Związki jogi z kulturą dawnych Słowian

.

(Link do poniższego tekstu podrzucił w komentarzu Mezamir – opolczyk)

*****

Adam Wojtanek

Obszerny fragment artykułu, który ukazał się w czasopiśmie „WEGETARIANIN” Nr 1(2), Lublin, 1994.

Wiele osób nieodłącznie kojarzy jogę medytacyjną z Indiami, następnie z ubóstwem i tzw. Trzecim Światem, ale mało kto pamięta, że do XIX wieku Indie zaliczały się do najbogatszych krajów świata. Indie były klejnotem w koronie swych władców. Dla Chińczyków Indie były zachodem. Hinduska medycyne ajur-wedyjska (wiedza Arjów) dała początki medycynie tybetańskiej. Chińczycy nazwali jogę „Czan”. Z Chin jogę przeniesiono do Japoni pod nazwą „zen”.

Początki jogi datuje się na ok. 2000 r. p.n.e. Pierwotnie, uprawiali ją kapłani, mędrcy i asceci. Składały się na nią głównie praktyki rytualne i medytacja. Stosunkowo niedawno, bo około półtora wieku temu kultura Dalekiego Wschodu a wraz z nią i joga wzbudziły zainteresowanie Europy. Joga opiera się na Wedach. Bez znajomości Wed nie sposób w pełni zrozumieć jogi. Weda znaczy „wiedza”, a konkretnie wiedza o Bogu. Nauki te pochodzą od dawnych aryjskich mędrców (Riśi, Riszi) i kapłanów (Braminów), którzy przybyli do Indii z lasów i gajów (aranjaka) Europy środkowo-wschodniej. Wedy przynieśli ze sobą Arjowie, którzy ok. 4000 lat temu (lub wcześniej) przybyli do Persji i Indii, gdzie odegrali wielką rolę cywilizacyjną. Stare Wedy, takie jak: Ryg-Weda, Jadźur-Weda, Sama-Weda i Upaniszady zalicza się do braminizmu wedyjskiego (wedyzmu) tj. wyznania Arjów. Wedy zostały jednak spisane w Indii dopiero ok. XV wieku p.n.e., a Upaniszady czyli nauki tajemne (Aranjaka – nauki gajowe) ok. VI wieku p.n.e.

Rodowód Wed jest o tysiące lat starszy od daty ich spisania. Mniej więcej w tym samym czasie, kiedy Upaniszady były spisywane, w Indii nastąpił rozkwit ideologii heterodoksyjnych (pochodzących z Wedyzmu). Wyłoniły się nowe wyznania i filozofie nie mieszczące się w ramach braminizmu wedyjskiego (np. Buddyzm, Dżńanizm). Puźniej wyodrębnia się siedem filozofii Wschodu (wraz z Buddyzmem) i powstają nowe wedy, takie jak: Mahabharata i Ramajana. Wedy te powstały między IV wiekiem p.n.e. a IV wiekiem n.e.

Arjowie nazywali siebie „Arja”. Tak również nazywali siebie starożytni Persowie. Nazwa ta przetrwała w nazwie Iran (wymawia się „Ajran”); z tego samego źródłosłowu wywodzi się też Eire (Ireland – wymawia się „Ajrland” co znaczy „Ziemia Arów”) dawna nazwa Irlandii – nazwa najdalej na zachód położonego kraju, do jakiego dotarli Indoeuropejczycy w czasach starożytnych.

W książce prof. Arthura L. Bashama pt. Indie (s. 52-53) czytamy:
Na ogromnym obszarze stepów rozciągających się od Polski do Środkowej Azji żyli barbarzyńcy na pół koczowniczy, ludzie wysocy, przeważnie jasnowłosi o długich głowach… nieśli z sobą patrilinearną organizację plemienną, kult bogów nieba oraz umiejętność posługiwania się końmi i rydwanami. W większości krajów, gdzie się osiedlili, język ich dostosował się stopniowo do języków ludów podbitych. Część z nich – przodkowie Greków, Latynów, Celtów i Germanów – wdarła się do Europy; inni pojawili się w Anatolii, gdzie po zmieszaniu się przybyszów z tubylcami wyrosło wielkie imperium Hetytów. Jeszcze inni – przodkowie ludów bałtyckich i słowiańskich – pozostali w dawnej ojczyźnie, podczas gdy plemiona, które ruszyły na południe, rozpoczęły szturm – z terenów Kaukazu i płaskowyżu irańskiego – na obszary cywilizacji Środkowego Wschodu. Ludzie z tej fali dowodzili Kassytami, którzy podbili Babilon…

We wstępie do 70-ciu Hymnów Rig-Wedy (spośród 1028 w orginalnej Rig-Wedzie) w tłumaczeniu prof. Franciszka Michalskiego czytamy:
Niektórzy badacze sądzą, że Arjowie zajmowali pierwotnie dorzecze Odry i Wisły, inni, że mieszkali oni w dorzeczach Dniepru i Donu…

Braminizm wedyjski i hinduizm niewiele różnią się od duchowych nauk dawnych Słowian. Jednakże spustoszenie kulturowe, jakie znacznie później dokonało się na ludności słowiańskiej w konsekwencji do tego się przyczyniło, że dzisiejszy Słowianin nieraz wyraża przekonanie, iż jego pradziad był prymitywnym i zacofanym poganinem. Nieraz wierzy, że elementy kultury i kultu Słowian musiały być zapożyczone od Persów, Hindusów, Celtów, Greków czy Rzymian, gdyż jak twierdzi, znajduje pomiędzy nimi liczne podobieństwa. A przecież wyznania indoeuropejskie, jak również słowiańskie od wieków istniały w zgodzie ze sobą, gdyż oparte były o te same nauki duchowe.

Ziemią ojczystą tych, którzy tysiące lat temu wyruszyli na wschód i na zachód była dzisiejsza Polska i dawna Wielkoruś. Podobne nauki, na których opierają się Hinduizm i wyznania indoeuropejskie oraz spokrewnione z nimi stamtąd się wywodzą.

Za: http://www.orbcity.com/suncross/shrividya/z-art1.htm

*****

A katolicy twierdzą, że przed chrztem Mieszka I Słowianie byli dzikusami, bez kultury, bez własnej cywililizacji.
Zrozumiała staje się też walka katolicyzmu z jogą. Ma ona podwójny powód:
– joga przypomina nam nasze własne korzenie, wiedzę, kulturę,
– joga oświeca – a to jest śmiertelnym zagrożeniem dla bezmyślnego i tępego dogmatolubstwa.

 

opolczyk

 

Reklamy

54 komentarze do “Związki jogi z kulturą dawnych Słowian

  1. Pan Czesław na swoim blogu pisał niedawno:

    „Właśnie Adam Wojtanek przywiózł mi do Krakowa dawno dawno temu – grubo przed 1994 rokiem – o czym kiedyś wspominałem – jako pierwszy swoje spostrzeżenia na temat ewidentnych związków słowiano-hinduskich na jakie wskazuje joga i wedy. To jego maszynopis mam u siebie w domu.
    Nawet nie wiedziałem, że to w końcu ktoś opublikował – choćby nawet marginalnie.

    To był ten pierwszy sygnał z Ceylonu – bo właśnie stamtąd wracał kiedy do mnie dotarł. Potem było dwóch profesorów z Bostonu – w tym jeden był Ceylończykiem a w końcu Vilasha Bhikkhu. widzę , że to jakiś nędzny skrót wstępu – musze przetrzasnąc archiwum i opublikować cąłość – jest tam też część językowa jak u Vilhasy.

    Pozdrawiam CB”

    http://www.babajoga.pl/

    To jest opiekunka pewnego konkretnego świata astralnego . ” Baba Joga ” , Baba -oznacza ” Bogini ” – każdy kto zaczyna wędrówkę do światów Nawii i Prawii ją spotyka – ona prowadzi wędrowców , pomaga.Wszystko to jest w staroruskich bajkach .”

    “Innym aspektem mitologicznym, na który zwraca uwagę Składankowa, jest interpretacja postaci Baby Jagi, jako istoty boskiej . Badaczka ta identyfikuje tą postać ze słowiańską boginią śmierci [Jaga = Jędza, tj. choroba; por. w języku staro-cerkiewno-słowiańskim jęзa = choroba, postacią smoczą (pożerającą!), ale też z istotą pomagającą w przejściu ze stanu śmierci do ponownego narodzenia. Byłaby więc Baba Jaga swoistą „matką inicjacyjną”, której aspekt groźny i destrukcyjny związany jest z aspektem rytualnej śmierci, natomiast aspekt twórczy, związany jest z faktem ponownych narodzin.”
    http://zalmoxis-mitologiaiantropologia.blogspot.com/2010/08/basn-o-trzech-braciach.html

    „Polecam ten artykuł szczególnie tym polskim naukowcom, którzy odważają się próbować nieśmiało głosić jakieś tezy o wspólnocie kulturowej słowianio-irano-indyjskiej i o wspólnym pochodzeniu tych ludów, jak i o pradziejowym pochodzeniu Słowian – identycznych ze Scytami – nosicieli wspólnej kultury i duchowości pomiędzy Ariami. Jeżeli nie przestaniecie tego czynić skończycie tak jak ten wyrodny osobnik, któremu dobrego słowa nie potrafi poświęcić po 150 latach “polska” Wikipedia, a którego wspomina jedynie jego przyjaciel, orientalista w pośmiertnym epitafium, gmina Biskupiec w której się urodził – ale też go tam nie doceniają chociaż piszą o nim cieplej, no i jakiś tam “niedouk” Białczyński , którego książki i osoba są na współczesnym Indeksie Kościoła Katolickiego.
    Wyciągnijcie i tę naukę, że prędzej was rodzina wyklnie jeśli wyrzeczecie się KK niż dostaniecie od niej grosz by dalej rozwijać swoje zainteresowania – bezbożne – i jeśli odmówicie pójścia w ślad braci rodzonych prosto do klasztoru czyli do Jedynego Nieba.
    Chociaż tak jak kolega Ignacy Pietraszewski odbyliście wszystkie stosowne kursa naukowe i zdobyliście stosowne stopnie – poznaliście X języków – jak ten orientalista i odkryliście jako pierwsi coś na co nikt nie zwrócił uwagi przed wami – nie wspomni o was słowem żadna “poważna” encyklopedia, a wasze odkrycie zostanie wyszydzone z należytą starannością, która podziała odstraszającym przykładem na innych niepokornych “kretynów” i spowoduje że kolejny “głupek -przechrzta-odszczepieniec” nie spróbuje wywalić tych już raz wywalonych150 lat temu drzwi, po raz drugi. Nieważne bowiem czy coś jest prawdą, ani że coś odkryliście – jak eście wleźli między Wrony to kraczcie jak i ony – albo zdychajcie.”

    http://bialczynski.wordpress.com/2012/05/05/ignacy-pietraszewski-1796-1869-i-jego-zendawesta-zen-daszta-straznik-wiary-slowian-iv-sssss-wilno/

    „“Nowe” wydanie prastarego tłumaczenia Ignacego Pietraszewskiego (Chwała i Sława i chwarena ci Armoryko, która nazwą swą nawiązujesz do starożytnej wenedyjskiej Mormoryki na Czerncu – Carnacu.)

    Stare Wedy, takie jak: Ryg-Weda, Jadźur-Weda, Sama-Weda i Upaniszady zalicza się do braminizmu wedyjskiego (wedyzmu) tj. wyznania Arjów. Wedy zostały jednak spisane w Indii dopiero ok. XV wieku p.n.e., a Upaniszady czyli nauki tajemne (Aranjaka – nauki gajowe) ok. VI wieku p.n.e.(Adam Wojtanek)

    Jak widać obyczaje polskie są nieśmiertelne, a problemy odwieczne tak jak nasz lud, który spadł z Nieba w 966 roku razem z Kadzielnicą w Gniezdnie – a nie jak sobie mżycie w Bajach – razem z Czarą Królewską – “Cz-”Arą z Góry “Cz”ARaRAtu (CZ-ara Boga RA – czy to naprawdę takie trudne do zrozumienia – CZ_ARA_RADA, trudne do odkrycia i przyjęcia? RA jak w WIARA, RA-trzy rodzaje ognia w jednym war-łar-żar [war-łor-gor]! – także trzy litery, trzy litery jak trzy gwiazdy Pasa Oriona-K-OSI-ARZA-Welesa, jak Wa-Lo-Żary-Welesożary, jak RADA – Przekaz i Przykaz) , posadowioną w “ARKA”-jamie, przeniesioną następnie w kopii nad jezioro ARAL, zaginioną w pomroce dziejów w bojach z bogami o TAJE, gdzieś w okolicach Łukomorza czyli AR(s)Kony, odtworzoną po raz drugi i posadowioną jako OWAL (odwzorowanie Kłódzi) na Wzgórzu “L”ARK(hill), a zatopioną powtórnie w “CZA”RO-dunie lub Czara-chowie (H-ARA-chow), a potem nauczaną w gajach ustnie – czyli jako trzecią Czarę ARA-Nyjakę (Czarę Zaginioną), “Cz”ARKI którą skołoccy królowie C-ARowie (kaganowie) – a nie jacyś inni – nosili u pasa na podobieństwo “CZ”ARY – Wielkiego Dzbana – jednego z boskich narzędzi i stygmatów władzy Niebieskiej nadanej przez Bogów SISTANU – jej królom właśnie. Ta trzecia CZ-ARA-Njaka ocalała wszak właśnie jako Weda. Jest jeszcze jedno ogniwo w tym ciągu trzech Czar i to tam zrobiono trzecią kopię Cz-ARY -OWA-lu, i ono właśnie związane jest z Gizą i Nilem Błękitną Rzeką Mlekomediru – Ow-ARysz (UW-ARIs, Uvaris-Awaris) – ostatnie miejsce UWicia Ary przez Rysów. To tamtejsi Rysowie – grumada przekazicieli Wiary są wszak znani Indiom-Windji jako risi-riszi. Tak tam ocalała nasza Weda i rozwinięto ją twórczo przez wieki. I my dzisiaj tutaj wracamy do tej Ryg-Wedy Wedy Ziarna i Korzeni Wedy w Matce Ziemi zaRYTej-wyRYT-ej-zakRYTej – do Wiedy Odry i Wisły i Dniepru – Wiedy Najstarszej – Wiedy Słowiano-Istyjsko-Skołockiej. Pamiętajmy że ZendAwesta (Obwiesta) to odstępstwo od Wiary Przyrodzonej Słowian – odstępstwo od pojmowania “dobra” i “zła” jako dopełnienia – względnego stanu równowagi – to błąd który wypaczył Wiarę Przyrody.

    Pamiętajmy że Wedę adoptowali z Indii wpierw Chińczycy-Kutaje a potem Japończycy jako Zend i Zen a Obwiesta Zar-Zduszta jest wypaczeniem Wiedy SIS. „

    Polubienie

    • „Pamiętajmy że Wedę adoptowali z Indii wpierw Chińczycy-Kutaje a potem Japończycy jako Zend i Zen a Obwiesta Zar-Zduszta jest wypaczeniem Wiedy SIS. “
      bez komentarza ręce opadają.

      Polubienie

  2. Wedyzm

    Panteon bogów wedyjskich

    „Wszystkim Wam się pieśń należy

    Bitnym hardym i wyniosłym

    Trzem dziesiątkom trojgu bogom”[1]

    Jak wielokrotnie zaznaczano to w hymnach wedyjskich, niebo Indry zamieszkiwało trzydziestu trzech bogów podzielonych na bogów nieba, ziemi i powietrza. W miarę upływu czasu liczba bogów się zwiększała, tak że niektórzy dzisiejsi bramini obliczają ich ilość na trzy miliony i trzysta tysięcy, przy czym ten ogonek liczący trzysta tysięcy wynika z jednostek używanych w Indiach. [2]

    Do bogów nieba zaliczano Djausa , którego samo imię znaczy niebo i Warunę , będącego formalnie królem wszystkich bogów, ale potężniejszy od niego był Indra , należący do bogów powietrza. Do tej kategorii przyporządkowany był również Waju (wiatr) i Rudra (wyjący). Za bogów ziemi uważano Agniego , boga ognia i boginię Prithiwi (ziemia) oraz boga księżyca Somę , od którego imienia pochodzi nazwa napoju odurzającego.

    Czasem klasyfikuje się ich wg ważności i wtedy do najpotężniejszej trójcy zaliczali się Indra, Agni i Waruna, chociaż spotkać się można także i z trójką Indra, Agni i Soma. W każdym razie bez względu na klasyfikację faktycznym władcą nieba był Indra, stąd więc niejednokrotnie spotyka się określenie niebo Indry.

    Indro ! Ty w dół strąciłeś Writrę co złą mocą

    Powstrzymał wielką rzekę i w uścisk pochwycił

    Zadrżały dwa naówczas zdjęte strachem światy

    Od ryku Byka-Indry i od wadżry grzmotu[3]

    Indra. Najpotężniejszy bóg okresu wedyjskiego, będący odpowiednikiem greckiego boga Dzeusa i posiadający podobne przymioty tudzież przywary. Do dyspozycji zatem jego pozostaje piorun, którym rozdziela na lewo i prawo oraz skłonności erotomańskie. W jednym jednak przewyższa niewątpliwie Dzeusa, mianowicie w uzależnieniu od somy, boskiego trunku, w czym staje się równy greckiemu Dionizosowi. W Rigwedzie zachował się hymn pijanego Indry, który bezwstydnie wychwala się swą mocą, która zresztą wcale nie jest taka duża, gdyż przegrał między innymi pojedynek, z synem Rawany , Indradżitem .

    „Jak wściekłe wichry

    Ten napój uniósł mnie w przestworza. Czyż piłem somę ?

    ….Pochwycę teraz ziemię,

    Rzucę ją tam, gdzie zechcę. Czyż piłem somę?[4]

    Ogólnie rzecz biorąc był Indra bogiem wojny i pogody, uosabiając aryjskiego wodza pokonującego wrogów i torującego drogę plemionom przybyszów. Sprawa pogody dla ówczesnych ludzi też nie była błahostką, gdyż od niej zależały i plony, i życie hodowanych zwierząt. Pokonanie zatem Writry, demona suszy, który uwięził rzekę, by zagłodzić ludzi, było istotnym problemem tamtejszego społeczeństwa.

    Poczęty został z Ojca Djausa i z matki Prithiwi, która pod postacią krowy wydała go na świat, przy czym Indra rodzący się jako byk rozpruł jej brzuch rogiem i w postaci oślepiającej błyskawicy objawił się światu. Jak tylko wyszedł na świat od razu napił się somy, która dodała mu sto sił i w ten sposób stał się najpotężniejszym z bogów. Do jego wyczynów należy na początku zabicie ojca Niebo, którego chwycił za kostkę i nie zwracając uwagi na protesty matki, rzucił nim o ziemię, a następnie zabił go błyskawicą. Inną jego cechą jest nieuczciwość i kłótliwość. Raz na rok, gdy ziemia jest wysuszona i popękana, schodzi na ziemię i zabija smoka Writrę, który więzi wody, w efekcie powoduje to obfite opady monsunowe.

    Indra mieszka w raju zwanym Swarga , a stolicą jego jest Amarawati . Jako wierzchowca używa słonia Airawata lub latającego wozu wimana, który ciągnie koń Uczczaiśrawas . Do rażenia wrogów używa także łuku w postaci tęczy. Jego atrybutami są wadżra (piorun) i czakra (dysk). Posługuje się również hakiem (anka ) i siecią (nagapaśa ), którą pęta nieprzyjaciół. Do jego otoczenia należą przyjaciel Wisznu , orszak Marutów i żona Indrani . Jednakże jeżeli Wisznu występuje jako Kriszna , jest wtedy jego wrogiem, z którym stoczył szereg potyczek, by ostatecznie przegrać i uznać zwierzchnictwo Kriszny, ale to już nastąpiło w epoce późniejszej niż wedyjska i opisane zostało w puranach , tekstach nie należących do śruti , pism objawionych.

    Agni obok Indry należy do najważniejszych bogów wedyjskich i pochodzi z kręgu bogów solarnych, przy czym w szczególności czczony był jako bóg ognia. Może przyjmować różne postacie, np. na niebie ukazuje się w formie słońca, na ziemi objawia się jako ogień, natomiast w powietrzu jest blaskiem błyskawicy. Pokazywany bywa w postaci człowieka o trzech brodatych głowach. W ręce trzyma różaniec a w drugiej wazę; wierzchowcem jego jest baran; przedstawiany bywa w kolorze czerwonym z dwiema twarzami, z siedmioma ramionami i trzema nogami. Synem jego jest Agneja , zwany też Kartikeja lub Skanda , bóg o sześciu głowach, uchodzący też za syna Śiwy . Uważany jest za boga kapłanów, bez którego nie może się odbyć żaden obrządek ofiarny. Przedstawiany czasem bywa w postaci płomieni.

    Bardzo dawno być może było to 25 tysięcy temu żyło szczęśliwie pewne małżeństwo. Jednak kiedyś riszi Bhrigu postanowił uprowadzić i uwieść żonę. Pokrzywdzony mąż czynił poszukiwania jej, ale bez skutku. Wtedy udał się do Agniego, który pod postacią ognia przebywał w każdym domu i stąd wszystko wiedział. Agni, nie chcąc kłamać powiedział mu, gdzie jest żona. Mężczyzna odszukał ją i odebrał risziemu. Ten jednak w złości rzucił klątwę na Agniego. Bóg wówczas wytłumaczył Bhrigiemu, że nie ma racji, i że to on popełnił grzech. Ostatecznie riszi zrozumiał swój błąd i zmienił treść klątwy, która odtąd miała zawierać treść, że ogień zawsze będzie oczyszczał wszystkie rzeczy. Dlatego w Indiach ciała zmarłych oddaje się na pastwę płomieni, by ogień je oczyścił.[5]

    Waruna był w czasach przed wedyjskich królem wszystkich bogów, ludzi i całego wszechświata, ale w Wedach ustępuje miejsca samozwańczemu watażce Indrze. Pozostała mu jednak rola sędziego bogów i ludzi, w której to roli postępuje sprawiedliwie i bardzo surowo, o czym świadczą niektóre hymny Rigwedy, w których błagany jest o wybaczenie;

    „Niechże nie schodzę do przybytku prochu!

    Przebacz, Władco łaskawy, przebacz mi Waruno!

    …Jam przez głupotę walczył z Twoją władzą, święty!

    Przebacz Władco łaskawy, przebacz!”[6]

    Występował w otoczeniu bogów, wśród których szczególną rolę odgrywał Mitra , bóstwo solarne, mające przed sobą wielką karierę, gdy w czasach rzymskich, na sztandarach legionów podbiło całą Europę. Podstawową funkcją Waruny było pilnowanie porządku kosmicznego (rita ), który powoduje, że po dniu następuje noc a po zimie wiosna. To Waruna powoduje, pilnując rity, że zachodzą gwiazdy i wschodzi słońce, to on sprawia, że krowy dają mleko, konie pędzą z szybkością wiatru i ludzie mają rozum w głowach.

    Waruna, pod względem etycznym przewyższa wszystkich bogów aryjskich. Zawsze jest sprawiedliwy i wiecznie czuwający nad prawem, w czym pomagają mu jego przyjaciele (Mitra) i szpiedzy, którymi są gwiazdy, zaglądające do najgłębszych zakamarków. Jeżeli gdzieś na świecie jest dwóch ludzi, to wśród nich zawsze znajduje się trzeci, czyli Waruna.[7]

    W późniejszych czasach obdarzony został dodatkową funkcją boga wód, tzn. stał się władcą rzek, mórz i oceanów, stąd jego „wierzchowcem” jest żółw lub potwór morski Makara , lub jakieś inne stworzenie wodne. Domenę jego stanowi woda, dlatego, jeśli karze ludzi, to zsyła na nich chorobę w postaci opuchliny wodnej. Stolicą jego jest Sukha (szczęście), leżąca na zachodzie, co przypomina buddyjską krainę Sukhawati , będącą krainą szczęśliwości i też leżącą w stronie zachodniej, tylko, że rządzi w niej budda Amitabha Nosi dość tajemniczy przydomek asura, co łączy go z irańskim bogiem Ahura Mazdą .[8]Czasem posiada przy sobie parasol, wykonany ze skóry kobry, o nazwie abhoga , nie przepuszczający żadnej wody.

    Soma jest synem słonecznego Wiwaswata i wodnego Trity . Przybiera imiona: ptaka, konia i słońca. Przedstawia się go jako wodnego byka lub łono wód, a także z miodem. Jednakże jego zasadnicza postać to boski napój obdarzający mocą wojowników i wytwarzający wewnętrzny żar w pijącym go. Wtedy stanowi on symbol przeciwieństw, a więc pierwiastka męskiego i żeńskiego albo wody i ognia. Uważany jest również za boga księżyca i wówczas zwany jest także Czandra , po niebie zaś porusza się trójkołowym pojazdem ciągnionym przez dziesięć białych koni. Napój soma to święty napój stosowany podczas ofiar. Otrzymuje się go w następujący sposób:

    „Kapłani ucierają brązowordzawą roślinę w moździerzu lub wyciskają z niej sok między dwoma kamieniami układanymi na skórze czarnej antylopy, której barwa przypomina chmurę deszczową (w workach ze skóry tej antylopy przechowywano wodę). Potem przecedzają płyn przez sito, czyniąc go jasnym i czystym. Gdy spływa do kadzi, żółty jak błyskawica, wydaje ryk gromu. Rozprzestrzenia dookoła słoneczny żar. Lejący się sok porównują do prędkiego konia, ptaka i słońca, które swą jasnością niszczy mrok. Gdy się go miesza z wodą, staje się bykiem zapładniającym krowy swego stada. Do somy dodaje się jeszcze słodkiego lub kwaśnego mleka, jęczmienia i miodu (wszystkie te składniki oznaczają obfitość).”[9]

    Zagadką pozostaje jednak owa „brązowordzawa roślina”. Różne są przypuszczenia na ten temat. Sądzi się np., że mogą to być owoce drzewa pipalowego (aśwattha , ficus religiosa) , z których można przyrządzać słaby napój alkoholowy. Czasem tę roślinę nazywa się też soma, tak samo ja napój, lub amsu. Podejrzewa się również, że była to roślina zwana Asclepias acida?, Cynanchum viminalis?, Saracastema viminalis lub Triticum cestrum?[10] Przypuszcza się także, że to mógł być napój przyrządzany z konopi indyjskich, zwany dzisiaj bhang,.[11] Dodatek jęczmienia, jak podano w recepcie, wskazuje jednak, iż musiał to być napój poddawany fermentacji alkoholowej. W Aweście soma nosi nazwę haoma i do dzisiaj używają jej kapłani parsyjscy, lecz nie ma ona jednak charakteru odurzającego.

    Surja był synem Djausa, boga Niebo i bogini Aditi , zwanej macierzą bogów, gdyż była matką takich bogów, jak Mitra, Indra, Waruna, Wisznu, Sawitar i innych. Jako bóg słońca okrążał ziemię na rydwanie ciągnionym przez siedem klaczy, podążając za jutrzenką Uszas , którą zaś wyprzedzali jej bracia bliźniacy Aświnowie . Gdy nadchodzi uciekają przed nim gwiazdy jak złodzieje, podążając za znikającą nocą.. Czasem jest uważany za syna Ziemi (Prithiwi ) i Nieba (Djaus), lecz gdy chowa się o zachodzie w ziemię staje się wtedy mężem własnej matki Ziemi. Jedną z jego funkcji jest szpiegowanie ludzi podczas dnia, gdyż w nocy robią to gwiazdy. Znakami jego są dysk (czakra ), koło ze szprychami symbolizującymi miesiące. Przedstawia się go jako białego konia, jasnego byka, ptaka o złotych skrzydłach, orła w locie, ponadto w postaci kolebki, łodzi, złotego jaja i duszy wszechświata. Do niego skierowany jest hymn Rigwedy pod tytułem „Surja – oko bogów”:

    „Oblicze bogów, lśniące, w górę się uniosło

    Oko boskiego Mitry, Waruny i Ognia

    Surja wypełnił Niebo, przestworza i Ziemię

    Duch wszystkiego, co biega i co stoi w miejscu”[12]

    Waju był bogiem niewiadomego pochodzenia, nie miał ojca ani matki. Nikt też go nigdy nie widział, jeno jego wycie przerażające można było słyszeć, gdy nadchodził wściekły huragan. Niektórzy twierdzą, że pochodzi on z oddechu puruszy lub z ust kosmicznego olbrzyma. Jest on oddechem Waruny jak również innych bogów. Czasem jedzie na tym samym rydwanie, którym powozi Indra , lecz innym razem sam prowadzi wóz, w który wprzęgnięto dziewięćdziesiąt dziewięć rudych koni lub sto tysięcy. Zdarza się jednak, że rydwan jego ciągnie antylopa. Nigdy się nie zatrzymuje, nigdy nie spocznie, wiecznie pędzi nie wiadomo po co. Przyjaźni się z deszczem, lecz rozpędza chmury, by zabłysnąć mogło światło. Uważa się, że jest ojcem Hanumana , generała małp z Ramajany oraz ojcem Bhimy , jednego z braci Pandawów z Mahabharaty . Jego dziełem jest wyspa Lanka, gdyż niegdyś spowodował taki huragan, który odłamał kawał góry i wrzucił ją do oceanu. Przyjmuje postać oddechu i wtedy jest wiatrem życia – waju .

    Rudra w Rigwedzie jest bogiem burzy, przeraźliwie wyjącym. Sprowadza na bydło choroby i nieszczęścia, ale również opiekuje się nimi jako Paśupati . Mieszka na północy, przy czym dla mieszkańców Indii – północ to Himalaje. Czasem mówi się o wielu rudrach, np. w Atharwawedzie występuje: Bhawa – wszechwidzący król, Śarwa – łucznik wyśmienity, Paśupati – pan zwierząt, Ugra – straszliwy, Mahadewa – wielki bóg, Iśana – słoneczny. Jest ojcem Marutów , towarzyszy Indry, zabijaków ze świstem przelatujących po niebie, niekiedy jednak grają role muzykantów i śpiewaków. W Rigwedzie był bogiem trzeciorzędnym, tak że w czasie ofiar rzucano mu na końcu strzęp mięsa, ale już w Atharwawedzie poświęca mu się więcej hymnów, natomiast w puranach staje się najpopularniejszym, obok Wisznu, bogiem, szerzej znanym pod imieniem Śiwa

    Wisznu jako wedyjskie bóstwo należał do bogów drugiego rzędu i miał właściwości solarne. Wsławił się przejściem świata trzema krokami. Wiąże się go z Indrą , dla którego gotował strawę ze stu byków i warzył somę. Obdarza ludzi bogactwem i zapewnia światu płodność. Będąc bogiem solarnym zamieszkuje szczyty gór, skąd wysyła promienie we wszystkich kierunkach świata, jednocześnie podtrzymuje niebo i ustala miejsce ziemi w kosmosie. Początkowo był karłem, lecz nieustannie się wcielając w inne kształty doszedł do pozycji boga jedynego, ale to już są późniejsze jego dzieje. Do jego atrybutów należy dysk (czakra ) i muszla, a jeśli posiada cztery ręce to dodatkowo dzierży lotos i maczugę.

    Uszas , dosł. jutrzenka. Jest boginią, która przed wschodem słońca obudzona zostaje przez swoich braci Aświnów i wyrusza za nimi a przed Surją w podróż po niebie. Ludzi zalicza do swoich przyjaciół i przybywa do ich domów, przynosząc im światło i dobrobyt. Jest boginią poezji i sama jest poetką. Jej siostrą jest Ratri , bogini nocy, z którą jest nieustannie złączona i nierozdzielna. Jako matka bydła jeździ w wozie, do którego zaprzęgnięto czerwone krowy, byki i konie. Przemierzając niebo, ścigana jest przez Słońce – Surję, który jest jej kochankiem i mężem. Pod koniec dnia przeobraża się w Zmierzch, stając się siostrą nocy wieczornej, Nakty .

    „Świt pałający jak młoda dziewczyna

    Do ruchu pobudza wszystko to, co żywe

    Niech zapłonie ogień dla ludzkiego rodu

    Jutrznia blask roztacza, przepędza ciemności

    …O szlachetna Uszas, tyś jest córą nieba

    Ciebie to Wasisztha[13] wysławił hymnami

    Daj nam skarby wielkie i niepoliczone

    Dla nas, o bogini, miej błogosławieństwo”[14]

    ciąg dalszy
    http://kazwid.w.interia.pl/wedyzm.htm

    Polubienie

  3. Ten tekst to stek bzdetów i chyba jedynym jego celem jest ośmieszanie rodzimowierców jako majaczących przygłupów. Jako że coraz więcej takich tekstów pojawia się w sieci podejrzewam, że dominikańskie centrum walki z sektami przez swoich ludzi płodzi takie teksty aby kazdy zdrowy na umyśle pukał się w czoło słysząc o rodzimowiercach i efekty zaczynają się pojawiać, aż nie che mi się komentować tekst jako żywo przypomina majaczenia siostry Mochaeli, która pisała, że Indie założyli czarownicy uciekający przed inkwizycją aby walczyć z kościołem 🙂 Gość co to pisał nie ma bladego pojęcia ani o Indiach ani o Chinach i nadaje się tylko do kabaretu.

    Polubienie

  4. Zanim ktoś coś napisze poleciłbym zapoznać się ze wspaniałym dzielem Serwupali Radhakrisznan „Zarys historii myśli Indyjskiej” aby mieć choć podstawowe rozeznanie o czym się pisze. Warto też zapoznać się z tekstami źródłowymi oraz kilkoma popularno naukowymi ksiązkami o kulturze tradycji i religii oraz historii Indii a jak się chce coś pisać o Chinach to także Chin zamiast majaczyć od rzeczy 🙂

    Polubienie

    • Dobrogost:
      Jestem zdecydowanym przeciwnikiem tworzenia jedynie słusznej wykładni, jedynie słusznej prawdy czegokolwiek.
      Ludzie badający powiązania pomiędzy różnymi z pozoru religiami idą różnymi tropami i wyciągają różne wnioski. Mają do tego prawo! Dla Ciebie „autorytetem” może być Radhakrisznan, a inni mogą opierać się na innych badaczach.
      Jeszcze raz powtarzam – nie zamierzam tworzyć Jedynie Słusznej Prawdy Objawionej!
      Tekst zamieściłem tylko i wyłącznie z jednego względu – aby wykazać, że słowiańska tradycja jest o wiele starsza niż żydo-katolicka.
      Tylko tyle – i aż tyle chciałem osiągnąć.
      A szczegóły, spory między badaczami i ich sympatykami mnie po prostu nie interesują!

      Polubienie

  5. Kto jak kto ale dominikanie i jezuici to najwięksi specjaliści od sekciarstwa 😉 bo sami je tworzą,więc wiedzą doskonale na czym ono polega.

    Polubienie

  6. Nie chodzi o jednyną słuszną wykładnię czy jedyną słuszną prawdę ani o żaden spór między badaczami bo takowego nie ma są natomiast bezsporne doskonale znane fakty i jęsli się cokolwiek pisze trzeba je uwzględnić. Mozna się spierać o interpretację czy rozumienie faktów a nie majaczyć jak autor tego arytkułu podający wyssane z palca brednie. Autor albo jest upośledzony, albo robi sobie jaja z rodzimowierców albo zwyczajnie chce ośmieszyć caly ruch słowiański i rodzimowierczy bo jest na usługach wściekłych psów walczących z sektami. Oczywiście, że słowiańska tradycja jest o wiele starsza niż żydo-katolicka i mówią o tym fakty a nie majaczenia aby to wykazać trzeba posługiwać się faktami nie kłamstwami jak robią to żydzi a ten tekst to stek kłamstw i to tak głupich, że każdy choć minimalnie orientujący się w tematach w nim poruszanych po przeczytaniu tego może wyrobić sobie opinię, że rodzimowiercy to idioci i nie mieć ochoty już czytac czegokolwiek innego i chyba o to chodziło autorowi. Jesli zaś ktoś przyjmie te głupoty w dobrej wierze to nieświadomie będzie ośmieszał słowian powtarzając te głupoty i w tym tkwi niebezpieczeństwo.
    W słowiańskiej dobroci wolę myśleć, że autor był tylko idiotą, ale tak przypomina to teksty fabrykowane przez dominikanów w walce z sektami, że nie jestem pewien czy to tylko pożyteczny dla kościoła idiota czy raczej zwyczajny pracownik dominikanów.

    Polubienie

  7. ten tekst to stek kłamstw i to tak głupich”- no dobrze,a konkretnie?Co jest kłamstwem i jaka jest prawda?

    Polubienie

  8. „Do XIX wieku Indie zaliczały się do najbogatszych krajów świata.” – to była prowincja Brytyjska bezlitośnie rabowana przez Brytyjczyków i rządzona żelazną ręką lud żył w nędzy był wykorzystywany gnębiony a kultura Indii była niszczona. Przed podbojem Indie składały się z wielu księstw zjednoczyły się walcząc z zaborcą. Twierdzenie, że Indie do XIXw były najbogatszym krajem świata jest kłamliwe i sugeruje, że dopiero po odzyskaniu niepodległości durni hindusi zbiednieli bo odrzucili światłą chrześcijańską władzę mądrych angoli. Bogactwo inddii to niewolnicze plantacje, rabunek i wyzysk hindusów mozna sobie poczytać jak wyglądały te „bogate indie” pod jarzmem brytyjczyków. To tak jakby pisać, że polska pod zaborami była bogata.

    ” Indie były klejnotem w koronie swych władców.” to nie byli ich władcy tylko angolscy okupanci władcy różnych księstew byli zakladnikami więc to twierdzenie jest ochydne niemcy nie byli naszymi władcami tylko okupantami i tak samo było z angolami i hindusami.

    ” Dla Chińczyków Indie były zachodem.” to zdanie jest prymitywną manipulacją dla naszych zdrajców fascynacja zachodem to cnota i to słowo użyte jest tu w tym sensie co już samo w sobie jest dla mnie jako Słowianina obraźliwe, dla mnie zachód to zdrada i wyniszczanie s łowiańskiej tradycji i ducha tak tysiąc lat temu jak i dziś. Ponadto twierdzenie, że dla chińczyków indie były tym czym zachód dla nas to kompletny idiotyzm pod każdym względem.
    ” Hinduska medycyne ajur-wedyjska (wiedza Arjów) dała początki medycynie tybetańskiej.”
    Kompletny brak znajomości historii Tybetu. Tybet był potężnym krajem najeżdżający zarówno Chiny jak i Indie i posiadał też bogatą własną tradycję. Medycyna n Tybetańska jest połączeniem tych trzech źródeł jest to opluwanie tradycji Tybetu. Medycyna Ajurwedyjska przyszła wraz z Buddyzmem i nie była poczatkiem medycyny tybetańskiej czyli kolejne kłamstwo.
    „Chińczycy nazwali jogę „Czan”. Z Chin jogę przeniesiono do Japoni pod nazwą „zen”.” kolejne kłamstwo. Chińską Jogą nazywa się Chi Kung, którego początki giną w dziejach istnieją Buddyjskie Chi Kungi, Taoistyczne Chi Kungi oraz Chi kungi nie będące ani Buddyjskie ani Taoistyczne, żadne nie mają źródeł w Indyjskiej Jodze choć są przesłanki, że pochodzą z tego samego o wiele starszego źródła. Zen przybyły do Chin ok 520 czy 540 roku naszej ery nie ma z tym nic wspólnego bo przede wszystkim nie jest Jogą Indyjską. Bodhidharma który przywiózł zen do Chin przekazał Wei Dan dla wzmocnienia ciał mnichów co dało początek głównemu nurtowi Buddyjskich Chi Kungów kojarzonych zazwyczaj błędnie tylko z Wei Dan (zewnęwtrznym eliksirem) podczas gdy za centrum Taoistycznych Chi Kungów kojarzonych bardziej z Nej Dan uważano Taoistyczny klasztor na górze Wudang (choć jest to ogromne uproszczenie).
    Tak samo można wykazać kłamstwa i manipulacje w praktycznie każdym zdaniu tego tekstu na co szkoda sił i energii.

    Przyjaciele – tylko proszę bez kłótni!
    opolczyk

    Polubienie

    • Jestem ostatnim który chciałby się z kimś kłócić tyle, że nie mogłem obojętnie przejść nad fałszywym tekstem tego katola (bo że to katol to zdradził się kilkakrotnie, ale nie napiszę czym aby nie ułatwiać pracy dominikańskim prowokatorom:-) ten tekst może być co najwyżej dowcipem jak durne są katolskie prowokacje aby nie dawać się na nie nabierać.
      Pozdrówka

      Niepotrzebnie się obrażasz. Zarzucasz innym kłamstwa. A przecież inni mają prawo widzieć sprawy inaczej niż Ty.
      Tylko Bogowie wiedzą, co jest prawdą. My błądzimy i szukamy..
      opolczyk

      Polubienie

  9. Dobrogost nie wziął pod uwagę że autor tekstu mógł opierać swoje opinie na źródłach które w oparciu o własną wiedzę,uznał za wiarygodne.Tekst nie jest z wczoraj,zwróćcie uwagę na datę.Jeśli zarzucamy komuś kłamstwa to następnym krokiem nie powinno być:”wiem ale nie powiem” tylko właśnie konkrety,powiedziało się a trzeba powiedzieć B.
    Jeśli cały tekst podaje fałszywe informacje to trzeba każdą z nich sprostować bo nie każdy jest historykiem ani absolwentem orientalistyki.

    Polubienie

  10. „Niestety nie mam czasu na głębszą polemikę- ale wygląda na to że autor krytyki czepia się sformułowań. Jest to oczywiste – przynajmniej dla mnie że Adam Wojtanek ma na myśli Indie PRZEDKOLONIALNE i nie ma tu ani słowa o tym o czym autor pisze czyli o kolonialnym wyniszczeniu Indii- co każdy wie i o czym każdy chyba słyszał.
    Adam Wojtanek – którego poznałem osobiście, nie jest żadną katolicką piątą kolumną i nigdy nią nie był. Spędził całe w Indiach i na Cejlonie, więc raczej wie co mówi – nie posądzam go o paplanie głupot, chociaż wiem że nie przywiązuje wagi zbytniej do szczegółów.

    Jego tekst pełny gdzieś mam (muszę poszukać), tekst ten skupia się głownie nie na tym wstępnym zarysie na temat roli kultury i filozofii Indii PRZEDKOLONIALNYCH i zapożyczeń, czy też wtórności tego co w Chinach względem tego co w Indiach przyniesione i przekazane bezpośrednio przez Ariów, ale głównie na porównaniu języków polskiego i sanskrytu i wspólnych pojęć z wiązanych z wiarą.

    Dla mnie taki szczegół jak nazwa jogi w Chinach może być sporny, ale istotne jest nie to jak się nazywa (nazw pewnie było sto i kto się teraz którą posłużył nie wiem i nie rozstrzygam która lepsza) tylko czy można uznać iż joga przyszła do Chin z Indii. Można tak moim zdaniem uznać – chociaż Chińczycy tak jak Grecy twierdzą że wszystko było u nich wcześniej niż gdziekolwiek na świecie. Jeśli ktoś korzysta ze źródeł chińskich to będzie miał kilka różnych nazw jogi które w Chinach się używało przez wieki a może nawet kilkanaście – zawsze będą twierdzić że najpierw to było u nich a jak już twierdzą że jednocześnie się pojawiło i tu i tu to znaczy ze na 100% wzięli jogę z Indii. Adam Wojtanek miał źródła w Indiach i na Ceylonie więc pisze z tamtejszego punktu widzenia. Nie jestem ekspertem od nazw ale buddyzm jest tylko rozwinięciem wedaizmu – to oczywiste – z wedaizmu czerpie i wypływa.

    Chińczycy oczywiście twierdzą że pierwsi wymyślili rydwan, udomowili konia i krowę (tylko mleka pić nie mogą bo im natura w jelitach kosmków nie dała), pierwsi robili ser żółty i makaron oraz piekli chleb i lepili pierogi – robią nawet bezczelne filmy na ten temat i pokazuja na Discovery – prawda jest taka że Ariowie Tocharowie i inni właśnie ci sami co w Indiach zakotwiczyli Kuszanowie i Jakosznie przynieśli do nich i rydwan i makaron i pierogi i herbatę i chleb i krowę z mlekiem i świnię i konia.

    Z tego co ja wiem to zen przeniesiono z Chin do Japonii – chyba się nie mylę, czy są jakieś nowsze ustalenia niż ja zafiksowałem? W ogóle Japończycy bardzo późno przybyli na Wyspy z Chin. Buddyzm powstał w Indiach – bo też czegoś nie rozumiem, może moja wiedza jest nieaktualna – ale czy Budda nie był Aryjczykiem?

    Może ktoś mi coś rozjaśni bo ja sam też zaczynam się kręcić w kółko.

    Atak wydaje mi się chybiony już choćby prze początkową omyłkę Autor miał na myśli że Indie były przebogatym wspaniałym subkontynentem pełnym różnorodności sztuki, złota i wspaniałej architektury już w czasie kiedy Chiny były jeszcze bardzo dzikim krajem. Tylko tyle- to Indyjski punkt widzenia Chińczycy będą twierdzić odwrotnie, a my poszukajmy prawdy własnej, albo odpuśćmy tam gdzie to bez znaczenia.
    Pozdrawiam”
    http://bialczynski.wordpress.com/2012/05/05/ignacy-pietraszewski-1796-1869-i-jego-zendawesta-zen-daszta-straznik-wiary-slowian-iv-sssss-wilno/#comments

    Polubienie

    • Kocham Indie i miałem przyjemność być w Indiach spełniając swoje młodzieńcze marzenia. W szkole średniej czytałem wszystko co potrafiłem zdobyć zarówno na temat Indii jak i Chin i Japonii zaś od 25 lat praktykuje koreański zen a od kilkunastu lat mam związek z Tybetańskim Bon i Buddyzmem w ogóle dużo by pisać – piszę to tylko po to aby powiedzieć, że tradycja Indii nie jest mi obca i mimo iż przez lata zapomniałem większość tego czego się dowiedziałem to coś tam kumam w temacie i żywię do tych tradycji duży szacunek. Nie znam Adama Wojtanka widzę tylko ten tekst, nie wiem co miał na myśli, ale widzę co napisał i jaki to ma wydźwięk przy czym nie chodzi tu o szczegóły tylko merytoryczne błędy. Oczywiście związek Ariów ze Słowianami jest bardzo bliski i niepodważalny, warto poruszać i rozwijać temat, ale w oparciu o fakty a tych jest na tyle dużo, że nie ma potrzeby tworzyć fantazji. Autor tego tekstu wyraźnie pisze o Indiach kolonialnych pisząc o Indiach jako kraju do Xix w. Indie przedkolonialne to wiele królestw a nie jeden kraj, Indie były znane jako perła w koronie brytyjskiej i jest to synonim nazwy Indii kolonialnych nie ma odniesienia do księstw przedkolonialnych, ale odpuśćmy sobie powiedzmy, że autor nie pomyślał i palnął głupotę pisząc na kolanie ten tekst. Autor podaje też masę fałszywych informacji jego wiedza o kulturze Indii nawet jeśli spędził tam jakiś czas jest, że tak powiem ludyczna. Może słowo kłamstwo jakiego użyłem było zbyt mocne, powinienem być może napisać nieprawdziwe, albo mylące informacje, które być może wynikły z niewiedzy autora co nie jest usprawiedliwieniem bo kiedy pisze się jakiś tekst uczciwość nakazuje sprawdzić przynajmniej podstawowe informacje, ale zostawmy tekst, który nawet jeśli był pisany w dobrej wierze jest bardzo mylący i nie do przyjęcia w takiej formie dając bardzo złe świadectwo o autorze i przejdźmy do tego co pisze do mnie szanowny Mezamir.

      „Dla mnie taki szczegół jak nazwa jogi w Chinach może być sporny, ale istotne jest nie to jak się nazywa (nazw pewnie było sto i kto się teraz którą posłużył nie wiem i nie rozstrzygam która lepsza) tylko czy można uznać iż joga przyszła do Chin z Indii.”
      ——————
      Tu nie chodzi o nazwę Jogi w Chinach bo zapewne w Chinach znana jest Indyjska Joga i ma jakąś swoją Chińską nazwę, ale na pewno nie Chan (po japońsku Zen). Istnieją rdzennie chińskie systemy które współcześnie określa się ogólną nazwą Chi Kung i systemy te bez cienia wątpliwości nie wywodzą się z systemów indyjskiej Jogi, opierają się na zupełnie innych podstawach filozoficznych związanych z Taoizmem, ale są starsze od Taoizmu i to Taoizm czerpał z nich. Wei Dan Bidhidharmy na przestrzeni wieków wchodziło w fuzję z tymi systemami i tak powstawały Buddyjskie Chi Kungi. Znając choć trochę Indyjskie systemy Jogi z cała pewnością można powiedzieć, że Chi Kungi nie wywodzą się z Indii, natomiast wiele wskazuje, że miały wspólne źródło. Można założyć, że przodkowie Ariów znanych z historii a pochodzący gdzieś z Syberii skąd i my pochodzimy rozdzielili się i jedna z grup powędrowała na południe i zachód (zachodni dali początek starożytnym cywilizacjom od Iranu po Grecję, a południowi powędrowali do Indii) a druga grupa na wschód dając początek cywilizacji Chin co potwierdzają współczesne badania genetyczne (tę wędrówkę i dotarcie do Chin bo Chińczycy nie są genetycznie słowianami). Stąd wiedza zachowana w Chinach nie jest pochodzenia Indyjskiego i przetrwało tam wiele wiedzy, która nie zachowała się w Indiach. Ariowie opuścili naszą kolebkę o kilka tysięcy lat później niż nasi przodkowie i niezbicie potwierdzają to współczesne badania genetyczne. Tak więc źródło mieliśmy wspólne i Ariowie to nasi bracia Słowianie jednak teza, że Ariowie przyszli z Polski podobnie jak i teza, że Indie to źródło wiedzy duchowej Chińczyków jest całkowicie błędna i nie do utrzymania w świetle faktów. Oczywiście istniały kontakty Indii z Chinami i cywilizacje te wpływały na siebie wzajemnie. Mogę się zgodzić, że wpływ Indii na Chiny był ogromny chociażby przez Buddyzm, ale nie zmieni to faktu, że cywilizacja Chińska nie wywodzi się z Indii jest co najmniej równie stara o ile nie starsza.
      Nie jestem ekspertem od nazw ale buddyzm jest tylko rozwinięciem wedaizmu – to oczywiste – z wedaizmu czerpie i wypływa.
      ——–
      To oczywiste, że czerpie przecież Buddyzm powstał w Indiach i rozwijał się w Indiach więc kultura Buddyjska nawet jakby bardzo chciała nie mogła by nie czerpać z tradycji Indii z tym, że bardziej poprawne było by tu użycie słowa Hinduizm choć i to było by zbyt dużym uogólnieniem z którego można by wyciągnąć fałszywe wnioski odnośnie Buddyzmu, ale nie rozmawiamy o Buddyzmie 🙂
      „W ogóle Japończycy bardzo późno przybyli na Wyspy z Chin. Buddyzm powstał w Indiach – bo też czegoś nie rozumiem, może moja wiedza jest nieaktualna – ale czy Budda nie był Aryjczykiem?”
      Japończycy to osobny problem – owszem pewna część japończyków ma genotyp Chiński, część ma genotyp Ainów a część jeszcze inny natomiast język i pierwotna kultura Japonii nie ma pochodzenia Chińskiego choć oczywiście wpływy Chin były ogromne.
      Nie wszyscy Hindusi to Ariowie genotyp słowiański mają głównie bramini i kasztriowie jako, że Sidcharta Gautama czyli późniejszy Budda wywodził się z wyższej kasty był Arią a więc tak jak my był genetycznym Słowianinem 🙂

      Ja też kocham Indie. Choć tam w tym wcieleniu nie byłem. Kto wie, może jeszcze kiedyś… W tej lub w kolejnej inkarnacji.
      opolczyk

      Polubienie

  11. Jeszcze drobna uwaga. Termin Aryjczyk kojarzy się z Hitleryzmem i faszystowską ideą jakoby Germanie byli rasą Aryjską wywodzącą się od Ariów rasy panów. W przeciwieństwie do Aryjczyka jest Aria – słowo to znaczy szlachetny i odnosi się do ludu Ariów a nie Aryjczyków czyli faszystów 🙂 Tak więc Budda była Arią a nie Aryjczykiem 🙂 Pochodził z ludu Ariów nie aryjczyków mówmy więc Ariowie a nie Aryjczycy aby nie brano nas za nazistów i żle nie rozumiano 🙂 Nazwa Aria odnosi się do Słowiańskiego ludu, który zawędrował do Indii a których druga grupa Iranu mówi się też Indo – Irańczycy. My Słowianie nie jesteśmy Ariami ani się od nich nie wywodzimy Ariowie to jeden ze Słowiańskich ludów i poprawnie powinno się mówić, że to Ariowie byli Słowianami a nie odwrotnie, że Słowianie dali początek wielim cywilizacjom starożytnym tak ogólnie Ariowie zaś konkretnie cywilizacji Indii i cywilizacjom Iranu. Indyjska cześć Ariów zachowala system kastowy niemal taki sam jaki mieli Scytowie inny potężny lud Słowiański natomiast o ile mi wiadomo Irańscy Ariowie nie zachowali go jednak warto przy tym pamiętać, że kastowy system w Indiach przekształcil się. U Scytów mamy Scytów nierasistowski trzykastowy system podczas gdy w Indiach czterokastowy przy czym tylko dwie najwyższe kasty to Ariowie (początkowo również był to system trzy kastowy).
    „Zgodnie ze znaczeniem samego słowa dźati, przynależność do danej kasty następuje automatycznie przez urodzenie, stąd Hindusi mówiący po angielsku często tłumaczą dźati na angielskie „race” (rasa). Przynależności do kasty nie można uzyskać ani przez małżeństwo (kasta jest grupą endogamiczną), ani przez zasługi czy wzbogacenie się (kasta nie ma nic wspólnego ze statusem ekonomicznym czy stratyfikacją społeczną).” (wikioedia)
    Polecam tekst o Scytach:
    http://www.eioba.pl/a/3kdt/trucizna-autorytetow

    Hitler miał domieszkę żydowskiej krwi. Z tego powodu cierpiał na obsesję „czystości rasy”. A z Ariami miał on tyle wspólnego co ja z Ananukami z Nibiru…
    opolczyk

    Polubienie

  12. „Teza że nie można mówić o Słowianach w starożytności a jedynie o Ariach jest dla mnie nie do przyjęcia – jest stosowanym od wieków niemieckim propagandowym zakłamaniem. Czy ktoś słyszał żeby Francuzi odcinali się od swojej przeszłości jako Galijczycy, potomkowie Celtów? Czy ktoś słyszał żeby Niemcy odcinali się od swojej starożytności z Mitów Skandynawskich i dziedzictwa Rzymu Starożytnego, czy ktoś słyszał żeby Chińczycy wywodzili się od Mao Tse Tunga?

    Absolutnie można i należy mówić o Scyto-Słowianach, jako Prasłowianach bo to jedno i to samo DNA i po ojcu i po matce co nasze współczesne i to są mutacje w R1a1 a nie w celtyckim R1b1 – więc proszę nie mówić o wspólnej wędrówce Ariów którzy zajęli cały Zachód Eurazji – Celtowie weszli tam później i inną drogą niż R1a1 a do tego od 30.000 pne siedzieli tam Dawanie – Dachowie-Dakowie-Wene-Dowie (hapl I1 i I2). Scytowie i Dawanowie stworzyli razem język słowiański jaki znamy – R1a1+I2, przy czym rózni się on niewiele od prasłowiańskiego = aryjskiemu, gdyż I2 wiele w język nie wnieśli swoich innowacji, w przeciwieństwie do I1, który odcisnął piętno w Skandynawii na wspólnym języku słowiano-dawańskim czyli staroskandynawskim. Ciż Scytowie – Słowianie są zapisani w Biblii, jako straszliwy lud z północy który sieje w Judei spustoszenie – są znani tak samo jak ci Celtowie pochodzący od Gomera. Proszę nie mieszać tutaj niemieckiej wizji Genealogii Genetycznej rodem z Eupedii, która jest kossinowską propagandą w nowym wydaniu.To Germanie mają problem ze swoją tożsamością genetyczną a nie Słowianie – bo nie było żadnego germańskiego R1a1 – trudno naprawdę o większa bzdurę, tak jak że było jakieś germańskie I1 i I2 – brednia. I1 i R1a1 – stworzyli Skadynawską społeczność mieszaną i mity i język skandynawski – skreolizowany prasłowiański, kóry stał sie staroskandynawskim (scyto-indo-słowiański – sistański – aryjski) a potem gdy doszedł na kontynencie i w Skandynawii R1b1 doszło do dalszego uproszczenia języka i powstał staroniemiecki i staroangielski.

    To tyle co do starożytności Słowian i ich związków z Ariami: Słowianie = Scytowie = Irano-Indowie (Ariowie – oczywiście, że tylko aryjscy Irano-Indowie ale przecież nie będziemy tego za każdym razem pisać bo to już dawno stwierdzone że drawidyjskie to pokrewne,ale nie aryjskie).

    Pozdrawiam z całym szacunkiem

    CB”

    http://bialczynski.wordpress.com/2012/05/05/ignacy-pietraszewski-1796-1869-i-jego-zendawesta-zen-daszta-straznik-wiary-slowian-iv-sssss-wilno/#comments

    Polubienie

  13. Słusznie prawisz Mezamir cieszę się, że się ze mną zgadzasz – pozwolę sobie tylko na uściślenie Ariowie byli Słowianami, jednak nie wszyscy Słowianie to Ariowie. Ariowie to tylko jeden z ludów Słowiańskich.

    Polubienie

  14. W większości słusznie prawisz choć w niektórych kwestiach trochę namieszałeś. Oczywiście Scytowie, Keletowie, Ariowie, Sarmaci i inni to Słowianie. O Scytach można mówić od Viiw pne wczewśniej zwano ich Gomerami o Ariach mówi się już w III tysiącleciu pne. W starożytności mówiono o Scytach jako o ludzie odwiecznym zaś ich rzekome wędrówki wykoncypował Herodot zaprzecza im archeologia, która potwierdza teorię kurchanową mówiącą o jednolitości i ciagłości kulturowej i etnicznej na terenach euroazji od kilkunastu tysięcy lat co potwierdzają współczesne badania genetyczne. Ta kultura trwająca na terenach eurioazji to byli słowianie mówiący słowiańskim językiem. Język praindoeuropejski był językiem słowiańskim. Ariowie nie mówili już językiem słowianskim tylko wywodzącym się z niego językiem. Jeśli jako kryteriium Słowian przyjąć język (a tak się rozumie słowian) to Ariowie nie byli juz słowianami, ale ich potomkami mimo iż genotyp posiadają czysto słowiański. Węgrzy są genetycznie identyczni z Polakami, ale nie mówią językiem słowiańskim więc w myśl definicji nie są słowianami. Przestaje się byc Słowianinem kiedy traci się język.

    Polubienie

  15. Co do Ariów to ciekawy jest język jaki przywieźli ze sobą do Indii czyli sanskryt używany co najmniej wg najostrożniejszych szacunków od 0k 1500 r. pne. nie jest to język słowiański, ale język sztucznie stworzony – język doskonały, którego stworzenie wymagało ogromnej wiedzy lingwistycznej jak i długiego czasu. Nie można go było stworzyć jadąc na rydwanie przez step oganiając się dzidą od wilków 🙂 Cywilizacja która go stworzyła musiała być bardzo stara, wysoce rozwinięta i dobrze im się musiało powodzić skoro mieli czas na badania językowe i prace wielopokoleniowe nad stworzeniem sztucznego doskonałego języka. Owszem znamy z wykopalisk miasta Ariów w Kazachstanie czy Turkmenistanie skąd ruszyli do Iranu i Indii jednak te miasta były tylko przystankiem w ich wędrówce nie wiadomo skąd wyruszyli Ariowie i gdzie mieszkali zanim zatrzymali się tam i póki co nie odnaleziono pierwotnych siedzib i miast Ariów wiadomo tylko, że trzeba by ich szukać gdzieś na Syberii tyle, że Syberia Ogromna i słabo zaludniona i gdzieś tam znajduje się nasza kolebka. Odnalezienie pierwotnej stolicy Ariów wiele by wyjaśniło. Wiadomo jak wyglądała tylko nie wiadomo gdzie jest.

    Polubienie

  16. mam związek z Tybetańskim Bon”-oooo wiiiidziiisz 😀 a masz dostęp do tekstów/nauk buddy Szenraba Miłocze?

    Polubienie

  17. Ja skupiam się głównie na jodze snu i śnienia i kilku innych praktykach od strony praktycznej 🙂 Mam różne teksty, ale w termiologii Bon i Buddach poza Tapihritsą bardzo słabo się orientuję lepiej orientuję się w Ningmapie 🙂 Napisz czego te nauki dotyczą i kiedy, gdzie i przez kogo (w Polsce) były przekazywane to popytam 🙂

    Polubienie

  18. „Jednym spośród tych buddów był Tonpa Szenrab. Mimo, że wszystkie nauki bon jakie zachowały się do dzisiaj mają swe źródło w tym nauczycielu, to nie był on pierwszym z buddów jacy nauczali na Ziemi. Na długo przed nim pojawiło się wielu innych, a Szenrab był ósmym z kolei i – jednocześnie jednym z tysiąca dwóch buddów jacy mieli pojawić się w obecnym pomyślnym eonie (cyklu czasu). Tych siedmiu, którzy poprzedzali Szenraba to:
    1. Tonpa Nangła Rangdziung Tugdzie
    2. Tonpa Korła Kundren
    3. Tonpa Kunsze Nionmong Dugseg
    4. Tonpa Legpar Tseme Tugdzie
    5. Tonpa Tamcze Czenzig
    6. Tonpa Tridzial Kugpa i
    7. Tonpa Todzial Jeczen
    (słowo tonpa znaczy nauczyciel).
    http://a.bongaruda.pl/biuletyn/publikacje/garuda_13/1231940329/

    Tenzin Wangyal w książce Cuda naturalnego umysłu. Esencja Dzogczen w rdzennej tybetańskiej tradycji Bön odwołuje się do nauk Szenraba…ale to jest tylko trochę a ja bym chciał wszystko 😀
    Szenrab szamanem był,dlatego interesującym buddą jest 😀

    Polubienie

    • Chyba kojarzę tego Buddę on przybył do tybetu coś tam z jakimś koniem było i przekazał nauki głownie szamańskie gdzieś dawno temu czytałem tę historię i chyba na niego sie powoływał Nima Dakpa Rinpocze omawiając praktyke diwiniacji ośmiu świadomości. Obawiam się de tekstów z naukami tego Buddy może w ogóle nie być, ale mogą być jakies teksty nawiązujące do Jego nauk ew jakaś terma. Czytałem trochę róznych nauk szamańskich Bonowskich, ale są one dla mnie niezrozumiałe jeśli chodzi o teorię 🙂 Za dużo tam róznych terminów, ktore nie wiadomo do czego odnieść a przy tym używa się ich jeszcze w różnych znaczeniach tak, że odpadłem 🙂 Choć ogólnie dużo szamańskich odniesień mozna znaleźć w praktykach tantry tybetańskiej, ogólnie odnosze wrażenie, że do pewnego poziomu to praktyki szamańskie tyle, że pogląd jest zupełnie inny niż w pojeździe szamańskim. Z kolei w szamaniźmie Indian prerii mozna znaleźć pogląd tantry zupełnie odmienny od tybetanskiego pojmowania szamanizmu. Niektóre tradycje Indian prerii zostały uznane przez mistrzów tybetańskich za Buddyjskie a np. Djani Idacho (nie wiem nczy tak się to pisze) otrzymała tytuł lamy i jest uznawana za inkarnację ośieconej Dakini.

      Polubienie

  19. Obawiam się de tekstów z naukami tego Buddy może w ogóle nie być”-Jak to nie?Co z Termami?Muszą być dostępne tylko problem w tym że TAKA wiedza jest zapewne doskonale chroniona i przeznaczona jedynie dla wybranych i wtajemniczonych…w sumie dobrze ale z drugiej strony osoby takie jak ja czują przez to niedosyt 🙂

    Choć ogólnie dużo szamańskich odniesień mozna znaleźć w praktykach tantry „-tantra i szamanizm to dwa przeciwne bieguny,tantra skupia się na mocy wewnętrznej a szamanizm na mocach z zewnątrz.Obie ścieżki doskonale się uzupełniają ale to są dwie różne ścieżki.

    Jeśli jesteś w stanie zaopatrzyć się w tę książkę
    http://www.boandbon.com/reviews.html
    to postaraj się ją zdobyć i chociaż we fragmentach wrzucać na bloga bo u nas w kraju nawet za sto lat tego nikt nie wyda a patrząc na to co się wokół nas dzieje szykuje nam się wojna i chciałbym zdążyć przeczytać ciekawe książki zanim wszystko spłonie.

    Inną ciekawą książką której nikt u nas nie planuje wydać to
    Kosmiczny Wąż: DNA i pochodzenie wiedzy.
    http://www.bochenia.pl/swiat-od-wewnatrz/2010/pazdziernik/kosmiczny-waz-dna-i-pochodzenie-wiedzy.html

    Polubienie

  20. Nie wiem jak tam w Bon klasyfikuje się szamanizm bo jak już napisalem po próbie zapoznania się z teorią odpuścilem sobie jednak Tenzin Wangyal Rinpocze często i przy róznych okazjach powtarzał, że przede wszystkim róznica leży w intencjach praktykującego: „robisz coś myślać o własnych korzyściach to szamanizm” oczywiście jest też wiele różnych innych różnic, ale jak już wspominałem bardzo mało wiem o rozumieniu szamanizmu w Bon – tyle tylko com uslyszał na marginesie innych nauk – więc nie będę się wypowiadał w tej kwestii 🙂
    Wiem trochę o szamaniźmie Syberii i Mongolii, ale głównie teoretycznie i jak mi się wydaje sporo (i nie tylko teoretycznie choć praktyki dużo dużo mniej) o szamaniźmie Indian Prerii i ten rodzaj szamanizmu mogę porównać z praktyką Tantry zarowno w teorii jak i praktyce – co najmniej do pewnego punktu pewne praktyki jak i pogląd są bardzo zbliżone do tego stopnia, że w pewnym zakresie tantrę można by nazwać sformalizowaną odmianą szamanizmu np. Irokezów (choć nie tylko Irokezów – wielu ludów prerii) i wcale mnie nie zdziwiło uznanie przez Lamów niektorych z tych tradycji za Buddyjskie.
    Co do tych książek to niestety nie znam na tyle angielskiego aby móc się dowiedzieć co w nich pisze 🙂
    Choć ogólnie jak już zapewne mogłeś zauważyć bywam bardzo ostrożny w przyjmowaniu czegokolwiek jeśli nie jest precyzyjne 🙂 Ot taki mam matematyczny umysł 🙂 Aby coś przyjąć muszę to przeczytać, sprawdzić źródła i przeanalizować a jak są jakiekolwiek nieścisłości to się czepiam 🙂
    Np. studiując szamanizm Indian prerii musialem przeczytać sporo źródłowych książek, porównać je, zweryfikować informacje a potem przeczytać drugie tyle książek aby spróbować praktyki i wszechstronnie sprawdzic nauczyciela dopóki nie miałem cienia wątpliwości, ze on wie co robi w tym zakresie 🙂
    Podobnie z Buddyzmem najpierw studiowałem masę książek weryfikując prawdziwość informacji, poźniej sprawdzenie nauczyciela i dopiero mając pelne zaufanie wszedlem w praktykę 🙂
    Piszę o tym aby była jasność, że nie przyjmuję niczego na wiarę bo ktoś coś przekonywująco napisze 🙂 Wręcz przeciwnie im coś bardziej przekonywującego i chwytliwego tym bardziej podejrzliwie to sprawdzam i jestem bardziej ostrożny 🙂

    Polubienie

  21. “robisz coś myślać o własnych korzyściach to szamanizm”- 😀 to nie jest istota szamanizmu,szaman typowy jest nastawiony tak:”leczę sobie ludzie,jeśli przydarzy mi się oświecenie to fajnie,jeśli nie to fajnie 😀 bo i tak ważne są umiejętności,by móc dalej leczyć”.

    a teraz buddysta typowy:”ważne jest oświecenie,jeśli przy okazji pojawią się umiejętności leczenia innych to fajnie,jeśli nie to fajnie 😀 ważne jest oświecenie a nie umiejętności szamańskie”.
    Ja pisałem o tantrze i szamanizmie ogólnie,nie o Bon.Szamanizm moce z zewnątrz,tantra moc z wewnątrz.Buddyzm to w ogóle insza inszość.

    Warto tez zerknąć do tych książek

    Mitologia Hetyckiej Anatolii
    Religie Starożytnej Anatolii
    Magia i Wróżbiarstwo u Hetytów

    Książkę która podałem(czyli Bo&Bon),polecają ludzie z Garuda http://a.bongaruda.pl/ więc nie ma ściemy.

    Polubienie

  22. Ja pisałem o tantrze i szamanizmie ogólnie,nie o Bon.Szamanizm moce z zewnątrz,tantra moc z wewnątrz.Buddyzm to w ogóle insza inszość.

    Z tym się nie mogę zgodzić 🙂 Nie ma czegoś takiego jak szamanizm ogólnie 🙂 szamanizmem ogólnie określa bardzo rózne pierwotne systemy przedreligijne na całym świecie, ale kiedy porówna się konkretne przejawy szamanizmu określonych ludów to może się okazać, że trudno tam znaleźć punkty wspólne. Nawet miedzy szamanizmem północnej i południowej ameryki róznice są kolosalne więc istnieją nawet istotne różnice między np szamanizmem Nawaho a np. Irokezów czy Dakotów, ktore to plemiona żyly obok siebie a nie mówiąc już o szamaniźmie w Tybecie trzeba określić o jaki konkretnie szamanizm chodzi.
    Ogólne twierdzenie Tantra moc z wewnątrz jest błędne bo zalezy to od klasy do ktorej Tantra należy i mogą tu być różnice pomiędzy tantrami tej samej klasy – to twierdzenie byłoby słuszne w np przypadku Anu Jogi, ale całkowicie błedne w przypadku zewnętzrnych tantr.
    Nie mogę się też zgodzić, ze Buddyzm to insza inszość bo mówimy przecież o tantrach Buddyjskich czy Bonowskich a nie hinduskich 🙂 Zresztą nawet gdybyśmy mówili o tantrze Hinduskiej to też zależało by co najmniej od tego o jakiej konkretnie bo niektóre były tożsame 🙂

    Magia i Wróżbiarstwo u Hetytów mam 🙂
    Ja polecił bym „Szamanizm” autorstwa eliade, „Podróże do Piekieł” – rzecz o szamaniźmie syberyjskim, oczywiście i np. „drogę szamana” Harnera rzecz o szamaniźmie indian ameryki południowej na początek

    Polubienie

  23. Bardzo się cieszę, ze trafiłam do tej tutaj DROGI. Bardzo mi brakowało wsparcia moich podejrzeń i coraz bardziej mi ciążących przeczuć na temat i religii i pochodzenia…

    Polubienie

  24. Nisko się kłaniam, i zamaszyście, bo z wielką radością 😀
    Ale cóż… nie mam czasu teraz rozmawiać :), bo wciąż „studiuję” oPolczykowe Pole xD
    Aż się boję pomyśleć, co będzie gdy do konca dojdę :/ Ufam, ze końca nie ma- jak to w Kosmosie, więc na resztę życia tu sobie szałasik sprawię. Jakiś…

    Przepraszam za „środki bezpieczeństwa” w postaci moderacji. Osoby, które nie sieją wrażej propagandy moderacji nie podlegają. Jak Ty od teraz.

    opolczyk

    Polubienie

  25. och, dzięki 😀 a ja zawsze myślałam że to właśnie moje ziarenko jest wraże światu, latami rzucane na wiatr. Tu widzę, pięknie w uporządkowaniu wzrasta. Było jak obce brzydkie kaczątko- i stało się łabędziem 🙂 Pięknym kwiatem, o którym mawiano, ze już nigdzie nie zakwita, bo zaginęło ostatnie ziarno. I chociaż mam naturę często zadziorną- Słowianką też cim ja :D- w tym Polu robię się łagodna jak leśny strumyczek. Na tej tu (o)Polanie :).
    Widać, trzeba się znać na ziarnach, tak jak i na brzydkich kaczątkach. W tym ogródku czuję się jakbym się tu urodziła. Ani wroga, ani brzydka, a już najmniej zaginiona :D. Zwyczajnie- swojska 🙂
    Ech, w jakiś strasznie poetycki nastrój wpadłam- pewnie szok jakiegoś rodzaju przechodzę, po odkryciu, ze nie taki ze mnie dziwoląg jak myślałam 😀 A może to- jak z tą demokracją… to nie większość ma rację… dziejową. Koła historii kręciły się od wielu cywilizacji. Nasze Koło coś jakby zaczęło zwalniać, kto wie, może doczekamy czasów, że takich „dziwolągów” znajdzie się bez liku 🙂

    Polubienie

    • to nie większość ma rację”-większość ma głupszość,zwykle…niestety.
      Demokracja-władza hien nad osłami.

      „Dzisiaj oglądnołem dokument na Discovery-World – “Podróż w czasie: Między Azją a Europą: Gandhara – renesans buddyzmu” – produkcji fancuskiej (opowieść o związkach historycznych, kulturowych oraz religijnych pomiędzy Wschodem i Zachodem. W programie rekonstrukcja narodzin cywilizacji przy użyciu nowatorskiej grafiki komputerowej). Dokument dosyć ciekawy. Niestety Imperium Kuszan – Koszanów potraktowane jest jako twór ludów irańskich wespół z Grekami Aleksandra Macedońskiego. Kłamstwa, kłamstwa, aby Słowianie pochodzili z kosmosu lub bagien Prypeci. Na temat Buddyzmu i Zoroastryzmu nie dało się już namieszać.
      Pozdrawiam”-Adam Smoliński
      http://bialczynski.wordpress.com/2012/06/20/zalesie-albo-opole-ziemica-burowijska-zaborowia-czarna-ziemia-tartaria-melanchlania-kolebka-moskwy-czyli-o-wplywie-internetu-na-swiadomosc-narodowa/

      To co?Kręcimy filma?:D

      „głowa moja niezbyt pojemna ;(, wiadomo, niewieścia, więcej w nich klusek i rzeczy bardzo przyziemnych”-o czym Ty do nas rozmawiasz?:D Przyziemne kluski?A spróbuj żyć bez papu 😀

      …a w ogóle to musimy się przepisami powymienaić gdyż ponieważ ja też bardzo ‚przyziemny’ jezdem 😀 dziś robiłem jajka na miękko i…powiedzmy że nie ma tematu 😀

      Polubienie

  26. Mezamir, cieszę się – to mam już zajęcie pewnie na drugie wcielenie 😀
    Jednego życia za mało- tyle ciekawych rzeczy przede mną, a ja mam nie dość ze tylko jedną głowę, to …hm… nie wiem jak to powiedzieć, zebyście mnie stąd nie wykopali okrutnie w stylu wschodnich walk- głowa moja niezbyt pojemna ;(, wiadomo, niewieścia, więcej w nich klusek i rzeczy bardzo przyziemnych, ale obiecuję – zrobię co będę mogła, żeby zmierzyć się z Waszą Wiedzą. Znaczy- Wedą !!! 😀

    Polubienie

    • Rawa:

      Dla mnie terapią wstrząsową było znalezione u imć p. Gerwazego zdanie:

      „Pod prasłowiańskim zaś dębem, w bezimiennej mogile, spoczywa zapomniany Swarożyc.”

      http://dziupla-blotniaka.blogspot.de/2011/09/pielgrzymowac-do-polski.html

      To mnie obudziło. Swarożyc jest moim ulubionym słowiańskim bogiem:

      https://opolczykpl.wordpress.com/2012/04/14/moj-ulubiony-bog-slowianski-swarozyc/

      Zachodnia tzw. „demokracja” to oszustwo. Masz do wyboru kandydatów agenturalnych partii. Rzeczywiście niezależny człowiek, bez zaplecza organizacyjnego, bez kasy, bez dostępu do agenturalnych koczowniczych mediów nie ma szans. My żyjemy w fasadowej pseudo-demokracji. W rzeczywistości rządzą nami banksterzy za pośrednictwem ich politycznych marionetek.

      Mezamir:

      Pisałem już o tym i wiesz to – p. Czesław robi „piekielnie” (hihihi) ważną robotę – jest doktorem Słowiańszczyzny. Potrzebujemy jednak jeszcze wojowników.
      I takim zwykłym wojownikiem Swarożyca właśnie jestem.

      Polubienie

  27. Tak, niestety, nikt z decydentów nie lubi wolnomyślicieli, najbardziej pożądani są wolno myślący. Kiedyś wystarczyło dać ludziom dużo „wody” gorejącej, i można było kierować społecznością. Teraz zdrowe żywienie 😀 i świadomość wzrosła, szarzy obywatele zaczynają skromnie poszukiwać, i co gorsza, zaczynają samowolnie- myśleć- po swojemu. Drążą, wnikają, przenikają, mają własne przemyślenia, wnioski, nierzadko przelewają je w jeszcze nieubezwłasnowolnionym necie. „Zagrożenie” rośnie.
    Człowiek dopóty jest wolny, dopóki może samodzielnie dochodzić do własnych wniosków. I nie dość że w nie wierzyć, to jeszcze być z nich dumnym 🙂
    Pielgrzymki do ziemi zwanej świętą, przypominają krucjaty. Też do miejsca urodzenia Jezusa w grocie- jaskinii- a już św Jeremiasz utyskiwał ” poganie w jaskinii gdzie urodził się Jezus celebrują wciąż kult Tammuza lub Adonisa”. Tak więc niechby się owi pielgrzymi zwiedzieli kto tam się narodził- oj, byłoby, było…
    „Ze wszystkich nienawiści nie ma większej niż nienawiść ciemnoty do wiedzy” cyt.Galileusz, obłożony klątwą wspaniałomyślnie zdjętą przez JPII, drobiazg, 350 lat pomyłki. Jednak ten cytat mówi wszystko. Ale czy wszystko? Czy chodzi o ciemnotę prześladującą Wiedzę, czy może chodzi o coś gorszego- o celowe perfidne prześladowanie Prawdy?


    Rawa:

    Zapomniałem Ci powiedzieć: na liście czarnych komentarzy są takie brzydkie słowa jak: katolicyzm, Jezus, chrystus, biblia, ewangelia, matka boska. Komentarze z tymi słowami lądują w spamie.
    Co spotkało i ten komentarz.
    Zamiast katolicyzm piszemy jahwizm, Jezus to Joszue itd.
    opolczyk

    Polubienie

    • U Słowian kobiety nigdy nie były traktowane jak „służebnice pańskie”. Wiedźmy były powszechnie szanowane. Dopiero jahwiści temu terminowi wywodzącemu się od „wiedzy” (wiedźma – kobieta posiadająca wiedzę) nadali wyjątkowo pejoratywny wydźwięk.
      http://pl.wikipedia.org/wiki/Wied%C5%BAma
      Bez kobiet nie byłoby życia – takiego jakie znamy – na ziemi. Ważną boginią w naszym panteonie jest Mokosz – Matka Ziemia.
      U nas kobiety nie muszą czuć się zakompleksione. Potrafią lepiej niż mężczyźni wykorzystywać prawą półkulę mózgową. Są więc intuicyjnie mądrzejsze niż w ogromnej większości półmózgowa płeć brzydka.

      Polubienie

  28. haha, postaram się rzetelnie przestrzegać Prawa 😀 a dziś już kończę wycieczki w nowoodkrytym Świecie, bo jeśli zaraz nie odejdę od komputera, to odpadnie mi głowa. Sama. Od reszty. Bez reszty. I bez gadania.
    irański svar svarnok- słońce, blask, szczęście
    indyjski svar- niebo, blask, słońce, hinduski gromowładca Indra ma przydomek Svara
    swir u Słowian świat, a nawet wszechswiat. To (s)wirowanie można kojarzyć z wieloma rzeczami na poziomie fizyki i praw kosmicznych. Jak wiemy, nic nie trwa w bezruchu.
    Swarożyc utożsamiany czasem podobno z Perunem, ze swoim bratem Odyńcem, toczyli walki, jak w wielu innych mitologiach inni bracia boscy. Swar-ożyc, od wirowania może również pochodzić. Słońce jest i swar i swir. I gorące i wirujące. Wirowanie materii w jedną stronę- pozytywnie i w drugą- negatywnie. Też jak walka „braci” . Jeden pozy-, drugi negatyw. I nic nie jest w stanie jej powstrzymać. Bo nic nie trwa w bezruchu., Walka trwa bo gdy ustanie, ustanie Całość. Ta walka musi trwać dla ciągłości naszego świata. Właśnie- S_W_I_T
    To z moich skromnych notatek, które sobie latami zbieram. Jeżeli gdzieś popełniłam błąd, to wybaczcie 🙂 Nie zajmowałam się nigdy Indiami, raczej skłaniałam się ku Egiptowi. To nie ma pewno znaczenia, gdyż Herodot twierdził że greccy bogowie wywodzą się z Egiptu, jako najstarszej kultury. A gdy mity z Indii przenikały do Grecji, również zaczęto przypuszczać, ze z kolei Hindusi skopiowali ich greckie historie- tak były podobne. Nasze europejskie- nie tylko słowiańskie historie również są podobne, chociaż różnią się imionami.Jan Długosz identyfikował bóstwa polskie z bogami Olimpu.
    W obecnym świecie też co kraj to inne nazewnictwo w tych kwestiach. Słowa „bóg” poza naszym krajem nikt pewnie nie zrozumie. A jeżeli doda się, ze bóstwo oznaczało konkretną „funkcję”, wtedy dochodziło tłumaczenie dosłowne. Np bóg od nagrody, powiedzmy „nagrodnik” 😀 w każdym innym języku przyjmie inną nazwę.

    Tak naprawdę to nasza słowiańska tradycja jest starsza i pierwotna w stosunku do greckiej. Grecy zerżnęli ich panteon od nas, a nie odwrotnie. Jedynie uzupełnili go swoją własną „ornamentyką”. Nawet, jeśli „ściągali” ich panteon z Indii, nie zapominajmy, że wiara-wiedza Indii ma wspólne korzenie z naszą słowiańską. Stąd tyle wspólnych cech i bogów ma Słowiańszczyzna i Hinduizm.
    opolczyk

    Polubienie

    • To (s)wirowanie można kojarzyć z wieloma rzeczami na poziomie fizyki i praw kosmicznych. Jak wiemy, nic nie trwa w bezruchu.

      eż jak walka “braci” . Jeden pozy-, drugi negatyw. I nic nie jest w stanie jej powstrzymać. Bo nic nie trwa w bezruchu., Walka trwa bo gdy ustanie, ustanie Całość. Ta walka musi trwać dla ciągłości naszego świata.

      Pomagajcie wrogom haha XD

      Polubienie

  29. I ja uważam- co mi się zresztą BARDZO podoba, ze tak ogólnie, to właśnie w obecnej Europie jest gdzieś zagrzebany w błotnistej ziemi, spróchniały może nawet, FUNDAMENT całej światowej cywilizacji. Tej, która na razie wciąż jest skrzętnie ukryta, z braku szczęścia może jedynie, chociaż w zasadzie niewielu ludziom zależy na „dokopaniu” się Prawdy.
    Do Wiedzy. Są tacy Poszukiwacze, jeden już nieżyjący jaki mi przychodzi na myśl i którego gorąco polecam, to Robert Charroux. Był niestrudzonym poszukiwaczem właśnie „korzeni”
    I on tak jak i wielu innych uważał, że istnieje spisek przeciw ukazaniu Prawdy.

    Polubienie

  30. „W dniu w którym nauka zacznie badać zjawiska niefizyczne, w ciągu jednego dziesięciolecia zrobi większe postępy, aniżeli we wszystkich minionych stuleciach” cyt Nikola Tesla
    Pojedyncza cząstka elementarna jest zarazem i materialna i niematerialna. Jeszcze nie tak dawno coś co dziś jest już zbadane, zmierzone, zważone- było „zjawiskiem” niezrozumiałym. Niezrozumienie czegoś jest główną przyczyną i strachu i wrogości. Ale są upierdliwi dociekliwcy 😀 którzy z łatką „wariatów” badają rzeczy „niebadalne”.
    Myślę, że kwanty to ścieżka kiedyś porządnie wydeptana, a obecnie zarośnięta. Ale z całą pewnością „KTOŚ” już nią chodził i to sprawniej od nas.
    Myślę, że dzieje Słowian to ścieżka kiedyś porządnie wydeptana, a obecnie zarośnięta. Ale z całą pewnością „KTOŚ” już ją odchwaszcza

    Nie wiem czy Trehlebov ma rację, to chyba utopia- szczęśliwość w powrocie do starych zwyczajów społecznych.. Gdy się spada w przepaść, nie można się ani zatrzymać, ani już tym bardziej wrócić. Trzeba czekać co będzie gdy się osiągnie dno. Wtedy dopiero można zacząć szukać „kamienia łupanego” i więzi plemiennych

    Rawa:
    Niekiedy akismet bez wyraźnej przyczyny kieruje komentarze do spamu. Na to nie mamy wpływu.

    Admin

    Polubienie

  31. III. Prawo wibracji

    „Nic nie spoczywa; wszystko jest w ruchu; wszystko wibruje” – Kybalion.

    To prawo obejmuje prawdę, iż „wszystko jest w ruchu”, „wszystko wibruje”, „nic nie spoczywa” – są to fakty, które współczesna nauka potwierdza i nowe naukowe odkrycia tego dowodzą. A jednak to hermetyczne prawo zostało określone tysiące lat temu przez mistrzów starożytnego Egiptu. To prawo tłumaczy różnice pomiędzy różnymi manifestacjami materii, energii, umysłu, a nawet Ducha, które są głównie rezultatem zmieniającego się natężenia wibracji. Od WSZYSTKIEGO, które jest czystym duchem, w dół do najgęstszej formy materii, wszystko jest wibracją – im wyższa wibracja, tym wyższa pozycja na skali. Wibracja Ducha przebiega z taką nieskończoną częstotliwością i tak gwałtownie, że praktycznie jest on w spoczynku – tak samo jak szybko kręcące się koło wygląda jakby stało w bezruchu. Natomiast na drugim końcu skali istnieją duże formy materii, których wibracje są tak niskie, że zdają się być w spoczynku. Pomiędzy tymi ekstremami istnieją miliony milionów różnych stopni wibracji. Od cząstek elementarnych i elektronów, atomów i molekuł, do światów i wszechświatów, wszystko jest w ruchu wibracyjnym. Dotyczy to również płaszczyzn energii i mocy (które są niczym innym jak różnymi stopniami wibracji), a także płaszczyzn mentalnych (których stan zależy od wibracji), a nawet płaszczyzn duchowych. Rozumienie tego prawa, przy odpowiednich formułach, pozwala uczniom hermetyzmu kontrolować ich własne mentalne wibracje tak samo jak i wibracje innych. Mistrzowie również stosują to prawo do władania nad zjawiskami przyrody w różny sposób. „Ten, kto rozumie prawo wibracji, uchwycił berło władzy” – mawiał jeden ze starych pisarzy.
    http://franzbardon.pl/ksiazki/kybalion/kyb_2.php

    Rawa?Skąd piszesz?Miasto albo chociaż województwo możesz podać?:)

    Polubienie

  32. zgadza się
    mistrzowie Egiptu- wracamy do „podejrzanych” Ariów, gdyż najdawniejsi władcy- boscy- lub nawet półboscy, wyglądali nam znajomo. Włosy, skóra jasne, oczy często niebieskie, wzrost wyższy niż lud ówczesny podległy, a nawet DNA niezgodne z powszechnym ówcześnie. Więc wygląda, jakby jakiś jasny LUD wędrował, lub w każdym razie w jednym mniej więcej czasie tworzył to o czym wiemy.
    Też w Egipcie Wiedza dotycząca tak praw o których wspominasz Męża_Mirze :D, jak i praw architektury, czy psychologii, była na znacznie wyższym poziomie, niż ta, której dziś jesteśmy świadkami. Do dziś nie potrafimy zbudować piramidy, a nawet jeśli byśmy już umieli to wciąż nie bardzo wiedzielibyśmy „po co”. Do dziś psychologia uznała świadomość, od niedawna nawet podświadomość, a ci którzy szukają jeszcze ducha- ale już nie oficjalna nauka psychologii- głosi jeszcze istnienie nadświadomości. Wiedza w tym temacie wykraczała daleko poza to co dziś wiemy o budowie- składnikach duszy ludzkiej, która jak wszystko w Kosmicznej otchłani- ma swoje różne poziomy gęstości. Egipcjanie je poznali i określali. My dość trywialnie oceniamy ich religie czy filozofie jako bajdy o świetych krokodylach i innych bzdurach. Wiedza podobnie jak w innych częściach świata, przeznaczona była dla wybrańców- pewnie chodziło o to, żeby niechcący dzieciom nie dać zapałek, a małpie zegarka. Tak jak dziś się to dzieje. Żeby zdobywać najgłebsze tajemnice, trzeba być MĄDRYM w sensie ODPOWIEDZIALNYM. Dziś takich wymogów nikt nie stosuje, dlatego nieszlachetność bawi się zapalkami albo dłubie w mechanizmie zegarka. W świecie dawnym żeby dostąpić zaszczytu zdobycia Wiedzy, najpierw trzeba było zdobywac szlify szlachetnej duszy. Nawet nie zawsze szlachetnej krwi- bo to nie zawsze szło w parze jak wiemy skądinąd
    Stąd były zakazy mieszania krwi, ale to inny temat. Genetyka potwierdza dziedziczenie genów, ale czy jest gen głupoty to nie mam pojecia :D.. Dlatego też dawna wiedza była przekazywana tylko wybranym, wtajemniczonym, za pomocą języka „wybranego”, tajnego zapisu, lub umownych symboli. Stąd Egipt wciąż jest dla nas kompletnie niezrozumiały. Do tej pory nie potrafimy rozwiązać wykutych w kamieniu rebusów. Pozornie tekst rozumiemy, ale – pod każdym hieroglifem kryły się inne znaczenia- znane nielicznym.. Oczywiście chodzi o hieroglify z Dawnego Państwa. Egipski język zmieniał się tak jak każdy inny i starożytny Egipt miał takie zmiany rozłozone na 3 tysiące lat. A my przecież z trudem dogadalibyśmy się ze zmartwychwstałym Słowianinem z czasów początków naszej ery.
    Budowa duszy ludzkiej jest dość skomplikowaną opowieścią, ale gdy się ją dobrze przestudiuje, zahaczy o hunę, jogę, i UWAGA o rodzime praktyki naszych na wymarciu Szeptuch, albo szamnizm dalekich Azjatów, nawet Ameryki, okazuje się, ze wszystko zaczyna grać, bo zaczyna się wyłaniać spójny obraz. Wspólny dla „szamanów” ze starożytności. Są mikroskopy które mogą niemal w nieskończoność powiększać obraz najtwardszej skały czy stali, ale wibrowanie obrazu jest już tak wielkie, że nie daje się go sfotografować. A gdyby kiedyś się to udało- może zobaczylbyśmy tam samych siebie :D. Jakiś mikrokosmos wielkosci jednego atomu, z miliardami gwiazd, planet, i drobnych istotek na każdej z nich. My też jesteśmy takimi drobnymi istotkami w ciele jeszcze nieokreślonego kształtu naszego Wszechświata.
    Trzeba wielu lat poszukiwań, rozszerzonego o obecną skąpą jeszcze wiedzę z dziedzin Fizyki czy Astronomii, aby odkryć ze wstydem, że to nie my jednak zjedliśmy te wszystkie rozumy. My je dopiero niesmiało polizujemy i to przez papierek celofanowy.
    Jedno jest pewne, ze to my – niebożęta, musimy żyć w jednym z najcięższych swiatów, grzebać się w ciężkiej materii. Dlatego czasem tak ciężko… koniowi 😀
    Najdrobniejszy element jaki znamy- drży, wibruje, jest delikatny i mięciutki- jak ŚWIATŁO. Bo wszystko jest z niego zbudowane. Ze swiatła.
    Czy zauwazyliście, ze ŚWIADomość i JAŹŃ – jako słowa, rdzeniowo zawierają pojęcie światła? Jaśnienie, światło? A skoro nasz język jest tak bliski i równie wazny jak sanskryt, to napewno ma to znaczenie.
    Ale się rozgadałam ‚( Chaos mną miotnął :D, ale jak w kilku zdaniach ogarnąć tyle tematów na raz….??
    Więc wcale mnie nie zdziwi, jak automat walnie moje popisy wprost na śmietnistko 😀
    Strata dla ludzkości będzie zadna. W razie potopu czy czegoś tam, i tak nic po nas nie zostanie. Papier- zero, szczątki rdzy, plastik ok, ale jakiś przeżarty plaścią rdzą- wiecie, te stare plastiki sa strasznie kruche. Szkło pokruszeje i kiedyś jakieś nowego świata dzieci będą zbierały szklane paciorki i mówiły że to święte kamyki, jak tektyty 😀
    nie ma się czym martwić. Przetrwa nasza mniej gęsta materia- ta ze swatła zbudowana, i to może my będziemy tymi dziećmi. Tak jak teraz może my jesteśmy dziećmi wszystkich tych, o których tu wspominamy sobie 😀

    Polubienie

  33. ufff
    a co to jest „nudziło” ??? 😀
    jakieś nowowzrosłe bóstwo pewnie 😀
    ok, obczaję (jak się teraz mówi) nową stronę, ale teraz iiiidę sobie

    Polubienie

  34. zapomniałam dodać, ze greccy „bogowie” też byli podobni do wyżej wspomnianych. Atena miała blond loki i piękne oczy koloru szarego. Wzrostem też górowała. Chociaż z tym wzrostem bogów to (ech, znoooowu) inna historia, bo jak pewnie wiecie, często w starych opisach mówi się o wzroście ponadludzkim. Czyli a co tam, po parę metrów 😀 Albo do ok 3. Ale nie mniej jak 2,5
    Może to jednak nie byli Słowianie. Albo byli, ale utracili swoje moce wzrastania od trudnego klimatu na naszych terenach. Wilgoć, zimno, dieta też nie śródziemnomorska. I jak tu dociągnąć do marnych 3 metrów. 😀

    Polubienie

  35. Pingback: Piąta najstarsza znana zaginiona cywilizacja świata starożytnego : GONUR nad Morgłębą ( dziś Turkiestan ) – Stara Koliba Zerywanów ( haplogrupy R1a1a ) sprzed ponad 6500 lat . Odkrywanie tajemnic Gonur Depe ( Turkmenistan ) . Polak Kirgiz dw

  36. Pingback: joga a kultura dawnych Słowian | systemy rozszerzonej rzeczywistościA, naki, nefilim

Możliwość komentowania jest wyłączona.