„Demokracja” petycyjno-apelacyjno-protestacyjna

.

W teorii system polityczny, w jaki nas wrobiono wygląda tak: co cztery lata lud wybiera spomiędzy siebie własnych przedstawicieli. Wszyscy ci wybrańcy ludu, najlepsi jego przedstawiciele, cieszący się największym zaufaniem u współobywateli, wchodzą do sejmu, a część z nich tworzy rząd. Po czym wykorzystują oni przysługujące im prerogatywy przyznane im z woli ludu, który – jak wiemy – reprezentują, do realizowania woli tegoż ludu, z którego przecież się wywodzą. Po czym harmonijnie wybrane władze i lud który one reprezentują budują wspólnie wspólną i lepszą przyszłość. Teoretycznie w takiej demokracji władze nie powinne podejmować żadnych kroków, których nie aprobuje lud. Wszak władze są z ludu, są jego wybrańcami i robią tylko to, czego lud, który obdarzył ich zaufaniem (i wysłał na Wiejską lub do Alei Ujazdowskich) sobie życzy.

Tyle piękna teoria…

W praktyce posłowie i członkowie rządu zachowują się najczęściej od pierwszego dnia ich kadencji tak, jakby przybyli z innej planety. A przynajmniej z obcego i wrogiego Polakom kraju. Gdyż działalność posłów i ministrów co rusz wywołuje wzburzenie wśród ludu, którego są przecież wybrańcami. Gdyby rzetelnie policzyć ilość petycji, odezw, apeli, listów protestacyjnych i otwartych do wybrańców ludu, należałoby stwierdzić, że chyba po to tylko lud wybiera sobie spośród siebie najlepszych z najlepszych, aby potem całą kadencję miał zajęcie polegające na pisaniu czy podpisywaniu tuzinów apeli, petycji i listów protestacyjnych. Co rusz wzburzenie ludu wywołują a to afery (węglowa, stoczniowa, hazardowa), a to decyzje, uchwały i „reformy”. Zamykane stocznie, huty i kopalnie, sprawa GMO czy ACTA, „reformy” służby zdrowia, refomy emerytur i wieku emerytalnego, reformy szkolnictwa – wszystko to wywoływało zmasowane pisanie i podpisywanie petycji, zdarzały się też marsze protestacyjne, a nawet głodówki.
I pomyśleć, że wszystkie te protesty wywoływali ci, których lud wybierał sobie spośród siebie jako najlepszych z najlepszych.

Wyjaśnieniem tego dziwnego zjawiska jest po prostu to, że lud robiony jest systematycznie i na okrągło  w konia. Lud myśli, że wybiera najlepszych z najlepszych spośród siebie. W rzeczywistości lud wybiera kandydatów przez kacyków partyjnych wyznaczonych i na listach umieszczonych. A kandydaci wiedzą, że jak kacykowi podskoczą, to w następnej kadencji na fotel posła/ministra nie wskoczą.

Na dodatek tak dziwnie się składa, że na brak kasy czy na dojścia do mediów nie narzekają tylko te partie polityczne, które mają jedną istotną wspólną cechę. Opisał ją pięknie i obrazowo „profesor” obojga narodów (żydowskiego i polskiego) W. Bartoszewski tymi słowami:

„Polska to ewenement. Wszystkie liczące się siły polityczne w naszym kraju są życzliwe Izraelowi. Zarówno PO, jak i prawicowe PiS. Przecież świętej pamięci Lech Kaczyński był wielkim przyjacielem państwa żydowskiego. Proszę wskazać inny kraj w Europie, w którym w ostatnim 20-leciu trzech szefów dyplomacji, Meller, Rotfeld i Geremek, było żydowskiego pochodzenia, jeden ma honorowe obywatelstwo Izraela, a obecny ma żonę Żydówkę.”

Tak więc, bazując na wypowiedzi rebe Bartoszewskiego, wybory parlamentarne w Polsce są imprezą polegającą na tym, że lud ma do wyboru pomiędzy kandydatami liczących się sił politycznych, obligatoryjnie życzliwych Izraelowi. Kandydaci umieszczani na listach przez kacyków partyjnych także muszą być życzliwi Izaelowi. Bo jak nie, to paszoł won – i po szansie na fotel.

Niestety, lud przeistoczony w bydełko wyborcze tego podstępu się nie domyśla. I dlatego co cztery lata wierzy, że tym razem wybierze rzeczywiście najlepszych z najlepszych. A więc tych, którzy będą realizowali to, czego chce lud, no bo oni przecież dobrze wiedzą, czego lud chce, bo z ludu pochodzą.
Ale za każdym razem niezmiennie i na okrągło lud wybiera sobie takich, którzy nie robią tego, co chce lud, który ich sobie wybrał, a robią to, co chce np. Izrael. Albo Bruksela. Albo władcy pieniądza.

A kim oni są lepiej niż ja wyjaśni mój ulubiony satyryk.

A kto nie wierzy, że wszystkie liczące się siły polityczne w III Rzydopospolitej są przychylne Izraelowi, ten powinien przez kilka poprzednich dni odwiedzać kino Muranów.
http://www.jewishmotifs.org.pl/index.php?s=pl-idea
Ciekawa jest lista mecenasów, partnerów i patronów tego festiwalu.
http://www.jewishmotifs.org.pl/index.php?s=pl-sponsorzy-2012

Czy ktoś jest w stanie znaleźć informacje o tym, że w Izraelu organizowany jest podobny międzynarodowy festiwal fimowy pt: „Polskie motywy” ? I promocja polskiej kultury, która katolickim starszym braciom w wierze  na tysiąclecie udzieliła gościnności?
Zamiast tego oskarżani jesteśmy o zbrodnie, których nie dokonaliśmy.
A najlepszy z najlepszych, wybrany przez lud katolik, przeprasza jego strasznych braci w wierze w naszym imieniu za nie nasze, ale na chama wmawiane nam zbrodnie.
http://myslnarodowa.wordpress.com/2012/04/17/jedwabne-oszczerstwo-i-haniebne-przeprosiny/

O tym najlepszym z najlepszych, kolejnym belwederczyku przepraszaczu pisałem już kiedyś:
http://marucha.wordpress.com/2010/12/09/aj-waj-polska-to-taka-dziwna-kraj/

Dlaczego teraz – pomiędzy wyborami – o „demokracji” petycyjno-apelacyjno-protestacyjnej piszę?
Ano, bo znów podesłano mi do podpisania petycję. Chodziło chyba o obronę młodzieży przed wynarodowieniem. Pod petycją nie podpisałem się.
Podpowiedziałem jedynie autorom petycji, aby petycję napisano na papierze ściernym. Bo wtedy jej adresaci, ci najlepsi z najlepszych, prosto z ludu, wiedzący czego lud chce, nie będą mogli podetrzeć sobie nią tyłka.

No…chyba że trafi się masochista.

A tak całkiem na serio…

Łza rozpaczy w oku się kręci, kiedy patrzy się na przerobione na bydełko wyborcze agenturalnych partii potomków dumnych i wolnych Słowian. U nich, U NAS, obowiązywała w przeszłości bezpośrednia demokracja. Każda ważniejsza sprawa dyskutowana była na Wiecu. Każdy miał prawo zabrać głos. O tym, jak żyli, co robili, decydowali tylko i wyłącznie oni sami (MY SAMI). A nie ktoś w Warszawie, Brukseli, Telawiwie czy w banksterskiej rezydencji.
Jedynie na czas wojen wybierano wodza. Ale ten musiał naprawdę zasłużyć na to. A gdy zdradził i skumał się z obcymi za plecami rodaków – i go na tym przyłapano – ubijano takiego jak wściekłego psa. Aby swoich nie gryzł…

opolczyk

.

Reklamy

4 komentarze do “„Demokracja” petycyjno-apelacyjno-protestacyjna

  1. Państwo Polskie powstało wymierzone w ludzi tu mieszkających, taka jest geneza „państwowości” i nie trzeba być wariatem by to zrozumieć. Proste fakty. Feudalizm, chrzest. Łatwo zrozumieć że państwo było klawiszem w więzieniu „Polska”. Oczywiście to oczyszcza nas z hańby chrztu bo chrzest przyjął wiking.

    Polubienie

  2. Jeszcze taka ogólna mała uwaga,Ręce Boga są o wiele mniej Rodzime niż Kołowrót.Ręce Boga są zbyt…hm…zbyt podobne do symbolu wykorzystywanego przez templariuszy.

    A jak myślisz? Od kogo zerżnęli templariusze ich symbol?
    opolczyk

    Polubienie

  3. Co nie zmienia faktu że Kołowrót jest bardziej true 😀 i dodatkowo posiada walor wychowawczo-edukacyjny jeśli chodzi o odchamianie symbolu swastyki,osranego swego czasu przez nazistów inspirowanych przez jezuitów,kontynuujących tradycje tempariuszy.

    Polubienie

Możliwość komentowania jest wyłączona.