Po co nam mistrzostwa europy…

.
Czyli krótko o historii metody „chleba i igrzysk„.

Już starożytni cesarze rzymscy wiedzieli, że plebs potrzebuje strawy cielesnej i duchowej. Rozdawnictwo żywności, a nawet pieniędzy pomiędzy biedotę było w Rzymie praktyką nieomal codzienną. Nie tylko uspokajało to nastroje biedoty, chroniąc stolicę cesarstwa przed buntami i rewoltami, to jeszcze dodatkowo polepszało notowania dawców. Byli nimi nie tylko cesarze. Także zamożni obywatele czy senatorzy zabiegając o popularność obdarzali  żywnością i datkami pieniężnymi rzymski lud. Metodę panem et circenses jednoznacznie sprecyzował cesarz Trajan mówiąc, że „Lud rzymski można utrzymać w spokoju tylko rozdawnictwem zboża i igrzyskami„.
Sam Trajan, potrzebując pieniędzy na modernizację i rozbudowę największego i najstarszego cyrku rzymskiego – Circo Massimo – podbił Dację z jej zasobami złota. Łupów starczyło nie tylko na Circus Maximus, ale i na nowe Forum.

Najbardziej znaną dzisiaj areną starożytnego Rzymu jest jednak Koloseum.

Ostatecznie igrzyska rzymskie (były to nie tylko walki gladiatorów) zakazano w VI wieku (w Coloseum w 528, a w Circus Maximus w 550 roku). Jeszcze wcześniej, bo w 393 roku katolicki cesarz Teodozjusz po zdelegalizowaniu pogaństwa i herezji zakazał jako pogańskich greckich igrzysk olimpijskich.
Jednak okazało się, że trudno jest utrzymać w spokoju lud bez igrzysk. Dlatego w średniowieczu wcześniejsze igrzyska zastąpiono publicznym paleniem heretyków, a później czarownic. Jedyną innowacją było to, że w chrześcijańskiej Europie skończyło się rozdawnictwo żywności i pieniędzy biedocie. To ona musiała żywić i utrzymywać możnych i rządzących.

W czasach nowożytnych postępująca urbanizacja coraz szerszych rzesz ludności, połączona z biedą i wyzyskiem sprawiła, że zakulisowym władcom potrzebne było znalezienie zajęcia dla mas. Czegoś na wzór starożytnych igrzysk. Teatry i teatrzyki uliczne dla biedoty już nie wystarczały.
Nie jest istotne w tym miejscu, czy inicjatorom odnowienia igrzysk olimpijskich ideę tę podpowiedziano, czy też wpadli na to oni sami. Wcześniejsze inicjatywy grecka i szwedzka umarły śmiercią naturalną.
http://pl.wikipedia.org/wiki/Igrzyska_olimpijskie#Ruch_olimpijski
Nowożytny ruch olimpijski zaczął rozwijać się prężnie. Znaleźli się sponsorzy, którzy w nim widzieli nie tylko biznes, ale i zajęcie dla mas.
Równolegle do idei igrzysk olimpijskich, wyprzedzając je nawet na Wyspach Brytyjskich zrodził się w Europie wraz z futbolem ruch masowego oglądania meczów piłki nożnej (kibiców jest znacznie więcej niż czynnych piłkarzy).

Pomijam  w tym miejscu zjawisko sportu rekreacyjnego, uprawianego dla własnej przyjemności.

W ciągu jednego stulecia „sport” stał się potężną gałęzią biznesu z jednej i narkotykiem dla tłumów z drugiej strony. W biznesie tym zawodnicy otrzymują tak naprawdę tylko grosze. Znacznie więcej zarabiają na nich inni.
Zarabiają na sporcie producenci artykułów sportowych (narty, rakiety tenisowe, piłki, obuwie sportowe, dresy itp).
Zarabiają kluby na sprzedaży gadżetów klubowych (szaliki, koszulki z nazwiskami idoli).
Zarabia na sportowcach branża reklamowa wykorzystując sportowców jako maskotki do reklamowania byle gów…
Zyski ze sprzedaży prawa do transmitowania ważnych imprez sportowych to setki miliardów złotych, euro czy dolców.
Dodatkowo „sport” stał się skorumpowanym i pełnym nepotyzmu siedliskiem dla przeróżnej maści większych i mniejszych cwaniaków pełniących dobrze płatne funkcje „działaczy”. MKOL czy FIFA to gniazda korupcji i przekrętów.
Nawet big pharma zarabia na „sporcie”. Jedni na produkcji nielegalnych środków dopingowych, inni na ich ściganiu.  Zarabia też prywatna chirurgia urazowa składając kości „asów sportu”.
Zarabiają na meczach loterie sportowe i mafie ustawiające wyniki.
Zarabiają „koniki” sprzedające fanatykom tuż przed meczem bilety po cenach kilkakrotnie wyższych niż należne.

Zyskują na sporcie także i marionetki polityczne. Każde większe imprezy są dla nich chwilą wytchnienia. Media zajmują się w tym czasie czymś innym. Przyjmowanie u siebie mistrzów olimpijskich i świata jest ulubionym rytuałem marionetek politycznych chcących przypodobać się kibicom.
Nie jest też przypadkiem, że np. rząd Bundesrepubliki regularnie co cztery lata podczas mistrzostw świata w piłce nożnej wprowadza bijące ludzi po kieszeniach nowe przepisy. W tym czasie umysły ludzi zajęte są czym innym – np. tym, czy należał się „karniak”, czy nie?

W Polsce piłka nożna od lat cieszy się największą popularnością (pomijam zimowy fenomen Małysza). Nawet mało znane drużyny piłkarskie mają własne kluby kibica. Jeśli zdarzy się małżeństwo fana i fanki, to jedynie podczas orgazmu i gdy śpią nie rozmawiają o ich klubie.

Sport oglądany dzisiaj przez miliony na stadionach i w telewizji stał się tym, czym był w czasach cesarstwa: … et circenses. Jedynie z chlebem sprawa się zmieniła. Kibicom i telewidzom nie oferuje się chleba, nie rzuca się im monet. To oni dopłacają do interesu.

Zauważyłem też pewną ciekawą ( i raczej nie przypadkową) koincydencję. Przez dziesiątki lat zarobki piłkarzy (także na Zachodzie), jakkolwiek i tak wysokie w porównaniu do zarobków zwykłego lekarza czy urzędnika, nie były obrazą zdrowego rozsądku. Piłkarze byli zamożni, ale nie byli dwudziestolatkami – multimilionerami.
Także przez dziesiątki lat utrzymywała się na mniej więcej tym samym poziomie ilość dyscyplin olimpijskich, jak i ilość urządzanych przeróżnych mistrzostw. Ale od czasu, gdy zaczęło narastać zadłużenie budżetów państwowych na Zachodzie i powoli zaczęły się cięcia na cele socjalne, wzrastać zaczęły ilość dyscyplin olimpijskich, ilość transmisji telewizyjnych, ilość przeróżnych imprez sportowych – i zarobki sportowców – nie tylko piłkarzy. Nawet wcześniejsze tabu olimpijskie, czyli występy „zawodowców” na olimpiadach zostało wyrzucone na śmietnik. Wprawdzie wcześniejsi „amatorzy” tak naprawdę byli niekiedy też de facto zawodowcami, ale przynajmniej ukrywali się z faktem życia tylko ze sportu.
W międzyczasie istnieją kanały telewizyjne wyłącznie sportowe. Są wśród nich nawet kanały komercyjne – odpłatne, czyli niedostępne dla byle biedaka.

Wielu Polaków, zwłaszcza kibiców piłkarskich cieszyło się z przyznania Polsce (i Ukrainie) organizacji mistrzostw europy. Ja tę wiadomość przyjąłem krótko i zwięźle – dobijają naszą gospodarkę i dlatego jako ochłap odwracający uwagę rzucili nam organizację mistrzostw.
Wydatki na budowę stadionów są ogromne. Można by przeliczyć – ile np. szpitali moglibyśmy za te pieniądze uratować przed widmem bankructwa. Albo – ile stoczni czy kopalń można było uratować przed likwidacją.

Wiem wiem – będziemy mieli za to piękne, nowoczesne stadiony… I zaszczyt organizacji ważnej imprezy…
Tylko – co z tego? Czy od tego przybędzie miejsc pracy?
Czy z drogich prestiżowych inwestycji można żyć i powiększać zamożność kraju?

Inwestycje w związku z mistrzostwami mające polepszyć infrastrukturę drogową wykonywane są w pośpiechu. Często akurt oddawany do użytku nowy odcinek autostrady w momencie przecinania wstęgi nadaje się już do remontu. Dopłacać do tego będą użytkownicy.
Kto wie, czy „modernizacja” odcinka kolejowego w Szczekocinach nie była też przeprowadzona w związku z mistrzostwami… Pośpiech, bylejakość zakończyły się tragedią.

Rzymskie hasło chleba i igrzysk we wspłczesnym wydaniu można by sparafrazować tak: im mniej chleba, im bardziej on spleśniały – tym więcej igrzysk. Aby motłoch zajęty nimi zapomniał o burczeniu w brzuchu.

Kto wie, czy na budowie stadionu narodowego nie wyjdą najlepiej… byli handlarze ze stadionu 10-lecia.
Gdy za kilka lat odda się im do dyspozycji bezużytecznie stojący stadion narodowy, nie będą musieli – jak wcześniej – moknąć na deszczu.

opolczyk

ps.
Słowianie nie uprawiali sportów. A przynajmniej nie spotkałem się z takimi informacjami. Ale mieli oni na codzień ruch i wysiłek na świeżym (i czystym) powietrzu. Choć nie jest wykluczone, że uprawiali w czasie świąt, obrzędów czy nawet pracując na polu jakąś formę „sportowego”  współzawodnictwa.
Przypuszczam jednak, że na widok ludzi biegających bieżnią w kółko stadionu aby zdobyć metalowy krążek na tasiemce, postukali by się palcem w głowę. A tym bardziej zrobili by to na widok rozemocjowanych kibiców siedzących na trybunach.

.

Reklamy

8 komentarzy do “Po co nam mistrzostwa europy…

  1. Pingback: NWO: Nadchodzi koszmar « Grypa666's Blog

  2. W żydo-chrześcijańskiej Brazylii dla jej rodowitych mieszkańców – rodzimowierców – Indian nie ma miejsca.
    Niszczycielski buldożer jahwizmu – „rzymska szubienica” nadal miażdży i niszczy niejahwistyczne kultury.
    opolczyk

    Polubienie

  3. Pingback: Po co nam Mistrzostwa Europy w Piłce Nożnej … – UEFA EURO 2012 – Polska Ukraina / XXX Letnie Igrzyska Olimpijskie 2012 – Londyn 2012 « Pagans / Poganie ( Rodzimowiercy słowiańscy ) – Poganin i Słowianin

  4. Pingback: Po co nam Mistrzostwa Europy w Piłce Nożnej … – UEFA EURO 2012 – Polska Ukraina / XXX Letnie Igrzyska Olimpijskie 2012 – Londyn 2012 « Słowianin – Polak – Rodzimowierca

Możliwość komentowania jest wyłączona.