Nasza wiara

.

Znalazłem ciekawy filmik pod tytułem „Nasza wiara”.

Oto on:

Przy okazji odkryłem też niewyobrażalną schizofrenię. Ta sam osoba, która reklamuje ten film u siebie, ma na koncie i taki film:

Moje miejsce,moja Ojczyzna

A w nim obok innych elementów, jahwizm, rzymska szubienica i żydówka Miriam wymieszane są ze Słowiańszczyzną.
Ale przecież trzeba być kompletnie walniętym w łepetynę, aby równolegle z filmem „Nasza wiara” reklamować w innym filmie jahwizm i rzymską szubienicę, które fanatycznie tępiły słowiańską wiarę i kulturę.

A już przerabianie przez „Marslonga” w jeszcze innym filmie katolika, patrioty izraelskiego, zasłużonego dla Żydów, Izraela i USA na wielkiego Polaka pokazuje, do jakiej paranoi i ślepoty zdolny jest człowiek.
Filmu „W hołdzie Lechowi Kaczyńskiemu-wielkiemu Polakowi” naturalnie nie wrzucam.

Z tej prostej przyczyny, że mój blog jest polski…

opolczyk

.

.

Reklamy

9 thoughts on “Nasza wiara

  1. No cóż, najprawdopodobniej do tego doprowadziła „państwowość”. Słowianie powinni porzucić idee państwa w rozumieniu żydowskim. Powinniśmy widzieć szerzej – Naród Słowiański. Nie mówię o w zasadzie skompromitowanej idei panslawizmu, ale jakaś konfederacja mogłaby się udać. Jak za czasów Rzeczypospolitej Obojga Narodów (?), gdzie Polacy z Litwinami=Rusinami/Białorusinami i ze Żmudzinami (obecnie zwanymi Litwinami) jakoś sobie istnieli. W ramach „państwa” zawsze wraże siły (np. tzw. „dobrzy Żydzi”, o których pisałem w innym komentarzu) zawsze znajdą pole do popisu. Będą tak dobrze życzyć Polsce (np. pewien prezes), że doprowadzą do konfliktu z Rosją, Ukrainą (bojkot ME w piłkę nożną), czy Chorwacją (blokada akcesji do UE – choć to akurat chyba byłoby dobre, prędzej my powinniśmy wystąpić, niż Chorwacja wstępować).


    Zaganpolska:
    Odtworzenie lokalnych wspólnot oraz odbudowa poczucia wspólnej odpowiedzialności za wspólne dobro, połączone z wykluczaniem tych, którzy egoistycznie realizują własne interesy, sprzeczne z interesem wspólnoty jest podstawą zbudowania sprawiedliwego społeczeństwa. Przy czym rola „państwa, „rządu centralnego”, i „sejmu” musi być zdecydowanie ograniczona. Rząd ani sejm nie mogą mieć prawa ingerowania w życie codzienne lokalnych wspólnot i narzucania im ich idiotycznych czy wręcz szkodliwych pomysłów.
    W takiej wspólnocie nie będzie po prostu miejsca dla pasożytów. Będą musieli oni wynosić się i gdzieś indziej szukać naiwniaków, z których wysysają co się da.
    opolczyk

    Polubienie

  2. wiecie co, czy ktos staral sie kiedy zrekonstruowac prawdziwy wyglad posagu Swietowita z Arkony? bylem na Arkonie 2 lata temu i uwazam, ze ten Posag ktory widnieje na wielu zdjeciach (rowniez tutaj na blogu) nie moze byc wiernym odzwierciedleniem tego jaki Dunczycy zniszczyli podczas swego najazdu … moze sprobujmy najpierw opisem zrekonstruowac ten Posag (Bałwana) takim jaki byl ?

    Jaksar:
    Obawiam się, że normalną drogą taka rekonstrukcja jest niemożliwa. Dysponujemy jedynie opisami posągu Świętowita sporządzonymi przez jahwistów. Obraz Lauritsa Tuxena jest tylko jego XIX-wieczną wizją.

    Potrzebujemy wizjonera/szamana, który potrafi duchem przenieść się w czasie do Arkony przed jej zniszczeniem i obejrzeć posąg Świętowita w czasach, gdy on jeszcze istniał.
    Innej możliwości nie widzę…
    opolczyk

    Polubienie

  3. Opolczyku, Saxo Gramatyk tak opisywał świątynię i sam posąg Świętowita:

    W środku miasta [Arkony] znajdował się plac, na którym stała świątynia drewniana o misternej budowie, wzbudzająca cześć nie tylko wspaniałością nabożeństw, lecz boskością posągu w niej umieszczonego. Zewnętrzny jej obwód dokładną płaskorzeźbą się odznaczał, przedstawiając prostą i niewydoskonaloną sztuką malarską postacie najrozmaitszych rzeczy. Jedno tylko było wejście. Samą świątynię podwójny rząd ogrodzenia otaczał, z których zewnętrzne, ze ścian złożone, dach czerwony pokrywał, wewnętrzne czterema słupami podparte zamiast ścian świeciło czerwonymi zawieszonymi zasłonami z zewnętrznymi ścianami było połączone tylko kilku poprzecznymi tramami. W świątyni stał posąg ogromny, wielkością przewyższający postać ciała ludzkiego, czterema głowami i tyluż karkami wzbudzający zdziwienie, z których dwie w stronę piersi a dwie w stronę pleców zdawały się patrzeć. Zresztą wzrok umieszczonych z przodu czy z tyłu [głów], jedna w prawo, druga w lewo zdawały się zwracać. Brody były podgolone, włosy postrzyżone tak, że widoczny był zamiar artysty, aby przedstawić sposób, w jaki Rugianie pielęgnowali swe głowy. W prawej trzymał róg z rozmaitego kruszcu zrobiony, który kapłan znający się na ofiarach co rok napełniał miodem, aby ze samego stanu napoju mógł wywnioskować o obfitości roku przyszłego. Lewa ręka na boku wsparta tworzyła łuk. Szata dochodząca aż do goleni kończyła się w tym miejscu, w którym, dzięki zastosowaniu rozmaitości drzewa, były połączone z kolanami tak niewidocznie, że miejsce ich spojenia tylko przy bacznej uwadze można było dostrzec. Opodal widziało się uzdę i siodło bóstwa i kilka innych odznak boskości. A podziw dla nich zwiększał się z uwagi na miecz znacznej wielkości, którego pochwa i rękojeść rzucały się w oczy zewnętrznym wyglądem srebra i znakomitej ozdoby rzeźbiarskiej…

    – Co prawd jest to opis spod piora jahvisty jednak wydaje sie w miare wiernie opisany,
    Helmold z kolei pisze a raczej wyjaśnia genezę kultu Świętowita. Według niego mnisi z Korbei, którzy w IX wieku przybyli na Rugię, nawrócili Rugian i wybudowali kaplicę swojego patrona św. Wita (sancti Viti), po pogańskiej reakcji Rugianie zaczęli oddawać kult św.Witowi=Świętowitowi.

    Gdzie indziej moze tez by sie znalazly opisy, w kazdym razie te powyzsze nie odpowiadaja wygladowi tego ktory jest postawiony na Rugii czyli w Arkonie dzisiejszej !

    Jaksar:
    Znam na pamięć ten opis. Tylko, że on nadal jest zbyt ogólny! Pisze w nim o czterech twarzach!
    Ale jak te twarze wyglądały???
    Jakie były oczy, usta, nos, brwi???
    opolczyk

    Polubienie

  4. powinien powstać odpowiedni instytut narodowy coś w stylu Instytutu Pamięci Przodków. Najwybitniejsi naukowcy pracowaliby nad odtworzeniem szczepów prasłowiańskiego hejza. To po pierwsze. Po drugie najwyższy priorytet badań i dostęp do wszelkich miejsc mocy, zielone światło dla badań nad psychodelikami i wsparcie Ministerstwa. Odpowiednie konkursy mające wyłonić osoby nadające się na wieszczów, natchnionych malarzy itd.
    I taki interdyscypliarny ośrodek powinien powstać. Prasłowiański hejz powinien być uprawiany w miejscach mocy gdzie powinny zostać objęte ścisłą ochroną i traktowane jak świątynie. Ostatnio ktoś chciał na wzgórzu Św Bronisławy postawić park rozrywki bo przecież stary las na wzgórzu to jakaś nieskończona nuda.

    Polubienie

  5. za komuny byl projekt powolania ogolnoslowianskiego instytutu ktory mial sie zajac najstarsza wersja jezyka Slowianskiego oraz kultura Slowian…niestety, solidarnosc i krk przeszkodzily w tym a pozniejsze zmiany i upadek bloku wschodniego te plany calkowcie zniweczyl….

    Polubienie

    • Instytuty filologii słowiańskiej istnieją na polskich uczelniach podobnie jak centra naszej kultury,czego tam uczą i co przekazują do końca nie wiem ,jednak co do badań naszej historii przez prl-owskich badaczy podchodził bym sceptycznie.w swojej stronniczości nie różniły by się chyba niczym od tych skatoliczonych.poza tym o czym tu mówić,prl była tylko na pozór laicka, tak na prawdę kościół judeo chrześcijański miał się za judeo komuny całkiem dobrze…

      Polubienie

  6. Tulpa – sztuka tybetańskiego mistycyzmu polegająca na wytworzeniu w umyśle czystą siłą woli dowolnego obiektu lub postaci a następnie zmaterializowanie podmiotu. W czasie medytacji należy skupić całą swoją uwagę i koncentracje na imaginowanym obiekcie. O Tulpie Zachód dowiedział się w XIX za sprawą Alexandrine David – Néel.

    Uważa się, że tulpa to niezależna świadomość egzystująca również w postaci halucynacji, samoistnie nakładającej się na postrzegane otoczenie, której wygląd zazwyczaj możesz w sporej mierze sam wybrać. Tulpa jest zupełnie świadoma i kontroluje swoje opinie, uczucia i ruchy.

    Dusza jest najważniejsza.
    Kluczowym elementem całego zjawiska jest niezależność od twórcy i własna wola jaką tulpa uzyskuję w skutek autosugestii i procesu narracji. Bez tego podstawowego czynnika mieli byśmy do czynienia z pospolitym zmyślonym przyjacielem, martwą marionetką jaką często bawią się dzieci, bądź też z serwitorem, mniej pospolitym aczkolwiek nieciekawym w obliczu tulpy. O ile zmyślony przyjaciel wymaga ciągłej uwagi swego twórcy i nie potrafi podjąć samodzielnie żadnego działania, zaś serwitor jest pozbawioną duszy maszyną wykonującą tylko z góry zadane czynności (tu mogę się mylić, nie jestem ekspertem). To tulpa postrzegana jest przez jej twórcę dokładnie tak samo jak każda inna osoba. Zarówno pod względem bodźców jakimi zasila zmysły jak i jakości interakcji z twórcą.

    Kiedy już doprowadzimy naszą tulpę do stanu w którym uzyska świadomość nie trzeba ciągle skupiać na niej swej uwagi, sama kręci się za nami i dotrzymuje nam towarzystwa. Wrażenie niezależności jest tak silne, że zaczynamy postrzegać tulpam jak osobną osobę. Jako przyjazny głos dobiegający z wnętrza głowy, lub z zewnątrz ze strony halucynacji jaką sobie serwujemy.
    http://tulpa.pl/

    Czytam i nie mogę wyjść z podziwu,nie miałem pojęcia o czymś takim :>

    Polubienie

Możliwość komentowania jest wyłączona.