Sprawy Słowiańszczyzny i nie tylko…

.

Tym razem będzie zbitka tematów.

Słowiańszczyzna i powrót do pogańskich korzeni są dla mnie sprawą priorytetową. Obecnym zagrożeniem dla nas są nie tylko/nie tyle jahwiści, co globaliści. Mający te same korzenie co jahwizm. Dlatego i temu problemowi musimy poświęcać uwagę.

Dużo ładnych zdjęć i obrazków dotyczących obchodów Kupalnocki znalazła Dobrosława. Co cieszy, nie tylko Słowianie, pod innymi nazwami, obchodzą to typowo pogańskie święto przyrody. Prezentuję tutaj większość zdjęć znalezionych przez Dobrosławę:

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

Więcej tutaj:
http://mojaslowianskafilozofia.blogspot.de/2012/06/noc-kupay-kupalnocka-swieto-swiata-noc.html

.

*****

.

Ciekawy link podrzucił Mezamir: mam na myśli link do tekstu o wieszczunach.
http://losal.w.interii.pl/Wieszczuni.htm

.

Oto jego fragmenty:

.

*****

.

Do czasów współczesnych zachowało się wiele Słowiańskich tradycji wywodzących się od wołchawów przekazywanych w liniach rodowych najbardziej znane są szeptuchy zajmujące się leczeniem aczkolwiek w ich przypadku mimo iż tępione przez cerkiew zostały niemal całkowicie schrystianizowane. Do czasów współczesnych dotrwali płanetnicy –ostatni Płanetnik Wojciech Warchoł żył w Przysietnicy na Podkarpaciu. Znany jest też ród wieszczunów żyjący również na podkarpaciu, cieszący się w okolicy ogromną sławą, którego ostatni przedstawiciele zmuszeni zostali do zaniechania swych praktyk pod wpływem nacisku kościoła. Współcześnie żyje też kilka innych tradycji rodowych znanych z podkarpacia. Okazuje się, że tradycja wieszczunów do dziś trwa na południowo wschodniej Ukrainie gdzie zachowała się w formie stosunkowo pierwotnej w przekazie rodowym. Na tegorocznych sobótkach miliśmy szczęście gościć Olega, który opowiedział nam nieco o swej rodowej tradycji. Poniżej przedstawiam fragment notatek na temat tego co powiedział nam Oleg:

“Ojciec Bogów Trójjasny Perun u zarania czasu przekazał pierwszemu wieszczunowi tajemny bogodar i rzekł: Zachowaj w sercu wieszczunie ten dar, ilekroć będziesz potrzebował mej rady ofiaruj mu swe myśli i serce a przybędę i napełnię cię światłem byś poznał to co zechcesz. Dzięki darowi wieszczun służył ludowi i lud żył szczęśliwie a kiedy odszedł przekazał bogownik swym dzieciom by jak i on służyły ludowi. Z bogodara jak tęcza wypłynęły ogniewiki Swarożyców dzieci Trójjasnego tak iż każdy z synów wieszczuna mógł rozmawiać z Bogiem, któremu służył i tak nastał ród wołchwów – wieszczunów służących Bogom strzegący świętych symboli.”

(…)

Póki co roboczy pomysł jest taki, aby znaleźć wielu ludzi mających doświadczenie w szeroko rozumianym śnieniu bez względu na poglądy i chętnym udostępnić wszystko co wiemy o działaniu i użyciu “naszego bogodara” aby mogli z nim eksperymentować i dzielili się swoimi odkryciami i przemyśleniami w tym zakresie a być może dowiemy się czegoś więcej na temat jego mocy, działania i użycia. “Nasz Bogodar” wygląda tak:

Zastosowanie:

1.   Bierzemy jego wizerunek w wymiarach 10×10 cm. (używamy ręcznie malowanych jako bractwo słowiańskie, konsekrujemy je i robimy inne rzeczy nawiązując do tradycji wierząc, że to nadaje mu specjalną moc chociażby przez działanie na wyobraźnię, ale może to być np. wydruk bo liczy się tylko kształt i kolory ) umieszczamy go na wprost oczu na wyciągnięcie ręki tak samo jak w praktyce shine i skupiamy na nim intensywnie wzrok. Kiedy oczy się zaczynają męczyć pozwalamy im się zamknąć i wyobrażamy sobie, że nadal go widzimy a jak oczy odpoczną otwieramy je i znów skupiamy się na wizerunku. Powtarzamy to przez kilka do kilkunastu minut wielokrotnie w ciągu dnia aż oswoimy się z wizerunkiem tak, ze odciśnie się on w naszym umyśle tak mocno, że równie dobrze widzimy go z zamkniętymi jak i otwartymi oczyma co może zająć kilka dni zależnie od okoliczności i intensywności ćwiczeń. Ważne jest aby nie robić dłuższych sesji niż kilkanaście minut tylko wiele krótkich sesji z dłuższymi przerwami między nimi.

2.    Kiedy nasze wyobrażenie jest już wyraźne skupiamy się na jego utrzymywaniu, połączonego z relaksacją przez kilka do kilkunastu minut w celu wyciszenia i oczyszczenia umysłu. Kiedy nasz umysł staje się przejrzysty, wyciszony i wolny od rozproszenia kończymy skupienie i staramy się pozostawać zrelaksowani i wyciszeni cokolwiek potem robimy. Robimy to kilkakrotnie w ciągu dnia aż umysł przyzwyczai się do pozostawania w stanie spokoju. Jeśli robimy to pierwszy raz też może nam to zająć kilka dni. Kiedy przyzwyczaimy się do stanu skupienia i wyciszenia, poznamy go wystarczy jedna sesja aby go osiągnąć i jesteśmy gotowi do trzeciego kroku.

3.    Wykorzystując zdolności wyciszenia nabytych w kroku drugim wieczorem, przed snem skupiamy się na znaku przez kilka do kilkunastu minut aż nasz umysł stanie się spokojny, wyciszony i czysty po czym w tym stanie relaksujemy się i zasypiamy. Dzięki temu nasze sny stają się spokojne, wyraziste i bardziej zrelaksowane. Co może zająć do tygodnia. W czasie którego nasze sny powinny się stać bardziej przejrzyste i spokojne. Ważne jest aby w tym czasie zapisywać i obserwować swoje sny przede wszystkim jak zmienia się ich nastrój, jak stają się bardziej spójne i plastyczne. Kiedy nasze sny stają się spokojne i wyraziste jesteśmy gotowi na czwarty krok.

4.   Przygotowujemy sobie pytanie na jakie chcemy uzyskać odpowiedź w naszych snach i w ciągu dnia pozwalamy aby umysł luźno krążył wokół tematu na jaki chcemy uzyskać odpowiedź. Kilkakrotnie w ciągu dnia medytujemy jak w kroku drugim a wieczorem jasno formułujemy pytanie np. “Jakie jest znaczenie tego “bogodara””, albo jak on wpływa na sny, czy jaka jest jego moc. Utwierdzamy się w tym pytaniu po czym przed zaśnięciem medytujemy jak w kroku trzecim by kiedy zasypiajmy relaksując się utrzymać w umyśle pragnienie poznania odpowiedzi na zadane pytanie.

(http://losal.w.interii.pl/Wieszczuni.htm)

.

*****

.

Sprawa lepszego wykorzystania snów skojarzyła się mi z książką Roberta Monroe. Pisał on w epilogu tak:
.

„Wykorzystuj do maksimum okresy snu

Sen jest tą częścią naszej egzystencji, którą zazwyczaj lekceważymy i niewłaściwie rozumiemy. Tymczasem okresy snu – podczas których jesteśmy chwilowo uwolnieni od ograniczeń narzuconych nam przez lewą półkulę mózgu i presję fizyczności – stwarzają nam szansę na rozwinięcie się w wielu dziedzinach. Podczas snu można wprowadzić w życie i rozwinąć każdą sugestię – trzeba to tylko robić systematycznie. Możesz nie osiągnąć rezultatów za pierwszym, trzecim czy piątym razem, ale w końcu się uda. Zacznij od wypowiedzenia następującej afirmacji:

„Jestem czymś więcej niż ciałem fizycznym. Ponieważ jestem czymś więcej niż materią fizyczną, więc mogę postrzegać to, co jest większe niż świat fizyczny.

Dlatego gorąco pragnę rozwijać się i doświadczać, poznawać i rozumieć, kierować i posługiwać się takimi wyższymi energiami i systemami energetycznymi, które mogą być korzystne i konstruktywne dla mnie i dla innych kroczących tą samą drogą.

Pragnę również gorąco pomocy i współdziałania, wsparcia i zrozumienia tych istot, których mądrość, rozwój i doświadczenie są równe moim lub większe od moich. Proszę ich o przewodnictwo oraz o ochronę przed każdym wpływem lub siłą, które mogłyby mi przeszkodzić w realizacji wyrażonych przeze mnie życzeń.”

Na początku wypowiedz afirmację w myśli, słowami, tuż przed zaśnięciem. Następnie postaraj się ją jak najszybciej przełożyć na język niewerbalny, wyrażając za pośrednictwem obrazów. Kiedy już dobrze opanujesz technikę komunikacji bezsłownej dodaj do afirmacji specjalne życzenia, takie jak: zdobywanie wiedzy, poprawę zdrowia, rozwiązywanie problemów, uzyskiwanie komunikatów lub którąś z próśb wymienionych wcześniej, w tekście afirmacji. Używaj NVC – komunikacji niewerbalnej. Odpowiedź, którą otrzymasz zazwyczaj nie będzie miała formy słownej, lecz nadejdzie w postaci obrazów, dźwięków bądź akcji toczącej się w twoim umyśle. Możesz używać tej metody w sposób nieograniczony, ale pod warunkiem, że nie będziesz ingerował w wolę innych osób. Jeśli będziesz potrzebował pomocy, poproś o nią za pośrednictwem NVC. Dostaniesz ją, wprawdzie może nie od razu, ale dostaniesz na pewno, często w sposób niezwykle zadziwiający i zarazem przypadkowy. Możesz być pewien, że twoje życzenie zostanie spełnione, i że będziesz w stanie uporać się z odpowiedzią, czy też tym co otrzymałeś na skutek prośby.”

http://www.oobe.pl/ksiazki_online/Dalekie_Podroze_R.A.Monroe/013-18.htm

Przypomnę w tym miejscu, że Monroe w niezwykle przystępny sposób opisuje rzeczywistość niefizyczną, „zaświaty”, które u Słowian nazywa się Nawią.
.

*****

.

Polecam też tekst Mezamira, który wspaniałomyślnie pozwolił mi dodać moje trzy grosze, co rzeczywiście zrobię.

.

*****

.

Niniejszy artykuł Mezamira Snowida rozpoczyna cykl poświęcony technikom rytualnym i rytom pogańskim Wiary Przyrodzonej, w tym szczególnie Wiary  Rodzimej – Słowiańskiej.

Magja jest nieodłącznym elementem wiary.
Tany i ryty są niezbędną częścią kontaktu z Żywiołami i Mocami oraz z innymi bóstwami: z Kirami, Dzięglami (Działami), Bogiem Najwyższym i Stworzami (Bogunami  – bóstwami pomocniczymi) oraz z DUCHAMI Zmarłych, w tym z duchami Przodków – Dziadami, czy też ze Zduszami  – czyli duchowymi istotami demonicznymi: to jest istotami posiadającymi  formę „ożywioną” w przestrzeni Świata Widzialnego – Jawi albo formę” duchową” w Nawi, albo jedno i drugie.
Znajomość technik magicznych nie jest niezbędna aby czerpać z Przyrody i całego Świata Widzialnego oraz Duchowego siłę. Magja nie jest zła ani dobra – Magja po prostu jest, istnieje i pozostaje w związku z każdą wiarą. Każdy może i potrafi zastosować magję i każdy często stosuje ją podświadomie, świadomie albo nieświadomie, w codziennym życiu, w zwyczajnym osiąganiu wyznaczonych sobie celów życiowych. Często więc czynimy magję w sposób niekontrolowany i bezwiedny, używamy jej elementów nieświadomi iż to robimy. Jak to zwykle bywa w działaniach przypadkowych, wykonywane bezwiednie rytuały i czynności magiczne nakładają się na siebie i wzmacniają bądź znoszą się wzajemnie. Magja używana w ten sposób nie ma wielkiej skuteczności, nie pozwala też swobodnie i głęboko kontaktować się z siłami Przyrodzonymi Świata.
Wiedza Magiczna nie jest niezbędna, aby praktykować kontakt z żywotnymi siłami świata – nie jest zatem niezbędna, aby aktywnie wyznawać Wiarę Przyrody.Człowiek uprawia magję od zarania i „wiedza magiczna” stanowi cząstkę natury ludzkiej.
Postępy nauki, naukowy światopogląd i wiedza naukowa nie wykluczają magji z życia współczesnego człowieka. Wręcz odwrotnie nauka zbliża się bardzo istotnie do wiary szukając odpowiedzi na ostateczne pytania o dzieje świata, o jego przeszłość i o jego przyszłość. Osiągnięcia współczesnej nauki i kolejne problemy oraz pytania o byt świata jakie się w polu nauki pojawiają powodują wzmocnienie pozycji magji i wiary. Wzmacnia to również potrzebę praktyk magicznych i potrzebę duchowego kontaktu z Istotą Świata na innej drodze niż tylko ściśle rozumowa. Wzmacnia to potrzebę osiągnięcia odmiennego stanu świadomości niż ta nasza świadomość codzienna, zwyczajna, nakierowana na zmagania z fizycznymi przeszkodami życia. Istota Świata bowiem, zawsze będzie się znajdować „ponad i poza” codziennością oraz „ponad i poza” naukowymi praktykami i naukowym poznaniem. Rytuał magiczny pozwala oderwać się od świadomości „codziennej” i uzyskać jej odmienny, „niecodzienny” stan – stan sprzyjający skupieniu osobowości na kontakcie z siłami rządzącymi Światem, stan pozwalający też zaczerpnąć od tych Sił Wszechświata energii potrzebnej w dalszym codziennym  działaniu, albo pozwalający zgrać nasze własne moce z mocami Wszechświata, ku większej skuteczności własnych przedsięwzięć i  poprawy codziennej egzystencji własnej i bliskich bliźnich.


Zatem  teoretyczna wiedza i zaznajomienie się z praktykami szamańskimi, z zasadami skupienia energii, jaźni i woli – zasadami modlitwy i medytacji oraz z zasadami ofiarowania, czy techniką wróżby, a także własne (nawet intuicyjne) próby praktykowania technik magicznych, zawsze, ZAWSZE –  pogłębiają jaźń (świadomość, podświadomość, nieświadomość – trzy duszyczki składające się na człowieczą Duszę) i wzmagają (wzmacniają) więzi jednostki – Człowieka – z całym  – Wszym,  światem – Swątem – czyli z Wszechświatem – światem widzialnym – żywym,  i niewidzialnym – duchowym.
Całość tutaj:
http://bialczynski.wordpress.com/slowianie-tradycje-kultura-dzieje/tradycje/mezamir-snowid-%E2%80%93-poganski-rytual/

.

*****

.

Moje trzy grosze...
Tekst jest świetny. Ale do budowy zrębów pogaństwa w moim przekonaniu jest zbyt przeintelektualizowany.
Osoba już mocno związana z tradycją słowiańską może z tego tekstu dużo skorzystać. Natomiast dla wahającego się początkującego tekst ten może być zniechęcający – czyż aż tyle trzeba wiedzieć, aby być poganinem – pomyśli.
I pozostanie przy katechiźmie, bo jest któtszy i prostszy.
W przeciwieństwie do Mezamira preferuję na początek pogaństwo „ludowe” a nie „intelektualne”. Wg mnie wystarczy na początku odrzucić przywleczony znad Jordanu jahwizm, należy wiedzieć co-nie-co o Słowiańszczyźnie i po prostu kochać Matkę Naturę oraz szanować nasze pogańskie korzenie, przedkładając je nad jahwizm . I w tym momencie już jest się Słowianinem. A potem po woli można pogłąbiać wiedzę o naszych korzeniach i wiedzę o duchowych praktykach słowiańskich. Powoli, kroczek po kroczku.

Kto nie umie raczkować, nie nauczy się od razu balansować na linie…

Dalszy wywód Mezamira polecam koneserom i znawcom. Początkującym może namieszać w głowie i zniechęcić ich do pogaństwa.
http://bialczynski.wordpress.com/slowianie-tradycje-kultura-dzieje/tradycje/mezamir-snowid-%E2%80%93-poganski-rytual/mezamir-snowid-%E2%80%93-poganski-rytual-ciag-dalszy/

.

*****

.

Ciekawy film wrzucił „gość”.
Znalazłem pełną jego wersję

.
http://www.youtube.com/watch?v=PaHdGGDNh7k&NR=1&feature=endscreen

.

Film jest długi, niemniej jest dobrze zrobiony i dobrze opisuje, to co się na świecie dzieje.

Choć i w tym filmie znalazłem kilka mankamentów.

Ok. 40 minuty kilkakrotnie wymieniany jest fakt utworzenia iluminatów bawarskich (w 1776 roku) jako początek NWO. Jest to informacja nieścisła. Trzy lata wcześniej, w 1773 roku:
Mayer Amschel Rothschild gromadzi u siebie kilkunastu swoich najbardziej wpływowych, w większości żydowskich przyjaciół i zapoznaje ich ze swoim Wielkim Planem: jeżeli wszyscy połączą swoje pieniądze, wpływy, mogą przejąć władzę nad światem. Spotkali się we Frankfurcie w domu Rothschilda, przedtem nazywającego się „Bauer”, a wtedy już „Rothschild” – „Czerwona Tarcza”, „Czerwony Szyld” – od Gwiazdy Dawida widniejącej nad frontonem jego domu jako znaku graficznego zastępującego nazwisko.

Na tym spotkaniu Rothschild zawiadamia ich, że znalazł idealnego kandydata do kierowania super – tajną organizacją, który podejmie dzieło konsolidacji tych wysiłków, tworząc sieć elity intelektualnej, która w pierwszej kolejności podporządkuje sobie tradycyjną masonerię, w większości stanowiącą stada użytecznych durniów dla masonerii najwyższych stopni wtajemniczenia. Człowiekiem tym okazał się Adam Weishaupt.
http://www.iluminaci.pl/iluminaci/piekielne-kalendarium-przechodzenia-midzynarodowej-lichwy-w-rzad-swiatowy

Film nie uwypukla faktu, że USA powołano do życia od początku z zamiarem wykorzystania tego kraju jako narzędzia realizacji NWO. USA było pierwszym nowożytnym krajem Zachodu, w którym legalny dostęp do władzy mieli oficjalnie wszyscy obywatele, w tym i Żydzi. „Właściwe” czyli arystokratyczne pochodzenie, nadal obowiązujące w „Starym świecie” nie było tam wymagane. To właśnie wykorzystali koczownicy, który metodą małych kroczków przejęli nad USA pełną kontrolę.

Film nie wspomina nic o tym, że w tym samym 1776 roku Adam Smith opublikował jego „biblię” kapitalizmu, co było kolejnym niezwykle istotnym elementam planu Rothschilda.
http://pl.wikipedia.org/wiki/Badania_nad_natur%C4%85_i_przyczynami_bogactwa_narod%C3%B3w
Bandycki kapitalizm znalazł w tym podstępnym „dziele” jego teoretyczną i niezwykle oszukańczą podbudowę.

.

*****

.

Polecam jeszcze jeden ciekawy tekst o hasbarze:
http://myslnarodowa.wordpress.com/2012/04/25/hasbara-w-polskim-internecie-definicja-metody-organizacja-wikipedia/

Autor tekstu, admin Polskiej Myśli Narodowej z dużym znawstwem zgromadził pożyteczne kompedium wiedzy o hasbarze. Sprawa ta jest istotna, gdyż na okrągło zalewani jesteśmy propagandowymi kłamstwami przez profesjonajną hasbarę, agenturę wpływu i ich niebezpieczne narzędzie – użytecznych idiotów.
Wklejone przez admina PMN fragmenty jego tekstu w pisowskim kibucu „niepoprawnych” zaowocowały kontratakiem hasbary (np. matki trzech córek)
http://niepoprawni.pl/blog/5990/jedwabne-niemiecka-zbrodnia-dosc-przepraszania#comment-310605

Ten przykład dobrze obrazuje zasięg i metody działania profesjonalnych mataczy i ideologów.

.

*****

.

U mnie też hasbara stara się zdobyć przyczółki. Jak dotąd bezskutecznie.

Sprawa promocji Słowiańszczyzny jest dla mnie nadal priorytetowa. Niemniej zagrożenia ze strony zbrodniczych globalistów nie pozwalają skupić się jedynie na odtwarzaniu naszego duchowego, pogańskiego dziedzictwa i kultury. Choć promowanie ich uważam nadal za najważniejsze. Sama walka z globalizmem, bez wskazania alternatywnego funkcjonowania społeczeństwa jest stratą czasu. Wielu katolików-jahwistów też walczy z globalizmem. Tylko, że chcą oni jeden żydzizm (globalizm) zastąpić innym żydzizmem (katolicyzmem-jahwizmem). A tak naprawdę jedynym ratunkiem dla Polski i dla całej planety jest odrzucenie wszystkich żydzizmów. Ducha Polski i ducha świata należy po prostu odżydzić.
Tylko powrót do pogaństwa, powrót do czci Matki Natury, powrót do międzyludzkich więzi typowych dla pra-Słowian połączony z odrzuceniem żydzizmów, dogmatyzmów (jahwizmu), odrzucenie kapitalizmu, chciwości, kultu zysku za wszelką cenę, odrzucenie dogmatu czynienia Ziemi sobie poddanej może uratować świat przed katastrofą.
Więcej nawet – jeśli ta katastrofa nastąpi (a wiele na to wskazuje), odbudowa cywilizacyjna musi bazować na pogaństwie. Jeśli z załamania obecnej psychopatycznej (anty)cywilizacji niczego się nie nauczymy i nową zaczniemy budować na tych samych zatrutych żydowskich korzeniach, przeżyjemy/przeżyją niedobitki zdepopulowane ludzkości i nasi potomkowie bolesną powtórkę z historii.

opolczyk

.

ps.

„Niemiecka” grupka Nationalsozialistischer Untergrund (obszerniej pisze o nich niemiecka wiki) była nową odsłoną i kontynuacją CIA-owskiej Gladio.

Próby wyciszenia zaangażowania kontrwywiadu „niemieckiego” w zacieraniu śladów powiązań  BfV z domniemanymi terrorystami nadal się nie udają.

„Urząd Ochrony Konstytucji zniszczył wybuchowe (przenośnia) dokumenty dot. NSU”
http://web.de/magazine/nachrichten/deutschland/15681888-verfassungsschutz-vernichtete-offenbar-brisante-nsu-akten.html#.A1000107

O  powiązaniach z „niemieckimi” służbami ochranianych przez nie „terrorystów”  pisałem obszerniej już w przeszłości.
http://wiernipolsce.wordpress.com/2012/01/04/niemcy-wasal-usa/

.

.

39 thoughts on “Sprawy Słowiańszczyzny i nie tylko…

  1. Mezamir:
    A nie ma filmiku, jak piorun wali w kościół jahwistów i on się PALI?
    To by była radocha…
    opolczyk

    Lubię

    • Coś takiego:

      Bo tu słabo widać:



      To za Arkonę, Radogoszcz, za skatoliczone Łysiec, Ślężę, Śląski Chełm i setki innych świętych miejsc słowiańskich.

      Lubię

      • „a mury runą ” 😀 ktoś sobie nucił czy mi się zdawało?:D

        Masz dobry słuch. Moja pieśń śpiewana w Schwarzwaldzie dotarła do Ciebie.
        opolczyk

        Lubię

  2. Mezopotamscy Rodzimowiercy też sobie nieźle radzą 🙂

    Mezo,Meza 😉 coś mi się zdaje że bliżej nam do siebie niż dalej 😀

    Mezamir:
    Niestety ten film w Niemczech jest „niedostępny”.
    opolczyk

    Lubię

  3. Bardzo ciekawe tematy poruszyłeś Opolczyku – tyle, że za dużo na raz 🙂 Poświęcilem dziś cały dzień, aby dowiedzieć się czegoś o szeptuchach i dzięki pomocy Mezamira coś niecoś się udalo znaleźć, ale nie za wiele ;-(
    Nie znalazłem żadnych opracowań a przecież takowe powinny istnieć bo przeciez jest to do dziś żywa tradycja slowiańska nawet jeśli zchrześcijanizowan i nawet jeśli kościół krzywo na nią patrzy i tępi to jednak etnografowie powinni ją badać i opisywać, powinny być jakieś wywiady z szeptuchami gdzie mówią one jak otrzymała dar, z czym on się wiąże, jaki jest ich pogląd na choroby, jak widzą świat, opisy doświadczeń itp. a jednak nic takiego nie znalazłem. Niemożliwe aby takich rzeczy nie było bo z drugiej strony jest duże zainteresowanie szeptuchami i rzesze ludzi się do nich zwracają. Może ktos wie gdzie szukać takich materiałów? To przecież jedna z nielicznych żywych tradycji Słowiańskich i w kregu rodzimowierców powinna stanowić nr 1 a jednak nic nie mozna znaleźć na ten temat.
    Rozumiem, że dla kościoła szeptuchy to wstydliwy temat, ale nie rozumiem dlaczego rodzimowiercy wogóle się nim nie interesują.

    To co udalo mi się dowiedzieć:

    Wygląda na to, że ogólnie szeptuchy również zostają powołane do pomagania ludziom i często są to profesje rodzinne, ale nie tylko bo jedna z szeptuch mówi, że otrzymała moc i modlitwy od innej szeptuchy, która ją leczyła – choć to może również świadczyć o tym, że też była powołana. Metody i rekwizyty szeptuch wydają się być podobne, ale zasadniczą sprawą wydają się być tajemne modlitwy, które szepczą. Problem tylko w tym, że w ogóle nie wiadomo jakie – tyle, że podobno po Białorusku 🙂 Prawie nic nie udało mi się dowiedzieć na temat poglądu szeptuch na przyczyny choroby, choć wygląda na to, że przynajmniej niektóre z nich posiadają pewien dar wieszczy i potrafią określić przyczynę choroby, ale też za mało informacji na ten temat tak, że trudno mi wyrobić sobie jakakolwiek opinię na temat szeptuch poza tym, że są skuteczne 🙂 Szkoda bo jest to jeszcze żywa tradycja i poznanie jej mogło by co nieco powiedzieć o naszej słowiańskiej tradycji. Znalazłem też jakieś wzmianki o wieszczunach, ale wynika z nich tylko, że gdzieś są i tyle 🙂 Natknąłem się przy okazji na wzmianki, że oprócz tych pożytecznych profesji są jeszcze inne negatywne i do tego bardzo rozpowszechnione, ale o nich dowiedziałem się tylko, że ludzie padają ich ofiarami i boją się o tym mówić. Wygląda na to, że wbrew pozorom ciągle jest żywych wiele słowiańskich tradycji tyle, że niewiele na ich temat wiadomo. Owszem w pracach Kolberga jak i Kotuli można znaleźć wiele opowieści o ludowych wierzeniach i praktykach, ale to nie jest to samo bo są to informacje z trzeciej ręki i nie odnoszą się bezpośrednio do przedstawicieli tych profesji, ale raczej o tym co lud myśli na ten temat a to choć cenne może być nawet mylące. Przykładem może być porównanie tego co mówił sam płanetnik z tym co różni ludzie z okolicy sądzili na ten temat.


    Drogi Dobrogoście:
    Napisałeś :„…to jednak etnografowie powinni ją badać i opisywać…”
    Ją – czyli sprawę szeptuch…
    Nie zapominaj, że żyjemy w świecie, w którym dominuje racjonalizm. Etnograf, który na poważne zająłby się tą tematyką, naraziłby się na śmieszność i odrzucenie przez środowisko. Że jest niby „naiwny”, „łatwowierny”, bo wierzy w takie bajki i zabobony…
    Ja nie znam przypadku szeptuchy. Ale od teściowej wiem o pewnej demonicznej kobiecie, która potrafiła zabijać rzucanymi urokami. Teściowa pochodzi z Kresów. Po wojnie jako dziecko z rodziną zawędrowała na Śląsk. Tamta demoniczna kobieta także pochodziła z Kresów i też wylądowała na Śląsku. Chciała nawet urokiem zabić matkę teściowej (podobał się jej ojciec teściowej). Jedynie jego odwaga uratowała umierającą już żonę – matkę teściowej. Ojciec dopadł „czarownicę” z siekierą i zapowiedział jej, że ją zabije, jeśli jego żona umrze. Na drugi dzień umierająca żona wróciła do pełnych sił. A demoniczna kobieta krótko później sama umarła.
    Pewnie dlatego prawdziwe i mądre szeptuchy uważają z wyborem osób wtajemniczanych w ich wiedzę. Ta wiedza, jeśli dostanie się w niepowołane ręce, może być zabójcza.
    No i z ich wiedzą szeptuchy nie obnoszą się. Bo mogą narazić się na nieprzyjemności. Stąd tematyka ta jest tak mało znana.

    Tematów faktycznie wrzuciłem dużo na raz. Nie mam po prostu czasu na częstsze pisanie oddzielnie o różnych sprawach. A sprawy zbrodniczego globalizmu są niestety istotne.
    opolczyk

    Lubię

  4. Pingback: ” Duchowość Słowian dawniej i dziś ” – Kazimierz Moszyński ( komentarz ” Mezamir Snowid ” ) « Pagans / Poganie ( Rodzimowiercy słowiańscy ) – Poganin i Słowianin

  5. i bardzo dobrze,prawda? 😀

    Ładne obrazki, dobry tekst. Pójdzie na bloga (dziś/jutro/w najbliższym czasie).
    opolczyk

    Lubię

    • Jeśli będziesz dodawał na bloga to pamiętaj o aktualizacji 😀 właśnie uaktualniłem swój tekst dodając troche więcej informacji i zdjęć.

      Mezamir, jestem w sieci tylko z doskoku. Po prostu nie mam teraz czasu. Zawalony jestem pracą. Nie wiem, kiedy znajdę chwilę czasu, aby to wrzucić. Ale wrzucę.
      opolczyk

      Lubię

      • „Niedola nie mija
        Pytaj króla Żmija
        Poradzi wysłucha I przyjdzie otucha” 😀

        Starosłowiańska rymowanka,nie pamiętam z jakiego regionu.

        Lubię

  6. Prawie zapomniałem że mam też na koncie takie coś 🙂
    http://bialczynski.wordpress.com/2011/06/24/mezamir-snowid-ochrona-psychiczna-klatwy/

    Nie wiem czy przyda się na tym blogu?
    Jest mowa o patogennych systemach wierzeń…a za takowy można przecież uznać jahwizm w trójcy jedyny ze wszelkimi swoimi odnogami protestancko-anglikańsko-świadko jehowo-prawosławno-katolickimi.

    Jeśli chcesz to wrzuć na bloga i rozbuduj go o własne przemyślenia żeby nie pwoelać w kółko tego samego starego tekstu 🙂

    Lubię

  7. Jak dowiódł w swojej praktyce najwybitniejszy współczesny psychoterapeuta Arnold Mindel – sny kreują i kontrolują naszą rzeczywistość nie tylko na indywidualnym poziomie, ale również na poziomie grup jak i całych społeczeństw. Oczywiście nie jesteśmy tego świadomi nawet w odniesieniu do nas samych, jednak w pewnym zakresie możemy uświadomić to sobie bardzo łatwo z korzyścią dla naszego życia. Uświadamiając sobie nasze śnienie możemy wpłynąć na nasze sny i zmienić naszą rzeczywistość. Mindel odkrył to kiedy pracował w hospicjum z umierającymi dziećmi pomagając im przygotować się na śmierć. Pracując z ich śnieniem, ze zdumieniem odkrył, że kiedy w ramach psychoterapii umierający zaczynali przekształcać swoje śnienie wielu z nich zostawało cudownie uleczonych. Te odkrycia ukierunkowały jego dalszą praktykę i pozwoliły mu stworzyć unikalny a przede wszystkim zadziwiająco skuteczny i nie mający sobie równych system psychoterapii, który możemy śmiało nazwać psychoterapią XXI wieku. Jego koncepcje teoretyczne są bardzo złożone i nawiązują nie tylko do Junga i współczesnych koncepcji psychoanalitycznych, ale również do wierzeń aborygenów, Indian oraz do Buddyzmu. Nie wnikając w teorię chodzi o to, że sny niezależnie czy je pamiętamy czy nie, kreują naszą rzeczywistość i pracując z naszym śnieniem możemy wpływać na nią w o wiele większym stopniu niż możemy to zrobić na jawie poprzez nasze działania. Ta wiedza była znana naszym przodkom jak i innym tradycyjnym kulturom. Wśród dzieł wołchawów, które były szczególnie niszczone przez nową wiarę a które znamy tylko z tytułów był tekst zatytułowane sennik, który niewątpliwie dotyczył wiedzy dotyczącej snów i śnienia. Kościół do dziś zwalcza zainteresowanie snami mówiąc, że to śmiertelny grzech, a wszystkich interesujących się pracą ze snem wyzywa od satanistów 🙂 Wystarczy poczytać fora fanatyków katolickich pod auspicjami dominikanów co tam się za bzdury wypisuje strasząc szatanem, opętaniami i chorobami psychicznymi tych co interesują się pracą ze snami 🙂 Dlaczego kościół tak nie chce aby ludzie interesowali się pracą ze snem, dlaczego tak to zwalcza (podobnie zresztą jak robił to w przeszłości) ? Co takiego jest w pracy ze snem, że kościół widzi w tym ogromne zagrożenie dla swej egzystencji? Myślę, że nie jest to strach przed dawnymi pogańskimi tradycjami, które przecież kościół skutecznie wytępił, szczególnie, że następujący renesans śnienia nie nawiązuje do dawnych tradycji mimo, że często z nich czerpie. Myślę, że chodzi tu o coś więcej o potencjał zmieniania świata jaki wiąże się ze śnieniem. Mindel wprowadził w swojej koncepcji pojęcie „antropos” odnoszącą się do poziomu uniwersalnego ciała snu organizującego relacje w spoleczeństwach można powiedzieć, że antropos w istocie jest tożsamy z pojęciem prawdziwego Boga danej społeczności. Jak pisze Mindel kiedy antropos nie śpi i jest zdrowy w danej społeczności panuje harmonia i porządek ponieważ nadaje on ogólny wzorzec śnienia jednostkom z danej kultury. Kiedy jednak antropos zasypia odczucie jedności rozpada się i ludzie stają się pojedyńczymi zagubionymi istotami. Kiedy antropos zasypia struktury społeczne i instytucje chwieją się w posadach, światu zagrażają katastrofy, konflikty, religie podupadają i dominuje destrukcja. Wszystko to wiąże się ze śnieniem i manifestuje się w nim dlatego uzdrawiając śnienie budzimy antroposa przywracając harmonię.
    Kościół zawsze dążył do rozbijania jedności, dzielenia i zastraszania jednostek tworzył konflikty i destrukcje – wydaje się, że bez tego jest niezdolny do istnienia to co go naprawdę przeraża to budzenie się porządkującego antroposa z tego względu tępienie wszystkiego co ma związek ze śnieniem, co mogłoby obudzić antroposa jest dla niego sprawą priorytetową. W pełni obudzony antropos jest zbyt potężny aby można aby można cokolwiek zdziałać dlatego wydaje się, że podstawową funkcją i celem kościoła jest niedopuszczenie za wszelką cenę do obudzenia jakiegokolwiek antroposa. Słowianie to bardzo liczny i potężny lud dlatego ich antropos jest wyjątkowo potężny i niedopuszczenie do jego przebudzenia jest dla szeroko rozumianego kościoła (nie chodzi tylko o kościół, ale również jego współczesne mutacje kryjące się za racjonalizmem, pseudonakuą, wojującym ateizmem, światową finansjerą, NWO oni wszyscy realizują ten sam cel) jest sprawą życia i śmierci. Obudzony antropos pozbawiłby ich wszystkiego bo społeczeństwa mające poczucie jedności i harmoni stają się niesterowalne i odporne na wszelkie manipulacje. Rządzić można tylko społeczeństwami w których ludzie są podzieleni, zdezorientowani, w których nie ma harmonii. To tłumaczy dlaczego praca ze śnieniem jest dla nich tak niebezpieczna i dlaczego wściekle zwalcza je kościół z jednej strony strasząc grzechem i szatanem, z drugiej strony dyspozycyjni naukowcy wypisujący zadziwiające bzdury (czytałem kilka takich prac i czytając nie mogłem uwierzyć, że firmują to uniwersytety a autorami są ludzie z tytułami naukowymi) z trzeciej strony dziwne organizacje sieją w tym względzie totalną dezinformację. Oczywiście w takiej sytuacji zwykły człowiek może zupełnie się pogubić słysząc z jednej strony, że praca ze snem to pogaństwo, straszny grzech i do tego szatan tam czycha, z drugiej strony czytając prace pseudonaukowe na temat rzekomych zagrożeń jakie wynikają z pracy ze snem i przedstawiających śniących jako osoby patologiczne, z trzeciej strony słysząc o etatowych nawiedzonych wieszczach opowiadających niestworzone historyjki i wyłudzających pieniądze od naiwnych. W tym chaosie informacyjnym a raczej dezinformacyjnym zupełnie niezauważone pozostają prawdziwe informacje dotyczące tradycji śnienia i nauk z nimi związanych wywodzących się z tradycyjnych kultur.
    Prawie nic nie wiemy o słowiańskich tradycjach śnienia, bez wiedzy o tym jak wygląda to w innych starożytnych kulturach nie wiemy nawet czego szukać. Jednak kiedy poznajemy starożytne koncepcje i praktyki śnienia jak i współczesne tego typu tradycje pochodzące z tradycyjnych kultur ze zdziwieniem dostrzegamy w nich zadziwiające podobieństwa, te same koncepcje, te same metody te same wierzenia jakby te tajemne praktyki wywodziły się z tego samego źródła. To skłania do zastanowienia. Być może jedynym prawdziwym kluczem do odrodzenia Słowiańszczyzny na wszystkich płaszczyznach jest zwrócenie się ku pracy ze śnieniem, poprzez oczyszczenie i przekształcenie śnienia budzące naszego antroposa.

    Dobrogost:

    No i widzisz? To wcale nie jest ani niemożliwe, ani nieosiągalne. Cała wiedza jest zgromadzona w „przestrzeni” duchowej – należy się do niej jedynie podłączyć. Możliwości jest wiele – świadome śnienie, medytacja, trans.
    Gautama po oświeceniu z radością zawołał, że wszystkie żywe istoty są buddami, a jedynie jeszcze sobie tego nie uświadamiają. Każdy nieomal może się takiego śnienia nauczyć. I w zależności od indywidualnego stopnia rozwoju (poziomu duchowego) osiągnie mniej czy więcej na tej drodze.
    Inna sprawa – jestem pewien, że nadal istnieją u nas płanetnicy, ale pozostają póki co w „konspiracji”. Ponadto słowiańskie odrodzenie widać u wielu naszych słowiańskich braci. Kto wie – ilu płanetników u nich się jeszcze zachowało. A że pogaństwo przeżywa odrodzenie i w innych krajach, gdzie były podobne praktyki – to i od innych pogan możemy się uczyć. Na wyspę Olchon jeżdżą na doroczne zloty szamanów szamani z Europy zachodniej
    http://loveoflife.pl/__/node/16
    Ale nie musimy tak daleko szukać. Święte miejsca mocy mamy i w Polsce. Wystarczy usiąść osobie rozbudzonej na „siedzisku” w Odrach, wprowadzić się w stan wyciszenia i podłączyć się do źródeł niezafalszowanej wiedzy.
    https://opolczykpl.wordpress.com/2012/05/20/odry-potezniejsze-niz-stonehenge/
    opolczyk

    Lubię

  8. Masz rację Opolczyku jednak to nie jest takie proste jak mogłoby się wydawać. Owszem Budda nauczał, że kazdy ma naturę Buddy i wskazal ściezkę do jej realizacji, ale tylko nieliczni zachodzą na niej odpowiedni odaleko. Prawdziwego jasnowidza też nie latwo spotkać a nawet jesli się spotka to jasnowidz ma swoje ograniczenia i nawet ludziom o dużych zdolnościach niełatwo sięgnąć do źródeł o których wspominasz nie mówiąc już o przywracaniu dawnej wiedzy – do tego potrzeba by prawdziwego proroka wybrańca a tacy rzadko się pojawiają. Być może kiedyś ktoś taki nadejdzie i odrodzi Słowiańszczyznę, ale nawet prorocy nie mają lekko do tego lud musi być gotowy na ich przyjęcie i wysłuchanie a raczej nie jest – wręcz przeciwnie zdaje się zabezpieczać przed taką ewentualnością chociazby zapisem w jednym z rodzimowierczych związków. Lech Emfazy Stefański mógł być taką jaskółką jego związek był otwarty nastawiony na obrzędy i myslę, że zrobił krok w bardzo dobrym kierunku i z jednej strony kościół robił z niego satanistę i diabła wcielonego a z drugiej strony najeżdżali i najezdżają na niego różni rodzimowiercy zarzucając mu odchodzenie od czystości przez te rytuały tradycji jakby coś takiego wogole istniało. Aby religia była, żywa i miala moc musi mieć rytuały, ceremonie i je kultywować nawet jeśli na początku są one niedoskonałe. Nie mam wątpliwości, że Stefański miał znacznie więcej do przekazania niż ludzie byli gotowi przyjąć. Wiem, ze bywał z najlepszymi adeptami swoich kursów doskonalenia umysłu w świętych miejscach, że dążył do poznania próbując sięgać do źródeł o których napisałeś i był najbardziej do tego predystynowany jednak nie wiem jak wiele udalo mu się osiągnąć w każdym bądź razie nie ma tego w związku, który założył choć moim zdaniem jest to jedyny realny żywy kult, ktory ma szansę się rozwinąć. Adepci kursów DU Stefańskiego rozwijali niezwykle zdolności, byli tak dobrzy, że nawet CIA było zaniepokojone ich osiągnięciami. Potrafili nie tylko odczytywać stan zdrowia i historie ludzi, potrafili precyzyjnie odczytywać i opisywać plany jak i tajne konstrukcje, ktore badali na odległość jak i wiele innych rzeczy. Znalem wielu adeptów jego kursów i wiem z własnego doświadczenia, że dysponowali realnymi zdolnościami, mialem okazję też spotkac go osobiście i sluchac jego wykładów, czytac jego książki i artykuły. Jego marzeniem było aby rozwijanie takich zdolności stalo się powszechne dla dobra świata jednak jego idea nie znajdowala wsparcia, spotykala się z szykanami, wrogością lub obojętnością. Wystarczy poczytać o jego córce Bognie jak ją traktowano i szykanowano. Teraz jego osiągnięcia i idee ulegają zapomnieniu rzmyciu, rozpływają się w bełkocie. On był czlowiekiem, ktory mógl wiele zrobić, ale czas i atmosfera były przeciwko niemu.
    Co do świadomego śnienia to tak jak prezentowane jest ono obecnie to jest to ślepy zaułek niosący dezinformację i pomieszanie blokując realne ścieżki śnienia i jest coraz gorzej – wystarczy wejść na lucidologię i poczytać co tam piszą pseudouczeni, poczytac art psychiatrów, którzy nawet nie siląc się na poznanie zagadnienia wypisują dziwaczne opinie popierając je swoimi tytułami naukowymi. Poczytać fora z wyssanymi z palca koncepcjami czy strony, gdzie rózni ludzie wciskają kit by wyłudzić pieniądze od naiwnych – przy okazji ludzi, ktorzy faktycznie czegoś poszukują zostają wpuszczeni w maliny przez wskazanie im kierunków, ktore do niczego nie prowadzą i statecznym efektem musi być rozczarowanie, zniechęcenie i zarzucenie tej ścieżki. Owszem prace pionierow takicj jak Keltzer czy chociażby Sparow, Gatfield i kilku innych dawały wielkie nadzieje i poszukiwaly właściwego kierunku, ale później zostało to wypaczone i sprymityzowane w komercję przez samozwańczego „guru” Stephen LaBerge – kiedy czyta się jego prace i badania czuje się żenadę i nie mozna go nazwać naukowcem choć niewątpliwie on jak i jego koledzy byli chytrymi biznesmeneami. A być może chodziło o celowe nadanie kierunku na manowce rozbudzonemu przez Castanedę zainteresowaniu śnieniem? Dziś wielu interesuje się ld odrzucając szamańskie tradycje śnienia wyśmiewane jako gorsze, prymitywne, nienowoczesne, nienaukowe i mało atrakcyjne dzięki czemu nawet nikomu nie chce się ich zgłębiać a tym bardziej praktykować natomiast Tybetańska Joga Snu i Śnienia jest zbyt trudna do zrozumienia dla przeciętnego człowieka nic w tym zresztą dziwnego jako, że była to nauka tajemna przeznaczona dla zaawansowanych medytujących o ogromnym doświadczeniu i nadal taką pozostaje w wiekszości szkół Buddyjskich. Dlatego u nas ludzi majacych w tym doświadczenie ze świecą szukać podobnie jak i w miarę przejrzystych szerszych opracowań na temat śnienia chociaż są takie:
    http://uzdrawiajacy-sen.zlotemysli.pl/
    Opisujący tradycje i praktykę śnienia w antycznym świecie.
    http://samadi.republika.pl/snienie.htm
    Warto polecić też „Wiedza tajemna w dawnym egipcie” Julina Ochorowicz oraz książki L.E Stefańskiego szczególnie „Od magii do psychotroniki”
    Na Białorusi, Ukrainie czy Rosji zapewne zachowało się wiele tradycji, które u nas zaginęły opowiadał mi pewien rosjanin, że nawet poszukuje się takich ludzi, ktorzy posiadają dawną wiedzę i moc. Bialoruś jest jedynym krajem gdzie rząd wspiera ruchy słowiańskie i pomaga zachowywać i odtwarzać tradycje we wszelkich formach i pewnie min dlatego Bialoruś jest tak zwalczana bo nie daje się zamerykanizować, rozkraść i zniszczyć tradycji na rzecz globalistycznej ogłupiającej popkultury. Tyle, że od trwania gdzieś na obrzeżach tradycji do jej odrodzenia i zachowania daaaaaaaleka droga.
    Wszyscy śnimy, ale nie przywiązujemy do tego wagi i to jest wielki problem. Tenzin Wangyal Rinpocze powiedział, że gdyby ludzie obserwowali swoje sny i oczyszczali je nie było by tragedii drugiej wojny światowej bo oczyszczone by to zostało w procesie śnienia a w snach symptomy były bardzo wyraźne. Powiedzial też, że gdybyśmy nauczyli się słuchać swoich nów wszyscy psychiatrzy i psychoterapeuci stracili by pracę. Oczyszczając swoje sny moglibyśmy nie tylko zapobiegać tragediom, ale przekształcić pozytywnie nasz świat. Pewnie dlatego kościół od tysiącleci wmawiał nam, że zajmowanie się snami to grzech i mimo odkryć Freuda, Junga a w końcu Mindela nikt nie uczy nas jak pracować ze snami i ciagle lansuje się koncepcje, że nie warto zajmować się snem a jedyne co warto robić to pracować do śmierci na naszych panów i nie zastanawiać się nad niczym.

    Lubię

    • nie mówiąc już o przywracaniu dawnej wiedzy – do tego potrzeba by prawdziwego proroka wybrańca a tacy rzadko się pojawiają. „- no włąśnie,zwróćcie uwagę że buddyści mają kontakt z duchami które stają się strażnikami ich nauk.
      Dlaczego zaden lama jak dotąd nie został poproszony o nawiązanie kontaktu z naszymi lokalnymi duchami aby mogły nam przekazywać dawną wiedzę i strzec jej?

      Lubię

      • Lamowie jak i szamani udzielając nam nauk o śnieniu dali nam wędkę, ale to my musimy jej użyć – nikt nie zrobi tego za nas bo nie miało by to najmniejszego sensu. My jednak wolimy intelektualizować rozmawiać o wedce zamiast ją wziąć i iść na ryby. Nima Dakpa Rinpocze będąc w Paldenling wskazal miejsca gdzie moc duchow jest najsilniejsza, gdzie mozna skladać ofiary, gdzie medytować a gdzie robić inne ceremonie – to, ze nikt tego nie robi to już nie jest sprawą Lamy 🙂 Godni tej wiedzy są tylko Ci którzy dowiodą tego naprawdę jej poszukując a póki co takowych prawie nie ma.

        Lubię

  9. Nie to miałem na myśli 🙂
    Chodziło mi o to co zrobić moga tylko ci doświadczeni,na wysokim poziomie duchowym.
    Nie chodzi o to żeby lamowie czerpali ze źródła za nas i nam mówili co i jak,chodzi o to żeby nas”posadzić” przy źródle z wędką 😉

    Przy źródle zdrowym,naszym źródle,z naszego lasu 😉 a nie przy wodzie mineralnej z importu w plastikowych butelkach 😀

    Lubię

    • Czyli co Lamowie mają nając goryli aby nas wywieźli do naszych świętych miejsc i zmuszali do praktykowania tam aż coś zajarzymy?

      Lubię

      • „Padmasambhava ukrył wiele „duchowych skarbów” – tzw. term, czyli zaawansowanych nauk, które w odpowiednich czasach i okolicznościach odnajdywane są przez tertonów – joginów zdolnych pojąć ich głębię.

        Pozwoliło to na odrodzenie najgłębszych nauk buddyjskich, po okresie prześladowań buddyzmu, jaki miał miejsce za panowania 41. króla Tybetu – Langdharmy.”
        http://pl.wikipedia.org/wiki/Padmasambhava

        To samo mogli by zrobić u nas po okresie prześladowania Rodzimowierstwa przez kk.Chyba że jakiś nasz Żerca potrafi sam robić takie rzeczy 😉
        http://a.bongaruda.pl/biuletyn/publikacje/garuda_5/1232099707/
        to super,czekam na wieści 🙂

        http://a.bongaruda.pl/biuletyn/publikacje/garuda_11/1232110040/

        Póki co nie zauwazyłem nawet chęci do rozmowy z lamami na ten temat,nie wspominając o wcieleniu tego w życie.

        Teoretycznie chociaż pogadać,wyptać,doradzić się,skonsultować-nic.
        Każdy sobie rzepkę skrobie.
        Jest to jakiś sposób,ciekawe czy skuteczny i do czego prowadzi 😉 bo na pewno nie do odrodzenia i odkrycia dawnej wiedzy.
        To chyba jakaś ujma na honorze pytać o radę obcokrajowca 😀

        Lubię

  10. Co do „łowienia” to od kilku dni medytuję z tym bogodarem i mam niezwykle doświadczenia nie tylko w snach, ale i na jawie tak, że myslę, że ów bogodar ma szczególną moc i znaczenie – może to brama do ducha slowiańszczyzny?

    Dobrogost:

    Tak trzymać! I pełną parą naprzód. Mezamir ma naturę intelektualną i umysł spekulatywny. Ja jestem wojownikiem Swarożyca. A Ty jesteś następnym płanetnikiem, wolnym od naleciałości jahwizmu, jakie widać było niestety u Wojciecha Rachwała.
    opolczyk

    Lubię

    • Dobrogost:

      Dokładnie tak – wędka do ręki i „na ryby”, a nie dyskutowanie w kółko o tym, jak ta wędka jest zrobiona, kto ją zrobił i czy ryby będą brały. Philip Kapleau wielokrotnie powtarzał, że dyskusje o medytowaniu to tak, jak ssanie cukierka przez papierek. Gdy go pytano o buddyzm czy o medytacje – zapraszał do zazen.
      Ole Nydahl przyjeżdżał do Polski. Ale czyż potrzebujemy „odsieczy” duńskiego lamy?

      Mezamir:

      Lamowie nie nawiążą kontaktów z naszymi lokalnymi duchami. W buddyźmie nie ma zwyczaju noszenia kogoś „na barana”. Na szczyt Szklanej Góry musimy wejść sami. Ponadto nauczyciel pojawia się tylko wtedy, gdy uczeń jest gotów. Uczeń który dyskutuje o praktykach, a nie praktykuje, nie jest uczniem i nauczyciela nie interesuje.
      No i na Trygława – skąd wytrzasnąłeś „prawdziwego proroka„. Prawdziwy prorok w żydo-islamie był tylko jeden – Mahomet. U żydo-chrześcijan jest ich cokolwiek więcej – Abraham (sutener własnej żony), Mojżesz, Eliasz i paru innych. Natomiasz u Słowian nie było „proroków”. Byli wołchwowie.
      Jak Tobie taki jahwizm przez gardło przechodzi?

      Lubię

      • Ole Nydahl”- to taki sam lama jak i ja 😀 Ole…a kim jest Ole?Tenzin Wangyal to jest ktoś
        http://a.bongaruda.pl/nauczanie/mistrzowie/twr/

        Ole to szarlatan.
        http://forum.e-budda.pl/viewtopic.php?f=109&t=4300&start=572

        „Uczeń który dyskutuje o praktykach, a nie praktykuje”-nie wystarczy wiedzieć co robić,najpierw trzeba wiedzieć JAK to robić,zresztą nie o dyskutowanie o teorii mi chodziło,tzn teoria jest fundamentem na którym można zacząć praktykę,trzeba mieć najpierw pogląd odpowiedni i wiedzę a dopiero potem można ich użyć w praktyce.

        Mnie chodziło o coś zupełnie innego 🙂
        Uważam że to conajmniej dziwne ze dialog buddyjski odbywa się miezy nimi a kk, a między nami go nie ma.Dialog polega na tym by prostować te wszystkie nieprawdy jakie kk propaguje na temat buddyzmu,czy Rodzimowierstwo jest jak kk i szkaluje buddyzm?Nie.Czy nie jest nam bliżej do buddystów niż żydfom duchowym?No jest nam bliżej.
        Więc dlaczego nie ma dialogu między Rodzimowiercami i buddystami a między buddystami i żydami jest dialog?

        Dziwaczna sytucja.My ich ani oni nas do niczego nie musieli by przekonywać,gdyby przedstawić im naszą symbolikę i wspólnie odkrywać powiązania między naszymi kulturami,o wiele więcej pożytku by z tego było niż z konferencji i spotkań na których lama musi udowodnić że nie jest wielbłądem tylko dlatego że w Biblii jest coś napisane i trzeba się tłumaczyć,trzeba udowadniać swoją niewinność.
        Od kiedy udowadnia się niewinność?Udowodnić należy winę :/

        Ole żyjący z kilkoma kobietami na raz jest rzeczywiście szarlatanem. Ale na spotkania z nim przychodzi setki młodych ludzi. I to jest niebezpieczne. Ich pociąga „egzotyka”.
        Ale…
        Po co mamy szukać rozwiązań czy pomocy w buddyźmie?
        Wystarczy pójść na Łysicę, Ślęzę, Wawel, czy do innego świętego miejsca pogan. I tam się wyciszyć a następnie szukać kontaktu z duchami Przodków. Pręcej czy później uda się to. Ale tylko wtedy, gdy to robisz.
        Nawet w domu możesz myślami znaleźć się w miejscu mocy – skutek będzie podobny – nawiążesz kontakt z duchowym wymiarem.
        Ale tylko wtedy – gdy to praktykujesz…
        opolczyk

        Lubię

        • Przy wszystkich powiązaniach Słowiańszczyzny z hinduizmem, Wedami i buddyzmem nie zapominajmy, że były to dwie różne kultury. Każda z nich poszła inną drogą. Hinduizm szybko wytworzył system kastowy – całkowicie obcy kulturze pra-Słowian. Słowiańszczyzna nie znała np. potężnej kasty braminów-kapłanów.
          Podobnie jest z buddyzmem – wytworem hinduizmu. Buddyzm stworzył instytucję mnichów i klasztorów, które u Słowian były kompletnie nieznane.
          Możemy korzystać z pewnych doświadczeń hinduizmu czy buddyzmu, ale nie możemy stać się kalką tamtych kultur. Nasza kultura była od nich inna. Dlatego nawet wykorzystując pewne ich doświadczenia czy wiedzę musimy nadal być Słowianami a nie dziwolągiem, hybrydą Słowianina-buddysty.
          Nie uważam, aby nasza kultura i tradycja były tak wątłe, że bez wschodniej wiedzy nie dadzą sobie rady.
          Nie potrzebujemy obcych tradycji – mamy swoje. Należy je jedynie odtworzyć i po prostu praktykować.

          Lubię

      • „nie mówiąc już o przywracaniu dawnej wiedzy – do tego potrzeba by prawdziwego proroka wybrańca a tacy rzadko się pojawiają. “-to był/jest cytat na który odpowiadałem 😀

        Zwracam Honor!
        Przepraszam.
        To Dobrogost tak „chlapnął” z tym „prawdziwym prorokiem”…
        opolczyk

        Lubię

  11. Główny zrąb magii ludowej Słowian jak i wszystkich innych ludów
    rozłożyć można na dwa wielkie działy:

    Praktyki Magiczne(inaczej magię czynną lub aktywną)

    Oraz Magiczne Zakazy(magię bierną).

    Cechy światopoglądowe:

    1 niezmierne rozszerzenie zakresu działania przedmiotów

    2 spotęgowanie doniosłości czynów,słów i myśli.

    3 rozszerzenie właściwości przedmiotu na wszystko co się z nim kojarzy

    4 postrzeganie wszelkich właściwości przedmiotu w ten sposób

    w jaki my dziś pojmujemy substancję i energię fizyczną
    mogąca być przenoszoną z przedmiotu na przedmiot.

    (“W 1982 roku miało miejsce znaczące wydarzenie. Na Uniwersytecie w Paryżu zespół, którym kierował fizyk Alain Aspekt dokonał istotnego eksperymentu. Może on okazać się jednym z najważniejszych eksperymentów XX wieku. Nie usłyszymy o tym zdarzeniu przy okazji wieczornych wiadomości dziennika TV.

    W rzeczywistości, jeżeli nie zaglądasz do naukowych czasopism, nazwisko Aspekt może być ci zupełnie nieznane. Niektórzy jednak są przekonani, iż jego odkrycie może zmienić oblicze nauki.

    Aspekt oraz jego zespół odkryli, iż w pewnych warunkach cząstki subatomowe, takie jak elektrony, są w stanie komunikować się ze sobą w natychmiastowy sposób, niezależnie od dzielącej je odległości. Nie ma to znaczenia, czy znajdują się one od siebie o 10 metrów czy też dzieli je dystans bilionów kilometrów. W jakiś sposób każda cząstka wydaję się zawsze wiedzieć, co robią inne cząstki.

    To odkrycie obala długo utrzymujące się twierdzenie Einsteina, iż żadna komunikacja nie może następować z prędkością większą niż szybkość światła. Poruszanie się obiektów z prędkością większą niż szybkość światła jest równoznaczne ze zniesieniem bariery czasu. Ta zagrażająca perspektywa spowodowała, iż pewni fizycy w wyrafinowany sposób próbowali odrzucić odkrycia Aspecta. Inni natomiast badacze zostali zainspirowani do tworzenia nawet bardziej radykalnych wyjaśnień.”-przyp Mezamir)

    http://zenforest.wordpress.com/2010/01/ … zechswiat/

    wiara że przenoszenie tych właściwości może się dokonywać nie tylko dzięki zetknięciu
    czy zwykłemu zbliżeniu przedmiotów lecz również dzięki przekroczeniu jednego przez drugi
    dzięki przerzutowi,okrążeniu itp.

    6 Przekonanie że w świecie otaczającym człowieka działają-obok istot widzialnych-mniej lub więcej liczne istoty niewidzialne.

    Przyczem poza swą niewidzialnością,nie różnią się one niczem
    od tworów żyjących,w rodzaju ludzi i zwierząt.

    Należy zdać sobie sprawę z głęboko wrośniętego w zbiorową duszę ludu poczucia że
    przy wszelkich magicznych praktykach decyduje nie to co się wykonywa
    względnie to co się ma przed oczami
    lecz to co się ma na myśli,stąd absolutnie identyczne praktyki
    mogą osiągnąć całkiem różne skutki.

    (tego należy się nauczyć na pamięć ).

    Z dziedziny ogólnej psychologii człowieka:

    1 afekt rozbudzony przez dany obiekt,łatwo rozlewa się na inne przedmioty które się z tamtym kojarzą.

    2 popędy do danych czynności,o ile normalny przebieg ostatnich
    jest zahamowany,mogą wywołać czynności mniej lub więcej wykolejone,irracjonalne.

    Popędy o których mowa aż nadto cechują nurtują dusze ludzi słabych
    pod względem fizycznym i w ogóle pod względem zakresu ich możliwości.
    Gdy tym czasem obiektami ich gniewu,nienawiści,zawiści,czy fizycznej miłości
    mogą być i bywają ludzie silni,władczy,niecący trwogę,innemi słowy
    ludzie w ogóle trudno dla tamtych dostępni lub zgoła niedosiężni.

    Wszystkie praktyki zaliczane do magicznych dają się podzielić
    na dwie grupy:

    A )Praktyki Submagiczne

    Akcja sama w sobie jest racjonalna;magiczną staje sie przez to że
    obiekty(lub ich właściwości)których dotyczy,w rzeczywistości nie
    istnieją lub istnieją całkiem inaczej niż założono.

    B)Praktyki Magiczne

    Akcja sama w sobie jest irracjonalna.

    1 polega ona na fikcyjnem przenoszeniu właściwości(przedmiotu,stanu,funkcji)
    jednego obiektu na inny za pomocą przekroczenia,przerzutu,okrążenia etc Przekroczenie translacyjne.

    2 akcja polega na fikcyjnym oddziaływaniu na oddalony przedmiot eN
    za pomocą przedmiotów wysyłanych na krótką odległość w przestrzeń,w jego kierunku.

    Przekroczenie transmisyjne.

    3 akcja polega na fikcyjnym oddziaływaniu na obiekt eN
    przez faktyczne oddziaływanie na inny przedmiot:

    a)Oddziaływuje się na jakikolwiek bądź przedmiot,rozstrzyga sama tylko akcja
    jakość przedmiotu.Przekroczenie sympatyczne podrzędne

    b)Oddziaływuje się na obiekt eN przez faktyczne oddziaływanie na przedmiot wyobrażający go
    lub w inny sposób z nim się kojarzący.Przekroczenie sympatyczne właściwe

    4 akcja polega na fikcyjnem kreowaniu obiektu eN

    przez upodobnienie się do niego lub przez faktyczne kreowanie przedmiotów
    wyobrażających go,czy też doń podobnych.Przekroczenie kreacyjne.

    5 akcja polega na fikcyjnem oddziaływaniu na jakąś przyszłą czynność lub stan
    przez ich zapoczątkowanie.Przekroczenie incepcyjne.

    Wiele z powyższych praktyk możne zdaniem Słowian osiągnąć zamierzony skutek nawet wtedy,

    kiedy się je tylko opisze słowami(wyjątkowo kiedy się je pomyśli).

    Skuteczność danej akcji magicznej zostaje wzmocniona przez to że

    przy jej wykonywaniu,jednocześnie opisuje się ją albo wyraża w słowach.

    Niezachwiana wiara Słowian w moc słowa prowadzi do bujnego rozwoju zamawiań

    które bywają również włączane do magicznych praktyk w szerszym znaczeniu ostatniego wyrazu.

    Do kategorii podrzędnych praktyk magicznych sensu stricto
    należy m in wysysanie magiczne,a dalej ogromnie rozpowszechnione
    wśród Serbów,Bułgarów,Rusinów,Polaków

    zlizywanie.

    Obie te praktyki wymierzone są głównie przeciw urokom,chorobom przez nie powstałym,

    a także przeciw przestrachowi;obie stosuje się przeważnie do urzeczonych albo przestraszonych dzieci;

    przyczem są one związane z wypluwaniem wyssanego,czy zlizanego uroku lub przestrachu.

    Także rozpowszechnione u wszystkich Słowian zmywanie złego(przez mycie lub kąpiel)tu należy.

    (pogański rytuał zmywania stosował np Yarden/”Jan Chrzciciel”
    hebrajskie(nie słowiańskie) imię które wywodzi się od nazwy rzeki Jordan
    w której chrzcił )

    Cokolwiek mniej jasne jest przewlekanie przedsiębrane w celu uwolnienia
    danej osoby czy zwierzęcia od zła(przeważnie choroby) albo też w celu zabezpieczenia ich na od niego.

    Nadzwyczaj pospolite u Słowian zachodnich,wschodnich i południowych ludów romańskich
    łącznie z mieszkańcami półwyspu Pirenejskiego,

    U germańskich łącznie ze Skandynawami,u niektórych ugrofińskich np Mordwinów
    i kaukazkich np Ormian w Transkaukazji jest przewlekanie przez słabowitych
    lub chorych osób-niemal wyłącznie dzieci-przez szeroką szparę
    w umyślnie rozszczepanem żywem i zdrowem drzewie

    (zwykle-ale nie wyłącznie-w dębie).

    W pewnych znów okolicach u Słowian bałkańskich chory aby uwolnić się od febry
    udaje się pod krzak bzu zielnego czyli hebdu (Sambucuc Embulus)

    przyciąga jego wierzchołek do ziemi,obciąża kamieniem
    i pod utworzonym łukiem pełza trzykrotnie.

    Poszukuje się zwykle do tego celu hebdu
    o trzech łodygach wyrastających z jednego pnia aby łuk był potrójny.
    Po trzykrotnym przepełznięciu,wycina się lub wykopuje drzewo ze słowami:

    “Utri struka posekoh tri groznice;kat se ova tri struka pomladila,onda se i groznica povratila”

    “W trzech łodygach zasiekłem trzy febry;kiedy się te trzy łodygi odmłodziły,wtedy febra powróciła”.

    Niektórzy badacze tłumaczą magiczne przewlekanie i jego odmiany jako zabiegi
    mające na celu czysto mechaniczne ocieranie(niewidzialnego) zła z ciał osób czy zwierząt.

    Gdy jednak chodzi o przewlekanie człowieka zwłaszcza dziecko,przez żywe drzewo
    decydować tu mogą inne względy.

    Chodzi o to aby pacjent przez nawiązanie magicznego kontaktu ze zdrowym drzewem

    nabrał od niego dobroczynnych i pożądanych cech
    a więc jest to typowa praktyka translacyjna.

    Zaklęcie Mordwinów w trakcie przewlekania:

    “Święte drzewo zielony dębie
    weź od niego płaszcz,
    zrzuć strąć z niego
    daj zdrowie”

    W Małopolsce i na sąsiedniej Rusi a zapewne także gdzie indziej istnieje szczególna praktyka.

    Wieśniacy posiadający pszczoły,starają się-o ile usłyszą
    że gdzieś w okolicy ubito wilka-dostać jego krtań
    by osadzić ją wysuszoną,w oku ula.
    Wierzą bowiem że iż pszczoły cokilkakroć przelezą przez nią
    staną się mocne,i napadając na inne ule,znosić będą pożytek do swego.
    Wilczość wilczej krtani udziela się tu owadom.

    Do najstarszych praktyk submagicznych należy odstraszanie wszelkiego zła za pomocą hałasu”.

    Fragmenty z książki Kazimierza Moszyńskiego “Kultura ludowa Słowian” .

    Lubię

  12. Po co mamy szukać rozwiązań czy pomocy w buddyźmie?”- w buddyzmie po nic 🙂 z szamanem Bonpo zawsze warto podyskutować 🙂 nie dlatego że sa egzotyczni,a dlatego że jest związek między naszymi tradycjami no i druga sprawa,iluż mamy swoich rodzimych szamanów i mistrzów oświeconych?
    Zna ktoś chociaz jednego?
    Nie mówię że ich nie ma,mówię że o nich nie wiadomo,zna ich tylko grupa najbliższych przyjaciół.

    A znasz szamana Bonpo?
    Dogadasz się z nim? Zrozumiesz co mówi?
    Po czym poznasz, że to mistrz a nie szarlatan?
    opolczyk

    Lubię

  13. Znam 🙂 Chcesz poznać?:D
    Rozumie wszytsko i można go zrozumieć 🙂

    Gratuluję!
    Czego nauczyłeś się od niego?
    Umiesz rozpędzać chmury burzowe?
    opolczyk

    Lubię

  14. Nie,’chmurów’ nie umiem rozpędzać 😀
    a czego się nauczyłem…no,uczę się siebie 🙂
    Uczenie to niekończacy proces ciągłego stawania się.
    Może kiedyś stanę się Płanetnikiem?Kto wie 🙂

    Bardzo ciężko mi coś wyciągnąć od niego i jej(mam szczęście znać mistyczną parę :d )
    na swój temat,nie wiem czemu.
    Widocznie nie jestem gotowy na tę wiedze o którą pytam 🙂


    A widzisz? Czy to nie strata czasu?
    Ja wolałbym z rodzimym żercą pogadać o Swarożycu i zatańczyć z naszymi przy ognisku. Można wejść wtedy w trans i pogadać z duchami naszych szamanów…
    opolczyk

    Lubię

  15. Ja wolałbym z rodzimym żercą pogadać o Swarożycu”-jedno drugiego nie wyklucza 🙂 nikt mi przecież nie broni rozmawiać o Swarogu i jego Swarożycach 😀
    Nie,nauka nie jest stratą czasu 🙂

    Podążaj swoją drogą! Ja pozostaję przy Swarożycu.
    opolczyk

    Lubię

Możliwość komentowania jest wyłączona.