Katolickie preparowanie świętych i patronów…

.

Większość katolików polskich wie o tzw. „św. Wojciechu” tyle, że jest on domniemanym „męczennikiem”, i że jest katolickim „patronem” Polski.

Więcej wiedzieć nie muszą. Nieuctwo jest – jak stwierdził to papież Grzegorz I (a jakże – zwany „Wielkim”) matką pobożności.
Ten sam papież zalecał nota bene budowanie jahwistycznych kościołów na świętych miejscych pogan.

Jeśli ktokolwiek uwolnił się z zaczadzenia jahwizmem i potrafi czytać między wierszami oficjalnych biografii Vojtěcha-Adalberta, to ujrzy postać tego „świętego” w zgoła innym świetle.

Vojtěch urodził się zaledwie 32 lata po buncie pogańskim w Czechach.
http://pl.wikipedia.org/wiki/Czeska_rebelia_poga%C5%84ska
Wtedy w ciągu kilku lat (921 – 924) Czesi zniszczyli doszczętnie kościoły i wypędzili kler. Jedynie interwencja władców Bawarii i Saksonii spowodowała powrót jahwizmu do Czech. Kiedy Vojtěch sam już był członkiem hierarchii, starsi ludzie w Czechach nadal pamiętali pogański bunt. Czechy dalekie były od skatoliczenia. Wciąż były pogańskie z katolickim dworem i klerem.

Vojtěch był fanatykiem i nadgorliwcem. Nie mając jeszcze 30 lat został biskupem Pragi. Jego nadgorliwość, stosowanie brutalnych kar, tortur i przymusu fizycznego w „ewangelizacji” własnego kraju spowodowały to, że był on przez rodaków znienawidzony.
Mając 33 lata musiał uciekać z Czech, gdyż groziło mu rozszarpanie przez tłum.
Po trzech latach spędzonych na wygnaniu zmuszony został groźbą klątwy swojego bezpośredniego przełożonego, arcybiskupa mogunckiego Willigisa, do powrotu na Czechy.
Niestety Vojtěch będąc tępogłowym fanatykiem, nie poszedł po rozum do głowy. Nadal był fanatykiem, nadal stosował siłowe „nawracanie”. Tym razem wytrzymał w Czechach niespełna trzy lata. Był tak znienawidzony, że katolicki książę Czech Bolesław II najechał rodowe ziemie rodu Vojtěcha i wymordował  jego braci wraz z ich rodzinami. Uratowali się tylko ci bracia, którzy byli w tym czasie za granicą. Także Vojtěch, który pół roku wcześniej zwiał do Rzymu, przeżył tę masakrę.
Nastąpiła sytuacja patowa. Praga była bez biskupa. Arcybiskup Moguncji ponownie zagroził klątwą Vojtěchowi, jeśli ten nie wrócił do Pragi. Vojtěch wiedział jednak, że to oznaczałoby jego śmierć. Sprzeciwił się nawet papieżowi, który nakazał mu do Pragi powrócić. Zamiast iść na pewną śmierć Vojtěch schował się na dworze cesarza. Otto III był jego „patronem” i nie chciał niepotrzebnie stracić uległego sobie biskupa, który urzędując wcześniej w Pradze był wyraźnie procesarski, umacniający wpływy Ottona w Czechach.
Na linii Praga – Watykan przez rok trwała dyplomatyczna „bitwa”. Książę Czech odmawiał zgody na powrót Vojtěcha do Pragi mimo nacisków w tym kierunku ze strony Watykanu. Ostatecznie Bolesław II postawił na swoim. Watykan wycofał się z nacisków bojąc się zapewne kolejnego buntu pogan w Czechach.
Czekając na rozwiązanie sporu pomiędzy Pragą a Watykanem Vojtěch zagościł na dworze Chrobrego. Natychmiast przystąpił do „chrystianizacji” Polan metodami, jakie stosował wcześniej w Czechach. Wystarczył rok, aby został on i w Polsce znienawidzony.
Chrobry sam był dosyć gorliwym jahwistą. Ale to za sprawą i za podpuszczeniem Vojtěcha zaczęto w państwie Chrobrego  łamiącym post poddanym niższych stanów wybijać zęby. Złapanych ponownie na tym samym zabijano. Nienawiścią do Vojtěcha pałali nie tylko pogańscy poddani Chrobrego, a ci stanowili nadal ogromną większość mieszkańców ówczesnej Polski. Nienawidzili go nawet mniej od niego nadgorliwi „koledzy po fachu”. Sami odczuwali narastający opór Polaków przed nową, obcą wiarą, zafundowaną im przez ojca Bolesława – Mieszka. Metody „chrystianizacji” stosowane przez Vojtěcha wywoływały narastającą wrogość „nawracanych”.  Wyczuł to zapewne i sam Chrobry, dlatego przezornie wysłał Vojtěcha na „misję ewangelizacyjną” do Prus.
Już sam fakt, że Chrobry dał Vojtěchowi 30 wojów eskorty pokazuje, jak bardzo ten fanatyk był znienawidzony. Bez eskorty nie dojechałby żywcem do Gdańska.
W Gdańsku zasłynął Vojtěch tym, że przymusowo, pod mieczami eskorty „nawrócił” pewną liczbę pogan. Na domiar złego wyciął tam święty dąb.
Jego zła sława dotarła do Prusów, zanim ten jahwistyczny dzikus dotarł na ich ziemie.
Eskortę daną mu przez Chrobrego pozostawił Vojtěch na granicy Prus. Wejście na ziemie Prusów z obcymi wojami byłoby najazdem.

Relacje dwóch nadal towarzyszących mu „nawracaczy” są mało wiarygodne. Ale do pewnego stopnia i z nich można się dowiedzieć np. tego, że Prusowie nie witali Vojtěcha jak oczekiwanego gościa. Choć znani byli z tego, że ratowali życie obcym – np. rozbitkom i ludziom atakowanym przez piratów.
Pierwsza próba „nawracania” Prusów zakończyła się tym, że Vojtěcha zdzielono wiosłem po plecach. Innym razem obrzucano jego i towarzyszących mu „misjonarzy” kamieniami. Prusowie wielokrotnie nakazywali Vojtěchowi opuszczenie ich ziem.
Nie ma pewności czy faktem historycznym było spotkanie Vojtěcha z wiecem Prusów opisane ok. roku 1000 w Vita sancti Adalberti Ioannesa Canapariusa.
Według owej kroniki Vojtěch przekonywał Prusów 17 kwietnia 997 roku do jego jahwistycznego zabobonu i guseł tymi słowami:

„Z pochodzenia jestem Słowianinem. Nazywam się Adalbert, z powołania zakonnik; niegdyś wyświęcony na biskupa, teraz z obowiązku jestem waszym apostołem. Przyczyną naszej [tu] podróży jest wasze zbawienie, abyście – porzuciwszy głuche i nieme bałwany – uznali Stwórcę naszego, który jest jedynym Bogiem i poza którym nie ma innego boga; abyście, wierząc w imię Jego, mieli życie i zasłużyli na zażywanie w nagrodę niebiańskich rozkoszy w wiecznych przybytkach.”

Prusowie w owym czasie zbyt wiele już wiedzieli o barbarzyńskich metodach jahwistów, a Vojtěcha w szczególności, aby dać się jego namolnemu „chrystianizowaniu” oszukać. Zdecydowanie i bezkompromisowo odpowiedzieli mu tak:

Nas i cały ten kraj na którego krańcach my mieszkamy, obowiązuje wspólne prawo i jeden sposób życia; wy zaś, którzy rządzicie się innym i nieznanym prawem, jeśli tej nocy nie pójdziecie, jutro zostaniecie ścięci”

Vojtěch wiedział więc, że jest intruzem, ale że ma szansę na uratowanie głowy, jeśli postąpi zgodnie z wolą Prusów.
Tyle że ten uparty jahwista – jak podejrzewam – szukał śmierci. Do Czech czy do Polski nie miał po co wracać – bo wszędzie go znienawidzono. Cesarzowi na dworze cesarskim potrzebny też nie był – cesarz cenił go tylko wtedy, gdy w Czechach lub w Polsce realizował Vojtěch cesarskie interesy.

Najmniej wiemy o szczegółach samej śmierci Vojtěcha. Wiadome jest, że nastąpiła ona 6 dni później, 23 kwietnia w świętym gaju Prusów. A to oznacza, że Vojtěch świadomie odrzucił postawione mu ultimatum. Wiadome jest też, że Vojtěch święte miejsce pogan zbezcześcił – co najmniej odprawił tam jawistyczne gusła. Pamiętając jednak o Gdańsku, gdzie zrąbał on święty dąb, można domyśleć się, że to samo Vojtěch uczynił w zbezczeszczonej świątyni Prusów. Jest wielce prawdopodobne, że zniszczył wszystko, co było do zniszczenia i na koniec wbił w ziemię rzymską szubienicę. To była zwyczajowa wówczas praktyka fanatycznych jahwistów.
Jest b. prawdopodobne, że Vojtěcha i jego dwójkę towarzyszy zaskoczyli Prusowie przy niszczeniu ich świątości. Prawdopodobnie Vojtěch podniósł rękę (być może z siekierą, którą akurat rąbał kolejne święte drzewo) na żercę.
Wtedy trafiły go oszczepy Prusów.

Najistotniejsze jest to, że jego towarzyszy nie zabito. Najprawdopodobniej byli mądrzejsi i mniej fanatyczni od Vojtěcha i osobiście nie dewastowali pogańskiej świątyni. Dlatego Prusowie pozwolili im odjechać. Choć mogli i ich ukatrupić, zakopać w ziemi, albo wrzucić ich zwłoki do jeziora. I wtedy nikt nigdy by się nie dowiedział, kiedy i jak zginął fanatyczny dzikus spod znaku rzymskiej szubienicy.
To właśnie od jego towarzyszy wiadome jest, że Prusowie ostrzegli Vojtěcha na wiecu i że dali mu czas na opuszczenie ich kraju. Czyli, że nie napadli go znienacka podstępnie go mordując.
I taką kreaturę – fanatyka-żydłaka, znienawidzonego przez czeskich rodaków, znienawidzonego przez Polaków (za wyjątkiem Chrobrego) –  uczyniono „patronem” Polski.

Dla katolaków (katoliko-polaków) jest on wciąż „męczennikiem”. I „chlubą narodu”…

No i  „Europejczykiem”. I to „prawdziwym”.
http://www.swwojciech-zabrze.pl/nasz_patron

Katolicki kosmopolityzm ma się nadal dobrze.

Zainteresowani mogą sobie o owym „świętym patronie Polski” poczytać także tutaj:
http://pl.wikipedia.org/wiki/%C5%9Aw._Wojciech
http://www.racjonalista.pl/kk.php/s,3102

Jako ciekawostkę podam jeszcze to, że – już po przywiezieniu do Polski jego wykupionych przez Chrobrego zwłok – jedno ramię świętego odrąbano i pokrojono jak baleron na dwie części – aby „relikwiami” jego uszczęśliwić Rzym i Akwizgran.
http://www.historycy.org/index.php?showtopic=7333
http://www.historycy.org/historia/index.php/t5440.html

opolczyk

.

.

Reklamy

19 komentarzy do “Katolickie preparowanie świętych i patronów…

  1. Wacław Sobieski (1872-1932) był historykiem o wyrazistych poglądach, kontrowersyjnym, emocjonalnym i nade wszystko poszukującym, także w zakresie metod badawczych. Widać to wszytko już w jednej z pierwszych jego prac, której reprint trafia właśnie na rynek księgarski. Nienawiść wyznaniowa tłumów za rządów Zygmunta III (1902), w której autor wykorzystał szereg wcześniej niewyzyskanych źródeł, ukazuje czasy kontrreformacji obfitujące w liczne tumulty, burdy i awantury, wszczynane przeciw innowiercom. Tłum, podbechtywany przez żarliwych kaznodziejów, „nienawidził, choć sam sobie nie zdawał sprawy dlaczego…”. Naprzeciw jednak tego tłumu stanęli obrońcy tolerancji – „garstka , którzy zgnębili w sobie żywiołowe, zwierzęce porywy. Ta garstka ” jak pisze dalej Sobieski z charakterystyczną dla siebie emfazą – wzięła udział w pracy wszechludzkości, toczącej się od wieków, aby na ziemi na przekór wszelkim wybuchom namiętności ras, religii, narodów zstąpił kiedyś wymarzony, spodziewany przez tylu …
    Książkę, a szczególnie jej rozdział pt. Noc jezuitów, zaatakowano w 1912 r., kiedy to obchodzono trzechsetną rocznicę śmierci Piotra Skargi. Sobieski odpowiedział obszernym tekstem pt. Czy Skarga był „turbatorem” [mącicielem] ojczyzny?

    Polubienie

  2. świetny Artykuł i temat 🙂 pozoliłem sobie go opublikować na FB, jak najwięcej ludzi powinno czytać takie artykuły a nie o tym czy i gdzie sasiadka spadla z drabiny 😉

    Polubienie

  3. Świetny artykuł. Przyznam że ostatnio przeżywam pewną perwersyjną fascynację chrześcijaństwem (na takiej samej zasadzie co fascynację nazizmem ale jednak) niemniej genialny tekst. Od razu poleciał na fejsbuka, niech ludzie czytają. A tak z innej beczki, namierzyłem ostatnio grę planszową w klimatach słowiańskich: http://www.rebel.pl/product.php/1,1010/22930/Slavika.html

    Polubienie

    • vrr:

      Przyznam się szczerze, że mnie obrzydzenie bierze, gdy mam pisać o jahwistach. Ale ich kłamstwa i oszustwa, ich szkodliwą mitologię zaczadzającą umysły milionów należy demaskować.
      Czy orientujesz się, gdzie i jak można tę słowiańską grę kupić?

      Jaksar:

      W sprawie tekstu o „męczenniku” – to samo co powyżej.
      Obecnie pracuję nad tłumaczeniem tekstu ze Spiegla, który mi podrzuciłeś w komentarzu. Będzie gotowy dzisiaj w nocy.

      Mezamir:

      O tym, że to katolicy ich nienawiścią, burdami, gwałtami i walką o supremację ich odprysku w Polsce dobili Rz’plitą pisałem wielokrotnie. Sobieski miał absolutnie rację.
      Skarga, okrzyczany przez katolactwo „patriotą” był wytykańskim kundlem, jak wszyscy jezuici. To ta mafia papieska zrobiła z polskiej szlachy tępawych odmóżdżonych fanatyków, którzy woleli dobić Polskę, niż zrezygnować z supremacji ich watykańskiego odprysku kołtuńskiego zabobonu znad Jordanu.
      Dobre książki, zwłaszcza związane z naszą słowiańską tradycją są celowo takie drogie. Chodzi o to, aby polactfo czytało odmóżdżające tanie buble i powieścidła.

      Polubienie

    • Gra powinna mieć premierę lada dzień (podana jest na 16 sierpnia) można ją zamówić na tej stronie do której prowadzi link, wyjątkowo zacny sklep z grami słynący z solidnego pakowania przesyłek.

      Vrr:

      Dzięki za info.
      opolczyk

      Polubienie

  4. „Jeśli by ktoś kiedyś widział trumnę Bolesława Chrobrego (Chabri-Niebieskiego, Chrabri-Wielkiego, Chrobrego-Kurhana) to ku swemu zdumieniu zobaczy, że po wyrzeźbionych kolumnach na jego trumnie wspinają się węże, co to za symbolika u tego jak piszą historycy arcychrześcijańskiego władcy, otóż Kosmas w swojej kronice pisze, że po 1022 r. w Polsce doszło do prześladowania chrześcijan, a w co nie chcą uwierzyć nasi historycy, Chrobry na parę lat przed śmiercią wrócił do wiary przodków gdzie wąż był ‘totemem‘ czyli pośmiertną postacią duszy zmarłego, a ściślej postacią przejściową, miejscem pobytu duszy przed kolejnym odrodzeniem, reinkarnacją.
    W grobach kultury przeworskiej zresztą znajduje się często bransolety (wiązane z Longobardami) na nadgarstek w kształcie obwiniętego na nim węża, stąd na trumnie Chrobrego węże i jest to jego swoiste wyznanie wiary oraz niewątpliwy testament sprzed tysiąclecia. [Nie da się całkowicie wykluczyć możliwości, że to trumna jakiegoś Bolesława Chrobrego (x) z powiedzmy IV-V wieku, który podobnie kreślił naturalne granice ziemi polskiej Dniepr, Elba, Sala, Dunaj, ale to mało prawdopodobne, choć styl i wykonanie tej trumny dawały by podstawy do sytuowania jej w dawniejszych czasach, powiedzmy schyłku imperium rzymskiego. Jeszcze inna możliwość to taka, że to trumna Bolesława Srogiego narodowości Pszoniec-Pszowianin.]”

    http://bialczynski.wordpress.com/krolestwo-sis-i-jego-cuda/sztuka-krolestwa-sis/polska-wizja-baji-tleledrag-t-s-marski-ksiega-popiolow/

    Polubienie

    • Sprawa końcówki rządów Chrobrego jest strasznie zagmatwana.

      Czeski kronikarz Kosmas podaje, że w 1022 r rozpoczęto w Polsce prześladowanie chrześcijan.

      Długosz pisał, że w 1022 r Chrobry stłumił bunt antykościelny.

      Jest informacja o rzuceniu w 1023 roku przez arcybiskupa gnieźnieńskiego Gaudent’a klątwy na Polskę. Choć są informacje, że rzucił je na Chrobrego za życie z Rusinką w konkubinacie.

      Według „Żywota Mojżesza Węgrzyna” pięć lat po wyprawie Chrobrego na Kijów czyli ok. 1023 rozpocząć miał Bolesław wielkie prześladowania mnichów i wypędził ich wszystkich z kraju. Inne źródła podają, że wypędzał tylko słowiańskich mnichów, bo sympatyzowali z jeńcami z Rusi.

      Ta katolicka załgana swołocz tak łgała, i tak wszystko pokręciła, że jest nieomal niemożliwe odtworzenie wielu istotnych szczegółów tamtego okresu.

      A tutaj dobrze widać węże sarkofagu Chrobrego.

      Polubienie

      • Znalazłem chyba logiczne wytłumaczenie węży na sarkofagu Chrobrego.

        Nie podejrzewam, aby Chrobry sam zaprojektował swój sarkofag. Umarł nagle nie mając nawet 60-tki.
        Sarkofag wykonano tak a nie inaczej na polecenie jego syna i następcy, Mieszka II-go.
        Mieszko II, jakkolwiek przedstawiany przez kato-propagandę jako pobożny katolik tak naprawdę był poganinem. W czasie jego rządów nastąpił powrót do pogaństwa (początek buntu pogan). Z tego względu Polskę najeżdżali wtedy Niemcy, Czesi i Rusini. Mieszko został zamordowany przez katolicką opozycję w 1034. Jego następcą został jego syn Bolesław Zapomniany – i wtedy nastąpiła kulminacja tego buntu.
        Bolesława właśnie Mieszko II wychował w duchu pogańskim.

        Polubienie

  5. tak, świetny artykuł,treść jest mi znana gdyż to mój imiennik,na szczęście poglądy mamy zgoła odmienne:),ciekawa sprawa z tym że „Wojciech dwukrotnie uchodzić musiał przed wzburzonym ludem, z Pragi do Rzymu, a okoliczności które skłoniły nieszczęsnego biskupa do udania się do Prusów były zgoła dramatyczne.
    Wydaje się, że zwątpiwszy w nawrócenie zatwardziałych w pogaństwie rodaków, a wiedząc z doświadczenia, że do Rzymu, jako wygnaniec, nie ma po co wracać – w samobójczej, aureolą męczeństwa opromienionej śmierci poszukał końca swych zawodów i upokorzeń.
    Słowianie, dopóki byli wolni, żywili uczucia dalekie od miłości w stosunku do świętych patronów, narzuconych im później przez Rzym.
    Jakże straszliwą wymowę posiada to, że zarówno św. Wacław, symbol upadku godności narodowej, jak i św. Stanisław, zdrajca swego króla, zostali patronami, jeden Czech, drugi – Polski!”według zasad tej chorej religii to barbarzyńcy są świętymi, męczennikami i patronami państw.


    Perunchmura:

    „według zasad tej chorej religii to barbarzyńcy są świętymi, męczennikami i patronami państw”

    I dlatego Rz’plita katoliczona przez jezuitów w XVII-XVIII wieku upadła.
    I dlatego też dzisiejsza kondycja Polski jest jaka jest – zgnojony, unijny barak służący obcym interesom.
    opolczyk

    Polubienie

  6. opolczykpl
    Ta katolicka załgana swołocz tak łgała, i tak wszystko pokręciła, że jest nieomal niemożliwe odtworzenie wielu istotnych szczegółów tamtego okresu.

    Historia polityczna może sobie pozwolić na uczciwe opisanie niesławnych czynów władców, bo ci nie są nieomylni ani święci. Historia „świętego kościoła” i „nieomylnego papiestwa” wymaga korekt rzeczywistości – inaczej domek z kart się rozsypie, a wszak stoi on na kamieniach węgielnych „prawdy”, „nieomylności” i „świętości”. Polak może czytać o oślepieniu Zbigniewa przez Bolesława Krzywoustego, mimo, że książę dał słowo, że brata nie skrzywdzi. A czy o grzeszkach i przekrętach “świętego” biskupa Stanisław ze Szczepanowa może przeczytać w wydawnictwach kościelnych?

    Przy okazji – skoro o Wojciechu było, może pora na Stanisława? Prof. Wojciechowski w „Szkicach historycznych …” zebrał dość, ale pewnie to nie koniec tego, co można o tym „świętym” znaleźć.

    Polubienie

    • Pan Slawista:
      Przyznam się, że już grzebiąc w życiorysie tego „świętego” zbierało mnie na wymioty. Na razie nie mam ochoty na grzebanie w gnojowisku życiorysu innego szubrawca.
      Zresztą, potrzebuję odpoczynku…
      Tekstów nie brakuje u mnie. Jest dużo o tradycji i kulturze Słowian. Jest i o zgniliźnie katolactwa.
      Ja muszę odpocząć od komputera. Chciałem wcześniej zrobić dłuższy odpoczynek, ale nie wyszło. Być może teraz się uda.

      Polubienie

  7. PRAWDOPODOBNIE Vojtěch podniósł rękę (BYĆ MOŻE z siekierą, którą akurat rąbał kolejne święte drzewo) na żercę. Chociaż jestem całym sercem za sprawą prasłowiańską to jednak kiepsko to wygląda takie gdybanie szczególnie jeżeli pokazać ten tekst rozmówcy jako poparcie swoich poglądów. Polecam komentarze na stronie racjonalisty pod tekstem do którego link jest w powyższym artykule: http://www.racjonalista.pl/index.php/s,35/d,3102

    Vrr:
    Może to i gdybanie…
    Tylko, że jego dwóch towarzyszy nie zabito. Choć byli takimi samymi jahwistami. Co więc takiego się stało, co takiego uczynił Vojtěch, że go Prusowie zabili i odrąbali mu jego tępy katolicki łeb.
    O tym, że jego towarzyszy nie zabito – wiemy na pewno – wszak to oni powrócili z nieudanej „chrystianizacji” Prus i o śmierci ich wodzireja poinformowali jahwistyczny świat. Kronikę na podstawie ich opowiadań spisano ok. 1000 roku.
    http://pl.wikipedia.org/wiki/%C5%BBywot_pierwszy_%C5%9Bw._Wojciecha
    Jeśli masz jakieś rozsądne i logiczne wytłumaczenie tej dziwnej sprawy – podrzuć je. Z chęcią się z nim zapoznam.
    Wypowiedzi „racjonalistów” w tych sprawach są dla mnie mało istotne.
    Choć akurat ten tekst zamieszczony u racjonalistów dziwnie współbrzmi z tym, co o Vojtěchu wiadome jest na pewno. Choćby to, że dwa razy musiał uciekać z Pragi, że Czechy odmówiły jemu prawa do powrotu itp.
    opolczyk

    ps. Gwoli uzupełnienia.
    Przypominam fakt, że Vojtěch w Gdańsku nakazał zrąbać święty dąb. W świętym gaju u Prusów rosło wiele świętych dębów. Jego towarzyszy nie zabito. Tylko jego…
    Oni prawdopodobnie mieli pełne portki/habity strachu. Dlatego nie rąbali świętych drzew. I dlatego przeżyli…
    Czy trzeba być jasnowidzem, czy wystarczy tylko mieć odrobinę wyobraźni?
    Prusowie bez przyczyny nie zabijali nikogo…
    Nawet obcym ratowali życie na morzu…

    Polubienie

  8. wszedzie tam, gdzie to gnojostwo ma cos do powiedzenia w polityce jest bieda, ubostwo i nedza…oni tylko na takim spoleczenstwie zerowac moga obiecujac im poprawe bytu po smierci…. Kraje w ktorych nie sa religiami panstwowymi a jedna z wielu…godpodarczo stoja o dziesiatki lat dalej anizeli te pierwsze. Jahvisci sprowadzaja nedze, glupote, nieuctwo, gnusnosc i zaraze wszedzie tam, gdzie stawiaja stope. W praworzadnym panstwie, juz dawno by ich pozamykano lub przepedzono. Polska jest zniewolona, my nadal wlaczymy o wolna Polske , wolna od Jahvistow i zbrodniarzy kpiacych w zywe oczy ze swoich ofiar ! Wszedzie tam, gdzie pobudowano ich koscioly stare religie w krwi ztostaly utopuione a z nimi swiadomosc narodowa, zdobycze kulturalne i naukowe….zepchnieto podbite kraje na dno…

    Polubienie

  9. „Legenda świętego Wojciecha jest bardzo żywa w Fordonie i mieszkańcy

    bardzo przywiązani do tego.
    […] złożyliśmy wniosek do strategii wojewódzkiej, żeby utworzyć
    szlak
    świętego Wojciecha, który byłby dużym atutem dla naszego regionu
    Czyli szykuje się jeszcze jedno sanktuarium w miejscu, w którym
    niegdyś
    Bogowie starsi niż chrześcijańscy zasiadali. Nie rozumiem, że dużym
    atutem
    dla miasta i regionu (przypuszczam, że finansowym głównie) może być
    jeszcze
    jeden kościół zbudowany na pamiątkę… hmm… szlachetnych czynów
    świętego
    Wojciecha, natomiast nie może być nim dawne grodzisko. Myślę, że
    właśnie ono
    przyciągnęłoby więcej ludzi.
    Tak samo jak nie mogę zrozumieć, dlaczego kilka lat temu odkopane w
    centrum
    miasta fragmenty osady średniowiecznej (zniszczonej fakt) wywieziono do
    Torunia, zaś na jej miejscu wybudowano zajebistą kamienicę, w
    której na
    pamiątkę pobytu w grodzie nad Brdą można się najeść ciastek. Nie
    mam nic do
    ciastek szczerze mówiąc, ale czy smakowałyby one mniej w miejscu
    stylizowanym na średniowieczne grodzisko?”- Piołun

    http://www.tvp.pl/bydgoszcz/aktualnosci/nauka/szukaja-ruin-najstarszego-kosciola-w-bydgoszczy/11817882

    Polubienie

Możliwość komentowania jest wyłączona.