk Prokopiusz z Cezarei byli kompletnie zaskoczeni, gdy odkryli, że istnieje lud Słowian od zarania dziejów żyjący w demokracji.

Niewiele wiemy o tym cudownym (dla Słowian) okresie. Nadal, w porównaniu do innych dziedzin naukowach badań o życiu Słowianach, bardzo mało znanych jest słowiańskich wykopalisk archeologicznych. Rzadko tylko zdarzają się wykopaliska tak bogate w skarby jak te z roku 1973 w Ralsvieku na Rugii. Znalezione 2200 orientalnych monet ze srebra i cztery łodzie dębowe z okresu średniowiecza pokazały, że ta wyspa była wówczas ważnym ośrodkiem handlu na wybrzeżu Bałtyku.

Jak by nie było, nazwy wielu miejscowości na wschód od Łaby, zakończone typowymi słowiańskimi końcówkami, np. -ow  jak Wustrow czy Kummerow wskazują na stopienie obydwu grup narodowych (Germanów i Słowian). To samo dotyczy rdzenia „Wenden” (Zachodni Słowianie) w nazwie wielu miast i regionów. Wendisch Evern w Dolnej Saksonii jest tego przykładem, kolejnymi są  Wenddorf w  Saksonii-Anhalt czy Wendisch Waren  w Meklemburgii-Pomorzu Przednim.

Wendowie jest chyba najstarszą i najpopularniejszą wspólną nazwą dla wszystkich Słowian Zachodnich, którzy osiedlili się na niemieckiej ziemi. Także Wendland, dzisiaj ponownie twierdza oporu, tym razem przeciwko energii atomowej, otrzymał nazwę od tych Słowian. Tam osiedlili się (ich język wymarł w 1756 r.) Drzewianowie/Drawänopolaben.

Prawie wszystkie większe miejscowości w Wendlandzie mają słowiańskie pochodzenie co dokładnie widać po układzie budynków. Są one najczęściej ułożone w kształcie półkola lub podkowy wokół okrągłego placu w centrum. Stąd pochodzi nazwa „wiosek kołowych”. Szczególne znaczenie posiadał gród Weinberg w dzisiejszym Hitzacker – jak twierdzi historyk Karl-Heinz Willroth. Tutaj jego zdaniem koncentrowała się polityczna władza Wendlandu i tutaj rozwinęło się życie gospodarcze tego regionu [teoria o politycznym centrum w grodzie Weinberg sprzeczna jest z demokrytyczną strukturą ludów słowiańskich, które nie wytworzyły na Połabiu politycznych ośrodków władzy – przyp. AS].

Rzemieślnicy, którzy od VIII wieku osiedlali się w pobliżu dopływu Łaby – Jeetzel – kultywowali własne formy obróbki rogów i kości przy produkcji grzebieni czy przy produkcji szklanych paciorków. Pełen słowiańskich idiomów język Drzewian był w Wendlandzie do XVIII wieku rozpowszechniony – podobnie jak dzisiaj jeszcze język serbskołużycki na Łużycach.

Tam, gdzie słowiańscy przybysze zastali ziemie już zasiedlone (przez Germanów), lub gdzie nakazywały tego względy gospodarcze, wzajemne zbliżenie i integracja funkcjonowały cząsto bezkonfliktowo. Tzw. Słowianie znad Menu i rzeki Rednizt żyli już w czasach Karola Wielkiego nad górnym Menem.

W delcie Odry w pobliżu Wolina [Niemcy wciąż nie kryją nostalgii za tymi „niemieckimi” terenami – przyp. AS] wykopalika świadczą o targowisku dla chrześcijan i pogan, gdzie spotykali się i handlowali Saksończycy, Słowianie, Grecy, Fryzowie, Duńczycy i przedstawiciele innych ludów. Kronikarze jak Adam z Bremy, XI-wieczny kronikarz biskupstwa Hamburga-Bremy uważał to wieloetniczne skupisko za największe wówczas miasto Europy. Także pomiędzy Łabą a Soławą żyli Słowianie często tuż obok niemieckich sąsiadów, jak twierdzi historyk Lübke – tak że kontakty niemieckich chrześcijan i (słowiańskich) pogan były wówczas czymś najzupełniej normalnym.

Tak, że nie było zwykłym retorycznym frazesem pytanie premiera (Brandenburgii) Manfreda Stolpe zwrócone przed niewielu laty do Brandenburczyków: „kto z nas nie ma słowiańskiej babki?„. Rzeczywiście korzenie wielu Niemców, zwłaszcza poprzez ich nazwiska to pokazuje. Końcówki na -cki czy zdrobnienia na -ke jak u Dutschke są tego typowymi przykładami.

Stare, szacowne niemieckie miasta i miejscowości, które znajdują się w przewodnikach turystycznych, mają ich historyczne korzenie w słowiańskim osadnictwie. Gdzie dzisiaj Winnetou i Old Shatterhand w Bad Segebergeru walczą ze złem (inscenizacje dla turystów) wybudowali Słowianie w 1134 Siegesburg i w ten sposób zapoczątkowali historię tego dzisiaj powiatowego miasta. W czasach Obodrytów powstały w Starigardzie (dzisiejszy Oldenburg w Holsztynie) i Wiligardzie (Meklenburgia) najstarsze porty morskie tego regionu.

Uczono się z obopólną korzyścią od siebie nawzajem. Wykopaliska w Oldenburgu potwierdzają, że rytuały wczesnej dyplomtycznej kultury – obfite uczty i reprezentacyjne podarunki – Słowianie przejęli od Franków. Słowiańscy pośrednicy reprezentowali z drugiej strony już w VIII wieku w sprawach gospodarczych interesy klasztoru Lorsch, a słowiańska służba pracowała w bawarskim klasztorze Kremsmünster.

Niemieccy rzemieślnicy z kolei podglądali u Słowian technikę i sztukę. W znaleziskach ceramicznych z wczesnego średniowiecza w górnej Frankonii widać wyraźnie wpływy słowiańskie na kształty i ozdoby niemieckich wyrobów ceramicznych. Biżuteria, kolczyki ze srebra, korale ze szklanych paciorków, szklane pierścionki, bransolety ze srebra, diademy zdobione charakterystycznymi pętlami w kształcie litery S pokazują, że Słowianie byli obeznani w produkcji i używaniu biżuterii i ozdób w średniowieczu i nadawali ton modzie.

Kluczowym punktem zwrotnym dla wolności i niezależności zachodnich Słowian była krucjata połabska z 1147 roku. Dziesiątki tysięcy niemieckich i duńskich rycerzy, pod dowództwem saksońskiech książąt Henryka Lwa i Albrechta Niedźwiedzia, w imieniu Boga ruszyło przeciwko słowiańskim poganom, aby ich ostatecznie podbić. Wspomagali ich czescy władcy – w duchu chrześcijanie ruszyli do bratobójczej walki.

Ale normalne funkcjonowanie obok siebie niemieckich wierzących i słowiańskich pogan tak mocno było już zakorzenione, że nie wszyscy misjonarze w zbrojach byli szczęśliwi z udziału w tej przymusowj chrystianizacji. Kronikarz Helmod von Bosau w każdym razie odnotował przypadki sprzeciwu: „Czy nie jest ta ziemia, którą niszczymy, naszą ziemią  i ten lud, który zwalczamy nie jest naszym własnym ludem?” protestowali liczni krzyżowcy.

Jednak ich sprzeciw pozostał bez odgłosu. Słowo papieża Eugeniusza III i interesy świeckich władców przeważyły. Dzisiejsze  ziemie Niemiec Wschodnich dostały się wówczas pod niemieckie panowanie, więcej i więcej niemieckich chłopów osiedlało się w późnym średniowieczu na wschód od Łaby. Słowiańskie ludy musiały się podporządkować/dopasować lub te ziemie opuścić. Pozostały  po nich tylko nazwy.

Rugia

Ta bałtycka wyspa osnuta jest legendami i historią. W czasach rzymskich mieli tutaj mieszkać Rugiowie, germański szczep, po nim przyszli wzbudzający strach na bałtyku jako piraci Ranowie (Słowianie), ich religijnym centrum była Arkona. Potem przyszli Duńczycy, Szwedzi i Prusacy. Mimo to rzecznicy romantyków (niemieckich) przerobili tę wyspę na praniemiecką. Urodzony na Rugii w 1769 roku poeta nacjonalista Ernst Moritz Arndt, wielbił „germańskość” tego najdalej na północ położonego skrawka Niemiec.

Tutaj jest oryginalny tekst ze Spiegla:

http://www.spiegel.de/spiegel/spiegelspecialgeschichte/d-50620289.html

.
.

*****
.
.

Jak na niemiecką gazetę powyższy tekst o Słowianach Połabskich  jest niezwykle pozytywny.
Autor naturalnie trzyma się tzw. koncepcji allochtonicznej. Pisze więc, że na Połabie Słowianie przywędrowali gdzieś w VI w. (wanderten slawische Stämme in Gegenden ein, die von germanischen Stämmen zum Teil lange vorher verlassen worden waren.) Zaznacza przy tym, że Słowianie przywędrowali na tereny, kóre już od dłuższego czasu były rzekomo opuszczone przez mieszkające tam wcześniej plemiona germańskie. Jest to oczywista bzdura. Wtedy, jak i dzisiaj, najważniejszą rzeczą dla egzystencji było jedzenie. Połabie było żyzne, obfitowało w zwierzynę. Rzeki i jeziora były pełne ryb i ptactwa wodnego. Były tam świetne warunki do życia. Dlaczego więc plemiona germańskie miałyby ten teren opuszczać?

Niemniej tekst ten ukazuje Słowiańszczyznę w bardzo korzystnym świetle. Tak o Słowianach nie pisali i nie piszą wierzący chrześcijanie, a zwłaszcza katolicy. A szczególnie katolicy polscy. Którzy uwielbiają naszych przodków poniżać, ośmieszać i przedstawiać ich jako prymitywną i barbarzyńską dzicz.

.

.

W porównaniu do ich opluwających Słowiańszczyznę publikacji i inscenizacji tekst niemieckiego autora (kto wie, może i on chciałby mieć prabakę Słowiankę) zasługuje na szczere uznanie.

.

opolczyk

.

.

Reklamy

46 thoughts on “Niemiecki Spiegel o Słowianach Połabskich

  1. To jest ciągle okres nocy Swaroga. A przecież Słowianie nie pojawili się tysiąc czy nawet dwa tysiące lat temu. Nadto noc Swaroga to okres niepowodzeń. Czekam na tekst, który pokaże 150 milionów lat przeszłości Słowiańskiej. Z chęcią zobaczę jakieś polskie ustosunkowanie się do Atlantydy i Hiperborei.

    Zaganpolska:
    Napisz, podrzuć, wrzucę na bloga.
    opolczyk

    Lubię to

    • Hej to Słowianie żyli na długo przed wymarciem dinozaurów (te wyginęły podobno 65 milionów lat temu)? Ja też czuję sentyment do dawnej słowiańszczyzny, ale historii nie zmienimy. Gdybyś pisał o 150 tysiącach lat byłoby tysiąc razy krócej, ale niewiele lepiej, bo chyba (choć nie jestem historykiem), żadnej współczesnej kultury nie da się powiązać z tak odległymi przodkami naszego gatunku.

      Lubię to

    • Dominik:

      Sprawa Arkaimu zasługuje na pogłębione badania.
      Tymczasem wracam do spraw bliższych temu tematowi.
      Znalazłem forum angielskojęzyczne. Jest tam dużo ciekawych wpisów o kulturze Słowian Połabskich.
      http://www.theapricity.com/forum/showthread.php?t=11803
      Jak widać za granicami i w obcych językach bardziej się co niektórzy interesują naszymi korzeniami niż nasi rodacy jahwiści.
      Nie tylko katolicy gardzą naszą kulturą. Znalazłem obrzydliwy tekst polskich prawosławnych o „nawróceniu” Słowian.
      Zwróć uwagę, że ta żydłacka swołocz nie pisze inaczej o Słowianach przed zjahwizowaniem niż „barbarzyńcy”.

      „Jednym z najważniejszych wydarzeń, które należy przypisać wpływowi Bizancjum, jest nawrócenie Słowian i ludów z nimi spokrewnionych. Wydarzenie to ma tym większe znaczenie, że zbiega się z wyjściem tych ludów z pierwotnego barbarzyństwa i z wejściem ich do cywilizacji.”

      „Jest rzeczą zupełnie naturalną, że Kościół zainteresował się tymi jeszcze barbarzyńskimi ludami.”
      http://www.cyrylimetody.marianie.pl/nawrocenie.htm

      Sami byli i są dziczą, odmóżdżonymi żydłakami i barbarzyńcami niszczącymi własne korzenie i własną kulturę, a tych co własnej kultury bronili nazywają barbarzyńcami. Zdrajcy za bizantyjskie srebrniki, renegaci, zaprzańcy…

      Tutaj jeszcze jeden filmik – jahwistyczna gloryfikacja rozpoczęcia największego w dziejach ludobójstwa.

      Jeśli tej dżumy duchowej, kulturowej i umysłowej się nie wytępi, to świat zginie.

      Lubię to

  2. Co do dziedzictwa Słowian Połabskich — marzy mi się odrodzenie słowiańskie na tamtych terenach. Polaków rola w tym znaczna być może, i Czechów i innych Słowian, ale przede wszystkim demograficznie powinno się oprzeć połabskie słowiańskie odrodzenie na powrocie do Słowiańszczyzny zniemczonych Słowian Połabskich. A tych jest kilkadziesiąt milionów. Ich trzeba uświadomić, kim są i przekonać do powrotu do słowiaństwa. Trzeba w Niemczech wytworzyć modę na słowiańskość, tak, żeby tysiące i miliony szukały swoich słowiańskich korzeni i uczyły się języka połabskiego. Popularyzacja słowiańskości w Niemczech jest zadaniem Polaków , Czechów i innych Słowian. To powinno być dla Czechów i Polaków zadośćuczynieniem za przodków naszych, którzy pomagali w krucjatach połabskich.

    Odrodzone państwo słowiańskie między Łabą i Odrą może powstać. I prawdopodobnie powstanie. Jako słowiańskie przedmurze przed islamskimi republikami zachodniej Europy po demograficznym samobójstwie narodów germańskich podjudzonych po II wojnie światowej do otwartej polityki emigracyjnej.

    Sława Słowianom!

    Lubię to

    • Mocniejszy:

      Na sprawy Słowian Połabskich w Niemczech nie mamy wpływu. Zadbajmy najpierw o Słowiańszczyznę w Polsce. Polska jest bardziej skatoliczona niż Niemcy. U nas umysły milionów zatruwa jahwizmem rebe Rydzyk i jego imperium medialne.
      U nas są „intronizatorzy”, którzy chcą obrzezanego „mesjasza” na króla Polski. U nas jest najwięcej „pielgrzymek” do żydówki.
      Zróbmy najpierw porządek u siebie.

      Islamizacja zachodowi nie grozi. Po to globaliści ściągnęli tam kilka milionów muzułmanów, aby konfliktować i rozbijać społeczeństwa. I sporami pomiędzy wyznawcami żydowskiego Jahwe i żydowskiego Allaha odwracać uwagę od spraw ważniejszych. A przy okazji tych sporów pomiędzy dwoma religiami abrahamicznymi Goje zapominają o ich własnych korzeniach.
      Krzyż-rzymska szubienica walczy z Półksiężycem (podrzuconym Arabom przez koczowników).
      A Gwiazda Dawida zaciera łapska…

      https://opolczykpl.wordpress.com/2012/03/03/historia-naturalna-religii-monoteistycznych/

      Lubię to

  3. Pisanie o Slowianach jako o ludziach ciemnych, nieoswieconych ktorzy w momencie przyjecia chrztu zeszli z drzew jest im na reke, przyszly Katolak musi myslec o swoich przodkach ktorzy byli poganami jako o dzikusach, to stanowczo odrzuca w nich chec szukania jakiejkolwiek informacji na temat ich kultury, religii i zajecia sie szerzeniem religii przeznaczonej dla zydow,
    dopoki nie zaprzestana takiego ksztalcenia u przyszlych pokolen nie zaistnie nawet iskierka
    checi dowiedzenia sie czegos o swojej przeszlosci

    Lubię to

  4. Odrodzenie słowiańskie na Połabiu (tymczasowo zwanym Wschodnimi Niemcami) miałoby wielki wpływ na odrodzenie słowiańskie w Polsce na zasadzie naczyń połączonych, na zasadzie fali, lawiny, na zasadzie rezonansu. Po prostu w zgodzie z prawami natury. W im większej liczbie miejsc zacznie grać słowiańska struna dobrą melodię, tym więcej wzbudzi się innych strun, a one będą wzbudzać kolejne, aż cały świat słowiański stanie się na powrót sobą. W Polsce (i Czechach) panuje od dawna moda na to, co zza Odry. Proszę sobie wyobrazić, jak na Polaków podziałałoby odradzanie się słowiańskości na Połabiu. Może dopiero wtedy dotarłoby do naszych rodaków, kim są i gdzie nasze korzenie.

    Granie na dwóch głównych jahwizmach buforowych przez jahwizm korzeniowy jest oczywistą oczywistością. Gdzie dwóch się kłóci, tam trzeci korzysta. Ale na Połabiu tym trzecim może być Słowiańszczyzna. I z tej ziemi nieszczęsnej uśpionych Słowian po niemiecku szprechających może wyjść odrodzenie słowiańskiej dumy! Tam poczyniła największe szkody rzymska inwazja na Słowian Zachodnich i tam może zostać ostatecznie odparta.

    A co do wpływu Polaków na Połabie… W dobie internetu na początek wystarczy znajomość niemieckiego.

    Przydałaby się w ogóle taka wszechsłowiańska organizacja wspierająca odrodzenie słowiańskie na Połabiu.

    Wiem, że cele tak kreślone wydawać się mogą trudne, gdy w słowiańskich państwach źle się dzieje. Ale nie są niemożliwe. A teraz gdy w Niemczech upada chrześcijaństwo, wzrasta strach przed islamem, germańskość jest skompromitowana przez hitlerowców i panoszą się Mamończycy — jest czas sposobny dla odrodzenia słowiańskiego. I lepszej sposobności może nie być. Jeśli nasze pokolenie tego nie wykorzysta, potem może być wiele trudniej. A dla Polski korzyść byłaby oczywista: pacyfikacja głównej germańskiej siły, odgrodzenie od niej i w przypadku wymknięcia się zachodnioeuropejskiego islamu spod kontroli — zabezpieczenie przed bezpośrednim sąsiedztwem.

    I jeszcze jedno: przeniesienie walki o Słowiańszczyznę na terytorium pod niemiecko-mamońskim zarządem byłoby jak oskrzydlenie przeciwnika i pomieszałoby szyki siłom antysłowiańskim w całej Europie.

    Lubię to

  5. Niewiem czy i Wy zauważyliście pewien fenomen, a mianowicie, zaciekły wróg Słowian który na sumieniu ma dziesiątki plemion Słowiańskich, i nie tylko, nie boi się dzuisiaj poruszać tematów które stawiają jego przeszłość w niezbyt pozytywnym świetle. Pogaństwo podobnie jak i inne wyznania w Niemczech sa tolerowane i zaden z kleryków nie ośmieliłby siź na tego rodzaju ekscesy jak koles Rydzyk czy Natanet lub im podobi. Gminy nie zwracają uwagi na to ktory kościół ma więcej do powiedzenia a który mniej, rozstrzygają wnioski na podstawie dosc liberylnych przepisów…
    Owszem, ktoś może powiedzieć, nie trudno jest paść na kolana przed ofiarami wiedząc, że dokonane zło jest nieodwracalne, nie trudno jest przyznać się do zła, wiedząc, że nie ma nai tych którym to zło się uczyniło ani, że nie ma ich potomnych przed którymi trzeba by było się chośby w moralny sposób usprawiedliwiać. Przeszłość jest Historią i choć ta lubi się powtarzać, nikt nie odbuduje Wedyjskiej wspolnoty Słowiańskiej. Mimo to, ukazjące się od wielu lat artykuły, ksiązki i inne wydawnictwa w Niemczuech by zrozumieć wogóle Historię tego państwa. Niestety, 90% Niemców nadal uważa, że są ofiaram,i II Wojny swiatowej, że to my zajęliśmy ich ziemie i mamy wobec nich dług. Tak samo mysli wielu Polskich politykow a nawet młodzieży ze szkół średnich. niedawno oglądałem program na TV Polonia właśnie o takiej młodzieży. W zapleczu rekonstrukcji Hostoprycznej mówią, że oddają cześć dawnym „prawowitym” mieszkańcom Warmi, Mazur i Pomorza a nawet Slóska wdziewając białe płasdzcze z czarnym krzyżem i pżielęgnując tradycje owego ludu…
    Na terenie Niemiec mówi sie co innego, pisze co innego a całkiem co innego się robi. kiedy Niemcy Adenauera odzegnały się od rozporządzeń hitlerowskich uniewazniając wszystkie decyzje jego rządów, zachowały i do dzisiaj stoją przy jednej, jedynej – odebranie (w 1940 r. dekretem Himmlera) Polakomk praw mniejszosi Narodowej co pozwoliło by naszym Rodakom w Niemczech nie tylko kandydować do Bundestagu ale też aktywnie jako Polacy angażować się w politykę i mieć przez to wpływ na decyzje i rozporzadzenia dotyczące ponad 3 mln grupy Narodowosciowej z korzeniami Polskimi. Mniejszosci Narodowe maja prawa do finansowanych z kasy rzadowej pieniedzy na szkolnictwo i rozwoj kultury Narodowej. W przeciwienstwie, Polska podpisujac traktat z 1991 roku ktory Niemcy tak wysiujdali Polaków, że ta przyjela na siebie zobowiazania wobec 150 tys mniejszosci niemieckiej ladujac w nia fundusze w wysokosci przekraczającej ponad 17 razy te jaka daja Niemcy Polakom w Niemczech. Biorac pod uwagę, że mniejszosc niemiecka kierowana z zaplecza przez nienawidzaca Polske i Polaków panią Steinbach dostają fundusze od rządu Niemcieckiego oraz Bawarskiego, można zrozumiec, dlaczego tak usilnie wiele osób szuka dzisiaj starych dowodów swoich dziadków i przyjmuje obywatelstwa niemieckie wyrzekając się Polskości. Wielu jednak zapomina, że w okresie do 1918 rtoku, 2/3 Polaków byli obywatelami Niemiec lub Austri (nie mówiąc już o Rosji). Większość tych ludzi czuła się polakami, pielęgnowała tradycje Narodowe, organizowała Powstania, opór…była członkiem ZPwN „Rodło” czyli należała do mniejszosci Polskiej w Niemczech. Wielu z nich straciło życie a ich dzieci i wnuki dzisiaj próbuja udowodnić, że oni są Niemcami….wstyd….
    Inny problem Germanizacji Słowian współcześnie to historia jedynegoocalalego plemienia Słowiańskiego w Niemczech, Serbow Łużyckich. Zacvhowanie przez nich tak długo swojej tożsamości to nie tylko odwdzięczenie się za to, że to właśnie część tego plemienia brała udział w wyprawach na swych Pogańskich pobratymców w szeregach Armi Henryka I, Ottonow itp… ale też dzięki temu, że stworzyli swoista enklawę, gdzie Serb zenil sie tylko z Serbka, Serbka szukala tylko Slowianina… Zachowano skatoliczone tradycje, święta i obrzędy…. Dzisiaj wygląda sytuacja inaczej, Niemcy wykupują działki, wysiedlają wioski Słowiańskie by np. móc zdobyć teren pod wydobywanie węgla brunatnego młodzi nie patrzą już czy to Niemiec czy Słowianin, lłiczy sie wartość pieniądza… Wysiedleni otrzymują odszodowania i rozpraszają się po Niemczech, wykupują działki na Zachodzie tego kraju gdzie jakoby łatwiej o pracę a i zasilki są co nieco wyższe aniżeli na wschodzie…naturalnie, nie sprzyja to już rozwojowi kultury Łużyckiej..zanikają tradycje, słynnych konnych procesji nikt nie pielęgnuje, chyba, że w skansenach i na rekonstrukcji…
    Dodatkowym problemem mieszanych rodzin jest to, że mało dzieci decyduje się na naukę jezyka Ojczystego tym bardziej, że Serbo Łużyckie szkoły są biedne w orównaniu z wysoce dotowanymi niemieckimi szkołami…dziecko, mając wybór siedzenia w domu lub spędzania wakacji w regionie w grupie młodzieżowej albo w niemieckim Pfadfinder jechać do Francji lub nad morze Polnocne, decyduje się w wyborze szkoły na szkołę niemiecką….
    Podobnych przykładów współczesnego stosunku niemców do Słowian można by wymieniać długo jeszcze, tak więc, o ile nawet od czasu do czasu pokaże się coś w sympatycznym tonie wobec Słowian, nie jest to bez sensu, ma w tym jakiś cel…a tym przeważnie jest interes Niemców !

    Lubię to

  6. Jest paradoksem, że ten dziwny naród, któremu wmawia się najczystszą germańskość, który w jej imieniu zwalczał Słowian — ten naród — jest najmniej germański spośród germańskich. Niemcy z grubsza rzecz biorąc są mieszanką Celtów, Słowian, Awarów (przekręconych na Bawarów), Aszkenazyjczyków i kilku plemion germańskich. Francuzi, Hiszpanie, Włosi, Portugalczycy mają świadomość mieszanego pochodzenia, a Dojczlandczycy nie. W interesie Słwiańszczyzny leży uświadamianie zniemczonych potomków Połabian o słowiańskim pochodzeniu.

    Świadomość słowiańskości milionów obywateli Niemiec zrobi swoje. Zaczną szukać korzeni i je znajdą dzięki badanim DNA. Haplogrupa R1a1 jest trwalsza niż pamięć rodowa. Dzięki temu podpisowi rodowemu noszonemu przez Słowian we własnym ciele Połabie może się obudzić z germańskiego snu.

    W ogóle jest bardzo ciekawe jak się wycisza wniki badań genetycznych nad pokrewieństwem różnych narodów. A odkrycia i wnioski są wielce ciekawe. Na przykład: pokrewieństwo Greków z Etiopczykami, potwierdzenie słowiańskości sporej części Węgrów i nawet Bałtów. Szczególnie interesujące jest występowanie na Węgrzech największej u badanych nieżydowskich ludów domieszki krwi Aszkenazyjskiej, co świadczy o tym, że po upadku Chazarii, Chazarowie właśnie przez Węgry (a nie Polskę!) wędrowali do Niemiec. Wybranie szlaku przez kraj we władzy ludu spokrewnionego z Chazarami przedjudaistycznymi było bardziej naturalne niż przez kraj słowański po klęsce ze Słowianami. I cel wędrówki z gocko-chazarskiej Chazarii przez Węgry do germańsko-awarskich Niemiec był zupełnie oczywisty. Z badań DNA wynika też, że domieszka krwi żydowskiej w Polsce jest nikła. Dlaczego Aszkenazyjczycy pochodzenia chazarsko-gockiego woleli się mieszać z krewniakami Chazarów i Gotów na Węgrzech i w Niemczech niż ze Słowianami w Polsce jest oczywiste. Ciągnie swój do swego.

    Lubię to

    • @Mocniejszy
      Gratuluję wyciągniętych wniosków! Czyli jednak dwie teorie dotarcia żydów (aszkenazyjskich czyli jak sami siebie określili tym słowem – „niemieckich”) na ziemie polskie dają się logicznie pogodzić. Jedna – że przybyli do nas z zachodu, a druga, ze są zjudeizowanymi Chazarami, obrzezanymi na rozkaz kagana Bulana, z którymi musiał się rozprawić Świętosław (Chazarowie zajmowali się porywaniem ludzi i handlem „żywym towarem” na skalę paneuropejską) – znaczy przyszli ze wschodu. A tu obie są słuszne i na dodatek się uzupełniają!

      Wojwit:
      Ostrzegam! Nie próbój przy okazji „misjonować” i „nawracać”.
      Bo wylądujesz znów w spamie.
      opolczyk

      Lubię to

      • Do Polski Żydzi
        – dotarli z zachodu,
        – oraz zostali „wcieleni” po przyłączeniu do Korony Księstwa Litewskiego.

        Z zachodu uciekali przed rzeziami, jakie urządzali im krzyżowcy. Na wielu terenach krzyżowcy ich krucjatę rozpoczynali od rzezi okolicznych Żydów. Te rzezie miały kilka przyczyn.

        – Żydzi uprawiali lichę. Mieli dużo złota. Zawsze można było się przy okazji pogromu obłowić.
        – Żydzi pogardzali Gojami traktując ich jak nieobrzezane i nieczyste wieprze. Ludzie to czuli.
        – Za długi u Żydów nie raz wypędzali ich zachodni królowie anulując równocześnie długi. A chwilę potem znów ich zapraszali. Bo nie mieli u kogo pożyczać.
        – Żydzi uważani byli przez motłoch katolicki za „naród bogobójców”.

        Jeszcze więcej Żydów i to na raz znalazło się na terenie Polski po unii personalnej z Litwą.
        Obejrzyj sobie poniższą mapkę (lata 1385 i 1387)
        http://mapahistoryczna.gwo.pl/apps/runFreetourA/205

        W tym momencie chazarskie żydowstwo chcąc nie chcąc znalazło się w granicach Rzeczypospolitej.
        Przy czym chazarskich Żydów było dużo więcej niż zachodnich. Ale za to zachodni Żydzi byli finansową elitą, a chazarscy byli w większości zawszoną i niedomytą biedotą.
        To zachodni Żydzi już w XII w. dzierżawili mennicę polskiego monarchy
        http://pl.wikipedia.org/wiki/Etymologia_nazwy_Polska#Pierwsze_u.C5.BCycie_s.C5.82owa_.E2.80.9EPolska.E2.80.9D

        Lubię to

    • Mocniejszy!
      Jeśli używasz w wpisie badań DNA, to kilka faktów zgubiłeś. Aszkenazyjczycy to słowiańscy Chazarzy przekręceni na jahwizm. Chazarowie byli Słowianami. Chazarami nazywali Żydzi Słowian (Tora i Biblia). Awarowie również genetycznie byli Słowianami, a w zasadzie nie był to osobny lud słowiański lecz armia słowiańska. Podobnie jak Hunowie (Guniowie) byli armią wezwaną ze wschodniej Europy i z nad Uralu, do wojny z Rzymem. Nieliczni z nich, mieli rysy mongolskie. Wszyscy oni, nigdzie się nie rozpłynęli, jak mówią historycy; są do dzisiaj między nami. To my. Goci (Gątowie) byli genetyczną mieszanką słowiańsko-celtycko-nordycką(wenecką – I2a). Zatem używanie wyrażeń: gocko-chazarski, germańsko-awarskie jest kompletnie mylące. Używasz pojęć współczesnych do określenia pojęć dawnych, podpierając się jeszcze genetyką. Jedno do drugiego i trzeciego nie przylega. Więcej precyzji.
      Pozdrawiam
      A.S.

      Lubię to

  7. Słowianin:

    Znam ten tekst o Arkaimie. Ale dobrze byłoby do Arkaimu wysłać grupkę ludzi złożoną z szamanów, parapsychologów i ludzi uzdolnionych mediumicznie. Powinni parę dni i nocy tam spędzić, nie rozmawiać ze sobą, aby się nawzajem nie sugerowali czymkolwiek. A na koniec każdy z nich powinien napisać obszerną relację – co wyczuł, co znalazł w sferze astralnej w Arkaimie.
    W tym wszystkim, co do teraz „wiemy” o Arkaimie jest zbyt dużo domysłów i spekulacji.

    Jaksar:

    Sam wiesz jak to jest u Niemców. Protestanci lubią katolikom wypominać eksterminację Słowian. Oba te odpryski nawzajem trzymają się w szachu i wytykają sobie to i tamto.
    Problem jest inny i polega na tym, że Niemców powoli ale systematycznie przerabia się na jewropejczyków. Obecnie najbardziej zwalczana jest NPD. Przypominanie o Słowianach ma pomagać w burzeniu germańskiego mitu, aby na jego gruzach wychodować bezkształtną masę niemieckojęzycznych obywateli Jewropy.
    Na odbudowie tożsamości słowiańskiej Połabian agenturze politycznej banksterów nie tylko nie zależy, ale będą ją zwalczać – aby i ze Słowian niemieckich zrobić jewropejczyków. Bez pamięci, bez Ducha, posłusznych i zachipowanych.
    Jest faktem, że są tutaj rewizjoniści, którzy chcieliby przesuwania granic na Wschodzie. Ale to powoli wymierająca grupka – i zwróć uwagę – to są zazwyczaj potomkowie „wypędzonych”. Albo „przyłatani” Niemcy, którzy neoficko chcą udowodnić ich patriotyzm. „Rdzenni” Niemcy z terenów „rdzennych”, na zachód od Łaby, o przesuwaniu granic nie mówią.
    Podejrzewam zresztą, że ci rewizjoniści są sterowni przez służby. Chodzi o wywoływanie konfliktów pomiędzy Polakami a Niemcami i o wciąganie Polaków na barykady. Polacy bronią się prze Niemcami, a koczownicy w tym czasie przejmują na własność wszystko. W Polsce i w Niemczech.
    Podobnie i w Polsce znajdziesz takich, którzy marzą o Polsce od morza do morza – z Wilnem, Kownem, Lwowem i Kamieniem Podolskim.
    Są po prostu ludzie, którzy niczego nie uczą się z historii.

    Mocniejszy:

    Paradoksów u Niemców jest wiele. To, że korzenie germańskie ma coś ok. 6 %, a reszta nie, ale czuje się Niemcami to po prostu wpływ indoktrynacji i propagandy ostatnich 150 lat.
    Pokazuje to zreszą to o czym ja mówię – o człowieku świadczy jego Duch a nie geny.
    Czyste genetycznie grupki znajdzie się jeszcze u Aborygenów, Buszmenów, Pigmejów, Papuasów i Eskimosów. Pod warunkiem, że mieszkają nadal „na dziko” z dala od tzw. „cywilizacji”.
    Polska to też tygiel genetyczny. Nawet Mongołowie podczas najazdów na Polskę gwałcili Polski i zostawiali ich geny u nas.
    A w czasie monarchii elekcyjnej przewalały się tabuny obcych przez Polskę. Obce armie też – saksońskie, pruskie, rosyjskie, szwedzkie, francuskie (w marszu na Rosję i spowrotem rzeźnika z Korsyki).
    Dlatego ja do genów nie przywiązuję aż takiej wagi. Są nośnikiem informacji biologicznych. Duch człowieka stoi nad nimi.

    Sama świadomość bycia Słowianinem to jeszcze nie wszystko. „Nasi” katolacy też uważają się za Słowian. Wygoogluj sobie hasło „słowiański papież” i zobaczysz ile jest o tym żydłaku, herszcie z Watykanu, kolesiu globalisty Brzezińskiego. Jego naprawdę katolactwo uważa za „Słowianina” a nie za żydłaka.

    Dobrze, że poruszyłeś sprawę Chazarów. Patrz – przyjęli obcą wiarę – i przestali być Chazarami a stali się żydami – wyznawcami judaizmu i poprzez to stali się też Żydami.
    Przyjęcie obcej wiary zawsze zmienia Ducha ludzkiego. Polacy, którzy wierzą w żydowskie bajki z biblii też są duchowymi Żydami. Dlatego tak istotny jest Duch, świadomość i świadome samookreślenie się.

    Lubię to

  8. W gruncie rzeczy masz racje co do Niemcow, proba nacjonalizacji tego skad inad pomieszanego juz Narodu prowadzila do dosc radykalnych w przeszlosci krokow. Zreszta, nie jest tajemnica, ze ci najbardziej nacjonalistyczni niemcy z ostatniego stulecia sami 100% Niemcami nie byli 😉 Niemcy podpisaly , ze tak powiem wyrok na siebie w sprawie „czystosci rasowej” z chwila, kiedy opuscili Indoeuropejskie stepy…zajmujäc wcale nie opustoszale po kolei tereny, od poczatku mieszali sie z napotkanymi ludami…to bylo w tych czasach calkiem normalne. Najwiekszym jednak bledem byla proba odtworzenia Cesarstwa Rzymskiego po upadku Imperium. Wcielenie w to Cesarstwo Francji, Wloch i Germani dalo zydom mozliwosc swobodnego rozprzestrzeniania sie w Europie. Prawo to wykupili sobie o Cesarza wysokim nakladem finansowym, to zydki finansowali expansje owczesnego mocarstwa i wojny z Sasami i Slowianami. To, ze po upadku tego nowego Cesarstwa i stworzeniu panstwa Niemieckiego przez Ottona I zaczely sie antyzydowskie wystepy magnatow i biskupow ma wieloraki powod. Przede wszystkim zbyt wielki wplyw tych ostatnich na polityke po drugie zbyt wysokie zadluzenie Cesarzy Niemieckich ktorzy w ten sposob chcieli sie pozbyc tych, ktorym winni byli swoja potege. Nie zapominajmy jedna, ze obok zadow do owczesnego Cesarstwa Niemieckiego zaczely naplywac jeszcze inne grupy narodowosciowe w formie jencow, niewolnikow czy ludow z zajetych krain…mieszanie sie w tej sytuacji krwi niemieckiej stalo sie nieodwracalne. Ja bym powiedzial smialo, ze dzisiaj nawet tych 6% niemcow czystej krwi nie ma, co najwyzej 2%. Lecz nie chcialem tak naprawde pisac o czystosci rasowej odwiecznego wroga Slowian, ale o jego expansji i jakzesz obcym kulturze Indoeuropejskiej harakterze Germanow. Przyznam, ze ta zmiana natury Germanskiej podyktowana byla wlasnie zmieszaniem sie kultur wewnatrz granic tego plemienia powstalego jak juz wspomnieliscie ze zlepek wielu Narodow i Kultur. Zauwazcie w jak krotkim czasie od „dumnego” Narodu, nastawionego na ekspansje Niemcy staly sie w swietle dobrobytu uleglym, poslusznym i omalze poddanczym Narodem. Dzisiaj idac ulica Berlina czy Frankfurtu i patrzac w twarze mijajacych nas ludzi zauwazymy omalze w ciaglym biegu rysy azjatyckie czy poludniowo-europejskie. Typowy obraz rudej piegowatej Niemki czy bladego rudego z niebieskimi oczyma Niemca nie spotkasz…mulatkli, brazowoskorne czy sniade zabarwienia skory przewazaja i musze pörzyznac, ze to doszlachetnienie krwi nadalo niemieckiej ulicy uroku…nie bez udzialu Slowianek 😉
    To wyobcowanie sie pewnie jest tez powodem, ze dzisiaj z duzo wieksza swoboda ale i obojetnoscia patrza Niemcy na swoja Historie i duzo szybciej sciagaja czapke z glowy na znak skruchy. Poczucie odwiecznej winy szczegolnie wobec zydow doprowadza do absurdow, w wielu miejscowosciach budje sie synagogi za pieniadze podatnikow dla 6-7 osobowej grupy z leku, ze ktos zacznie wrzeszczec o antysemityzmie. Wieksztosc starych placow gdzie staly synagogi zostala zamieniopna w muzea lub przekazana zydom ktorych nie ma..a wiec wyimagionowanej gminie zydowskiej ktore wirtualnie zarzadza (a raczej kasuje za wynajem) tymi budynkami z Jerozolimy 😉
    Niewiem jak by wygladalo, gdyby gospodarczo Niemcy zamienily sie miejscami z Grecja czy Hiszpania, ale znajac wspolczesnych niemczakow, uwazam, ze z krucha los by przyjmowali w mysl, „jam nie niemczak jam mieczak” 😉

    Ps. sa bledy w tekscie bo pisze przez Iphona..wybaczcie !

    Lubię to

    • Polityka UE (w tym baraków niemieckiego i polskiego) przypomina politykę Watykanu i cesarstwa Karolingów – z różnych plemion i kultur robiono wtedy jednolitą masę katolików posłusznych rządzącym, pozbawioną własnych korzeni i tożsamości. W Unii Jewropejskiej jedynie „religia” jest inna – obecnie jest to świecka polityczna poprawność. No i inni są rządzący – ukryci za kulisami Bilderbergowcy-banksterzy. Zasada ta sama – ogłupić, odmóżdżyć, zatomizować i zrobić z tego amorficzną masę posłusznego bydła roboczego wierzącego w nowe „prawdy objawione.

      Lubię to

  9. Opolczyku, dlaczego przypomina ? to jest przeciez wierna kopia globalizmu jahvistycznego. Niestety Polaca w przeciwienstwie do innych krajow UE sa religijnie zacofani, na zachodzie istnieje tzw pluralizm religijny umozliwiajacy funkcojowanie obok siebie wielu wyznan i zadna nie jest okreslana jako „religia panstwowa” u nas z kolei na odwrot. Zyjemy idea sredniowiecza, kiedy Otton I i Mieszko I probowali stworzyc cos w rodzaju uni panstw chrzescijanskich (Wizja Ottona) a ktora sluzyla praktacznie do niszczenia wszystkiego co wlasne (Poganskie plemiona Slowian i plemion Baltyjskich) a dawania dupy obcym !
    Ogolnie jednak masz racje, Junia Jerozopejska mimo swego pluralizmu nie zrobi niczego co nie byloby zatwierdzone przez baloniki w bialej sutannie z Watykanu !


    Jaksar:
    Ja bym nie przeceniał roli Watykanu w Unii Jerozopejskiej. Watykan pełni funkcję podrzędną. To papieże realizują politykę banksterów a nie odwrotnie. Katolicyzm w Europie umiera śmiercią naturalną i kler o tym wie. Nawet w Polsce ludzie wypisują się z tej spółki. Trwa naturalna laicyzacja – bo wiara w te bzdury po prostu się przeżyła. W Polsce, jak wymrą mohery, to będzie po KK – pozostanie garstka „katolickich neandertalczyków” – bez wpływów i bez znaczenia.
    Póki co katolicyzm wykorzystywany jest w Polsce do skłócania społeczeństwa i do robienia zadym odwracających uwagę od ważniejszych spraw. Katolicy walczą ze wszystkimi nie-katolikami. Organizowali np. agenturalną „obronę krzyża smoleńskiego”. Skłócają ludzi ich projektami dot. antykoncepcji czy in vitro. No i jeszcze ci od Natanka, co egzorcyzmują Brukselę i intronizują obrzezanego na „króla Polski” skłócają samych katolików.
    Tak więc, póki co, murzyn (katolicyzm) wykonuje powierzone mu zadania. A jak przyjdzie czas – zostanie skasowany.
    opolczyk

    Lubię to

    • zadna nie jest okreslana jako “religia panstwowa” u nas z kolei na odwrot.”-bo nas już nie ma,jest tylko Polska Republika Watykańska i tłum zbałamuconych kościółkowców którym się wydaje że bez kk nie ma Polski.Jest dokładnie odwrotnie,kk to pasożyt żerujący na Polsce(i nie tylko),larwa wysysająca życiodajną energię Ziemi.Wszędzie gdzie pojawia się kk,pojawiają się trupy,”męczennicy”.

      Mezamir:

      Klerowi u nas spłacany jest jak na razie dług wdzięczności. To JP2 pchał Polaków do walki z komuną. A kler brał udział w żydowskim spisku w Magdalence i przy „okrągłym stole”. KK z małymi wyjątkami pchał Polaków do UE i w łapska banksterów. Ale kiedyś im się to spłacanie długu wdzięczności skończy. A wtedy będzie „płacz i zgrzytanie zębów”.
      A katolicyzm wyląduje na śmietnisku historii
      opolczyk

      Lubię to

  10. Ciekawe kiedy Watykan zwróci nam zagarnięte przez kk ziemie.

    Czy oni kiedykolwiek oddali cokolwiek zrabowanego dobrowolnie?
    opolczyk

    Lubię to

  11. Ja tak trochę z innej beczki:
    http://tyras.sweb.cz/polabane/polabska%20slova.htm
    Nasz słowiański język połabski, a strona czeska.

    Zaganpolska:
    To ta sama „beczka”. Dotyczy wszak Słowian Połabskich.
    Przydałby się polski lingwinista, aby robił to samo, tłumacząc język połabski na język polski.
    Ja nie mam kwalifikacji ku temu.
    opolczyk

    Lubię to

  12. „Katolicy walczą ze wszystkimi nie-katolikami. (…) Skłócają ludzi ich projektami dot. antykoncepcji czy in vitro”.

    Zaskoczyło mnie to drugie zdanie. Antykoncepcja jest sprzeczna ze słowiańską filozofią życia i jest szkodliwa dla narodowych interesów Słowian. Poczęcia pozaustrojowe są stosowane w takich procedurach, w których część „nadliczbowych ludzi” jest zamrażana, a część zabijana w matkach. Nie ma poza tym praktycznej możliwości kontroli dawców komórek rozrodczych (prawna jest tylko złudzeniem), co prowadzić może do ukrytego kazirodztwa w pokoleniu dzieci poczętych pozaustrojowo. Poczęcia pozaustrojowe same w sobie antyrodzinne są zasadniczo sprzeczne ze słowiańską filozofią życia, przyrody i rodzinnością.

    Czynienie zarzutu rzymskim katolikom z powodu ich walki przeciw antykoncepcji i poczęciom pozaustrojowym jest złe. To zwolennicy antykoncepcji i poczęć pozaustrojowych ponoszą winę za podział społeczeństwa na zwolenników i przeciwników tych nienaturalnych zachowań. Nie wolno krytykować ludzi za obronę dobra i zrzucać na nich winy za podział wywołany sianiem zła przez kogoś innego tylko dlatego, że krytykującemu nie podoba się religia broniących dobra. Jeśli w sprawie antykoncepcji można mieć o coś pretensje do rzymskich katolików, to tylko do tych z nich, którzy propagują tak zwaną „antykoncepcję naturalną”. A w obu sprawach — antykoncepcji i poczęć w szkle — można mieć pretensje do władz kościelnych o nadmierną tolerancję wobec „wiernych” popierających wynaturzenia ludzkiej rozrodczości.

    Antykoncepcja i poczęcia pozaustrojowe są wielkim nieporządkiem niszczącym więź z naturą, rwącym pokolenia, wyludniającym. Są zagrożeniem dla każdego zarażonego nimi ludu. To nie są tematy zastępcze, ale bardzo ważne. Dopóki te dwie choroby nie są w państwie zatrzymane, społeczeństwo jest chore.

    Lubię to

    • Mocniejszy:
      Masz prawo tak widzieć sprawę. Ja widzę to inaczej.
      Z dwóch co najmniej powodów.

      – Katolicy powołują się w sprawach antykoncepcji i in vitro na cytaty ze starego testamentu. A ja nie zamierzam żyć w państwie, w którym prawo jest ustalane na podstawie wymysłów starożytnych żydowskich kapłanów Jahwe.
      To jednen z powodów.
      Drugi jest bardziej złożony. Zacznijmy od antykoncepcji. Słowianie byli, i owszem byli cywilizacją życia, czcili przyrodę, ale nie stawiali człowieka ponad nią. W ich czasach zaludnienie było wielokrotnie mniejsze i dlatego przyroda nie była przez nich zagrożona. Choć i w ich czasach w okresach nieurodzaju spowodowanego np. okresem gorszej pogody starali się oni wolniej rozmnażać. A wiedźmy m.in zajmowały się antykoncepcją i przerywaniem ciąży. O metodach antykoncepcji piszą m.in starożytne kroniki chińskie czy egipskie. W historii ludzkości zbyt wiele wojen wywołanych było walką o żywność i o nowe tereny z powodu nadmiaru własnej ludności.
      Tematyka dot. populacji człowieka na Ziemi jest niechętnie poruszana. Jest złą tradycją, że poruszających ją stawia się natychmiast w jednym szeregu z globalistmi-depopulatorami, czy z Hitlerem lub Stalinem.
      Przyroda w naturalny sposób kontroluje populację zwierząt. Drapieżniki utrzymują ilość zwierząt roślinożernych na mniej więcej stałym poziomie. Pomiędzy sobą drapieżniki też walczą, zagryzają się nawet – i w ten sposób utrzymują na stosunkowo niskim poziomie własną populację. Nadmiar drapieżników to głód dla całej ich populacji (brak zwierzyny łownej), nadmiar roślinożernych to szkody w ekostanie roślinności – i w efekcie głód i choroby.
      U ludzi zanikły naturalne mechanizmy regulacji poziomu populacji. Problematyka ta została po prostu zideologizowana (Bądźcie płodni i rozmnażajcie się, abyście zaludnili ziemię i uczynili ją sobie poddaną; abyście panowali nad rybami morskimi, nad ptactwem powietrznym i nad wszystkimi zwierzętami pełzającymi po ziemi.)
      Kiedyś, za kilka pokoleń (jeśli plany depopulacyjne globalistów spełzną na panewce) będzie na ziemi 50 miliardów ludzi i nadal bądą się „rozmnażać i zaludniać ziemię”. Tylko, że wtedy dla innych gatunków nie będzie już miejsca.
      No więc ja stawiam sprawę otwarcie – do jakiego poziomu liczba ludzkości nie zagraża Przyrodzie i jest do zaakceptowania?
      Wyrastającym z tego problemem pochodnym jest – co i jak zrobić, aby ziemia nie była pokryta tylko polami uprawnymi, miastami, fabrykami, parkingami, autostradami i wysypiskami śmieci. A to kiedyś ziemi zagrozi, jeśli nie będzie się o tym na spokojnie dyskutować, bez ideologizacji problemu i bez powoływania się na żydowską biblię.

      Kolejną ideologizacją jest okrzyknięcie zapłodnionego jaja „człowiekiem”. Duch który jest przeznaczony do inkarnacji w tej zapłodnionej komórce nie od razu może się w niej zagnieździć. A jeśli ta przydzielona mu komórka obumrze (naturalnie lub przy pomocy ingerencji z zewnątrz) dostanie przydzieloną kolejną komórkę. Obrzydliwe jest u katolików to, że szermują oni cytatami z bibli, walcząc o zapłodnioną komórkę. A o mordowaniu kobiet w ciąży „własnoręcznie” przez Jahwe lub przy pomocy „wybranych” – a więc o mordowaniu nie tylko żyjących już kobiet, ale i życia poczętego w ich ciałach jahwiści milczą.

      Interesem Słowian niekoniecznie jest dużo nas i byle jakich. Ilość nie zawsze oznacza jakość. Interesem Słowian jest powrót do życia zgodnego z Naturą. A Natura sama urządzała i urządza kataklizmy (nie wszystkie one to HAARP) redukujące ilość ludzi. Widocznie nie jesteśmy dla niej najważniejsi.

      ps.
      Znalazłem taki oto tekst:
      http://www.pospoliteruszenie.org/O%20aborcji%20inaczej.htm
      Nie twierdzę, że zgadzam się ze wszystkim, co w nim pisze. Ale uważam go za dobry wstęp do odideologizowanej dyskusji.

      Lubię to

  13. Zapłodnienie komórki jajowej jest połączeniem kodu DNA rodziców w kod DNA nowego człowieka. I to jest udowodniony moment pojawienia się nowego człowieka, który nie zależy od wierzeń jakiejkolwiek religii czy zapisów w jej księgach. Zabicie człowieka choćby najwcześniejsze jest zabiciem człowieka.

    Dywagacje religijne na temat momentu wcielenia duszy są tylko zgadywanką, więc nie mogą być żadnym usprawiedliwieniem dla zabijania najmniejszych z dzieci.

    Co do kwestii przeludnienia: W wymierającej Polsce i Słowiańszczyźnie to nie jest problem. My mamy problem wyludnienia.

    Co do Słowian dawnych:
    Nie wiem skąd Pan wziął hipotezę jakoby „w okresach nieurodzaju spowodowanego np. okresem gorszej pogody starali się oni wolniej rozmnażać”. Są jakieś dowody?

    Co do reinkarnacji:
    Nie wierzę w nią. I dawni Słowianie też raczej w nią nie wierzyli, czego dowodem są:
    — wiara w zaświaty jako miejsce pobytu dusz ludzi po śmierci,
    — kontaktowanie się z przodkami przebywającymi w zaświatach.
    Dusza przodka nie może jednocześnie być w zaświatach i wcielić się w kolejne ciało. Dziwi mnie to, że część rodzimowierców usilnie próbuje włączać do starosłowiańskich wierzeń reinkarnację i panteizm. Wygląda mi to na skutek globalizacyjnego tygla mieszającego wszelkie pogaństwo w jedną religię ogólnopogańską.


    Mocniejszy:
    Zapłodniona komórka jeszcze nie jest człowiekiem. Jest zapłodnioną komórką która powoli rozwija się w człowieka.
    Nie słyszałem o żadnym „dowodzie” na to, aby zapłodniona komórka od razu była „człowiekiem”. To jest czysta ideologia!
    Natura wielokrotnie zabijała i zabija ludzi. Czyżby była ona morderczynią?

    Wiedza o tym, kiedy duch wchodzi w ciało jest wiedzą, a nie zgadywanką. Ignoranci/dogmatolubcy/ widzą to inaczej. Z „zabijaniem dzieci” nie ma to nic wspólnego.

    Polska jeszcze nie wymiera. Słowiańszczyzna wymarła (prawie że) przede wszystkim duchowo a nie biologicznie.

    O tym, że w okresach głodu ludzie żyjący w zgodzie z Naturą wolniej się rozmnażali (i rozmnażają) dowody są. Tylko że niedostępne są one dla ludzi zaślepionych antropocentryzmem.

    Reinkarnacja nie jest „wiarą” a wiedzą. Słowianie kontaktowali się z duchami przodków, ale wiedzieli i o tym, że duchy przodków wracają na ziemię w nowych inkarnacjach.

    Kontakt z duchem przodka jest możliwy w każdym momencie, nawet gdy żyje on już w nowej inkarnacji. W Nawii panuje bezczasowość. Szukając kontaktu z przodkiem odnajdujemy go w momencie, gdy on w Nawii akurt był.

    Reinkarnacja i panteizm były filarami wiary-wiedzy Słowian. Bez nich będzie ona „obrzezaną” ideologią.
    To chrześcijaństwo wymyśliło jednorazowy pobyt człowieka na ziemi. Wzmianki o reinkarnacji zostały z biblii wykasowane. Zastąpiono tę starożytną wiedzę wiarą w jednorazowość życia i w piekło i niebo – aby można było owieczki zmuszać do posłuszeństwa strasząc je potępieniem wiecznym.
    Ideologią i to odmóżdżającą, jest wiara w to, że żyjemy tylko raz. Przez nią też życie ludzkie wyniesiono do poziomu „najwyższej wartości”.
    A Natura ma nas i tak w nosie. I gdy ma na to ochotę, to gładzi „najwyższą wartość” masowymi kataklizmami.
    opolczyk

    Lubię to

    • Dogmatolubcy najchętniej zabiliby matki decydujące się na aborcję(by ratować własne życie) ale żaden z nich z takim zapałem nie dba o prawo do godnego życia ani matki ani tych którzy już są na świecie od lat i żyją w nędzy.
      Łatwiej walczyć o prawa embrionu niż dorosłych ludzi.

      Jeśli chodzi o in vitro to nie wiem w czym problem,nie chcą to niech nie korzystają,jakim prawem chcą innych zmuszać do tego?

      Wracając do ochrony życia i hebrajskich”świętych”pism.

      Pwt 17, 12
      ” 12 Człowiek, który pychą uniesiony nie usłucha kapłana ustanowionego tam, aby służyć Panu, Bogu twemu, czy też sędziego, zostanie ukarany śmiercią. Usuniesz zło z Izraela. ”

      Za 13, 3
      ” 3 A jeśli wystąpi ktoś jako prorok, wówczas ojciec i matka, rodzicie jego, powiedzą mu: Nie możesz pozostać przy życiu, bo głosisz kłamstwa w imię Pana. I ojciec z matką, jego rodzice, przebiją go, gdyby prorokował. ”

      Kpł 20, 9
      ” Ktokolwiek złorzeczy ojcu albo matce, będzie ukarany śmiercią: złorzeczył ojcu lub matce, ściągnął śmierć na siebie. ”

      a teraz najlepszy fragment,odnośnie dzieci 🙂

      21, 18-21
      ” 18 Jeśli ktoś będzie miał syna nieposłusznego i krnąbrnego, nie słuchającego upomnień ojca ani matki, tak że nawet po upomnieniach jest im nieposłuszny, 19 ojciec i matka pochwycą go, zaprowadzą do bramy, do starszych miasta, 20 i powiedzą starszym miasta: Oto nasz syn jest nieposłuszny i krnąbrny, nie słucha naszego upomnienia, oddaje się rozpuście i pijaństwu. 21 Wtedy mężowie tego miasta będą kamienowali go, aż umrze. Usuniesz zło spośród siebie, a cały Izrael, słysząc o tym, ulęknie się. ”

      Wj 35, 2-3
      ” 2 Sześć dni będziesz wykonywał pracę, ale dzień siódmy będzie dla was świętym szabatem odpoczynku dla Pana; ktokolwiek zaś pracowałby w tym dniu, ma być ukarany śmiercią. 3 Nie będziecie rozpalać ognia w dniu szabatu w waszych mieszkaniach. ”

      Mt 15, 4-8
      ” 4 Bóg przecież powiedział: Czcij ojca i matkę oraz: Kto złorzeczy ojcu lub matce, niech śmierć poniesie. 5 Wy zaś mówicie: Kto by oświadczył ojcu lub matce: Darem [złożonym w ofierze] jest to, co dla ciebie miało być wsparciem ode mnie, 6 ten nie potrzebuje czcić swego ojca ni matki. I tak ze względu na waszą tradycję znieśliście przykazanie Boże. 7 Obłudnicy, dobrze powiedział o was prorok Izajasz: 8 Ten lud czci Mnie wargami, lecz sercem swym daleko jest ode Mnie. ”
      Kontekst
      Czego uczy nas Słowo Boże:
      Pan Jezus nakazuje, by nieposłuszne dzieci karać śmiercią. Kto nie wypełnia starotestamentowych praw, ten nie dostąpi Królestwa Niebieskiego.

      Lb 15, 32-36
      ” 32 Gdy Izraelici przebywali na pustyni, spotkali człowieka zbierającego drwa w dzień szabatu. 33 Wtedy przyprowadzili go ci, którzy go spotkali przy zbieraniu drew, do Mojżesza, Aarona i całego zgromadzenia. 34 Zatrzymali go pod strażą, bo jeszcze nie zapadło postanowienie, co z nim należy uczynić. 35 Pan zaś rzekł do Mojżesza: Człowiek ten musi umrzeć – cała społeczność ma go poza obozem ukamienować. 36 Wyprowadziło go więc całe zgromadzenie poza obóz i ukamienowało według rozkazu, jaki wydał Pan Mojżeszowi. ”
      Kontekst
      Czego uczy nas Słowo Boże:
      Zbieranie patyków w sobotę może być śmiertelnie niebezpieczne.

      Rdz 38, 24
      ” 24 Po około trzech miesiącach doniesiono Judzie: „Twoja synowa Tamar stała się nierządnicą i nawet stała się brzemienną z powodu czynów nierządnych”. Juda rzekł: „Wyprowadźcie ją i spalcie!” ”
      Kontekst
      Czego uczy nas Słowo Boże:
      Aborcja jest dopuszczalna: polecaną metodą jest spalenie nienarodzonego dziecka wraz z matką.

      http://www.cytatybiblijne.pl/tag/kara%20%C5%9Bmierci/

      Fantastycznie prawda?
      Kto składał ofiary z ludzi?
      Kto uczy zabijania i nawołuje do niego otwarcie?
      Dlaczego „święte pisma” są legalne?

      Przepis art. 255 Kodeksu karnego przewiduje zagrożenia karne dla trzech typów zachowań:
      publicznego nawoływania do popełnienia występku lub przestępstwa skarbowego,
      publicznego nawoływania do popełnienia zbrodni,
      publicznego pochwalania przestępstwa.

      Należy wskazać, iż pod pojęciem zachowania publicznego mieści się takie zachowanie, które jest dostępne dla bliżej nieokreślonej liczby osób.
      W zakresie potencjalnych zachowań mieszczą się zarówno wypowiedzi ustne (przemówienie, okrzyki) jak i inne zachowania danej osoby (prezentowanie haseł, wypowiedzi pisemne, obrazki).

      Czytaj więcej na Wieszjak.pl: http://wykroczenia.wieszjak.pl/charakterystyka-wykroczen/275492,Jakie-kary-za-nawolywanie-i-pochwalanie-przestepstwa.html#ixzz23KcmCICp

      Chodzi o to, że przepis art. 255 Kodeksu karnego § 2 określa, iż kto publicznie nawołuje do popełnienia zbrodni podlega karze pozbawienia wolności do lat 3.Należy wyjaśnić, iż zbrodnią jest taki czyn, za który przewidziana jest kara najmniej 3 lat pozbawienia wolności.
      W związku z powyższym istnieją dwa przepisy które penalizują nawoływanie do zbrodni – art. 126a KK oraz art. 255 § 2 KK. Pierwszy z przepisów jest tzw. przepisem szczególnym co oznacza, iż stosuje się go w pierwszej kolejności.

      Oznacza to, iż za nawoływanie do popełnienia zbrodni określonych w art. 126a KK grożą surowsze sankcje niż za nawoływanie do popełnienia innych zbrodni niewskazanych w tym przepisie.
      Należy również dodać, iż wskazany przepis art. 126a KK został do kodeksu karnego dodany ustawą z 20 maja 2010 r. o zmianie ustawy – Kodeks karny, ustawy o Policji, ustawy – Przepisy wprowadzające Kodeks karny oraz ustawy – Kodeks postępowania karnego (Dz. U. Nr 98, poz. 626).

      Czytaj więcej na Wieszjak.pl: http://prawo-karne.wieszjak.pl/przestepstwa/284928,2,Zaostrzenie-sankcji-karnych-za-publiczne-pochwalanie-i-nawolywanie-do-okreslonych-zbrodni.html#ixzz23Kd4sTZY


      Mezami:
      A pamiętasz jak Joszue nawoływał do samookaleczeń?

      „Jeśli więc prawe twoje oko jest ci powodem do grzechu, wyłup je i odrzuć od siebie. Lepiej bowiem jest dla ciebie, gdy zginie jeden z twoich członków, niż żeby całe twoje ciało miało być wrzucone do piekła. I jeśli prawa twoja ręka jest ci powodem do grzechu, odetnij ją i odrzuć od siebie. Lepiej bowiem jest dla ciebie, gdy zginie jeden z twoich członków, niż żeby całe twoje ciało miało iść do piekła.”

      „Otóż jeśli twoja ręka lub noga jest dla ciebie powodem grzechu, odetnij ją i odrzuć od siebie! Lepiej jest dla ciebie wejść do życia ułomnym lub chromym, niż z dwiema rękami lub dwiema nogami być wrzuconym w ogień wieczny. I jeśli twoje oko jest dla ciebie powodem grzechu, wyłup je i odrzuć od siebie! Lepiej jest dla ciebie jednookim wejść do życia, niż z dwojgiem oczu być wrzuconym do piekła ognistego.”

      Szkoda tylko, że hordy jahwistów nigdy za tym nawoływaniem nie poszły. Gdyby sami sobie obcinali „grzeszne” ręce, nogi, języki, penisy i wydłubywaliby sobie oczy – ileż to niszczęść światu zostałoby zaoszczędzone.
      opolczyk

      Lubię to

  14. Witam
    dziękuję za takie miejsce gdzie nie tylko można znaleść ważne informacje o Słowianach ale i duch słowiański mieszka ech no od 22 lat uważałam się za ateistkę chociaż niespecjalnie się z tym obnosiłam ale od kilku lat wzrastała świadomość bycia Słowianką i tego co się dzieje dlatego przestałam udawać kogoś kim nie jestem a kolejny krok to apostazja co uważam za ważne dla własnego spokoju no i może to trochę głupawe i dziecinne ale cieszę się z utarcia nochala speca od zydowskiej religii bo rodzinna apostazja nie jest wydarzeniem codziennym

    znam wiele osób które krzywią się na wzmiankę katolicyzmie ale chyba trudno im sprzeciwić schematowi Polaka – katolika i tkwią w niezgodzie ze sobą bojąc się krytyki
    pozdrawiam

    Lubię to

    • Baszka:
      Witam w słowiańskiej ostoi. Jest to strefa wolna od jahwizmu i od żyddłackiej dogmatolubczej indoktrynacji.
      Nakazu wiary w słowiańskich bogów nie ma tutaj. Wymagany jest jedynie szacunek dla niech – z tego względu, że są oni naszym dziedzictwem duchowym.
      Ja osobiście najbardziej z naszych bogów lubię i czczę Swarożyca.
      Ale nikogo do tego nie zmuszam.

      Lubię to

  15. Dogmat (ideologia): „Zapłodniona komórka jeszcze nie jest człowiekiem”.
    Wiedza: Zapłodniona komórka ma pełny kod DNA, który jeśli nie zostanie uszkodzony, zachowa się do śmierci. Dowodem na człowieczeństwo jest posiadanie ludzkiego DNA.

    Dogmat (ideologia): Podaje „kiedy duch wchodzi w ciało”.
    Wiedza: BRAK.
    Mądrość: Lepiej założyć, że duch wchodzi w ciało przy poczęciu, niż godzić się na zabijanie niewinnych dzieci.

    Dogmat (ideologia): „Polska jeszcze nie wymiera”.
    Wiedza: Polskie społeczeństwo mocno się postarzało, odsetek młodych maleje.

    Dogmat: „Słowianie (…) wiedzieli i o tym, że duchy przodków wracają na ziemię w nowych inkarnacjach (…) Reinkarnacja i panteizm były filarami wiary-wiedzy Słowian”.
    Wiedza: Gdzie dowody na wiarę Słowian w reinkarnację? Gdzie dowody na wiarę Słowian w panteizm? Ni ma. Są za to dowody, że wierzyli w ciągłość świadomości duszy ludzkiej, która jest zaprzeczeniem zarówno reinkarnacji, jak i panteizmu.
    Ciekawostka: KRK też „między wierszami” szerzy wiarę w panteizm.

    Dogmat: „W Nawii panuje bezczasowość”.
    Wiedza: Bezczasowość = bezruch, brak życia.
    Ciekawostka: KRK też cichcem szerzy dogmat bezczasowości w zaświatach.

    Kto tu szeszy dogmaty?

    Błąd: „To chrześcijaństwo wymyśliło jednorazowy pobyt człowieka na ziemi”.
    Wiedza: Taka wiara istniała na długo przed chrześcijaństwem.

    Teza: „Wzmianki o reinkarnacji zostały z biblii wykasowane”.
    Pytanie: A znane są wersje biblii nauczające o reinkarnacji?

    Pytałem:
    „Nie wiem skąd Pan wziął hipotezę jakoby “w okresach nieurodzaju spowodowanego np. okresem gorszej pogody starali się oni wolniej rozmnażać”. Są jakieś dowody?”
    W pytaniu chodziło o Pana tezę, jakoby „starali się”, czyli jakoby świadomie wolniej się rozmnażali.


    Mocniejszy:

    Chorobą ludzkości jest wywyższenie się człowieka ponad wszystko. A człowiek to zarozumiała i najczęściej bezmyślna istota, bezdennie głupia i bezdennie arogancka. W rzeczywistości człowiek to dwunożna nieowłosiona małpa z przerośniętym i niewykorzystywanym, lub fatalnie, na własną szkodę wykorzystywanym mózgiem.
    Człowiek jest elementem Natury – i wcale nie jej najważniejszym elementem. Natura człowieka nie potrzebuje. Da sobie świetnie radę bez niego Człowiek bez niej natomiast zginie.
    Pytanie egzystencjonalne – od którego momentu człowiek przestaje być częścią Natury a staje się szkodnikiem i pasożytem? Zdolnym zniszczyć siebie i całą ziemię.

    Dyskusja z osobą, która ma zerową wiedzę o prastarej wiedzy-wierze przekazywanej przez tysiąclecia z ojców na synów, z matek na córki mija sią z celem. Nie mam na to ani czasu, ani ochoty.

    Zbyt wiele ludziom namieszało w głowach starotestamentowe przekonanie, że człowiek jest stworzony na podobieństwo boga i że jest postawiony ponad Naturą. I że (dogmat katolicki) żyje tylko raz.

    Powiem jedynie tyle…Gen to nośnik biologicznej informacji i z duchem ma tyle wspólnego, co ja z katolicyzmem.
    Człowiek „umiera” i jego geny (z których ludzie są tacy dumni) żrą robaki.
    Dla mnie człowiek to duch, a nie biologiczne „opakowanie” czy geny.

    Na marginesie…98,6% genów mamy identyczne z bonobo. Dlaczego tych prawie ludzi traktujemy jak zwierzęta?
    A gdy jemy banana, spożywamy 50 % jego „ludzkich” genów. Toż to zakrawa prawie na kanibalizm…

    Mądrość nie polega na „zakładaniu” czegokolwiek – bo to jest właśnie ideologia, ideologizacja poglądów.
    Ze starożytną wiedzą mędrców, szamanów, wołchwów nie ma takie „zakładanie” nic wspólnego.

    I skąd pochodzi „wiedza”, że bezczasowość to „bezruch i brak życia”?
    Są sprawy, których ułomnym przyrodzonym, biologicznym rozumkiem się nie pojmie. Je trzeba doświadczyć własnym Duchem!

    O wiedzy-wierze naszych przodków pisałem tutaj:
    https://opolczykpl.wordpress.com/2012/05/19/slowianskie-poganstwo-religia-wiara-czy-cos-znacznie-wiecej/
    i nie mam ochoty się powtarzać.

    Badacze zajmowali się regulacją urodzeń w kulturach pierwotnych, jakie istniały do niedawna (niedobitki ich istnieją zresztą nadal). Nie mam zamiaru robić tutaj wykładu. Niemniej jest faktem znanym badaczom, że w okresach głodu – w różny sposób – spadała rozrodczość grup żyjących w zgodzie z Naturą. W ostateczności poświęcali nawet najmłodsze potomstwo, aby starsze dzieci, mające większe szanse na przeżycie, nie głodowały.
    Dyskusja z osobą zaślepioną „wyjątkowością” człowieka o tych sprawach nie ma sensu. Wobec czego dyskusję zamykam.
    opolczyk

    Lubię to

    • Gdzie dowody na wiarę Słowian w reinkarnację?

      W wierzeniach słowiańskich Lelek Kozodój, podobnie jak bocian (w języku ukraińskim lelekiem (Лелека білий) nazywany jest właśnie bocian (Ciconia ciconia) ), był uważany za ptaka który przynosi z Wyraju dusze mające się ponownie wcielić, bądź też jako zoomorficzne wyobrażenie samych dusz.

      Poza tym,jeśli ktoś coś kiedys myślał lub nie myślał czegoś,tzn że ja musze robić to samo??

      Lubię to

    • Żywa istota z tego doczesnego świata ma cztery wady: (1) popełnia błędy; (2) ulega złudzeniu; (3) ma skłonność do oszukiwania i (4) ma niedoskonale zmysły.
      Nikt, kto jest obarczony tymi czterema niedoskonałościami, nie może dać nam doskonałej wiedzy.

      Mezamir:
      Z powyższych powodów nauka przekazywana przez oświeconych mistrzów lub inkarnacje bogów (Kryszna) ludzim zwiedzionym zmysłami (wierzą, że posiadają wiedz) jest odrzucana.
      Wolą wierzyć niż wiedzieć.
      opolczyk

      Lubię to

  16. Zapłodniona komórka ma pełny kod DNA
    Dowodem na człowieczeństwo jest posiadanie ludzkiego DNA.

    Czyli ślina też jest człowiekiem?Z tego co wiem komórka jest komórką a człowiek ma ręce i nogi oraz wiele innych ludzkich organów których komórka nie posiada.

    Są za to dowody, że wierzyli w ciągłość świadomości duszy ludzkiej, która jest zaprzeczeniem reinkarnacji”-dlaczego ciągłość świadomości przeczy reinkarnacji?

    A znane są wersje biblii nauczające o reinkarnacji?

    W reinkarnację wierzyly pierwsi chrześcijanie i wiara ta dotrwała w róznych formach aż do średniowiecza.
    Orygenes,jeden z najbardziej wpływowych ojców kościoła,wierzył w preegzystencję duszy
    pisząc w III wieku:
    „Każda dusza przychodzi na świat pokrzepiona zwycięstwami lub osłabiona klęskami swych poprzednich żywotów”.

    Ciekawe skad pewność u niektórych ludzi że reinkarnacja nie istnieje?Macie jakieś dowody?
    O istnieniu reinkarnacji świadczy ciągłość umysłu.
    Skąd pochodzi świadomość?
    Nie moze pojawić się znikąd.
    Chwila świadomości nie moze powstać bez chwili świadomości bezpośrednio ją poprzedzającej.

    Większość ludzi uważa że reinkarnacja oznacza odradzanie się”czegoś”
    co wędruje z życia na życie.
    Ciągłość między żywotami zapewnia nie jakiś byt
    lecz najsubtelniejszy poziom świadomości.

    „Kolejne istnienia w serii odrodzeń nie przypominają pereł naszyjnika nadzianych na sznurek”duszy”
    która przechodzi przez wszystkie kamienie.
    Są raczej jak kostki ustawione jedna na drugiej.
    KAżda jst odrębna niemniej każda wspiera następną
    funkcjonalnie są więc połaczone.
    Między kostkami nie ma tożsamości lecz uwarunkowanie”.

    Dominująca ideologia Zachodu, materialna nauka, przez kilka wieków tłumiła zainteresowanie preegzystencją świadomości oraz jej istnieniem poza obecnym ciałem. Jeśli jednak prześledzimy dzieje zachodniej historii, zauważymy, że zawsze istnieli myśliciele, którzy uznawali nieśmiertelność świadomości i wędrówkę duszy. Wielu filozofów, pisarzy, artystów, naukowców oraz polityków poddało tę ideę głębokim rozważaniom.

    Starożytna Grecja

    Wśród starożytnych Greków tymi, którzy uczynili reinkarnację integralną częścią swych nauk, byli Sokrates, Pitagoras i Platon. Tuż przed śmiercią Sokrates powiedział: “Jestem przekonany, że istnieje ponowne życie, i że życie wyrasta ze śmierci”.

    Pitagoras twierdził, że pamięta swoje poprzednie wcielenia, a Platon w swych głównych dziełach przedstawił dokładne opisy reinkarnacji. Uważał, że czysta dusza upada z płaszczyzny absolutnej rzeczywistości z powodu zmysłowych pragnień i dlatego przyjmuje ciało materialne. Najpierw rodzi się w najwartościowszym ciele ludzkim, ciele filozofa dążącego do poznania wyższej prawdy. Jeśli osiąga doskonałość w wiedzy, może wrócić do wiecznej egzystencji, lecz jeśli beznadziejnie uwikła się w materialne pragnienia, upada do zwierzęcych gatunków życia. Platon uważał, że żarłoki i pijacy w przyszłym życiu mogą stać się osłami, ludzie gwałtowni i niesprawiedliwi mogą urodzić się jako wilki i jastrzębie, a ślepi zwolennicy zasad społecznych mogą stać się pszczołami i mrówkami. Po pewnym czasie dusza ponownie może osiągnąć formę ludzką i stanąć wobec kolejnej szansy wyzwolenia. Niektórzy badacze przypuszczają, że Platon i inni wcześni filozofowie greccy czerpali idee o reinkarnacji z tajemniczej religii – orfizmu bądź z religii indyjskich.

    Wzmianki o reinkarnacji są także powszechne w judaizmie i wczesnym chrześcijaństwie.
    Jehoshue oznajmił, że Jehohanan ben Zekarijahu, skazany na ścięcie przez Heroda, był wcieleniem proroka Eliasza. Mówiąc kiedy indziej o Jordanie, Jehosue powiedział: “To on jest Eliaszem, który ma przyjść. Kto ma uszy, niechaj słucha! “.

    W okolicznościach, które po dzień dzisiejszy owiane są tajemnicą, w 553 r. n.e., cesarz bizantyjski Justynian zakazał w Kościele nauk o preegzystencji duszy. Wtedy zostały zniszczone liczne zapiski kościelne dotyczące reinkarnacji, a wielu badaczy uważa, że wzmianki o reinkarnacji usunięto także z Biblii”.

    Chociaż sekty gnostyczne były mocno prześladowane przez Kościół, zdołały jednak w świecie zachodnim utrzymać przy życiu doktrynę reinkarnacji (słowo gnoza zaczerpnięte jest z greckiego gnosis, co oznacza “wiedza”).

    W epoce Renesansu w społeczeństwie na nowo rozkwitło zainteresowanie reinkarnacją. Jedną z wyróżniających się postaci Odrodzenia był włoski filozof i poeta Giordano Bruno. W odpowiedzi na oskarżenia wysunięte przeciwko niemu, Bruno oświadczył, że “dusza nie jest ciałem” i że “może ona istnieć w tym lub innym ciele i przechodzić z ciała do ciała”. [11]

    Z powodu tak silnych represji ze strony Kościoła, nauki o reinkarnacji zeszły głęboko do podziemia i przetrwały w tajnych europejskich stowarzyszeniach różokrzyżowców i wolnomularzy.

    W okresie Oświecenia intelektualiści europejscy zaczęli wyzwalać się spod wpływu kościelnej cenzury. Wolter napisał, że “doktryna reinkarnacji nie jest ani absurdalna, ani bezużyteczna”, i dodał: “Nie jest bardziej zaskakujące narodzić się dwa razy, niż raz”.

    Wielu ludzi na Zachodzie, w celu uzyskania głębszego zrozumienia reinkarnacji, zwraca się ku oryginalnym źródłom wiedzy, mówiącym o przeszłych i przyszłych istnieniach. Spośród wszelkich dostępnych pism sanskryckie teksty pochodzące z Indii są najstarsze i zawierają najobszerniejsze i najlogiczniejsze wyjaśnienie reinkarnacji.

    Jednym z takich pism jest Bhagavad-gita, uznawana za esencję wiedzy wedyjskiej. Gitę wypowiedział pięćdziesiąt wieków temu Pan Kryszna, Najwyższa Osoba, do swego przyjaciela i ucznia, Arjuny, na polu bitwy Kuruksetra w północnych Indiach. Wojna nakłania do przemyśleń o reinkarnacji, ponieważ człowiek staje twarzą w twarz ze śmiercią i życiem po śmierci.

    Na początku swej mowy o nieśmiertelności duszy Kryszna powiedział Arjunie: “Nie było nigdy takiej chwili, w której nie istniałbym Ja, ty czy wszyscy ci królowie, ani w przyszłości żaden z nas nie przestanie istnieć”.

    Gita poucza nas: “To, co przenika całe ciało, nigdy nie zostaje zniszczone. Nikt nie może unicestwić niezniszczalnej duszy”. Dusza jest czymś tak subtelnym, że nie można dostrzec jej za pomocą ograniczonego ludzkiego umysłu oraz zmysłów. Dlatego nie każdy akceptuje jej istnienie. Kryszna mówi Arjunie: “Niektórzy patrzą na duszę jak na zadziwiającą, inni opisują ją jako zadziwiającą, jeszcze inni słuchają o niej jako o zdumiewającej, podczas gdy inni, nawet usłyszawszy o niej, w ogóle nie mogą jej zrozumieć”.

    http://vrinda.net.pl/vedanta/text.php?a=19&tyt=19&tom=1&b=&c=1&id=20908


    Mezamir:
    Wiedzę o reinkarnacji wykoszono z biblii bo utrudniała straszenie owieczek „wiecznym potępieniem”. Jeśli człowiek był przekonany, że ponownie się narodzi, to straszenie go piekłem było stratą czasu. A w sytuacji, gdy owieczki nie bały się wymyślonego potępienia w piekle, bo wiedziały, że i tak przyjdą ponownie na ziemię, to kler tracił nad nimi jakąkolwiek władzę i kontrolę.
    Dlatego wiedzę o reinkarnacji katolactwo tak zwalczało i zwalcza.
    opolczyk

    Lubię to

    • Mezamir:
      Nie zapominaj, że tenże sam bizantyjski cesarz Justynian zlikwidował w 529 roku ponad 900 letnią Akademię Platońską. A tam w duchu Platona i Sokratesa uczono o reinkarnacji.
      Bhagavad-gita jest zrozumiała wyłącznie dla ludzi od pewnego określonego poziomu. Będąc poniżej niego czytanie jej jest stratą czasu.

      Lubię to

  17. ja nie bede cytowal ani ST ani slow medrcow powiem po prostu jak ja to odczuwam…juz jakis czas temu pisalem tutaj, ze czlowiek jest jednym z ogniw lancucha zycia wykutego przez Swaroga. To, ze Bogowie dali nam mozliwosc rozwoju intelektualnego wcale nas nie wywyzsza ponad inne stworzenia poniewaz podobnie jak my, przeznaczeni do zycia takiego jaki znamy lub jaki byl znany, inne stworzenia przeznaczone sa do bytu w swojej sferze. Natura to cykl, to zgrana harmonijna jednosc ktorej jestesmy tylko malutka czastka, jezeli bylaby wola taka Bogow, nie musieli by pozwalac na rozwoj naszego gatunku a Natura dalej by sie po swojemu rozwijala. Do czego zmierzam ? otoz Bogowie pokazali nam i dali znak, ze jezeli cos sie nie udaje, nie nalezy spoczywac na laurach a probowac od nowa…tak bylo z ziemia. Naukowcy udowodnili, ze trzykrotnie Bogowie tworzyli na ziemi zycie naturalne….dwokrotnie niszczyli to poniewaz to co zostalo stworzone, okazalo sie niedoskonale, moze nie po mysli Bogow. Nasza Era, to ponowna (trzecia) proba…stosunkowo jeszcze mloda w porownaniu z poprzednimi ale nie jest powiedziane ze ostateczna. Co to oznacza ?
    Bogowie kieruja sie prawami natury, a wiec silny zdrowy gatunek przetrwa, slaby i chory umiera. Wilk nie zaatakuje zdrowej , silnej sarny..ale chora, slaba i zagrazajaca swojemu gatunkowi poprzez np. zaraze… jest to naturalna selekcja. Naturalnie, my nie traktujemy zycia jak Wilki, jak juz wspomnialem, Bogowie dali nam w naszej sferze dzialania inne aspekty bytu…to wg tych cech reagujemy i podejmujemy decyzje w ktore Bogowie bezposrednio nie ingeruja. Jednym slowem, aborcja nie jest niczym nadzwyczyjnym czy wymyslem ludzi sprzecznym z wola Bogow, sa rozne powody do tego by zachowac lub usunac ciaze…decyzje o tym ktora isc sciezka podejmuja te osoby ktore sa do tego upowaznione, rodzice. Naturalna selekcja oznaczala by usmiercenie matki, a to byloby chyba juz kompletna pomylka. Co nam daje, ze kobieta wbrew woli rodzi dziecko by je podrzucic gdzies katolom lub zostawic same bo nie radzi sobie z choroba czy uposledzeniem ? Instynkt jaki w kazdym rodzicu istnieje powinien byc kluczem do ich decyzji a my musimy to akceptowac. Dotyczy to skrajnych przypadkow, gwalt na nieletniej, ciezka choroba dziecka nie pozwalajaca mu na korzystanie z zycia, ciaza w wyniku jakiejkolwiek zbrodni…. wyliczac mozna wiele…

    Oczywiscie, jezeli nie ma powodow naderzednych do przerwania ciazy, powinno sie dziecko wydac na swiat, sa rodziny ktore nie moga miec dzieci i chetnie by takie wychowali, moze na dobrego Slowianina ktore z kolei mogloby znacznie wplynac na Spolecznosc w ktorej zyje…
    Dlatego tez, nie mozna generalnie powiedziec: zakazac przerwanie ciazy !

    In Vitro z kolei jest jeszcze bardziej proste, nie zawsze moze rodzina miec dziecko…z roznych powod#w, wypadek…choroba wczesniejsza…i o ile rodzina taka ma mozliwosc wychowania dziecka..dlaczego mamy jej zabronic tego ? kto daje nam prawo takie ? In Vitro jest dorobkiem naukowym, czyli wynikiem postepujacego rozwoju intelektualnego gatunku…udoskonalania umiejetnosci…gdyby bogowie mieli cos przeciwko mozliwosci tej, uniemozliwili by, by wogole ta technika mogla kiedykolwiek funkcjonowac. jezeli mozna prowadzic badania tego typu, rekonstrukcje gatunkow itp…dlaczego nie mozna miec prawa do tego by dac mozliwosc zycia dziecku ? Lekarze nie sa Bogami, oni nie daja zycia, komorki pobierane dla zarodka sa pobierane od rodzicow…jest to wiec w pelni czyn naturalny…pomaga sie jeynie najsilniejszym komorkom rozwijac tak by mogly w lonie matki rozwijac sie w prawidloy sposob. Ktos zacznie pisac o etyce…jakiej ? czyz nie jest mniej etyczne decydowac o tym kto moze miec dziecko a kto nie ?
    Decyzje zawsze powinni podejmowac rodzice…oni maja wychowywac dziecko i za jego wychowanie odpowiadaja…latwo jest mowic, zabraniamy aborcji…ale kiedy rodzina potrzebuje pomocy, zostawia sie ja na lodzie… kto wie, moze jahvistom zalezy na tym by bylo jak najwiecej dzieci „czystych biologicznie” by tworzyc nowa rase ? a moze zagarnac dzieci bez opieki ktore nie mialy by gdzie sie skarzyc, ze sa molestiowane ? wystarczy takie wychowac na klerykow i zamknac w klasztorach…


    Jaksar.
    Daleki jestem od gloryfikowania aborcji. Natomiast całkowicie sprzeciwiam się temu, aby polityka mieszała się do takich spraw. Zwłaszcza z powoływaniem się na żydowską biblię. Ilość aborcji zmalałaby istotnie, gdyby rozumnie prowadzona oświata seksualna i antykoncepcja były propagowane i nauczane. Kto walczy z antykoncepcją, promuje aborcje.
    Mnie ciekawi jeszcze jedna sprawa. Pewnie zauważyłeś, że w politycznym spektrum tzw. prawicy, zwłaszcza tej katolickiej, choć nie tylko, modne jest nawoływanie do przywrócenia kary śmierci. Za czym i ja jestem!
    Tylko czy to nie dziwne i nie schizofreniczne…
    Ci sami ludzie, którzy zawzięcie walczą o „każde życie poczęte”, powołując się na to, że „bóg” (w domyśle ten starotestamentowy ludobójca) jest dawcą życia i tylko on może życie odebrać, ci sami ludzie chcą przywrócenia kary śmierci. Która – idąc ich „argumentem” z obrony życia poczętego jest niedopuszczalna, bo tylko bóg może itd…
    Kompletna szajba i pomieszanie umysłu…
    opolczyk

    Lubię to

    • „Kto walczy z antykoncepcją, promuje aborcje.”
      dla mnie jest to logiczne,jak i chyba dla większości zdrowo myślących ludzi,co do kary śmierci ,ja osobiście popieram,jeśli chodzi o aborcję to w niektórych przypadkach także popieram,jeśli chodzi o in vitro,nie wiem nie znam się,ale uważam że każdy powinien mieć prawo do dzieci i rodziny-moim zdaniem, mało kto mówi o tym że system unii judeoeuropejskiej sprytnie działa na tej płaszczyźnie by poprzez wywoływanie kryzysów,położenie gospodarki w europie,brak pracy,co za tym idzie patologizacje po prostu bez aborcji w białych rękawiczkach zmniejszać ilość ludzi.

      co do judeokatoli, Ci ludzie żyją w całkowitym oderwaniu od rzeczywistości a nawet w oderwaniu od tego co wyznają i miłują , tłumaczą sobie po prostu wszystko w sposób wygodny dla siebie,łatwy i personalny,co innego mówią ,co innego robią a jeszcze co innego myślą,naturalnym jest że katolik, nauczony jest poprzez praktykowanie życia lekceważyć wszelkie wartości i wszelkie ideały ogólne, oderwane-te które mu wpajano od urodzenia, nie jest zdolny rozniecić w sobie silnego sentymentu dla społeczeństwa, dla państwa, dla własnego narodu.
      W duszy skatoliczałej pozostaje tylko i wyłącznie sentyment miłości własnej, własne „ja” staje się wartością jedyną, obiektem uczuć najsilniejszych i zaiteresowań najważniejszych.Tak wytwarza się cechujący każdego katolika personalizm, czyli postawa duchowa jednostki, żyjącej tylko dla siebie, myślącej tylko o sobie i postępującej w życiu w pierwszym rzędzie według kryteriów własnego egoistycznego jednostkowego szczęścia i własnych osobistych korzyści.jak powiedziałeś,dodam że to paranoidalne i maniakalne.ale tutaj utwierdzam się sam w mojej teorii że judejskie wynalazki posiadające doskonały aparat socjotechniki pustoszą umysł,usadawiają się w głowach tak samo jak choroba psychiczna,wiec i nasze obserwacje chyba są właściwe.


      Perunchmura:
      Niestety ta zaraza „pustosząca umysł” uważana jest za normę! A my za patologię i za margines.
      opolczyk

      Lubię to

  18. Opolczyku, nie calkiem wykreslili, po prostu, przerobili to na zmartwychwstanie przed Armegedonem….po to by zyc ponownie i wiecznie w raju 😉

    Jaksar.
    Ale to „szczęście” po Armagedonie spotka tylko tych, co „nie widzieli, a uwierzyli”.
    opolczyk

    Lubię to

  19. Opolczyku, alez o tym pisze, ani polityka ani koscioly czy Zwiazki wyznaniowe nie maja prawa ingerowac, to wylacznie sprawa kobiety czy malzenstwa…ewentualnie pary !
    Co do smierci, no coz, sam cytowales raz, bibila jahvistow pelna jest od nawolywanie do zabojstw, kar smierci itd… oni ida po prostu za swoja prafilozofia. osobiscie uwazam, ze za niektore wystepki powinno karac sie smiercia…ale za co ? jak ? to juz inna sprawa. Moim zdaniem, kara smierci nie powinna byc dla zloczyncy wybawieniem…w zaleznosci od popelnionego zla powinien je naprawic lub je w pewien sposob sam na sobie odczuwac…. nasi Przodkowie nie byli sklonni do zadawania pochopnie wyroku smierci, nawet wspominany tutaj bp „Wojciech” mial szanse, byl ostrzegany…..kare smierci poniosl za profanacje miejsca swietego, czyli naruszenie najwyzszej wartosci Plemiennej… gdyby nie to, Prusowie pewnie by mu dupe skopali i pogonili skad przyszedl 😉
    paradoksem katoli jest wlasnie to, ze z jednej strony „walcza” o poczete zycie a z drugiej zadaja by innym je odebierano…. szkoda gadac….to pomylone nasienie i tyle 😉

    Jaksar:
    Wiem, że o tym tak pisałeś. Ja tylko od siebie zaznaczyłem to samo, aby nie wyjść na „zwolennika” aborcji.
    W stosunku do zwyrodnialców, psychopatów-sadystów KS to działanie „profilaktyczne”. Do wściekłych psów strzela się nie dlatego, że są czemukolwiek winne, ale aby nie gryzły innych. Są zagrożeniem. Tak samo powinno robić się ze zwyrodnialcami. Z więzienia może taki uciec. Zabity już tego nie zrobi. Im mniej żyjących zwyrodnialców – tym lepiej.
    Za zdradę stanu, służenie obcym, też bym dawał KS.
    A że katole to pomylone nasienie, to już dawno razem ustaliliśmy, hihihi.
    opolczyk

    Lubię to

  20. Czym się kończy brak zdroworozsądkowego planowania rodziny (zwłaszcza w obliczu niedostatku), wyraźnie obrazuje poniższy dokument. Jest to zaprawdę piękny przykład wypełniania bożego przykazania: „Rozmnażajcie się i czyńcie sobie ziemię poddaną”. W tej rodzinie nigdy nie było grzechu antykoncepcji, nie zdiagnozowałam też bałwochwalczego szacunku do Natury. I jeszcze ten sielski obrazek z księżulem…

    (film jest drastyczny, ale wbrew pozorom nie jest przekoloryzowany i dotyczy całkiem sporej części naszego społeczeństwa. Sama wychowywałam się na wsi, gdzie takich rodzin było co najmniej kilka.)

    Malwa:
    Ja też znam takie rodziny… Niestety…
    Ale postaw się w roli tego księżuli – tyle chrztów, tyle pierwszych komunii, tyle bierzmowań – a dla jego następcy tyle pogrzebów!
    Przecież to dla nich żyła złota.
    I niech tylko dwójka-trójka z tych dzieci podejmie „tradycję” bezmyślnych katolików-dzieciorobów – czyż nie jest to kapitał na przyszłość? Ku chwale kościoła…
    Biedne, zahukane dzieci to najlepszy materiał do „golenia”, a nawet do obdzierania ich ze skóry w przyszłości. Co przetestowano i stosuje się z naukową precyzją od dwóch tysięcy lat.
    opolczyk

    Lubię to

  21. patologicznych rodzin w polsce nie brakuje ale tak naprawde czy tylko rodzice odpowiadaja za te sytuacje ? jezeli nie daje sie szans takim ludziom na normalne zycie poniewaz lepiej wydawac pieniadze na Afganistan czy budowy jakichs monumentow, kosciolow itp to nie ma sie czego dziwic, ze coraz wiecej rodzin jest na marginesie. To lancuch, zaczyna sie w wieloletniej rodzinie, dziewczyna marzac o normalnej rodzinie oddaje sie majac 12 lat a 13 rodzi dziecko…kto sie nia zaopiekuje ? nikt, jest dalej w tym samym bagnie i jej dziecko jest wychowywane jak ona…tatus, 16 latek machnal reka…bo po co mu dziecko ? Globalizm i odwartosciowienie kazdego czlonka plemiennego prowadzi do takiej sytuacji…a niech tylko im ciut sie polepszy, znajdzie ktores prace a juz jahvisci zdzieraja zen ostatnia koszule… Dla takich rodzin niewiele oprocz zapicia „robaka” nie pozostaje ! To stracone pokolenia !

    Lubię to

  22. Cieszy, że opolczyk nawrócił się na teorię autochtoniczną. W ogóle to dzięki za zamieszczenie tego artykułu ze Spiegla.

    Trzy lata temu byłem w muzeum Słowiańszczyzny w Vytschau-Witoszów 120 km na południe od Berlina. Dobrze, że coś takiego istnieje, jednak głoszą tam kompletne brednie, jakoby była to ziemia „Germanów”, którzy nie wiadomo dlaczego zniknęli i zasielili je w 6-7 wieku Słowianie. Co do terenów Polski, to również głoszą z wielkim hukiem i bezapelacyjnie, że jest to ziemia „Germanów”, z której się oni w przypływie altruizmu wycofali, po czymzajęła je dzicz znad Prypeci. Termin „Germanie” podaję w cudzysłowie, bo jest to termin łaciński stosowany w obecnym znaczeniu nieściśle, lub po prostu myląco dopiero od 16 wieku, pierwotnie w Rzymie nie miał on znaczenia etnicznego.
    Odwrotnie niż opolczyk twierdzą oni, że Meklemburgia, Brandenburgia i tereny Łużyc były wyjątkowo nieurodzajne i jałowe, niezdolne do wyżywienia ówczesnej ludności, na tym założeniu, bardzo wątpliwym, budują swoje teorie o rzekomym odejściu „Germanów”. Myślę, że rację ma tu opolczyk, a oni najzwyczajniej bredzą.

    Zwiedzałem to muzeum z żoną. Jako turyści z Polski otrzymaliśmy na samym początku automatycznego przewodnika, aparat z nagranym tekstem po polsku. Początkowo wyglądało to na uprzejmość wobec nas, wkrótce okazało się, że jest to chytrze zawoalowana złośliwość. aparat był wyskalowany tak cicho, że tylko jedna osoba z trudem mogła z niego korzystać, przykładając go do ucha, natomiast każdy z Nieców otrzymywał własny aparat, na tyle glośny że mógł go słuchać z oddalenia. Najwyraźniej ktoś nie chciał dopuścić aby polska mowa raziła niemieckie uszy.

    Przecław:
    A kiedy byłem wyznawcą teorii allochtonicznej?
    Na nic nie musiałem się „nawracać”.

    Pamiętam naszą dyskusję z WPS. Podważałem tam wypowiedzi GR, że „Polacy zamieszkują nasze ziemie od zawsze czyli od co najmniej 10 700 lat”. Ja jedynie twierdziłem, że przez pierwsze 10 000 lat byli oni Słowianami, ale jeszcze nie „Polakami”. Określenie „Polak” i wytworzenie poczucia narodowego, w miejsce wcześniejszego plemiennego to czasy stosunkowo niedawne w porównaniu do owych 10 700 lat.
    Inna sprawa, że o wielu sprawach wówczas wygadywałem głupoty. W międzyczasie b. dużo dowiedziałem się o naszej kulturze.
    Dzisiaj wiele spraw widzę inaczej.
    Ale nie jest to „nawracanie” się, a szukanie wiedzy i uczenie się…
    opolczyk

    Lubię to

  23. Było to nieporozumienie, którego pomimo moich wysiłków nie udało mi się zażegnać. Naturalnie chodziło mi o Słowian, natomiast chciałem także podkreślić, że Polacy mają rzadko spotykaną na terenie Europy ciągłość rozwojową, obecnie udowodnioną na ponad 10 tysięcy lat. Oznacza to, że w tym samym, nie zmienionym miejscu wytwarzał się z języka prasłowiańskiego język polski,którym teraz mówimy. Rzecz jasna nie było świadomości państwowej, o ile nie istniało państwo, choć jakieś poczucie wspólnoty językowej i etnicznej istniało, ale to jest odrębny temat.

    Czy była mowa wtedy o teorii allochtonicznej już dokładnie nie pamiętam, takie jednak odniosłem wrażenie, jeżeli nie było to wycofuję ten zarzut.

    Przecław:
    Wtedy rzeczywiście chodziło o to, że ja zarzucałem autorowi tekstu anachronizm polegający na nazywaniu Polakami Słowian prawie 11 tys. lat temu. Natomiast obaj byliśmy przekonani o ciągłości zasiedlenia Słowian – protoplastów późniejszych Polaków, na naszym terenie.

    opolczyk

    Lubię to

  24. no dobrze, chwileczke teraz to ja chyba zaczne pisac „glupoty” ale z tego co do tej pory wyczytalem lub w jakis sposob do mnie dotarlo, uwaza sie, ze pra-germanskie plemiona opuscily stepowe ziemie Indoeuropejskich Przodkow przed Slowianami…wojownicze plemiona nie mialy szans w konfrontacji z wysoko rozwinietymi sasiadami z poludnia. Jezeli tak naprawde bylo, jest wiec calkiem normalna rzecza, ze owe pra-germanskie plemiona osiedlaly sie po kolei na tych terenach kltore byly na ich drodze, w tym i pozniejsze Slowianskie. Odnajduje sie przeciez slady osadnictwa nieslowianskiego na calym omalze terenie dzisiejszej Polski, Czech, Slowacji a nawet Rumuni, naturalnie Niemcy tworza wlasna Mitologie wiec nie zawsze trzymaja sie faktow, a tym bardziej, powodu przesuniecia sie plamion uwazanach przez nich za protoplastow germanskich na zachod. Gdzies czytalem, ze z natury tych plemion, osadnictwo gesto zarosnietych terenow gdzie klimat jest dosc srogi nie sprzyjalo rozwojowi tych plemion. Co to znaczy ? zasiedlenie i zagospodarowanie tych terenow przez plemiona wojownicze ktorych harakterystyka jest szybki latwy lup bylo niemozliwe, tutaj szanse mogly miec tylko plemiona pracowite i obeznane z zyciem w zalesionych terenach…czyli Slowianie. Latwy lup to Rzym, tak wiec w tym kierunku zwrocili sie pragermanie zostawiajac za soba nieprzychylny im klimat i ziemie. Slowianie z kolei zajm,owali sie lowiectwem, uprawa ziemi..potrafili dopasowac sie do kazdej sytuacji dlatego rozprzestrzenienie sie plemion Slowianskich bylo tak szybkie i rozlegle….po prostu byli nasi Praojcowie blizej natury, jej czescia i harmonizowali z nia…Natura sie odwdzieczala dajac im to czego Germanie nie potrafili dostrzec i docenic, az do poznych wiekow, kiedy ich polem zainteresowania staly sie na powrot te ziemie ktore zostaly zagospodarowane przez Slowian… Jak myslicie ? jest to poprawny tok myslenia czy znowu cos poknocilem ? 😉

    Lubię to

Możliwość komentowania jest wyłączona.