Nasi pogańscy bracia – Prusowie

.

Seweryn Szczepański – Zajrzeć w pogańską duszę, czyli rzecz o religii dawnych Prusów.

Wielu osobom, Prusowie zamieszkujący w okresie średniowiecza nasze ziemie kojarzą się głównie jako zagorzali poganie i mordercy świętego Wojciecha. Podobnie też odbiera się ich religię, która pozbawiona tak fundamentalnych dla dzisiejszego człowieka zasad jawi się jako „barbarzyńska”, lub przynajmniej „egzotyczna”.

Na specyfikę pruskiej wiary zwracali uwagę już im współcześni. Różne były intencje kronikarzy opisujących życie duchowe pogan; zazwyczaj z samego założenia ukazywały one nie tyle samą prawdę o wierzeniach pruskiej ludności ile raczej jej błędy, ukazane w negatywnym kontekście wobec „jedynej i słusznej” religii chrześcijańskiej. Warto jednak pokusić się o odtworzenie tego zamazanego nieco obrazu. Obrazu wiary, która wypełniała życie tych, co byli tu przed nami.

Przez cały okres swej niezależności Prusowie wytworzyli specyficzną, charakteryzującą się nie tylko kultem przodków, ale i pietyzmem wobec sił natury religię. Z posiadanych źródeł wywnioskować można, iż Prusowie wierzyli, że życie ich nie kończy się wraz z zejściem z tego świata. Dusza w zależności od czynów zmarłego miała albo wędrować do „raju”, albo odrodzić się pod inną postacią: człowieka, czy też zwierzęcia lub drzewa, wywoływało to niemałe oburzenie wśród chrześcijańskich kronikarzy.

Szczególnie wartościowe było polec w walce, stąd też opowieści o ich ogromnym męstwie w czasie bitew i pogardzie wobec śmierci. Prusowie nie wahali się także poświęcać życia oddanych w poręce zakładników łamiąc wszelkie układy, czy też w obliczu utraty wolności popełniać zbiorowe samobójstwa. Ówczesne źródła informują także o uśmiercaniu nowonarodzonych dziewczynek. Wspomina o tym w swych listach z 1218 r. papież Honoriusz III nakazując przy tym, obecnym min. i na naszym terenie misjonarzom, aby ci wykupywali dzieci i wychowywali je w wierze chrześcijańskiej. Praktyki te potwierdza także tzw. „traktat dzierzgoński” – dokument zatwierdzony w 1249 r. przez przedstawicieli poszczególnych ziem (min. znajdujących się na obszarze obecnego powiatu iławskiego Raydez i Geria) wchodzących w obszar plemienny pruskiej Pomezanii. Na jego mocy poddający się Krzyżakom poganie obiecywali min. nie zabijać swych dzieci. Zdaje się więc, że mógł to być proceder stosunkowo częsty, motywowany jednak jak najbardziej – obecnie niepojętymi – praktycznymi względami. Nadmierna ilość dzieci, tu dziewczynek w okresie niepokojów nie zdawała się być aż nadto pożądana, dlatego bez większych skrupułów pozbywano się ich, wierząc przy tym, że po śmierci odrodzą się w „lepszych” ciałach.

Przejście z doczesnego życia do mitycznego świata zmarłych następowało po dopełnieniu odpowiednich uroczystości pogrzebowych. Urządzano pożegnalne uczty, trwające praktycznie do wyczerpania zapasów przez wiele dni a nawet miesięcy. Zwyczaj ten przetrwał przez setki lat. Jeszcze w XVI w. księża piętnowali swych parafian, że odprawiają „pogańskie” stypy na cześć zmarłych. Najważniejszy był jednak obowiązek spalenia zwłok. Źródła pisane przekazują z jaką pedanterią podchodzono do tego zabiegu, Prusowie obawiać się mieli, że jakiekolwiek niedopatrzenie sprowadzić może na nich nieszczęście. Sam ogień, jak wierzono, miał moc uwalniania duszy. Przy płonącym stosie zbierali się kapłani i wychwalając czyny nieboszczyka wypatrywali jak wędruje on po niebie odziany w błyszczącą zbroję. Zmarłych wyposażano także w narzędzia codziennego użytku i broń; nierzadko – o czym przekonują badania archeologiczne – grzebano z nimi konie, nie unikano także ofiar z ludzi – głównie młodych kobiet.

Zwyczaj składania darów nie wygasł gdy Prusowie formalnie przyjęli chrześcijaństwo, o czym oprócz dobitnych dowodów z wykopalisk informuje nas list biskupa sambijskiego z 1426 r. Duchowny ubolewa, iż neofici oprócz pogańskich pogrzebów urządzają także uczty i składają ofiary nad mogiłami. Zdarzać się miało, że po pogrzebie z udziałem księdza rodzina zmarłego wyrywała poświęcony przez niego krzyż zastępując go innym – wykonanym przez siebie.

Bogów Prusowie czcili głownie w domach i świętych gajach. Z opisu średniowiecznego kronikarza Adama z Bremy dowiadujemy się, że ci z natury dobrotliwi i gościnni ludzie nigdy nie wpuszczają chrześcijan w obręb swych „świętych lasów i źródeł”, gdyż grozi to ich zbezczeszczeniem. To najpewniej złamanie tego zakazu przypłacił życiem Św. Wojciech. Przyroda zdawała się więc być najprawdziwszą świątynią. W wielu miejscach, które już z samej swej nazwy posiadały lokalną „pogańską” tradycję rejestrowano zagadkowe kamienie, pełniące najpewniej rolę swoistych „ołtarzy”. Zlokalizowano je min. w Mątykach i Wysokiej Wsi, w ich najbliższej okolicy znajdowały się pozostałości po dużych ogniskach. Wiadomo z kronik, że pruscy kapłani zajmowali się utrzymywaniem wiecznie płonącego ognia, który być może przenoszono na stosy gdzie palono zmarłych, możliwe że pochłaniał on też składane ofiary – incydentalnie także i z ludzi. Fakt ten, oprócz przekazów kronikarzy potwierdza znaleziona na grodzisku nad jeziorem Silm (k/Iławy) czaszka dziecka ukryta w ułożonym na kamiennym bruku naczyniu, ofiara ta najpewniej miała zapewnić opiekę bóstw nad tym miejscem.

Jakich bogów czcili Prusowie? Krzyżacki kronikarz Piotr z Dusburga lakonicznie stwierdził, że były to wszelkie stworzenia „włącznie z żabami”, a także księżyc, gwiazdy, błyskawice; inne źródła wspominają też o drzewach (dąb, lipa). Jak najbardziej zrozumiałe jest, że w uświęconych miejscach (świętych gajach) wszystko co w nich się znajdowało zasługiwało na cześć. Podobnie, znane są z wielu religii pogańskich zwierzęta (koń, dzik, koza) posiadające pewną boską moc i pojmowane jako ich ziemskie wcielenia. Także wiara w reinkarnację mogła mieć związek z domniemanym kultem zwierząt i drzew, w których mogły przebywać dusze przodków. Faktów tych kronikarz najpewniej nie rozumiał a nie mając natury badacza znacznie je uprościł.

Mimo, iż znamy imiona pruskich bogów min.: Curche, Perkuna, Patolla, Potrimpa i Occoprima, to tylko dwa pierwsze zasługują na uznanie za prawdziwe, do innych powinno się podchodzić raczej sceptycznie. Najpewniej rolnicze bóstwo Curche, wymienione zostało (został?) we wspomnianym już wcześniej „traktacie dzierzgońskim” jako jedne z naczelnych bóstw Pomezanii. Jak podaje ów dokument, Prusowie czcili je w postaci ostatniego ściętego snopka zboża, w którym miało przebywać. O istnieniu kultu Perkuna, poza przekazem Christofa Hartknocha i analogiami z terenów Litwy i Słowiańszczyzny (Perkunas, Perun), świadczyć może nazwa jeziora Perkun w okolicach Siemian. Być może w przeszłości znajdowało się tam poświęcone mu sanktuarium?

Warto też zastanowić się nad tym czy Prusowie sporządzali jakieś wizerunki bogów. Kroniki milczą na ten temat. Jedynie żywot misjonarza z Kwerfurtu – Brunona, który podobnie jak św. Wojciech bezskutecznie starał się nawracać pogan, podaje nam informacje jak późniejszy święty chcąc ukazać niemoc pruskich bóstw wrzucił ich przedstawienia w ogień. Te, wykonane najpewniej z drewna bałwany nie zachowały się do chwili obecnej, jednakże na ziemiach naszego powiatu odkryto siedem (w tym jedna w sąsiednim Bratianie) zagadkowych posągów kamiennych, które mogły być wyobrażeniami lokalnych bogów (szerzej sprawą tą zajmuję się w osobnym artykule: „Nowy Kurier Iławski”, nr 40: 24 IX 2003, s. 20).

Agonii pogan nie należy łączyć z ostatecznym podbojem ich ziem przez Zakon Krzyżacki i zdławieniem wybuchających powstań. Nadal utrzymywały się dawne kulty, z którymi bezskutecznie starali się walczyć duchowni. Do kościołów, pozornie tylko nawróceni Prusowie uczęszczali niechętnie. Zdarzało się, że absencję na nabożeństwach karano chłostą lub grzywną. Aby zwabiać mieszkańców do kościołów wmurowywano w ich ściany – jak to miało miejsce min. w Prątnicy obiekty kultu pogańskiego (tu wspomniany wyżej posąg – bóstwo?). Nie unikano też lokowania chrześcijańskich świątyń w miejscach dawnych sanktuariów pogańskich. Charakterystyczne przy tym jest zastępowanie kultu np. lipy, kultem Najświętszej Marii Panny, stąd też sanktuaria maryjne (nie kwestionuję ich prawdziwości) często związane są właśnie z tymi drzewami, np. Lipy, Święta Lipka i inne. Co ciekawe z badań etnograficznych przeprowadzonych na Warmii i Mazurach, wyraźnie widać, że lipa postrzegana jest w przeważającej części jako drzewo „dobre”, przynoszące szczęście; kariery tej nie zrobił dąb. Być może jest to właśnie owa pozostałość po procesie asymilacji pogańskich wierzeń, gdzie kult ducha lipy zastąpiono kultem maryjnym, dla dębu natomiast nie znaleziono żadnej „ochrzczonej” alternatywy.

Ale nie był to jedyny sposób na przeciąganie pogan na swą stronę. W zamian za nawrócenie obiecywano opiekę i nadanie ziem. Już w 1218 r. udało się pozyskać dla kościoła naczelnika ziemi lubawskiej imieniem Survabuno, który przyjął w Rzymie chrzest z rąk samego papieża. Także Krzyżacy starali się w ten sposób wabić możnych Prusów; zdarzało się, że ojciec ginął w walce z wrogiem a syn stawał się jego wiernym sługą.

Jednakże „zwykły” lud, podobnie jak to miało miejsce kilka wieków wcześniej na ziemiach polskich jako najgorliwszy kustosz dawnych tradycji pielęgnował je i zachował ukryte w ludowych obrzędach aż do dnia dzisiejszego.

.

Za: http://www.aefl.de/sewerynhistory/080904d/seweryn_szczepanski.htm

.

*****

.
Z góry zastrzegam, że nie sprawdzałem wszystkich faktów i informacji podanych  w powyższym tekście. Uważam go jednak za bardzo ciekawy i wart zapoznania się z nim.

Zamieszczam go z kilku ważnych powodów:

– Prusowie należeli do rodziny ludów indoeuropejskich, byli więc co najmniej naszymi „kuzynami”.
– Ich wiara była naturalną i przyrodzoną wiarą przyrody – czcili więc tę samą Boską Matkę Naturę co nasi przodkowie.
– Ich kultura i struktura społeczna była identyczna ze słowiańskimi ich odpowiednikami – z okresu Słowiaństwa przedpaństwowego.
– Duża część ziem Prusów leży dzisiaj na terenie naszego kraju – i to zobowiązuje nas do pielęgnacji pamięci o tym ludzie.

Najważniejszy powód
– do upadku kultury Prusów przyczynili się, niestety, także i piastowscy książęta. I to w dwojaki sposób:

– piastowscy książęta sami nadgorliwie brali udział na przestrzeni kilku wieków, naturalnie pod płaszczykiem tzw. „chrystianizacji”,  w narzucaniu Prusom nienawistego im katolicyzmu-jahwizmu,

– piastowski książę Konrad Mazowiecki sprowadził na polskie tereny najgorszą zarazę katolicką – krzyżaków.

Za ludobójstwa krzyżaków na ludzie pruskim ponoszą więc polscy katolicy (nasi niestety rodacy), jako potomkowie Piastów – nadgorliwych „chrystianizatorów” – współodpowiedzialność.
Wytępieniu pogaństwa w Prusach Watykan nadał nawet rangę krucjat i w tym haniebnym i ludobójczym procederze brali udział także polscy katolicy, którzy przeistoczyli się w posłusznych kundli Watykanu.

Tutaj jeszcze pewna dygresja. Zaledwie kilka lat po sprowadzeniu krzyżackiej dziczy na ziemię chełmińską doszło do konfliktu pomiędzy Konradem a krzyżakami. Konrad odebrał krzyżakom wszystkie nadania, ale wtedy do akcji wkroczył katolicki cesarz niemiecki i wydał antydatowaną tzw. „Złotą Bullę„, w której dysponował on uzurpatorsko m.in terenami polskimi. Bullę tego cesarza jahwisty uznało papiestwo stając po stronie ludobójców z zakonu Szpitala Najświętszej Maryji Panny Domu Niemieckiego w Jerozolimie.

Nadgorliwość polskich Piastów w jahwizacji Prus, a zwłaszcza ściągnięcie do Polski na pomoc krzyżaków nie wyszła Polsce na dobre. Nie dość, że trzysta lat zakon ludobójców spod znaku rzymskiej szubienicy zagrażał Polsce, to jeszcze utworzone na jego gruzach w 1525 roku Prusy Książęce po przeistoczeniu się w Królestwo Prus były jednym z zaborców.

Naszym braciom – Prusom – winni jesteśmy przynajmniej pamięć o nich.

.

.

opolczyk

.

ps. A przy okazji tekstu Seweryna Szczepańskiego zauważyłem dziwną zbieżność wierzeń Prusów z wierzeniami Słowian, hinduizmu, buddyzmu i Indian z prerii. Mam na myśli ten fragent:

„Dusza w zależności od czynów zmarłego miała albo wędrować do „raju”, albo odrodzić się pod inną postacią: człowieka, czy też zwierzęcia lub drzewa, wywoływało to niemałe oburzenie wśród chrześcijańskich kronikarzy.”

Naturalnie, że wywoływało to oburzenie jahwistów. Ich ideologia bazowała na panicznym strachu odmóżdżonych owieczek przed „wiecznym potępieniem”. Wiedza o tym, że piekło to wymysł jahwistów, była zagrożeniem dla pozycji  kleru. Tracili bowiem w ten sposób potężnego straszaka, którym utrzymywali w posłuszeństwie przerażone widmem piekła owieczki.

Dorzucam jeszcze kilka znalezionych w sieci zdjęć pokazujących, co pozostało po kulturze i ludach Prusów…

Pień świętej lipy.

.

Grodzisko.

.

Wał grodziska.

.

Ten sam wał z innej strony

.

Na szczycie grodziska.

.

Rodzinne strony Herkusa Monte.

.

Resztki kultury Montemidów.

.

Tyle pozostało z kultury Prusów.

.

Ale pamięć o bohaterskim Prusie Herkusie Monte żyje…

.

Powyższe zdjęcia pochodzą ze strony:

http://www.pruthenia.strefa.pl/b8.html

.

.

 

.

Advertisements

21 thoughts on “Nasi pogańscy bracia – Prusowie

    • „…Prusowie byli niebywale gościnni, jako jedyny lud w Europie pomagali rozbitkom morskim (!), niezależnie od ich pochodzenia. Ciekawostką był u nich brak ludzi cierpiących głód i nędzę – dla Prusów było rzeczą naturalną, że każdego należy ugościć i nakarmić.”
      http://ryuuk.salon24.pl/370754,prusowie-poganska-smierc

      I pomyśleć tylko, że dzisiaj, w „nowoczesnym świecie”, w „nowoczesnej i postępowej cywilizacji” w Polsce (ale i w Niemczech, USA i innych „wysoko rozwiniętych krajach Zachodu”) są wielomilionowe rzesze biedaków, nędzarzy, bezrobotnych, bezdomnych…
      To ja już bym wolał być rozbitkiem wyłowionym przez Prusów.

      Lubię

  1. wlasnie lecial na Hostorii program dotyczacy czasow Mieszka I oraz probowano dac odpowiedz na pytanie kim Mieszko byl…takiej lipy jak wypowiedzi tych trzech profesorow a raczej dwoch bo trzecia to byla kobieta, jeszcze nie slyszalem…zaczelo sie naturalnie „niezbitym stwierdzeniem” ze bez chrztu Mieszka nie byloby dzis Polski…. taka tania tandete slyszalem bedac dzieckiem jedynie podczas religi na ktora mnie moja matka wyganiala…. Mowiac o Niemcach i ich wplywie Profesorowie umieszczaja Sasow w ich Historii jako sasiadow polski, zapominajac, ze dopiero jeszcze w 983 roku dochodzi do wielkiego powstania Slowian Polabskich. Smierc zacieklego wrtoga Polan, Ottona II po czym sprzymierzenie sie Czechow z Wieletami przeciwko mlodemu Ototnowi III i wspolna z Niemcami wyprawa sil Mieszka przeciwko pobratmcom byla przemilczana, rowniez to, ze to Mieszko I pomagal Ottonowi I budowac cesarstwo niemieckie odciazajac go napadami na Slowian Polabskich. Ten zbrodniarz , morderca i kat Slowian uwazany jest za Slowianina…tymczasem nie sa barany nawet w stanie wytlumaczyc skad sie wzielo imie Mieszko…bo Slowianskie nie jest to a tym bardziej chrzescijanskie. Wielu wladcow owczesnego okresu przyjmujac chrzest, nie uzywala imienia nadanego im podczas chrztu podobnie jest z Mieszkiem ktory tak czy siak, chrzcil sie chyba ze trzy razy 😉

    Lubię

      • „…w owej wersji państwowości ludziom żyło się znacznie lepiej niż np. w marchiach. O tym historycy nieczęsto piszą, ale na Połabiu chrześcijanie czasami przyłączali się do pogańskich buntów. Owa demokracja wojskowa, charakterystyczna dla pogańskich plemion, była nieskończenie bardziej moralna niż chrześcijański feudalizm.”
        fragm. komentarza autora powyższego tekstu

        Slowianin:
        Jeśli się dobrze w starych kronikach pogrzebie, to i u kronikarzy jahwistów tu i ówdzie znajdzie się zapisane przez nieuwagę fragmenty wskazujące na to, iż pogaństwo pod względem moralnym, etycznym, ale i odnośnie warunków życia całej wspólnoty stało niepomiernie wyżej od bandyckiego, złodziejskiego i niesprawiedliwego katolicyzmu.
        opolczyk

        Lubię

  2. http://ryuuk.salon24.pl/371034,jeslis-ochrzczony-bierzmuje-cie-mieczem


    Do czasu, gdy Prusowie stawiali opór, krzyżacy stosowali wobec nich taktykę „spalonej ziemi”. Mordowali całe wsie i osady. Dopiero kiedy niedobitki Prusów przestały się bronić, krzyżacy potraktowali ich „humanitarnie”. Naturalnie, że jedynym celem tej „krucjaty” było zagarnięcie nowych ziem, które dzisiaj rewizjoniści niemieccy uważają za „od zawsze niemieckie”.
    opolczyk

    Lubię

  3. Pingback: NIKLOT – Słowiański książę dzielny wielce / Książę Niklot i krucjata antysłowiańska / Obodrzycka epopeja « Pagans / Poganie ( Rodzimowiercy słowiańscy ) – Poganin i Słowianin

  4. Pingback: Herkus Monte – Konrad Wallenrod Prusów / Diwan Klekin – Wódz Barcji « Pagans / Poganie ( Rodzimowiercy słowiańscy ) – Poganin i Słowianin

  5. To tylko prawdy częściowe. Prusowie żyją. i dziś – powstał Związek Prusów w Polsce (www.prusowie.pl). Istnieje Stowarzyszenie Jaćwiesko-Pruskie. Powstaje stowarzyszenie „Prusaaspira”. Najpewniej niedługo powstanie światowa Federacja Prusów – bo Prusowie żyją w Niemczach, Australii, Nowej Zelandii, Hiszpanii-Katalończycy do potomkowie Galindów, Litwie, Łotwie, Białorusi, Ukrainie i Rosji. Są coraz bardziej aktywni. Język pruski nie zamarł – coraz więcej osób nim mówi. Na Litwie już istnieje wyznanie pruskie rodzimowiercze Jonasa Trinkunasa – kwestia kiedy powstanie Polski Kościół Prusów. Itd. itp. Już niedługo będzie baaaaardzo głośno o Prusach.

    Lubię

    • Listuna Prus:

      Nigdzie nie pisałem, że Prusów wymordowano doszczętnie.
      Link
      http://prusowie.pl/
      od dawna mam zamieszczony w zakładce
      https://opolczykpl.wordpress.com/linki-slowianskie/
      A podrzucony przez Mezamira link:
      http://pruskiwicher.wordpress.com/
      akurat dorzuciłem do tej zakładki.
      Cieszę się, że Prusowie odzyskują tożsamość i organizują się. Tylko, na Swarożyca i Perkūnsa, nie nazywajcie się „Polskim Kościołem Prusów”. Słowo „kościół” to termin przede wszystkim żydo-chrześcijański. U nas, pogan nie było „kościołów”.
      Życzę Wam, braciom Prusom, powodzenia.

      Lubię

    • kaīls 🙂 Tak , etnos pruski nie wymarl , pozostal wšrōd Mazurōw i Warmiakōw potomków Prusów, tych ktōrzy sami o sobie mōwili ” My nie Niemce i nie Polacy , my tutejsi ” Jezyk pruski rōwniež sie odradza . Bałtowie najpozniej ulelgi chrystianizacji , w praktyce az do XVII wieku odprawiano rytualy , „palono ognie” a pruskie Romowe gdzie plonąl wieczny ogien ( sanktuarium Bałtów ) funkcjonowalo calkiem dobrze przeniesione z Rikojto ( prawdopodobnie ok. Rapy na Mazurach) do Wilna a potem Grodna . Jestem Warmiakiem z dziada pradziada i wyrastałem na opowiesciach mojego dziadka i babci o łaumach ( lesnych Rusałkach ) o kautkach ( małych pozytecznych demonach ) które przyjmowały postac czarnego kota i stawiano im miske mleka przed drzwiami domu w zamian za pomyslnosc finansową , wszczepiono mi szacunek do przyrody , rzek , drzew i wężów… I nie było innego wyjscia jak stac sie na nowo poganinem . Bo aby byc w pełni Prusem – Bałtem trzeba stac sie poganinem . Tak samo jak w przypadku Słowian 😉 Pozdrawiam . Ebkaīlisnan iz maīse prūssiska kaluppi 😉

      Lubię

      • Wārnis:

        Witaj w pogańskiej, słowiańskiej ostoi!
        Cieszy mnie wieść, że etnos Prusów żyje a język odradza.
        Przepraszam przy okazji za pomoc renegatów Słowiańszczyzny – Piastów – udzielaną krzyżakom w podboju i katoliczeniu Prus.

        Bo aby byc w pełni Prusem – Bałtem trzeba stac sie poganinem . Tak samo jak w przypadku Słowian

        Dokładnie tak!

        Sława Prusom! Sława Słowianom!
        Sława naszym pogańskim bogom!

        Pozdrawiam

        Lubię

        • Nie da sie zlikwidowač ani narodu ani nawet jego charakteru . To pozostaje we krwi , w postrzeganiu šwiata . Miedzy poganskimi Slowianami i Baltami zawsze byla bardzo bliska wiēž bo z jednego pnia wyrošlismy . 😉 Slawa Slowenom – Kaīls Baltai 😉

          Lubię

          • Ba, mało tego. Słyszałem od znajomego archeologa, że poza Germanami z zachodu, Słowianie mianem Niemców określali wszystkich nie – Słowian, w tym m.in: Skandynawów, Ugro – Finów, Bizantyjczyków itd, ipt. Wyjątkiem od tej reguły byli jednak właśnie Bałtowie, z którymi, jak można wywnioskować, jakoś dawało się dogadać 🙂 .

            Lubię

        • Mazur to dawna nazwa mieszkańców Mazowsza (Mazovi), nazwa geograficzna powstała od przybyłych na tereny dzisiejszych Mazur mieszkańców Mazowsza, po tym jak Krzyżacy unicestwili mieszkańców tamtych ziem, więc słowo Mazur nie ma wiele wspólnego z Prusami.

          Lubię

  6. Rodzimowiercza Strona ” Rāmawa ” na Fb http://www.facebook.com/BalticCulture

    Kilka przykładów rodzimowierczych pieśni i rytuałów i impresji śpiewanych w języku Prusów …

    tu akurat spiewaja po litewsku bo kultura w zasadzie taka sama a i jēzyki bardzo bliskie http://www.youtube.com/watch?v=usbx_MkgmZA

    http://youtu.be/k5lblO6TFKo opowiešc o Krōlowej Zaskroņcōw ( swiete wēže Baltōw )

    http://youtu.be/H8Ope9rHReI o Słońcu ( Saūli ) ktōra nie može dogonič Ksiēzyca ( Mennīks) a on swojej Saūli .

    Pozdrawiam 😉

    Lubię

  7. Pingback: III марш Косово је Србија « Grypa666's Blog

Możliwość komentowania jest wyłączona.