Powrót do źródeł

.

Z mieszanymi uczuciami przeczytałem tekst Dobrogosta pt: „Ku pamięci Wojciecha Rachwała – ostatniego płanetnika Słowiańszczyzny”.
http://www.eioba.pl/a/3va3/ku-pamieci-wojciecha-rachwala-ostatniego-planetnika-slowianszczyzny#ixzz1zJfpOvvn
Powodów ku temu było kilka.
Dobrogost pisze o „ostatnim płanetniku Słowiańszczyzny”, a w innym tekście wyraźnie stwierdza fakt wciąż istniejących rodów wieszczunów w Polsce.
http://losal.w.interii.pl/Wieszczuni.htm
A przecież wieszczun potrafi „wyśnić” wiedzę i umiejętności płanetnika.
Ponadto tylko bogowie Słowiańscy wiedzą, ilu nadal jest w Polsce i innych krajach słowiańskich płanetników, wieszczunów czy szeptuch. Przez ostatnie stulecia otoczeni morzem katolickiego fanatyzmu musieli się oni ukrywać. Niewielu ryzykowało otwartą działajność – jak to zrobił Wojciech Rachwał. Istnieje jednak daleko idące prawdopodobieństwo, że gdzieś na zabitych dechami wioskach są nadal płanetnicy, którzy wiedzę otrzymali, ale ukrywają się z nią. Uważają bowiem, że przede wszystkim jej przechowanie do czasów sposobniejszych jest ich powołaniem. A gdy nadejdą czasy, że fanatyczni jahwiści nie będą w stanie ich atakować i szkalować – wyjdą oni z ukrycia.

Inna sprawa – gdyby rzeczywiście Wojciech Rachwał był ostatnim znanym w Polsce płanetnikiem – wiedza ich jest przy pomocy wielu technik i praktyk duchowych nadal dostępna i osiągalna. A fakt, że wielu ludzi odrzuca jahwistyczny dogmatyzm, odrzuca konsumpcjonizm i materializm praktyczny szukając duchowych korzeni słowiańskich sprawia, że automatycznie niejako osiągają oni już stan/poziom umożliwiający im nawiązanie kontaktu z duchowym wymiarem rzeczywistości. Potrzebują oni jedynie jeszcze odrobiny wiedzy o tym, jak osiągać stany odmiennej świadomości, potrzebują trochę praktyki i w optymalnej sytuacji odpowiednich miejsc mocy, takich jak np. Odry. Wtedy prędzej czy później nastąpi u nich trwałe nawiązanie kontaktu z „drugą stroną”, Nawią, zaświatami , dziedziną duchów i bogów.

Tak jak w fizyce obowiązuje prawo zachowania energii, tak w niematerialnym świecie obowiązuje prawo zachowania wiedzy. Prędzej czy później , tym czy innym kanałem, docierać musi ona na ziemię. A ci, którzy jej szukają, dotrą do niej.

Nie tylko w Polsce, nie tylko u Słowian, ale w całej Europie widać budzące się ruchy pogańskie. Ilość pogan szukających wiedzy i wiary przodków cieszy. Przy czym wszyscy oni w swej masie jak magnes ściągają tę wiedzę w zasięg naszych rąk.

W tekście Dobrogosta zmartwiło mnie widoczne u Wojciecha Rachwała skażenie jahwizmem. Mówił on o „płanetnikach czyśćcowych” A przecież czyściec to wymysł katolicyzmu, od którego można było nawet rzekomo wykupić się za tyle a tyle złotych dukatów.

Albo te jego „duchy niechrzczeńcy”…
Rytualne obmywanie znane było w wielu kulturach. U nas, Słowian robiono to np. w święto Kupalnocki.

„Obmywano” się rytualnie w Egipcie, Babilonii, u Azteków, w Indiach – często na długo przed biblijnym Janem „chrzcicielem”. W Indiach do dzisiaj w świętym Gangesie rytualnego obmywania się dokonują miliony Hindusów.

.

Przy czym rzeczywiste „obmycie” dotyczy w tym rytuale ducha, duszy a nie ciała. Aby to obmycie ducha zadziałało, musi być ono dokonane w pełni świadomie.
Tymczasem tzw. „chrzest”, dokonywany u katolików na noworodku, bez udziału jego świadomości ma tylko jedną symbolikę – jest to symboliczne przykucie noworodka niewidzialnym łańcuchem do kościelnej kruchty. Przy czynnym współudziale rodziców, robiących z własnego dziecka niewolnika kleru i dogmatów – na własne podobieństwo. Wg bzdurnej doktryny „chrzest” ma zmywać wyssany przez jahwistów z palca „grzech pierworodny”.

Wciąż nie pojmuję, jak płanetnik wierząc w takie bzdury nie utracił jego mocy. Był na najlepszej drodze do tego, aby stworzyć „hybrydę” pogańskiej tradycji z jahwizmem – nowy rodzaj „egzorcyzmów”.
A już „chrzczenie” przez niego „niechrzcieńców” w imię Joszue, jak i katolickie rekwizyty (gromnica i jahwistyczny krzyż) świadczą o daleko idącej jahwizacji jego pogańskiej wiedzy.
http://dynow360.pl/planetnik.html

Coraz więcej jest ludzi, dla których życie to coś więcej, niż zarabianie i wydawanie pieniędzy, kariera, walka o prestiż, płodzenie potomstwa, obżeranie i wypróżnianie się.
Metod aktywizacji własnej świadomości jest wiele. Nie muszą być one nawet formalnie związane z pogaństwem.
http://zenforest.wordpress.com/2009/03/23/48-minut-absolutnej-swiadomosci/
http://www.rozwojduchowy.net/artykuly-kategoria-1.html
Ale są i pogańskie szkoły rozwoju świadomości, nawet, jeśli używają w niektórych momentach terminologii jahwistycznej.
http://www.zdrawo.com/pdst/pdst04/index04.htm
Są szkoły szamanizmu:
http://gwiazdy.com.pl/component/content/article/4801-szamaska-szkoa-ycia-
Szukającym pozostaje ponadto jeszcze do dyspozycji np. joga czy buddyzm.

Na koniec pozostaje jeszcze własna, indywidualna droga do wiedzy, do nawiązania kontaktu ze sferą duchów i bogów. Nie zapominajmy – Gautama sam doszedł do oświecenia. Dharmy nie otrzymał od żadnego duchowego mistrza. Szamani też nie istnieli na Ziemi od zawsze. Jak do ich wiedzy doszli pierwsi szamani, jeśli przed nimi poprzedników nie było?

Doszli oni do ich wiedzy po prostu sami.

Powie ktoś – no dobrze – ale tyle jest tych „ścieżek”, tyle jest tych dróg, szkół, metod – która z nich byłaby dla mnie najlepsza? Otóż jeśli ktoś już odrzucił dogmatolubstwo, półmózgowy racjonalizm i przywiązanie do rzeczy i spraw materialnych, ten intuicyjnie sam odnajdzie jego własną drogę. Własna nadświadomość jest najlepszym przewodnikiem. Jeśli tylko odrzuci się kajdany ją krępujące, cały ten balast przywiązania do blichtru, błyskotek i własnego rozrośniętego EGO – Wyższe Ja/Duch Opiekuńczy poprowadzi każdego najbardziej odpowiednią dla niego drogą.

Wykorzystujmy sny.
http://przebudzenie.net/17-techniki-wywolywania-swiadomych-snow.html
http://pl.wikibooks.org/wiki/%C5%9Awiadome_%C5%9Bnienie/Techniki_wywo%C5%82ywania
http://www.eioba.pl/a/25cw/jak-szybko-nauczyc-sie-swiadomego-snu-niezawodne-techniki-na-swiadomy-sen

O technikach wykorzystania snów mówi wieszczun:
http://losal.w.interii.pl/Wieszczuni.htm

Pisał o tym Robert Monroe:
“Wykorzystuj do maksimum okresy snu

Sen jest tą częścią naszej egzystencji, którą zazwyczaj lekceważymy i niewłaściwie rozumiemy. Tymczasem okresy snu – podczas których jesteśmy chwilowo uwolnieni od ograniczeń narzuconych nam przez lewą półkulę mózgu i presję fizyczności – stwarzają nam szansę na rozwinięcie się w wielu dziedzinach. Podczas snu można wprowadzić w życie i rozwinąć każdą sugestię – trzeba to tylko robić systematycznie. Możesz nie osiągnąć rezultatów za pierwszym, trzecim czy piątym razem, ale w końcu się uda. Zacznij od wypowiedzenia następującej afirmacji:

“Jestem czymś więcej niż ciałem fizycznym. Ponieważ jestem czymś więcej niż materią fizyczną, więc mogę postrzegać to, co jest większe niż świat fizyczny.
Dlatego gorąco pragnę rozwijać się i doświadczać, poznawać i rozumieć, kierować i posługiwać się takimi wyższymi energiami i systemami energetycznymi, które mogą być korzystne i konstruktywne dla mnie i dla innych kroczących tą samą drogą.
Pragnę również gorąco pomocy i współdziałania, wsparcia i zrozumienia tych istot, których mądrość, rozwój i doświadczenie są równe moim lub większe od moich. Proszę ich o przewodnictwo oraz o ochronę przed każdym wpływem lub siłą, które mogłyby mi przeszkodzić w realizacji wyrażonych przeze mnie życzeń.”

Na początku wypowiedz afirmację w myśli, słowami, tuż przed zaśnięciem. Następnie postaraj się ją jak najszybciej przełożyć na język niewerbalny, wyrażając za pośrednictwem obrazów. Kiedy już dobrze opanujesz technikę komunikacji bezsłownej dodaj do afirmacji specjalne życzenia, takie jak: zdobywanie wiedzy, poprawę zdrowia, rozwiązywanie problemów, uzyskiwanie komunikatów lub którąś z próśb wymienionych wcześniej, w tekście afirmacji. Używaj NVC – komunikacji niewerbalnej. Odpowiedź, którą otrzymasz zazwyczaj nie będzie miała formy słownej, lecz nadejdzie w postaci obrazów, dźwięków bądź akcji toczącej się w twoim umyśle. Możesz używać tej metody w sposób nieograniczony, ale pod warunkiem, że nie będziesz ingerował w wolę innych osób. Jeśli będziesz potrzebował pomocy, poproś o nią za pośrednictwem NVC. Dostaniesz ją, wprawdzie może nie od razu, ale dostaniesz na pewno, często w sposób niezwykle zadziwiający i zarazem przypadkowy. Możesz być pewien, że twoje życzenie zostanie spełnione, i że będziesz w stanie uporać się z odpowiedzią, czy też tym co otrzymałeś na skutek prośby.”

http://www.oobe.pl/ksiazki_online/Dalekie_Podroze_R.A.Monroe/013-18.htm

Prastara, raz zdobyta przez wołchwów i szamanów wiedza dotycząca instrukcji życia nigdy nie ulega unicestwieniu. Metod na dotarcie do niej jest wiele. Potrzebny jest do tego jedynie czysty i otwarty umysł.
Trochę żartobliwie dodam, że nawet półmózgowi racjonaliści pracują nieświadomie dla nas, pomagając nam odkrywać nasze pogańskie korzenie:
http://www.racjonalista.pl/kk.php/s,1499/q,Poganska.Litwa

Powrót do korzeni to powrót do pogańskiej świadomości – odrzucenie dogmatów i tzw. religii objawionych (przez oszustów wymyślonych), odbudowa poczucia więzi z Matką Naturą i z własną wspólnotą. Jeśli to zrobimy to odzyskamy i prastarą wiedzę. Gdy uczeń jest gotów –  znajdzie się nauczyciel. Fizyczny lub duchowy.

opolczyk

.

.

Reklamy

40 thoughts on “Powrót do źródeł

  1. cały temat może się wydawać absurdalny, szczególnie dla „poważnych ludzi”. Ale siedzę czytam sobie Tygodnik Powszechny i co ja czytam? „Najważniejsze przykazanie, w swoim pierwotnym sformułowaniu brzmi: Słuchaj Izrealu! Jawhe jest naszym jedynym Bogiem, Jahwe jedyny!”. No tak, zawsze jak słyszę o „dekalogu” to przypominam sobie pierwsze przykazanie.

    Polubienie

    • vrr:

      Dekalog to temat sam w sobie.
      Przede wszystkim – został on wymyślony przez kapłanów Jahwe.
      Dalej…
      – Przekazania tablic na Synaju w rzeczywistości nie było.
      – Dekalog dany był przez kapłanów wyłączenie „Izraelowi”.
      – W drugim przykazaniu było: „nie będziesz miał bogów cudzych przede mną”. Tak więc dekalog nie zaprzecza istnieniu innych, „cudzych bogów” a jedynie zabrania Izraelitom ich czczenia.

      W bajeczce o Mojżeszu i Synaju, gdy Mojżesz zobaczył tańczących przed złotym cielcem pobraymców, potrzaskał tablice i z rozkazu Jahwe nakazał lewitom zabić wszystkich tańczącach – 3 tysiące pobratymców. Choć siódme przykazanie mówiło – nie będziesz zabijał.
      Inna sprawa – tańczący przed cielcem nie znali w tym momencie jeszcze treści dekalogu. Nie wiedzieli więc, że kłanianie się „cudzym bogom” jest zabronione – a jednak Jahwe kazał ich wyrżnąć ostrzem miecza.
      A na koniec wymyślonej wędrówki po pustyni, mimo przykazania – nie zabijaj – Jahwe nakazał i pomagał Izraelitom wymordować mieszkańców Jerycha i Aj. Z niemowlakami i kobietami w ciąży włącznie.
      No to jak to jest z tym żydowskim dekalogiem – obowiązuje przykazanie „nie zabijaj” – czy można je stosować selektywnie?
      Bo w Torze, już po Synaju i dekalogu jest to: ” A jak Pan radował się, wyświadczając wam dobro i rozmnażając was, tak radować się będzie, gubiąc was i tępiąc, i zostaniecie wytępieni z ziemi do której idziesz, aby ją objąć w posiadanie.” (Księga Powtórzonego Prawa 28, 63)

      Tę żydowską podstępną ideologię w pełni przejęło żydo-chrześcijaństwo. A gdy Marcjon podsunął ok. 140 roku pomysł usunięcia z chrześcijaństwa żydowskiego starego testamentu, to go wywalono z watykańskiej sekty na zbity pysk.
      http://pl.wikipedia.org/wiki/Marcjon
      I to pokazuje, jakie wpływy mieli wtedy jeszcze w chrześcijaństwie żydzi. O czym zresztą pisał biograf Rothschildów:

      „Lecz nie zostawiliśmy was w spokoju. My wzięliśmy was w ręce i ściągnęliśmy z was piękna i wspaniała tkankę którą stworzyliście i zmieniliśmy cały kierunek waszej historii. Podbiliśmy was jak zadne z waszych imperiów nie było w stanie podporządkować sobie Afryki lub Azji. Zrobiliśmy to bez pocisków, bez krwi, bez wrzawy, bez jakiejkolwiek siły. Zrobiliśmy to wyłącznie dzięki potędze naszego ducha, idei i przy pomocy propagandy.”

      https://opolczykpl.wordpress.com/2012/05/10/chrzescijanstwo-widziane-oczami-biografa-rothschildow/

      Jahwizm – żydo-chrześcijaństwo, to psychopatologiczna ideologia. Zrobiła z miliardów ludzi duchowych „Izraelitów”, duchowych żydów. Co najśmieszniejsze – oni liczą na to, że załapią się na „Nowe Jeruzalem”. Zapominają przy tym, że nie są obrzezani. A przecież zgodnie z ich „słowem bożym” Starego Testamentu obrzezanie jest symbolem przymierza z ich pyschopatą Jahwe. Kto nie obrzezany, ten pójdzie na przemiał…

      Polubienie

  2. tyle jest tych “ścieżek”, tyle jest tych dróg, szkół, metod – która z nich byłaby dla mnie najlepsza?”-zależy co chcesz osiągnąć 🙂 wszystkie są dobre.

    Polubienie

  3. Masz rację Opolczyku istnieje możliwość, że gdzieś na Słowiańszczyźnie mogą istnieć planetnicy jednak Wojciech był ostatnim znanym płanetnikiem w europie i przyjmuje się, że ta tradycja kiedyś powszechna wraz z nim umarła. Co do terminologi jakiej używał Wojciech to mnie ona zupelnie nie dziwi – funkcjonując w takiej a nie innej rzeczywistości nie mógł używać innej jednak jak widać z kontekstów jego wypowiedzi miała ona inne, znaczenie. Mowił o „czyśćcowych płanetnikach” jednak nie ma watpliwości, że nie mialo to w ogole odniesienia do katolickiego rozumienia czyśćca a chcąc przekazać tę wiedzę nie mógł używać innej terminologii. Jak wyjaśniał płanetnicy byli najważniejsi bo bogu i świętych i pełnili nadaną przez boga misję. Czyściec to o ile się orientuję to w chrześcijaństwie miejsce gdzie grzeszne dusze odbywają pokutę by dostać się do nieba. W terminologii Wojciecha „czyściec” gdzie przebywają dusze płanetników nie ma nic z tym wspólnego pod tą nazwą kryje się zupełnie inna koncepcja nie majaca nic wspólnego z jahwizmem natomist jest to koncecja mająca 100% korelację z koncepcją Indian Ameryki północnej dotyczącej miejsca skąd przybywają i gdzie powracają szamani. Podobnie jest z pozostalymi koncepcjami brzmiącymi niby po chrześcijańsku np niechrzczeniec. Po katolicku można by tu myśleć o nieochrzczonych duszach tyle, że chyba nieochrzczony idzie do piekła a nie przebywa na ziemi. Poza tym Wojciech nigdy nie „chrzcił” w imię kogokolwiek tylko można powiedzieć błogosławił niechrzczeńców i lub nadawał im imiona co sprawiało, że przybieraly one postać ludzi (bo pierwotnie występowały pod postacią zwierząt) i radosne odlatywały gdzieś do nieba. Nie zastanawiałem się glebiej kim w istocie są niechrzczeńcy, ale na pewno nie tym co czym się mogą wydawać na podstawie terminu. Podobnie jest z niektórymi innymi terminami jakich Wojciech używał mogą być one bardzo mylące na pierwszy rzut oka a kiedy się czyta jego opowiesci to mimo tych terminów pozornie jahwistycznych widać, że jego światopogląd i wierzenia niemal nic z tym nie miały wspólnego. Wojciech musiał używać tych terminów mimo, że zawierały one inną treść inaczej nie mógłby funkcjonowac w realiach w jakich funkcjonował. Aby dokladnie dowiedzieć się co rozumiał pod tymi terminami trzeba by naprawdę gleboko przestudiować zachowany o nim materiał źrodlowy a nie tylko opracowania, ale już nawet to co jest w tych opracowaniach wyraźnie wskazuje, że nie mialo to tak naprawdę nic wspólnego z katolicyzmem. Gdyby udalo się dotrzeć do oryginalnych nagrań i wywiadów z Wojciechem nie watpię, że można by się naprawdę bardzo dużo dowiedzieć o naszych tradycjach ukrytych za tą pozorną fasadą.

    Mnie szczególnie zainteresowała jedna rzecz w tym co przeczytalem o Wojciechu chodzi o postać Jezuity ks. Szajny. Jak wiesz Jezuici cokolwiek o nich myśleć to nie są przygłupy o Ks Szajna nie był zwykłym Jezuitą slyszalem o nim inne opowiesci już wcześniej był niezwykłym jasnowidzem i piastował jakąś wysoką funkcję w zakonie być może prowincjała albo i generała. Ktoś pelniący taką funkcję ani nawet zwykły jezuita nigdy by nie zachęcał nikogo do praktyk pogańskich nie mówiąc już o umacnianiu go w nich i udzielaniu mu wskazówek a jednak to zrobił – było by to nie do pomyślenia chyba, że musiał to zrobić narażając swoją pozycję. Co mogło zmusić kogoś takiego do zrobienia tego co zrobił? Jego niezwykle paranormalne zdolności, wiedza o fachu planetniczym wskazuje jasno na to, że sam musial być płanetnikiem i to takim ktory posiadał w przeciwieństwie do Wojciecha pelnię mocy i który wiedział, że narodzil się jego następca, znał przyszłość ludzi i ich myśli. Własciwe pytanie brzmi dlaczego Płanetnik dysponujący pełną mocą będący w bezpośrednim kontakcie z Bogami został jezuitą robiąc w zakonie karierę. Zresztą przy jego paranormalnych zdolnościach mógl gdziekolwiek zrobić karierę. Odpada koncepcja, że ktoś taki mógl uwierzyć w bajki kościoła więc musial mieć jakiś ważny dla wszystkich cel w tym co zrobił, warto by się dowiedziec o nim czegoś więcej bo może tu być ukryta bardzo cenna tajemnica, która może mieć dla nas duże znaczenie.

    Polubienie

    • Czyścieć w ogóle nie ma związku z chrześcijaństwem ponieważ zgodnie z Biblią nie ma istnienia po śmierci.
      W Księdze Koheleta 9,10 czytamy: “Na co się natknie twoja ręka, abyś to robił, to zrób według swojej możności, bo w krainie umarłych, do której idziesz, niema ani działania, ani zamysłów, ani poznania, ani mądrości”

      “ponieważ żyjący wiedzą, że umrą, a zmarli niczego zgoła nie wiedzą, zapłaty też więcej już żadnej nie mają, bo pamięć o nich idzie w zapomnienie.”- Księga Kaznodziei Salomona – rozdział 9, werset 5

      “Gdy opuszcza go duch, wraca do prochu swego; W tymże dniu giną wszystkie zamysły jego”- Księga Psalmów – rozdział 146, werset 4

      “W pocie więc oblicza twego będziesz musiał zdobywać pożywienie, póki nie wrócisz do ziemi, z której zostałeś wzięty; bo prochem jesteś i w proch się obrócisz!”- Księga Rodzaju (1 Mojżeszowa) – rozdział 3, werset 19

      Polubienie

  4. Teraz poruszę drugą kwestię chodzi o ogólnie pojęty new age i ludzi z nim związanych. Uważam, że ogólnie jest to dobry kierunek poszukiwanie duchowości, rozwój wewnętrzny, ale jest tu też ukryta trucizna. Tą trucizną są różni „nauczyciele” nastawieni tylko na zysk żerujący na szczerych ludzkich poszukiwaniach oraz teoretycy kreujący się na autorytarnych nieomylnych nauczycieli a także szarlatani. Można w new age znaleźć wiele wartościowych rzeczy, ale mozna się też naciąć dlatego uważam, że ogolnie trzeba do tego wszystkiego podchodzić bardzo krytycznie i ostrożnie po kilka razy wszystko sprawdzając. Kontakt ze wyższą sferą czy jak mówisz „drugą stroną” wcale nie jest taki prosty jak się wydaje a nawet jeśli komuś udaje się to zrobić to wlaściwe zrozumienie przekazu nie jest wcale takie proste jak można by sądzić. Mialem okazję znać bardzo dobrze autentycznego jasnowidza jego zdolności były tak niebywałe, że potrafil na mapie pokazać gdzie nalezy kopać opisać to miejsce w ktorym nigdy nie był ze szczegółami i opisać dokladnie znaleziska jakie tam się wykopie i jeśli wskazywal takie miejsce nigdy się nie pomylił. Wogóle jeśli coś mówił było to na 100% pewne. Widział też duchy przyrody jak i róznego rodzaju duchy i potrafił z nimi rozmawiać potrafił bardzo wiele choć miał oczywiście różne ograniczenia. Pisze o nim dlatego, że nawiązując kontakty z „drugą stroną” otrzymywał też różne nauki i wiedzę i kiedy to się działo mimo swoich zdolności nigdy od razu jej nie ufał bez bardzo dokladnego sprawdzenia z pomocą swoich niemałych zdolności a wowczas zawsze weryfikowal to na koniec u innych jasnowidzów. Chodzi mi o to, że nawet jesli ktoś sięgnie do tego źródła i otrzyma przekaz, który zrozumie to nie można mu zaufać bez dokladnej weryfikacji. Wielu ludzi twierdzi, że posiada dar widzenia i pewnie wielu spośrod nich faktycznie posiada jakieś zdolności w pewnym zakresie, ale to wszystko mało aby można łykać bezkrytycznie to co tacy ludzie przekazują nawet jeśli wydaje się to bardzo przekonywujące. Kiedyś tacy ludzie nie dzialali sami – jesli ktoś posiadal autentyczne zdolności był szkolony a jego zdolności były dokladnie sprawdzane i weryfikowane przez jemu podobnych aby określić ich zakres. Ta tradycja istnieje do dziś np. wśród szamanów. Nie wystarczy urodzić się szamanem i mieć jakieś zdolności, trzeba je rozwinąć i okielznać pod kierunkiem innych szamanów o podobnych zdolnościach. Muszą one być wyszlifowane, zweryfikowane i musi dokladnie być okreslony ich zakres. Niektórzy z absolwentów kursow DU Stefańskiego też rozwijali bardzo duże zdolności jasnowidzenia, ale nawet oni nigdy nie polegali tylko na sobie tylko to co odczytywali było niezaleznie weryfikowane przez innych zanim można było na tym polegać. Jeśli te zdolności i wiedza byla przekazywana w rodzie rozwijanie tych zdolności i ich weryfikacja następowala od dziecka by w końcu można było przejąć tradycję. Dlatego nawet jeśli ktoś się narodzi z takimi zdolnościami potrzebuje nauczyciela, który pomoże mu je wyszlifować i opanować oraz poznać ich zakres.
    Szamani Indian przekazali nam wiedzę jak poszukiwać wizji, jak rozwijać śnienie i jeśli ktoś naprawdę tego pragnie a przy tym ma jakieś zdolności w tym zakresie może pójść tą ścieżką i wiele uzyskać, ale będzie to wiedza dla niego, do jego indywidualnego użytku. Ponieważ będzie to wiedza niezweryfikowana i w dużym stopniu niepewna. O ile taka osoba będzie zdawała sobie z tego sprawę będzie to dla niej dobre jednak rozpowszechnianie takiej niepewnej wiedzy może prowadzić do pomieszania i prowadzić na manowce. Inny przyklad: w naszym bractwie jest trzy osoby posiadające pewne zdolności jedną z nich jest nasza wieszczka, ktora na naszych spotkaniach patrzy w misę z wodą my zadajemy jej pytania a jej w wodzie ukazują się obrazy i odpowiada na nasze pytania. Z jednej strony traktujemy to jako zabawę, ale z drugiej strony bardzo poważnie traktujemy to co mówi bo jest to dla nas bardzo cenne i prawdziwe nie mamy żdnych wątpliwości, że posiada ona dar i to znacznie większy od tego niż jej się wydaje. Ona nie jest pewna swoich odpowiedzi nie wie czy wizje nie są mylące i czy napewno dobrze rozumie to co widzi – my jej ufamy. Jednak kiedy coś jest bardzo ważne to niezaleznie od niej zasięgamy rady dwu pozostałych osób i tylko jeśli odpowiedzi z tych trzech źródeł są identyczne polegamy na tym. Czasami, ktoraś z tych trzech osób przekazuje nam jakąś wizję uznając, że ważne jest abyśmy to poznali jednak w takich przypadkach mimo iż nie wątpimy, że ta osoba mówi najszczerzej przyjmujemy to bardzo ostrożnie bo już nie ma możliwości tego zweryfikować, kiedy wizja jest ujawniona. Pozostali nie podejmą się weryfikacji kiedy już wiedzą bo mogliby ulec sugestii i ich odpowiedzi były by niepewne. Chodzi mi o to, że udawanie się do świętych miejsc, poszukiwanie wizji, śnienie jest sprawą zasadniczej wagi to jednak uzyskiwane tą drogą informacje bez weryfikacji pozostają niepewne i nie można na nich polegać. Aby więc uzyskać jakąś wiedzę w naszych świętych miejscach musialo by sie tam udać dziesiątki ludzi z tym samym pytaniem spisać w tajemnicy swoje doświadczenia i ich zrozumienie po czym na raz udostępnić je i zobaczyć na ile się pokrywają otrzymane odpowiedzi i to co się pokrywa można by przyjac za punkt wyjścia. Odtworzenie na tej drodze czegoś było by monumentalnym dziełem wielu oddanych poszukiwaczy. Odtworzenie i zrozumienie np. wiedzy planetników to pewnie zadanie na pokolenia. Inny wariant to mniejsza liczba ludzi o potwierdzonych i zweryfikowanych zdolnościach tyle, że takie osoby trudno znaleźć a jeszcze trzeba by ich przekonać by zaangażowały się w to dzieło – cięęężka sprawa 🙂
    Tym cięższa, że tu chodzi o religię w którą jest się zaangażowanym emocjonalnie i przywiązanym do swoich poglądów co bardzo mogło by zafalszowywać wyniki.
    Myślę jednak, ze wspaniałym krokiem w dobrym kierunku mogłoby być np. na początek stworzenie bazy slowiańskich snów z opisem okoliczności w jakich się pojawiały i komentarzami śniących – tylko jak to zrobić i kto by się tego podjął?

    Polubienie

  5. To co piszesz pokazuje, ze nie ma związku z judaizmem a mimo wszystko chcrześcijaństwo to jednak nie judaizm i ma swoje koncepcje 🙂

    Polubienie

    • Dobrogost:

      Po kolei – mnie idzie o ścisłość…
      Nie mamy żadnej pewności, czy Wojciech był rzeczywiście ostatnim płanetnikem w samej tylko Polsce. O Europie w tym kontekście nie możemy nic pewnego pisać – nie wiemy co się dzieje u potomków Celtów, Wikingów czy w innych krajach słowiańskich.

      Pozostaję przy mojej ocenie zatrucia jahwizmem praktyk i terminologii Wojciecha. A przynajmniej zatrucia jahwizmem opisów o nim:
      http://dynow360.pl/planetnik.html
      Za dużo jak na mój smak tych czyśćców, niechrztów, nieba , „Jezu Chrysta”, gromnic i krzyży jahwistycznych.
      Masz naturalnie prawo widzieć to inaczej.

      I jeszcze ten jezuita!

      Już zwykłe „seminarium duchowne” to niezwykle skuteczna pralnia mózgów. Aż dziw, że znajdują się po tym praniu tacy księża jak Klimuszko
      http://pl.wikipedia.org/wiki/Czes%C5%82aw_Klimuszko
      czy Sedlak.
      http://pl.wikipedia.org/wiki/W%C5%82odzimierz_Sedlak

      Natomiast nie potrafię sobie wyobrazić „uduchowionego” jezuity. To coś tak sprzecznego wewnętrznie jak ludożerca-wegetarianin. Ich fundamentalna formuła brzmi: trzeba być zawsze gotowym wierzyć, że to, co ja widzę jako białe, jest czarne, jeśli tak to określi Kościół Hierarchiczny.
      Jezuici przechodzą przez maszynkę która specjalnie preparuje ich mózgi. Pełna zgoda na to, że przygłupami nie są. Są doskonałymi manipulatorami, intrygantami, wyszkolonymi do walki o panowanie watykańskiego jahwizmu. To najgorsze watykańskie psy.
      Na temat owego Szajny nie wypowiadam się. Brak mi danych. Ale przyznam się, że nawet przy mojej fantazji nie potrafię sobie wyobrazić jezuity zachęcającego kogokolwiek do potępianych i zwalczanych przez kk pogańskich praktyk magicznych. Albo ta historia jest zmyślona, w celu mitologizowania Szajny i/lub Wojciecha, albo Szajna jako absolutny wyjątek okazał się jezuickim Wallenrodem.
      Przy czym powtarzam – na temat Szajny nie wiem absolutnie nic pewnego i dlatego trudno jest mi go oceniać.

      Rozwój duchowy to długa droga – przynajmniej kilka solidnych, właściwie wykorzystanych inkarnacji. Nawiązywanie kontaktu z drugą stroną zawsze niesie w sobie ryzyko natrafienia na oszustów, których nie brakuje i po tamtej stronie – najwięcej jest ich na najniższych „pierścieniach”.
      http://www.oobe.pl/ksiazki_online/Dalekie_Podroze_R.A.Monroe/013-18.htm

      Dążenie (do rozwinięcia zdolności paranormalnych czy do nawiązania kontaktów) za wszelką cenę, po to aby np. imponować innym czy być podziwianym jest duchowym samobójstwem. Z rozwojem nie ma to nic wspólnego. Do rzeczywistego rozwoju prowadzi jedynie wewnętrzny imperatyw wzrostu wolny od spraw ambicjonalnych.

      Zauważam, mam wrażenie, że Ty i Mezamir marzycie już o „generałach”, a przynajmniej „pułkownikach” tajnej wiedzy słowiańskiej. A my nie mamy jeszcze żadnej armii. Kilka grupek zapaleńców, trochę sympatyków – i to już wszystko.
      Albo inna metafora…
      Jeśli buduje się coś – to najpierw należy położyć solidny fundamnet. Potem piętra – a piękna iglica na szczycie budowli przychodzi na końcu. A Wy tylko o tej iglicy… Czyli o mędrcach, szamanach, płanetnikach i wiedzy dla wtajemniczonych.
      Ja natomiast wolałbym najpierw zobaczyć państwowe święto Szczodrych i Jarych Godów, Kupalnocki i Dziadów. Z milionami pogan biorących udział w starodawnych obrzędach. I odbudowane kupiszcza na Łysicy i Ślęży, na Wawelu i na Wzgórzu Lecha w Gnieźnie. I na Śląskim Chełmie skatoliczonym na św. Annę.

      A więc – najpierw armia która sama wyda oficerów i generałów. A nie generalicja bez wojska. Bo ona sama wojny nie wygra.

      Co do judaizmu i żydo-chrześcijaństwa – wprawdzie jahwizm dla nieobrzezanych Goim różni się od judaizmu, ale jest z nim nierozerwalnie związany. Bez Jahwe, bez żydowskich starotestamentowach „proroków” rzekomo zapowiadających zesłanie mesjasza tzw. „misja” Joszue/Jezusa traciłaby sens. Bo to on rzekomo miał być tym obiecanym przez psychopatę Jahwe „mesjaszem”.

      Tak więc, choć jahwizm dla Goim różni się od judaizmu, jest jego nieodrodnym dzieckiem. I jest tak samo zatruty, odmóżdżający i patologiczny.
      Pod tym względem całkiem zgadzam się z Mezamirem.

      Jeszcze jedno uzupełnienie o Wojciechu-płanetniku.
      Nie zapominaj Dobrogoście o tym, w jakim kraju żyjemy. Ogromna ilość katolików opisy o nim może weźmie dosłownie – a więc kupi to o czyśćcowych płanetnikach (naturalnie za karę wtrąconych do czyśćca przez „miłosiernego” Jahwe), uwierzą w nieochrzczone dusze przynoszące burze i idące do nieba, gdy Wojciech je „ochrzcił”. I uwierzą w to, że rozpędzał on chmury mocą „Jezusa Chrystusa”, a nawet, że popierał go „światły jezuita”. Ostatecznie przywłaszczą sobie Wojciecha dla siebie i zrobią go jahwistą – właśnie ze względu na jego terminologię i używane przez niego rekwizyty.
      Pogaństwo koniecznie należy oczyścić z wszelkich naleciałości jahwizmu – zwłaszcza w tak skatoliczonym kraju, jak Polska.

      Polubienie

    • Chrześcijaństwo ma cudze koncepcje,tak jak judaizm,ta religia w trójcy zachłanna,chce mieć po prostu wszystko,nawet wzajemnie wykluczajace się rzeczy,chciwość turbo 😀 synkretyzm 1000%

      Polubienie

  6. To, że katole zawłaszczą Wojciecha jak piszesz Opolczyku to normalka i dlatego to my powinniśmy o nim pamietać próbować go zrozumieć, ocalić oczyszczając jego wiedzę. Nie jest istotne co i jak katolicy zrzumieją bo to wiedza nie dla nich, tylko część naszej tradycji i warto próbować ją zrozumieć i zachować.
    Co do fundamentu to masz 100% racji jest on potrzebny a nawet konieczny jeśli rodzimowierstwo ma się odrodzić. Tym fundamentem musi być jakaś realna wiedza idea na ktorej to się musi oprzeć i ktora musi wszystko scalać i nadawac kierunek. Problem w tym, że tę wiedzę zatarto zniszczono i pozostały tylko okruchy dlatego trzeba jej szukać. oczyszczać i gromadzić. Jeśli tego nie zrobimy będziemy mieli setki pseudokościołów pseudoslowiańskich wzajemnie się zwalczających na punkcie pseudoczystości dopatrujących się odchyleń u przeciwników. Już tak jest. Kościół Stefańskiego jest otwarty i moim zdaniem ruszył we wlaściwym kierunku są w nim ludzie szczerze oddajacy cześć dawnym Bogom a nawet tu zarzuca się mu brak czystości, odchylenia doktrynalno teologiczne i atakuje go na płaszczyźnie intelektualnej jak robi to Mezamir. Ten drugi ruch to czyste teoretyzowanie i spory na podstawie pojedyńczych zdań w dawnych kronikach – rozrywka dla intelektualistów plus deklaracje rasistowskie sprzeczne z duchem slowiańszczyzny. Dobrze, że one istnieją bo są potrzebne, ale spór o nie jest już szkodliwy. Większość rodzimowierców jest tak naprawdę zagubionych i chwyta się tego co popadnie z róznych pobudek a ci którzy poszukują duchowości słowiańskiej są zagubieni w tym chaosie. Dlatego rozumiem deklaracje tego czlowieka z kościoła Stefańskiego na którego zżymal się Mezamir – on czci światowida biorąc udzial w ceremoniach i nie interesują go intelektualne koncepcje. Ja również czczę dawnych Bogów pojmując Ich na swój sposób i nie interesują mnie intelektualne rozważania, szczególnie, że oparte są one na tak niepewnych okruchach jak pojedyńcze słowa z niemieckich kronik i fantazjach intelektualistów. Nie marzę o „generałach” wręcz uważam, że pojawienie się owych „generałów” mogłoby wszcząć tylko nowe niepotrzebne spory, jesli o czymś marzę to o szczerych duchowych poszukiwaczach szukajacych sercem bo same intelektualne bicie piany do niczego nie prowadzi. Nie marzę o odtworzeniu czystej slowiańskiej religii naszych przodków bo uważam, że jest to absolutnie niemożliwe, ale marzę o odrodzeniu czystej duchwości słowiańskiej, którą mamy w sercu. Ta duchowość potrzebuje jednak jakiejś formy aby się wyrażać i rozwijać, ale przede wszystkim szczerych wspólnych poszukiwań sercem.
    Nawet armia ludzi deklarujących się jako rodzimowiercy nic nie znaczy jeśli te deklarcje oznaczają tylko, że interesują się naszymi dawnymi tradycjami i wiodą intelektualne spory. W ten sposób można spłodzić tysiące tomów gdybań, koncepcji i sporow intelektualnych a efektem będzie tylko większe pomieszanie. taka armia może stworzyć polityczną organizację, ale nadal nie będzie tu żywej słowiańskiej duchowości nawet jeśli terminologia będzie wyglądała na czysto Słowiańską. Mogą tu wyrosnąć „generalowie” a w istocie już są i na wzór jahwistow orzekają, kto zachowuje czystość doktryny a kto jest heretykiem jak rada tego drugiego kościoła rodzimowierczego. Dla mnie to jest duch jahwizmu ukryty pod rodzimowierczą deklaracją i doskonale oczyszczoną terminologią kanalizujacy poszukiwaczy słowiańszczyzny i poddający ich kontroli tworzący posłuszną armię. Nawet gdyby ta armia stała się ogromna i posiadła siłe by zdelegalizować kościół nic by to nie zmieniło bo w końcu jak to się mówi mieli byśmy „to samo gówno w innym opakowaniu” i był by to ostatni najboleśniejszy cios w duchowość Słowiańską.
    Aby naprawdę coś zmienić potrzebujemy szczerych duchowych poszukiwań, obudzenia ducha Słowiańskiego, który manifestuje się na rózne sposoby, przywracającego to co piękne, napelniajacego nas siła, radością i dumą, potrzebujemy jedności a kiedy on rozkwitnie jachwizm szczeźnie i przepadnie.
    Kościół już ginie jak wynika z ich ostatniego „alarmującego” raportu tylko 16% z tych co deklaruje się jako katolicy jest praktykujących. Gdyby te 84% miało realną alternatywę w formie żywej słowiańskiej duchowości bardzo łatwo mogło by się zdarzyć, że katolicy stali by się niszową mniejszością. Znam ludzi z tych 16% czyli takich co nie tylko deklarują, ale chodzą do kościoła, spowiedzi przyjmują sakramenty, udzielają się i wiem, że przynajmniej część z nich to nie są żadni fanatycy, poza kościołem jasno mówią, ze nie zgadzają się z wieloma aspektami nauki kościola, nie interesują ich doktryny, ale są religijni bo trzeba wierzyć i szukać wsparcia boga bo to co kościół pieprzy to jedno, ale bóg to bóg. Oznacza to, że faktycznych fanatyków jest zaledwie garstka tyle, że robią zadymy i wrzeszczą tak głośno, że wydaje się iż są ich nieprzebrane armie.
    Wszystko na to wskazuje, że kościół upada i to bardzo szybko tylko, że rychły upadek kościoła nie spowoduje odrodzenia Słowiańszczyzny. Ludzie poszukujący duchowości nie przyjdą do rodzimowierców by zamienić plebana na autorytarną radę jakiegoś związku, ktora będzie orzekala o czystości wiary nowej jedynie słusznej religii.
    Aby ludzie przyszli potrzebna jest żywa otwarta sczera słowiańska duchowość lśniąca i promienna w radosnej formie a nie nudne intelektualne spory.

    Polubienie

  7. „Powrót do korzeni to powrót do pogańskiej świadomości – odrzucenie dogmatów i tzw. religii objawionych (przez oszustów wymyślonych), odbudowa poczucia więzi z Matką Naturą i z własną wspólnotą. Jeśli to zrobimy to odzyskamy i prastarą wiedzę. ”
    Pod tym podpisuję się oboma rękami i powinno to być motto – świetnie to ująłeś Opolczyku!

    Dobrogoście – no to do dzieła!
    Na poprzedni obszerny Twoj komentarz odpowiem później.
    opolczyk

    Polubienie

  8. W tym względzie to działam od lat paląc święte ogniska, odwiedzając święte miejsca i szukając odczucia jedności z przyrodą, biorę udział w różnych zjazdach wolnych od filozofii na których wznoszę toasty miodem na cześć dawnych bogów szukając poczucia wspólnoty w słowiańskich zabawach 🙂

    Polubienie

    • Dobrogost:

      Toś mi Brat i Przyjaciel!
      Sława Bogom, Sława Przodkom!

      vrr:

      Podejrzewam podstęp z tą konferencją!
      Ta sama akademia były wiodącym ośrodkiem w realizacji globalistycznego projektu INDECT
      http://pl.wikipedia.org/wiki/INDECT
      Idzie w nim o totalną kontrolę ludzkiego bydła roboczego.
      http://www.paranormalne.pl/topic/27442-indect-%26-8211%3B-system-zniewolenia/
      Pamiętasz – niedawno pisałeś o ewentualności podszywania się globalistów pod rodzimowierstwo!
      No i stało się – już urządzają nam globaliści konferencje o nas w ichnich akademiach!

      Polubienie

      • na AGH działają silne stronnictwo tru rodzimowiercze które zwalcza się z iluminatami którzy realizują INDECT. Wielu profesorów z obawy o swoje stanowiska nie dokonało coming outu ale są zakamuflowanymi wyznawcami Starych Bogów i prężnie działają pod przykryciem wspierając takie akcje jak ta konferencja. Oczywiście są też Iluminaci, na tak wielkiej uczelni nie sposób tego uniknąć. I tak raz jedni raz drudzy. Raz INDECT raz konferencja o neopogaństwie. Podobno choć upłynąc czas nadsyłania abstraktów to dalej można wystąpić, zachęcani są też przedstawiciele „środowisk” więc gdyby ktoś miał ochotę to dozobaczenia.

        Ja niestety nie dam rady być w Krakowie. Należy życzyć naszym profesorom sukcesu. I w miarą możliwości podrzucić tę informację związkom rodzimowierców działających w Polsce.
        opolczyk

        Polubienie

  9. pamiec pamiecia moi drodzy ale ja bym dal do przemyslenia fakt, by „zaopiekowac” sie zyjacymi planetnikami czy wrozbitami i pomoc im uswiadomic sobie fakt, ze ich wiedza czy moc nie sa dane od katolickiego jah..ve a od Bogow. Ci ludzie moga Rodzimej Wierze nadac szczegolnego charakteru i znaczenia tylko trzeba ich do Rodzimej Wiary uswiadomic !

    Polubienie

  10. „Wszystkie religie międzynarodowe służą interesom międzynarodowców. Religie narodowe służą interesom narodowym.

    Nieważne jak nazywamy Boga, byle był nasz i służył naszym interesom. Jeżeli służymy obcym bogom, służymy obcej władzy, walczymy z własnym narodem, walczymy z samym sobą i naszym potomstwem.

    Czy to tak trudno sobie uświadomić?”

    http://bialczynski.wordpress.com/2012/07/02/winicjusz-kossakowski-czy-religie-dziela-narod/

    Polubienie

  11. Nieważne jak nazywamy Boga, byle był nasz i służył naszym interesom. Jeżeli służymy obcym bogom, służymy obcej władzy, walczymy z własnym narodem, walczymy z samym sobą i naszym
    potomstwem.

    -co masz na mysli obcym Bogom? niedawno dyskutowalismy o tym kim sa Bogowie i doszli co niektorzy do zdania, ze nasi i obcy Bogowie to w gruncie rzeczy Ci sami bo Bogowie nie powstali dla konkretnego narodu lecz dla Ludow swiata. Sposob rozumowania swiata Bogow, okreslanie ich intepretacja czy oddawana czesc jest indywidualna dla konkretnego Plemienia. Mowie o Bogach wiary Naturalnej a nie syjonistycznych czy im podobnych tworach dla potrzeb konkretnego szczepu. Inaczej mozna jednak mowiac o sluzbie Bogom okreslajac w pürzenosni sluzbe obcym silom politycznym. Takimi Bogamni Cywilizacji sa prezydenci USA, Dyktatorzy itp…. Zwroccie uwage, ze napisalem w przenosni, nie sa to Bogowie ale zachowuja sie tak jak by nimi byli..l.o lekarzach tez sie mowi czesto „bogowie w bialych kitlach” Przypuszczam, ze sluzba obcym Bogom dotyczy jedynie wymyslonych dla potrzeb konkretnej grupy ideologi czy to religijnych czy politycznych.. Bogowie Slowian, roznia sie np. od Filozofi Bogow Asatru a mimo to wyznawcy Asatru sa Poganami czy Neopoganami….

    jakakolwiek sluzba obcym, czy to duchowo czy politycznie szkodzi naszemu Zwiazkowi Narodowemu czy plemiennemu i dlatego jest zbrodnia wobec naszych Bogow i ich nakazow !

    Polubienie

    • Sprawa jest w sumie prosta. Obcy bogowie to ci, których nam narzucono. A narzucono nam bogów żydowskich – Jahwe wymyślonego przez kapłanów i Joszue wymyślonego przez jewangelistów (jewangelie pisano na polityczne zamówienie agenta sanhedrynu, Pawła-Szawła z Tarsu – „apostoła” pogan).

      Bogów hinduskich czy celtyckich nie musimy odrzucać. Raz – nikt nam ich nie narzucił. Dwa – w sumie są oni bogami natury i odpowiednikami naszych bogów. Im wystarczyłoby dać imiona naszych bogów i byliby takimi samymi bogami natury jak nasi bogowie. A nie wyssanynymi z palca bożkami znad Jordanu, oderwanymi od natury. Z żydowskim Jahwe to nie wyjdzie. Nawet, jak damy mu imię np. Swaroga, nadal będzie on plemiennym psychopatą a nie Bogiem Słońcem.

      Pozostając przy naszych bogach pozostajemy Słowianami. Czcząc obcych, przywleczonych znad Jordanu żydowskich bożków stajemy się żydłakami, renegatami i zdrajcami Słowiańszczyzny.

      Polubienie

  12. „co masz na mysli obcym Bogom?

    jakakolwiek sluzba obcym, czy to duchowo czy politycznie szkodzi naszemu Zwiazkowi Narodowemu czy plemiennemu i dlatego jest zbrodnia wobec naszych Bogow i ich nakazow”

    😀 o to chodziło autorowi,autorem jest Winicjusz Kossakowski 🙂

    Polubienie

  13. “Religijni imperialiści nie ustają w wymyślaniu coraz intensywniejszych metod zniwelowania narodowej duszy u wszystkich narodów. Na dwudziestym stuleciu legło już piętno różnych idei stworzenia jednej wszechświatowej religii na osnowie chrześcijaństwa (na przykład “Róża świata” Andriejewa i in.). Celem tych zabiegów jest wytworzenie jednolitej, bezkształtnej masy ludzi pozbawionych narodowej odrębności – takich biologicznych robotów posłusznych cudzej woli. ”

    “Tak więc religia światowa występuje w roli dobrze zamaskowanego narzędzia walki politycznej o stworzenie jedynego religijnego światowego imperium. W takiej walce politycznej dają o sobie znać dwa biegunowo przeciwne dążenia: pierwsze – wola narodów zachowania swej tożsamości, czyli walka o życie narodu; drugie – dążenie pewnych politycznych kół do dominacji w świecie, co pragnie się osiągnąć drogą niwelacji narodowych odrębności i upowszechnienia przez światowe religie międzynarodowych idei, tak zwanych wartości ogólnoludzkich. ”

    “Tysiącletnia niewola duchowa, jakiej poddana była Ukraina wraz z innymi bratnimi narodami słowiańskimi, nauczyła nas wielu rzeczy. Ale i chrześcijańskie imperium obrosło przez ten czas doświadczeniem i znacznym kapitałem. Siły obu stron są na razie nierówne, ale narodom oczy poczynają się już otwierać. Na Ukrainie zaczęło się to przed drugą wojną światową. W roku 1934 młody badacz folkloru Wołodymyr Szajan podczas pobytu w Karpatach zaobserwował starodawny obrzęd, zachowany z czasów pogańskich, a mianowicie święcenie ziarna przed zasiewem. Było to dlań olśnieniem, które stało się pobudką do dalszej pracy, do poszukiwań źródeł myśli religijnej Prasłowian i w ogóle Indoeuropejczyków. ”

    “Naród kładzie na swych bogach pieczęć swej narodowości”

    http://toporzel.pl/teksty/halinaf.html

    Polubienie

  14. Wojciech Rachwał NA PEWNO nie był ostatnim płanetnikiem! Jak ktoś pisze ,że coś jest „ostatnie”-„coś się skończyło”-„czegoś nie ma” (dotyczy spraw nas ogólnie interesujących), to należy sprawdzić, czy ów człek w jednej ręce nie trzyma krzyża a drugą w kieszeni biskupiej…
    Szeptuchy, szamani, wiedzmy BYŁY, SĄ I BĘDĄ dopóki będzie istniała ludzkość. Recepta na zdobycie TEJ wiedzy jest prosta- cyt. opolczyka : „Prastara, raz zdobyta przez wołchwów i szamanów wiedza dotycząca instrukcji życia nigdy nie ulega unicestwieniu. Metod na dotarcie do niej jest wiele. Potrzebny jest do tego jedynie czysty i otwarty umysł.”
    Dodam, że pozbycie się jahwistycznych urojeń- wyzwolenie się z niewoli chrześcijańskiej rozwiązuje WIELE problemów.
    CZŁOWIEK NIE RODZI SIĘ KATOLICKIM KLĘCZENNIKIEM – CZŁOWIEK RODZI SIĘ WOLNY!

    Sława Bogom! Sława Przodkom!

    Polubienie

      • A ja, że brak płanetników z drugiej strony Wojciech mówił, że Bogowie karzą gradem złych ludzi.

        Polubienie

        • Dobrogoście:
          Koncepcja bogów karających złych ludzi b. przypomina mi jahwizm i rzekomo „miłosiernego” i „dobrego” Jahwe, bezwzględnie karzącego „grzeszników”.

          Ale gdybyśmy nawet tę koncepcję uznali za słuszną, to bogowie powinni już dawno piorunami, trzęsieniami ziemi, tornadami, meteorami i wulkanami zniszczyć rezydencje banksterów, banki, siedziby zbrodniczych tajnych służb (Mossad, CIA), centralę NATO, Pentagon, Biały Dom, Kongres USA, siedzibę komisarzy Unii Jewropejskiej (z komisarzami wlącznie), giełdy, okupacyjne bazy wojskowe na całym świecie itp.
          U nas powinne zostać zniszczone żywiołami ambasady Izraela i USA, siedziby „żondu”, knessejmu, ministerstwa, siedziby tajnych służb, jednostki wojskowe biorące udział w zbrodniczych okupacjach itp.

          Tymczasem te burze szkodzą najczęściej prostym ludziom, już biednym i wpędzanym tymi kataklizmami w nędzę.

          Czy chcesz mnie przekonać że tak robią bogowie?

          Polubienie

  15. Robi się u nas coraz większy smród…najbardziej żałośni są jak zwykle ci,któzy ratunku przed żydami szukają u rabina z Nazaretu,na klęczkach.

    I u żydówki Mirian, i u plemiennego Jahwe.
    A „mondrości” i prawdy szukają w żydowskich jewangeliach…
    Aż zgroza bierze…
    opolczyk

    Polubienie

  16. opolczykpl :
    Dobrogoście:
    Czy chcesz mnie przekonać że tak robią bogowie?

    No nie – w takim razie pozostaje pierwsza opcja czyli brak płanetników 🙂

    Albo HAARP!
    opolczyk

    Polubienie

    • „Czy chcesz mnie przekonać że tak robią bogowie?”

      Szczególnie dla jahwistów-chrześcijan, a zwłaszcza katolików, wyjaśnienie zła, kataklizmów i nieszczęść jest problemem. Bo skoro bóg Jahwe jest „nieskończenie dobry, miłosierny i sprawiedliwy” – to skąd tyle nieszczęść i katastrof na Ziemi? No i wymyślili oni tę brednię, że są to kary Jahwe za grzechy! Tyle, że Jahwe stosuje te demniemane kary na ślepo. Bo największych zbrodniarzy często taka „kara boska” nie dosięga. Wtedy oni mówią, że tamtych ukarze Jahwe po śmierci. Problemem jest to, że te kataklizmy dotykają często ludzi dobrych, uczciwych i porządnych. No i wtedy jahwiści wyciągają z rękawa „argument”, że Jahwe chce nas „doświadczyć” – z czego by wynikało, że dla „nieskończenie miłosiernego” jesteśmy króliczkami doświadczalnymi.

      Jeśli płanetnik Wojciech mówił o „karze boskiej” to całkowicie przejął on bzdurną koncepcję jahwistów. Bo jeśli Jahwe stosuje takie kary (często cierpią od nich niemowlaki i dzieci, które jeszcze nie zdążyły „nagrzeszyć”) to nie może być on „nieskończenie dobry, miłosierny i sprawiedliwy”.

      Problematyką nieszczęść, katastrof i kataklizmów zajmowali się filozofowie, teolodzy, ezoterycy i kto tam jeszcze. Trehlebov ma własną. Jest to koncepcja całkiem odmienna od jahwistycznej. Nieszczęścia widzi on jako element doskonalenia a nie jako „karę boską”. Ta jego koncepcja jest o wiele bliższa rzeczywistości niż wymysły jahwistów.

      Polubienie

  17. Kara boska może być pojęciem abstrakcyjnym,symbolicznym i może oznaczać wszystko 🙂
    Sądzę ze szukanie usprawiedliwienia katastrof w boskiej karze,jest zwyczajnym usprawiedliwianiem siebie i swoich czynó.

    Każda akcja powoduje reakcję,nawet nicnierobienie jest rodzajem działania polegającym na bierności,i nawet bierność powoduje jakiś efekt.
    Tak więc,skoro na swiecie cos się dzieje przez co cierpią ludzie,tzn że zbyt dużo ludzi robi złe rzeczy,złe tzn ludzie nie potrafią żyć w zgodzie z Naturą.
    Im bardziej chcą świat czynic sobie poddanym,tym bardziej świat sie opiera,bóg nie ma tutaj nic do roboty,macie Naturę i sobie radźcie,Natura bez was poradzi sobie doskonale,wy bez niej umrzecie 🙂

    To czy ktoś się urodzi kaleki czy nie,to wszystko doskonale wyjaśnia pojęcie karmy.
    Im bardziej wynaturzony żyjesz dziś,tym bardziej zdeformowany się odrodzisz,podobne przyciąga podobne,wynaturzanie się skutkuje zdobywaniem wynaturzonego ciała w kolejnym wcieleniu 🙂
    Ludzie sami siebie niszczą,bogowie nic nie muszą robić,wystarczającą karą było dla człowieka dać mu wolną wolę 😀

    Polubienie

  18. opolczykpl :
    “Czy chcesz mnie przekonać że tak robią bogowie?”
    Jeśli płanetnik Wojciech mówił o “karze boskiej” to całkowicie przejął on bzdurną koncepcję jahwistów. Bo jeśli Jahwe stosuje takie kary (często cierpią od nich niemowlaki i dzieci, które jeszcze nie zdążyły “nagrzeszyć”) to nie może być on “nieskończenie dobry, miłosierny i sprawiedliwy”.

    To niezupelnie tak. Jesli chodzi o Wojciecha to kiedy przerwał on swoją działalność w wyniku nagonki proboszcza to grad spustoszył wieś przy czym przede wszystkim pola księdza i tych, którzy z niego szydzili. W wyniku tego ludzie wściekli się na księdza i prosili Wojciecha by kontynuował swoje dzieło co też czynił do końca życia.
    Tu wyraźnie kara dotknęła tych którzy szydzili z Wojciecha i wzbraniali mu wykonywania jego powołania. Nie wnikam kto ukarał w ten sposób księdza i jego siepaczy czy byli to Bogowie, czy niebiańscy płanetnicy, ale w tym wypadku związek przyczynowo skutkowy był bardzo wyraźny i jasny dla wszystkich. Można podac wiele takich przykladów z róznych stron świata gdzie konkretne negatywne skutki związane są z konkretnymi negatywnymi dzialaniami jak chociażby ten ostatni z kamieniem Indian.
    Ogólnie wiele kataklizmów czy problemów można wiązać z konkretnym naruszeniem równowagi przez człowieka, czy łamaniem określonych tabu. Nie oznacza to jednak, że Bogowie czy konkretne duchy są mściwe. Owszem może i tak się zdarzać, ale ogólnie oznacza to naruszenie rownowagi na poziomie, którego nie musimy być w stanie dostrzec. Przykladowo konkretny święty kamień w określonym miejscu może równoważyć siły duchowe w tym regionie być pewną tamą i jesli się go zniszczy negatywne siły mogą zostac uwolnione. Z tych samych powodów Bogowie mogą przekazać nam, ze czegoś nie powinniśmy robić lub, ze coś powinniśmy robić i kiedy postąpimy odwrotnie możemy uwolnić destruktywne siły, które będa niszczyły wszystko na oślep. Wówczas ktoś może powiedzieć, że to kara Bogów, do tego niesprawiedliwa bo niszczy winnych i niewinnych, ale to nie jest tak. Przykladowo mogę powiedzieć dzieciom nie zbliżajcie się do składu materiałów wybuchowych z ogniem. Ktoś złamie tabu i rzuci tam zapałkę nastąpi wybuch i zginą wszyscy, ale to przecież nie ja ostrzegający ich ześlę karę za złamanie moich zakazów.
    Kiedy istnieją ludzie mający kontakt z Bogami mogą otrzymać wiele rad i wskazań dotyczących zachowywania równowagi jak i rad co zrobić by ją przywrócić. Jednak to od nas zależy czy skorzystamy z tych dobrych rad i jakie poniesiemy konsekwencje nie możemy winić Bogów za skutki naszych czynów. Prawdziwi Bogowie bardzo rzadko osobiście interweniują dają nam wolną rękę, służą radami, wyjaśnieniami, ale to my decydujemy czy się do nich zastosować czy nie. Słowianie nie wierzyli w przeznaczenie, ale wierzyli, że Bogowie mają moc zmiany tego co się wydarza. Znani byli z tego, że kiedy znajdowali się w trudnej sytuacji skladali Bogom ślubowania, że jesli się z nich wykraskają z Ich pomocą zrobią określone rzeczy i bezwzględnie dotrzymywali tych obietnic. Według fałszywej chrześcijańskiej ideologii bóg wie wszystko co się wydarzy jest to już ustalone i to co człowiek robi czy nie robi nie ma już znaczenia bo nie uniknie przeznaczenia a przy tym wszystko ma się dziać z woli ich boga – więc w chrześcijaństwie człowiek za nic nie odpowiada a wszelkie jego próby są bluźniercze i bezsensowne. To podstawowa różnica – bo my jesteśmy wolni a nasi Bogowie są naszymi doradcami i dobroczyńcami jeśli ich słuchamy i zwracamy się do nich a nie psychopatycznymi tyranami jak wymyślony fałszywy bożek.
    Dlatego Słowianie kochali swoich Bogów a nie bali się Ich, dlatego zawsze pytali ich o rady i zawsze dotrzymywali obietnic świadomi, że Bogowie są przyjaciółmi i słuchajnie, pytajanie ich było dobrą i rozsądną rzeczą to jednak czy ktoś zastosował się do ich rady było jego wyborem i konsekwencje też były sprawą naszego wyboru nie obwiniano o to Bogow.
    Wytępienie wołachawow było więc najwazniejszą rzeczą abyśmy nie mogli pytać Bogów o rady, z tego samego powodu kościół tępi wróżby i śnienie abyśmy nie radzili się Bogów i nie prosili ich o pomoc tylko byli marnymi ślepymi pyłakami na łasce fałszywego wymyślonego bożka, który rzekomo wie i decyduje o wszystkim pozbawiając nas wolnej woli.

    Polubienie

    • Dobrogost:

      Powiedziałeś wcześniej:
      „Wojciech mówił, że Bogowie karzą gradem złych ludzi.”

      Za kataklizmy nie odpowiadają Bogowie. To nie oni je robią. Jest wystarczająco dużo niższych, nie zawsze życzliwych duchów, które tym się zajmują. Przy czym one robią to na ślepo. Znamy kataklizmy w miejscach niezamieszkałych przez ludzi (np. burze na pustyniach). Tam po prostu wyżywają się pustynne demony.
      To że burza kiedyś zniszczyła przede wszystkim pola plebana i jego przydupasów szydzących z Wojciecha wzięło się z tego, że pleban i jego przydupasy mieli najwięcej ziemi w tej wsi. Jak przeszedł grad, to oni mieli najwięcej strat, bo mieli największe pola.
      Bogów nadal możemy pytać o radę. Wprawdzie wołchwowie umieli lepiej od nas to robić, ale i my wiemy, jak wołchwowie to mniej więcej robili. Nie będzie to łatwe – nie od razu będziemy potrafili rozpędzać burze gradowe, ale przywołując duchy wołchwów i ich wiedzę, możemy ją uzyskać. Tej wiedzy nie można zniszczyć.
      Problemem jest jedynie to – czy my uczynimy ten krok! A więc – czy będziemy tylko dyskutować o Słowiańszczyźnie i o wołchwach i płanetnikach, czy też zaczniemy szukać w praktyce ich wiedzy.

      Polubienie

      • Za kataklizmy nie odpowiadają Bogowie. „-za to co się dzieje na Ziemi odpowiedzialni są ludzie,a Ziemia tylko reaguje na to co ludzie robią.Poziomy niższe i wyższe pachną mi hierarchią kościelną 😀 zamiast poruszać się po odi góra-dół,proponuję oś lewo-prawo,wtedy wszystko stoi nar równi,nic nie jest bardziej ważne od reszty 🙂

        Poziomy „wyższe” i „niższe” (świadomości, rozwoju duchowego) istnieją. Jahwiści je przywłaszczyli i zaadoptowali do własnych potrzeb.
        Roślina ma inny, „niższy” poziom świadomości, niż człowiek. Ludzie mają różne poziomy świadomości. Racjonalista wierzy tylko w materię.
        Jahwista wierzy, że tylko raz przychodzimy na Ziemię. A człowiek świadomy , na „wyższym” poziomie świadomości wie – „ma świadomość” tego – że przychodzimy tutaj wielokrotnie.
        Tę „wyższość ” i „niższość” poziomów nie należy wyobrażać sobie „przestrzennie”. Wyższy poziom niekoniecznie jest „na górze”. W rzeczywistości niefizycznej nie ma dualizmów góra-dół, lewy-prawy itp.
        opolczyk

        Polubienie

Możliwość komentowania jest wyłączona.