Olbrzymy w mitach i legendach

.

W rodzimych legendach słowiańskich napotykamy olbrzymy, nazywane czasem wielkoludami. Pierwszym nasuwającym się skojarzeniem z olbrzymami jest chyba legenda o Wyrwidębie i Waligórze. Wykarmieni przez wilczycę i niedźwiedzicę bracia byli przedstawiani jako olbrzymi. Istnieje wiele różnych legend o nich. W jednych są przedstawiani jako bohaterzy pozytywni, którzy uwolnili królestwo od żarłocznego smoka-ludojada. W nagrodę otrzymali księżniczki za żony.
http://legendy-polskie.cba.pl/?p=27
W innej wersji oszukali silniejszego od nich żelaznego Marcina, mając nadzieję, że któryś z nich dostanie uratowaną przez Marcina księżniczkę za żonę.
http://www.bajka.pl/friends/friends01.asp
Uwiecznieni są bracia olbrzymi nawet w poezji.
http://pl.wikisource.org/wiki/Powie%C5%9B%C4%87_o_Walig%C3%B3rze_i_Wyrwid%C4%99bie_%28urywki_z_poematu%29
http://wojciechswietobormytnik.blogspot.de/2010/07/waligora-i-wyrwidab_4606.html

Wyrwidęba i Waligórę niektórzy badacze utożsamiają z Lelem i Polelem znanymi bardziej jako Lelum i Polelum.

Lel i Polel: Para nierozłącznych braci bliźniaków. Wspierają darzących ich szacunkiem wojowników. Jako Waligóra i Wyrwidąb wędrują po świecie dając świadectwo swojemu braterstwu i niezwykłej sile. Bogowie ci najwyraźniej nie stronią od biesiad i hucznych zabaw skoro do dziś znany jest, poświęcony im staropolski toast i okrzyk: „Leli Poleli!”.
http://www.bogowiepolscy.net/bogowie-polakow.html

Inaczej trochę widzą to Wierczanie:

Lel i Polel – bóstwa rodzime polskie, bliźniaczy synowie Łady, wg Macieja z Miechowa analogicznie do greckiego Kastora i Polluksa, synów Ledy. Wspomniani następnie w „Kronice polskiej” M. Bielskiego, a jako Lelum i Polelum również przez M. Kromera. Pod tymi imionami występują w dramacie J. Słowackiego „Lilla Weneda”. Uosabiano ich z porankiem i wieczorem.
http://www.wierczanie.pl/index.php?akcja=bogowie

Znacznie obszerniej o Lelu i Polelu pisze Cz. Białczyński (oto fragment):

Lel i Polel, bliźniaczy synowie Łagody i Welesa

„Lel jest Panem Pośmiertnych Żalów i Obrzędów, Zwiastunem Śmierci, Pasterzem Dusz, Opiekunem i Władcą Żglisk, Zniczy, Żalników oraz Smętarzy. Jego narzędzia to Łuczywo-Znicz rozpalający nieci żywota, a także Ożóg-Pogrzebacz stanowiący jednocześnie Pasterską Laskę. Owym Ożogiem-Pogrzebaczem Lelij wygrzebuje trzecią duszyczkę ze żgliska. Nim też gasi płonący koniec nieci żywota każdej osoby powołanej do Zaświatów. Nim również pogania ociągające się dusze w drodze na Welę, a potem wiedzie przy jego pomocy zmarłych poprzez Nawie. Pomocnikami Lela są bogunowie nazywani Lelkami, pokazujący się często pod postacią czarnych ptaków i określani przez to mianem Zwiastunów Śmierci.

Polel jest Panem Ostatniej Drogi, Przewodnikiem po Zaświatach, Władcą Pamięci Pokoleń. Jego narzędzia to Popielnica (Urna), Ptasiopióra Kapa oraz Nawska Kość. Tej ostatniej Polel używa jak berła, wskazując jej końcem na właściwe drzwi Nawi. Jego pomocnicami są Popielnice. Do czasu Wojny o Krąg posiadał także Sowi Srebrną Tarczę-Zwierciadło, która wszystko odbijała na opak.”

http://bialczynski.wordpress.com/page/9/?archives-l

Innym legendarnym olbrzymem był Giewont, o którym krążą różne wersje. Oto jedna z nich…

Giewont był olbrzymen. Uratował życie jednemu z królów polskich, za co pasowany został na rycerza. Miał za zadanie chronić południowej granicy królestwa przed wrogami – co sumiennie wypełniał. Bronił Polski przed obcymi wojskami, przed nasłanymi na niego innym olbrzymem i smokiem. Ostatecznie wrogowie podesłali Giewontowi przepiękną niewiastę. Romansujący z nią Giewont zapomniał o obowiązku pilnowania granicy. Polska została złupiona. Chcąc zapomnieć o uroczej niewiaście Giewont zapragnął mieć serce z kamienia. Wymówił tę prośbę widząc spadającą gwiazdę. Gwiazda zamieniła w kamień jednak nie tylko serce, ale całego rycerza. Tak powstał masyw Giewontu.
http://czytelnia.basnie.pl/obok-domu/polskie-gory/giewont

W innej wersji będący synem smoka i kobiety Giewont chciał być rycerzem broniącym reszty rodziny. Tym razem zagrożenie przyszło od północy. Król Mróz chciał za żonę siostrę Giewonta, Osobitę. Giewont przepędził posłańców króla z północy. Nasłano więc na niego uroczą Zimę – kochankę króla Mroza. Ta zawróciła Giewontowi w głowie. Zajęty amorami Giewont nie zauważył, że Mróz go zamroził. Skutego mrozem Giewonta słudzy Mroza przewrócili na ziemię, a Zima posypała go śniegiem.
I tak leży Giewont obok Zakopango.
http://e-zakopane.pl/legendy/opowiesc_o_dzielnym_giewoncie.html

Upadek Giewontu pod wpływem kobiety przypomina nieco mit raju i upadek Adama skuszonego owocem poznania dobra i zła przez Ewę. Ech, te białogłowy…

Późniejszą wersją legendy giewontowej jest ta o rycerzach śpiących w ukrytej jaskiniach w Giewoncie.
Mają się obudzić wtedy, gdy Polska będzie w niebezpieczeństwie.
http://www.legendy.pl/4446-legenda-o-giewoncie-i-zakletych-rycerzach.php
Giewont skatoliczono.  I to dosłownie, stawiając katolicki krzyż na jego szczycie.

Legenda o śpiących giewontowych rycerzach w wersji uwspółcześnionej została napisana przez katolickiego księdza w czasach PRL.
Była ona zapewne katolicką krytyką realnego socjalizmu.
http://www.apostol.pl/czytelnia/rozne-artykuly/%C5%9Bpi%C4%85cy-rycerze-w-tatrach
Ciekawe – gdyby ten ksiądz obecnie, teraz,  jeszcze raz miał ją napisać – w kogo dzisiaj w nowej wersji zamieniałby Janek śpiących rycerzy? Wszak w stosunku do czasów PRL wiele zmieniło się dzisiaj w Polsce na gorsze.

Giewontowych wojów przywłaszczyła sobie też katolicka Solidarność. W jednym z obozów internowanych w piosence gwarą góralską śpiewano (pod adresem gen. Jaruzelskiego):
„Obudzone giewontowe staną wojska
a nad nimi panienecka cęstochowska
Solidarność nie zginie w góralskiej krainie
nie ty bendies nam góralom harnasiował”

W innym górskim regionie Polski, w Karkonoszach także krążą legendy o olbrzymach. Już sama niemiecka nazwa Karkonoszy – Riesengebirge – Góry Olbrzymów – wiąże Karkonosze z legendami o olbrzymach. Legendy te w różnych wersjach przetrwały do dzisiaj. W jednej z nich olbrzymi byli na początku dobrzy i mądrzy. Gdy jednak z upływem czasu zaczęli się robić źli i kłótliwi, wszyscy powymierali.
http://www.zielonagospoda.pl/?pl_dlaczego-karkonosze-zwano-tez-gorami-olbrzymimi,84

Inną odmianą karkonoskiej legendy jest legenda o Duchu Gór. Polacy nazywali go Liczyrzepą, Rzepiórem, lub Rzepoliczem.

http://www.szklarskaporeba.pl/pl/o-szklarskiej-porebie/historia/krolestwo-ducha-gor.html
Znajdujące się w pobliżu Karkonoszy Góry Stołowe i Sowie też mają swoje legendy o olbrzymach.

Natomiast na północy Polski znane są legendy o Stolemach.
Stolemy ew. Stolemowie byli olbrzymami. Wg niektórych legend byli nawet 100 razy wyżsi od ludzi. Jak to w legendach bywa – w jednych Stolemowie byli dobrzy, w innych zaś byli źli i podstępni. W jeszcze innych wersjach byli źli, ale niechcąco, przez nieuwagę – ze względu na ich niezdarność i ogromne rozmiary.

http://www.turystyka-biebrza.info/legenda-o-stolemach.html

http://www.rzygacz.webd.pl/index.php?id=35,195,0,0,1,0

http://zieloneszkoly.com.pl/zielone-szkoly/193/o-nowym-roku-i-stolemach/

http://www.ugosieportal.wborachtucholskich.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=64:stolemowe-koci-do-gry&catid=18:legendy-i-podania&Itemid=16

http://www.imichalak.pl/legendy/galeria3.html

http://www.najigoche.kaszuby.pl/artykul/artykul=110,tanczace-kamienie/

Ze Stolemami wiązane są kamienne kręgi i kurhany spotykane na całym pomorzu.
http://www.rodzinne-trojmiasto.pl/ciekawe_miejsca/Kamienne-Kregi-w-Wesiorach
http://www.kamienne.org.pl/kamienne/legendy.htm

.
O megalitach w Polsce sporo informacji jest tutaj:
http://www.halkiew.pl/polskie-megality/

http://pinholeandphotodocument.blogspot.de/2011/06/megality-dokumentacja-dolmen-z-borkowa.html

http://www.czaswlas.pl/obiekty2/?p=4&id_obiekt=9

http://interia360.pl/artykul/polska-megalityczna,42442

W Łupawie znajduje się największe zachowane cmentarzysko grobów megalitycznych w Polsce. Budowle te nazywane grobami olbrzymów prawdopodobnie są starsze od piramid w Gizie i od megalitycznej budowli Stonehenge.
http://polskaniezwykla.pl/web/place/13833,lupawa-grobowce-olbrzymow.html

http://morzekaszuby.pl/atrakcje-kaszub/14391-lupawa-grobowce-olbrzymow/

http://gwiazdy.com.pl/component/content/article/6002-megality-i-swiete-gory-pomorza-

http://www.polityka.pl/historia/255197,1,neolityczne-kolosy.read

Legendy o olbrzymach nie są, jak wiemy, tylko polską specyfiką.

U Rosjan znany jest olbrzym Światogor, wokół którego krążą różniące się pomiędzy sobą wersje legend. Wg. jednej z nich, ze względu na ciężar mógł chodzić tylko po skalistym podłożu. Zmarł, gdy próbował podnieść worek z zaklętym w nim ciężarem całej ziemi. W innej wersji zmarł pod ciężarem kamienia, jakim przykryto go, gdy leżał w dole, który stał się jego grobem.
http://www.taraka.pl/swiatogor

O śmierci Światogora-Porusza  według wołchwów z kapiszty Rodżany w Rodni pisze Cz. Białczyński.
http://bialczynski.wordpress.com/slowianie-w-dziejach-mitologia-slowian-i-wiara-przyrody/czworksiag-wielki-wiary-przyrody/o-mitologii-slowianskiej/o-ksiedze-tura/taja-5-%E2%80%93-o-narodzeniu-potworow-i-ich-bitwie-o-niebo-wele-i-ziemie/

We wszystkich światowych mitologiach aż roi się od olbrzymów. W najbardziej znanej mitologii greckiej mamy tytanów i tytanidy – bogów i boginie olbrzymy, walczące z bogami olimpijskimi o panowanie nad światem w wojnie zwanej tytanomachią. Oprócz tytanów w mitologii greckiej występują giganci z wężowatymi nogami. Także i oni prowadzili z dowodzonymi przez Zeusa „olimpijczykami” wojnę zwaną gigantomachią. Byli jeszcze jednoocy cyklopi, pasterze i budowniczy tzw. cyklopowych murów. Cyklopów rozsławiła sfilmowana Odyseja, w której Odyseusz oślepił Polifema.
Greckie olbrzymy były boskiego pochodzenia.
W mniej znanej, ale co najmniej równie bogatej mitologii indyjskiej występują też tytani, olbrzymi. Np. danawowie i dajtiowie. Byli to olbrzymi potomkowie Kaśjapy i Danu. Sprzymierzyli się oni z asurami (odpowiednikami upadłych aniołów w judeochrześcijaństwie) w wojnie z dewami – dobrymi bóstwami.
Olbrzymów znajdziemy także w mitologiach na drugiej półkuli. U Majów czterech olbrzymów zwanych „bakabami” podtrzymywało ziemię. U Inków według jednego z ich mitów bóg Viracocha najpierw stworzył świat ciemności zamieszkany przez rasę kamiennych olbrzymów. Olbrzymy jednak nie chciały słuchać boga, więc Viracocha zniszczył ich zesłając na świat  potop.
W mitologiach innych ludów europejskich także spotkamy wielu olbrzymów. Znajdziemy ich w mitach skandynawskich, germańskich, na Wyspach Brytyjskich. Słynny krąg megalityczny Stonehenge (czy potężne menhiry we Francji) często wiązane są z …olbrzymami, którzy je mieli budować.

O czym wielu katolików nie wie…
W przejętej przez chrześcijaństwo i włączonej do ST żydowskiej biblii też występują olbrzymy. Zarówno przed potopem, jak i po nim.
Księga Rodzaju 6, 4 – przed potopem:
„A w owych czasach byli na ziemi giganci; a także później, gdy synowie Boga zbliżali się do córek człowieczych, te im rodziły. Byli to więc owi mocarze, mający sławę w owych dawnych czasach.”

Interesujący jest kolejny cytat opisujący relację szpiegów Mojżesza wysłanynych do ziemi Kanaanu. Po powrocie ze zwiadu szpiedzy opowiadali Hebrajczykom o olbrzymach (Lb 13,32-33):
Kraj, któryśmy przeszli, aby go zbadać, jest krajem, który pożera swoich mieszkańców. Wszyscy zaś ludzie, których tam widzieliśmy, są wysokiego wzrostu. Widzieliśmy tam nawet olbrzymów – Anakici pochodzą od olbrzymów – a w porównaniu z nimi wydaliśmy się sobie jak szarańcza i takimi byliśmy w ich oczach

Ta relacja jest o tyle interesująca, gdyż starożytny Kanaan obejmował obok terenów Palestyny i części Syrii także Fenicję. A dzisiejszy Liban jest częścią starożytnej Fenicji.
Tutaj jeszcze krótkie wyjaśnienie – żydowską biblię (przejętą przez chrześcijański ST) uważam za celowo wymyśloną przez kapłanów, wyssaną z palca zbrodniczą  ideologię narodu wybranego (pozwalającą okradać i mordować nie-żydów), dającą ponadto kapłanom plemiennego Jahwe dominującą pozycję społeczną i monopol na obsługę świątyni. Niemniej żydowska biblia zawiera wiele przejętych od Sumerów mitów, a sporo późniejszych faktów i postaci w młodszych księgach znajduje potwierdzenie w historii.

Wracam do olbrzymów z Kanaanu…
Zgodnie z relacją dwunastu szpiegów ziemie Kanaanu zamieszkiwali m.in.  olbrzymi Anakici – synowie Anaka.
Kiedy pierwszy raz natknąłem się na informacje o świątyni Jowisza w Baalbek w Libanie, a zwłaszcza o jej gigantycznych fundamentach – natychmiast skojarzyłem to z biblijnymi olbrzymami z Kanaanu.
http://pl.wikipedia.org/wiki/Baalbek
Na fundament świątyni Jowisza składają się bloki kamienne o wadze nawet do ok. 300 ton. A trzy z nich ważą po ok. 800 ton.
Te trzy kamienne belki (wym. ok. 19 x 4 x 3,6 m) są największymi znalezionymi na świecie starożytnymi obrobionymi blokami kamiennymi, które wykonano, przetransportowano i ułożono na innych, mniejszych (choć też potężnych) kamiennych blokach, tworząc w ten sposób gigantyczną kamienną platformę.
Archeolodzy do dzisiaj nie wiedzą, kto, kiedy i jak tę platformę zbudował. Rzymianie, przy całym szacunku do ich sztuki budowlanej, takich gigantycznych monolitów nie byli już w stanie transportować. Ta sztuka w ich czasach była już  zapomniana. Oni jedynie na już istniejącej kamiennej platformie-tarasie zbudowali ich świątynię poświęconą Jowiszowi

O potężnych blokach z Baalbek krążą różne mity. W jednych budowniczym platformy był Nimrod. W arabskich manuskryptach pada imię biblijnego Kaina jako budowniczego tej potężnej platformy. Kain  rozkazał olbrzymom  wybudować dla niego twierdzę w Baalbek, której fundamentem były owe gigantyczne bloki skalne. Bał się on zemsty za zabójstwo brata. Potężnej budowli miał nadać imię swojego syna Henocha i zasiedlił ją olbrzymami. Podupadli oni jednak i stali się źli. Złych olbrzymów zgładził potop, a po potopie Nimrod przy pomocy dobrych olbrzymów Baallbek odbudował czyniąc z niej świątynię Baala. Zamierzał też zbudować na platformie potężną wieżę, z której chciał prowadzić wojnę przeciwko bogom. Z Baalbekiem wiązane są też takie postacie z biblii jak Adam, Abraham, Salomon, królowa Saby czy prorok Eliasz.
Ale już Rosjanin Matest Agrest uważał, że Baalbek zostało zbudowane jako platforma do startów i lądowań prehistorycznych statków kosmicznych.
http://en.wikipedia.org/wiki/Matest_M._Agrest

W pobliżu ruin świątyni znajdują się jeszcze dwa gigantyczne bloki o wadze ponad tysiąca ton.  Wygląda na to, że budowniczych gigantycznej platformy coś zaskoczyło, przez co ich budowy nie dokończyli…

Jak by nie było, gigantyczne bloki kamienne, wbudowane w wystający ponad ziemię taras o wadze 800 ton są faktem. O ich budowniczych nie wiemy nic. Aż chciałoby się znaleźć potwierdzenie na istnienie w przeszłości na ziemi olbrzymów. Ileż innych tajemniczych budowli byłoby wtedy łatwych do wytłumaczenie. Na przykład „cyklopowe” mury i budowle znane w Ameryce (Peru, Boliwia, Kolumbia, Meksyk) w Azji (Chiny, Japonia, Turcja) w Europie (Malta, Grecja, Francja, Wlk. Brytania, Irlandia, Hiszpania, Rumunia), no i w Afryce (Egipt, ale i Gambia oraz Senegal).

.
http://uleszka.uprowadzenia.cba.pl/webacja/ameryka/sacsay.htm
.

Czy na Ziemi żyli w przeszłości olbrzymi?
Nie wiem i nie nie upieram się przy takim pomyśle. Ale też nie odrzucam go jako czegoś niemożliwego.
Od czasu do czasu wykopywane są ogromne kości należące do humanoidów. 3-metrowe gigantopiteki żyły na pewno. Nie były wprawdzie ludźmi, ale były naszymi bliskimi krewnymi  – czyli małpami człekokszałtnymi.
Nie wszystkie „wykopaliska” są autentyczne. W internecie kursuje zdjęcie gigantycznego szkieletu, rzekomo wykopanego w Indiach. Jest ono najprawdopodobniej fałszywką i falsyfikatem.
http://facet.interia.pl/ciekawostki/news-cala-prawda-o-ludziach-gigantach,nId,446812

Ale…

Oglądając to „zdjęcie”  i porównując rozmiary człowieka z domniemaną czaszką mimowoli przypomina się mi inne zdjęcie. Przedstawia ono  dwa psy.
Zdjęcie z psami jest autentykiem, a nie podróbą. Nie ma w nim żadnej manipulacji. Pomyśleć tylko, że te dwa psy mają wspólnego przodka. W ciągu kilkunastu tysięcy lat z szarego wilka powstał potężny dog i maciupeńki chihuahua. Przy czym oba psy nadal mają prawie identyczne geny ich przodka wilka.

Czy nie jest więc możliwe, że i homo sapiens sapiens mógłby wykształcić – jak wilk – rasy olbrzymów i karzełków?

Na razie jednoznacznej odpowiedzi na to pytanie nie znalazłem.

opolczyk

ps. Istnienie olbrzymów wyjaśniałoby w prosty sposób, jak powstały poniższe budowle.

.

.

.

Ustawianie na sztorc ważących dziesiątki ton menhirów też nie było zadaniem łatwym. Ale było „akuratnym” zajęciem dla wielkoludów.

Przy okazji menhirów kolejny raz zauważymy parszywą cechę jahwistów, którzy wszystko chcą sobie zawłaszczyć. Nawet potężne, pogańskie menhiry.

.

.

.

Uzupełnienie.

W stwierdzieniu:

W Łupawie znajduje się największe zachowane cmentarzysko grobów megalitycznych w Polsce. Budowle te nazywane grobami olbrzymów prawdopodobnie są starsze od piramid w Gizie i od megalitycznej budowli Stonehenge.

pisząc o piramidach w Gizie miałem na myśli ich oficjalnie ustalony wiek, wymyślony przez egiptologów.
W rzeczywistości egiptolodzy przypisali wielką piramidę Cheopsowi na podstawie fałszerstwa dokonanego przez Richarda Vyse’a.
http://de.wikipedia.org/wiki/Richard_William_Howard_Vyse
Ten domorosły egiptolog, barbarzyńca i wandal, brytyjski oficer, dynamitem wysadzał wejścia do tzw. komór odciążających znajdujących się nad tzw. komorą królewską. Następnie w jednej z tych komór na jednym z bloków kamiennych nabazgrał Vyse „kartuszę” z  iminiem Cheopsa.

Ale…
Nie dość, że jego fałszywka zawierała błąd ortograficzny w imieniu Cheopsa, to jeszcze była napisana hieroglifami, których w czasie Cheopsa jeszcze nie znano. Pismo egipskie powoli ewoluowało. Te hieroglify, którymi nabazgrał Vyse imię Cheopsa powstały setki lat po Cheopsie.
Tak naprawdę archeolodzy nie wiedzą, kto i kiedy zbudował wielką Piramidę. To samo dotyczy Sfinksa. Obie budowle są znacznie starsze i istniały na długo przed panowaniem Cheopsa w Egipcie.
Vyse krótko przed sfingowanym „odkryciem” kartuszy z imieniem Cheopsa w jego pamiętniku 27 stycznia 1837 napisał, że musi dokonać ważnego odkrycia. No i krótko potem go „dokonał”.
Ten barbarzyńca i wandal wsławił się tym, że w południowej ścianie dynamitem wysadzał bloki skalne chcąc znaleść dodatkowe wejście do piramidy. Głęboka dziura pomiędzy 18 a 31 stopniem piramidy to jego „pamiątka”.

.

Reklamy

19 komentarzy do “Olbrzymy w mitach i legendach

    • AQQ:
      Okultyzmem parała się również wierchuszka III Rzeszy. Hitler miał doradców okultystów, sam nim też się interesował.
      Nie zapominajmy poza tym o okultyźmie na wyższych szczeblach wtajemniczenia u masonów, iluminatów.
      Cała wierchuszka dzisiejszych globalistów spod znaku NWO również wykorzystuje okultyzm do ich celów.

      Polubienie

  1. Znalazłem właśnie ciekawy blog z interesującym tekstem.

    „Innym aspektem mitologicznym, na który zwraca uwagę Składankowa, jest interpretacja postaci Baby Jagi, jako istoty boskiej (8). Badaczka ta identyfikuje tą postać ze słowiańską boginią śmierci [Jaga = Jędza, tj. choroba; por. w języku staro-cerkiewno-słowiańskim jęзa = choroba, (9)], postacią smoczą (pożerającą!), ale też z istotą pomagającą w przejściu ze stanu śmierci do ponownego narodzenia. Byłaby więc Baba Jaga swoistą „matką inicjacyjną”, której aspekt groźny i destrukcyjny związany jest z aspektem rytualnej śmierci, natomiast aspekt twórczy, związany jest z faktem ponownych narodzin.”

    http://zalmoxis-mitologiaiantropologia.blogspot.com/2010/08/basn-o-trzech-braciach.html

    Można by ten wątek rozwinąć na tym blogu?

    Polubienie

    • Mezamir:
      Temat jest owszem, bardzo ciekawy. Masa skojarzeń, wątków, symboli, interpretacji. Ale aby to dogłębnie zgłębić i opracować, potrzeba wiele czasu i poszukiwań. A ja na razie jestem zajęty innymi sprawami.
      Ale spróbuj Ty. Poszperaj, poszukaj. Jak będziesz gotowy, a tekst będzie nienaganny, to go wrzucę na bloga – podając naturalnie Ciebie jako autora.

      Polubienie

  2. Niestety nie mam materiałów źródłowych,czas by się znalazł ale zdrowie nie pozwala na pracę,nawet tak prostą jak pisanie ,eh,co zrobić.Kiedyś pewnie wyzdrowieję i wtedy zacznę pisać 🙂

    Odnośnie okultyzmu,całe zamieszanie wywołał oczywiście kk.Nazywając swoich mistyków mistykami,a cudzych okultystami/satanistami.
    Każda religia i rodzaj duchowości jest okultystyczny/mistyczny,ponieważ każda religia odwołuje się do tajemniczej/okultystycznej siły sprawczej,czyli boga.

    Hitler to był new ageowiec a nie okultysta.Epatował symboliką pogańską by pogaństwo niszczyć,epatował swoim okultyzmem z tych samych powodów.Efekty widać na każdym kroku,ludzie widząc swastykę myślą o nazizmie a mówić okultyzm myślą satanizm.
    \każde jabłko jest owocem,nie każdy owoc to jabłko.Pewnie i są jacyś wyznawcy Szatana ale to zwykli zbuntowani chrześcijanie którzy jeszcze o tym nie wiedzą.Popularność satanizmu wynika wyłącznie z popularności chrześcijaństwa.
    To że ktoś nazywa innowierce satanistą,nie oznacza że innowierca się za takiego uważa.

    Jeśli o Hitlerze mowa to przede wszystkim należy mówić o tym że Mein Kampf został mu podyktowany przez dwójkę niemiecki jezuitów.

    KK stworzył kult swojego Szatana.

    Malleus Maleficarum

    „Książka zawiera instrukcje jak należy oskarżać czarownice,jednak kiedy została przedłożona do akceptacji ówczesnemu cenzorowi,większość profesorów odżegnała się od jej treści. Niezrażeni tym faktem Kramer i Sprenger, sfałszowali akceptacje cenzorów fałszerstwo zostało odkryte dopiero w 1898 r.

    Histeria wzbudzona przez Kramera i Sprengera zaczęła się rozprzestrzeniać. przez prawie 300lat szalały ognie oskarżeń, gatunek ludzki oszalał. Mieszkańcy całych wiosek w których istniało podejrzenie ze mieszka tam jedna lub dwie czarownice byli prowadzeni na śmierć z okrzykiem:”zniszczyć ich wszystkich, Bóg będzie wiedział kto jest jego sługą”. W 1586 r arcybiskup Treves uznał,ze miejscowe czarownice są przyczyna ostatniej surowej zimy. Poddając je częstym torturom,uzyskano ich”spowiedź” i na tej podstawie oraz dzięki oszczerstwom arcybiskupa, oskarżeniom o ingerowanie w prawa natury, 120 kobiet i mężczyzn spalono na stosie żywcem.

    Orientacyjna liczba zabitych w Europie z powodu oskarżeń o czary to 9mln.

    Co w takim razie z satanizmem?
    Czarownice były nazywane czcicielkami szatana,czy była w tym jakaś prawda?Nie. Tak jak w przypadku innych oskarżeń,istniał powód aby w to wierzono. W ówczesnych czasach kościół był niezwykle surowy dla swych wyznawców. Decydował o tym w jaki sposób chłopi powinni oddawać cześć, żyć i kochać.

    Patrzono niechętnie nawet na seks pomiędzy młodą parą, twierdzono ze z aktu nie powinno się czerpać żadnej przyjemności,że zezwala się na niego tylko w celu prokreacji. Współżycie było zakazane w środy, piątki i niedziele. W okresie 40 dni przed bożym narodzeniem,lub Wielkanocą.
    Trzy dni przed przystąpieniem do komunii oraz 40 dni po porodzie.
    Innymi słowy w ciągu roku istniał okres dwóch miesięcy kiedy można było współżyć z małżonkiem oczywiście pamiętając by nie czerpać z tego żadnych przyjemności.

    Taka sytuacja prowadziła do powstawania rebelii. Chrześcijanie odkryli ze ich dola nie polepsza się od modlitw do tzw boga miłości
    i zdecydowali ze zamiast tego będą modlić się do jego adwersarza.
    W ten sposób narodził się satanizm-parodia chrześcijaństwa,kpina z niego był to protest przeciwko surowości kk.

    Jak się okazało, szatan również nie pomógł biednym chłopom ale okazał przynajmniej pogardę dla autorytetów działał wbrew establiszmentowi.

    Mateczce Kościołowi nie zajęło dużo czasu aby odkryć rebelię.
    satanizm był antychrześcijański,pogaństwo w oczach kk również
    zatem pogaństwo i satanizm stało się tym samym”.

    Hitler korzystał z porad astrologów początkowo,a potem sam ich likwidował ponieważ był katolikiem.Paląc w piecach wzorował się na inkwizytorach palących na stosach.Po owocach ich poznacie 😉

    Z książki pt “Godzina szatana” o. Livio Fanzaga, Diego Manetti, wyd. Esprit
    Czytamy:”To, czego doświadczamy, jest czasem próby i efektem wyjątkowej agresji złego ducha.Aby przeciwdziałać tym atakom, ludzkość MUSI NAJPIERW UZNAĆ ISTNIENIE SZATANA”…

    No i kto tutaj uczy wiary w Szatana?Kto go wyznaje?Kto nie neguje jego istnienia?

    Polubienie

  3. Pingback: Polska przedmurzem …Słowiańszczyzny? « Grypa666's Blog

  4. „Marzenie o zdrowiu psychicznym usprawiedliwia dzisiaj prawie każdy środek zapobiegawczy, praktycznie tak samo, jak prawdziwa wiara usprawiedliwiała inkwizycję” (Prof. Thomas S. Szasz, 1963)

    Kiedyś inkwizycja, dzisiaj psychiatria

    W dyskusjach na temat natychmiastowej potrzeby zakazu przymusu psychiatrycznego oraz stosowanych w psychiatrii ,,metod leczenia” chętnie przypominam, iż ta ,,gałąź medycyny” medycyną nie jest, a jest następczynią średniowiecznej inkwizycji kościelnej, która wbrew ogólnie przyjętemu poglądowi wciąż istnieje. Przypomnijmy, że inkwizycja krwawo wpisała się do ksiąg historii świata wymordowaniem wciąż nieokreślonej ilości ludzi; ilu zakatowano, potopiono i spalono na stosach do dziś nie wiadomo, gdyż rozbieżność danych sięga tu od 100 tysięcy do 9 milionów ofiar! Ludzi tych po torturach pozbawiano życia, ponieważ nie chcieli dostosować się do narzuconego przez chrześcijaństwo systemu wiary. Instytucji tej co prawda dla zmyłki dwukrotnie zmieniono już nazwę: w 1908 papież Pius X przekształcił ją w ,,Kongregację Świętego Oficjum”, zaś w 1965 Paweł VI w ,,Kongregację Nauki Wiary”, ale sama instytucja nadal istnieje, funkcjonuje i wciąż czyni swoją powinność. Gdyby ktoś pytał o adres? Ależ proszę: Congregatio Pro Doctrina Fidei, Palazzo del Sant’ Uffizio, 00120 Città del Vaticano. O szefa inkwizycji oczywiście tam nie pytajcie, bo przez to raczej wylądować można w psychiatryku, a w najlepszym wypadku odpowiedzą, że inkwizytorów już nie ma! I nawet nie będzie to kłamstwo! Inkwizycji też przecież nie ma, nieprawdaż?

    Od 1965 roku inkwizy… sorry… ,,kongrega…cją” zarządza nie sam papież, jak miało to miejsce od początku istnienia tej instytucji, czyli od pierwszych lat XIII wieku, a tzw. prefekt… Domyślam się, iż tylko nieliczni wiedzą, że od roku 1981 do 2005 funkcję tą piastował znany w Polsce bardziej ze swojej przynależności do Hitlerjugend, aniżeli do inkwizycji, prof. Joseph Ratzinger. Tak, tak… Ten sam ,,zastępca Jezusa na ziemi”, którego dzisiaj tytułujemy ,,Benedykt XVI”, ,,Ojciec Święty”, ,,Papież”…

    Po przytoczeniu tego faktu moi rozmówcy przez chwilę patrzą z niedowierzaniem i najpierw słyszę: ,,To nieprawdopodobne!” Po chwili pojawia się oczywiście kontrargument, że przecież poziom wiedzy w tamtych czasach był, jaki był, do czynienia mieliśmy więc z „masową ciemnotą”, ale dzisiaj jest… na pewno… inaczej: ani dzisiejszego społeczeństwa, ani psychiatrii nie można przecież porównać do ,,ciemnej masy”, a ci drudzy to wręcz sami ,,wykształceni” ludzie… Ba! ,,Naukowcy”! Tylko… skąd ta pewność i na czym ma polegać owa naukowość psychiatrii, nikt oczywiście nie potrafi powiedzieć. ,,No przecież wiadomo”, słyszę wtedy, ,,że chodzi tam o jakąś chemię w mózgu czy coś-tam… Chyba wiedzą, co robią, w końcu uczą się tego, studiują, praktykują itd…” Ale kto zastanawia się głębiej nad tą materią? Kto zagląda do tych ,,naukowych” prac? Kto je weryfikuje i dlaczego powtarza się, że jest tam jakakolwiek wiedza, skoro napisane tam, jak byk, że nie o wiedzę chodzi, a o hipotezy? Słowo hipoteza pochodzi z języka greckiego (hypóthesis) i oznacza przypuszczenie, osąd, który podlega weryfikacji!…

    http://www.wiadomosci24.pl/artykul/od_inkwizycji_do_psychiatrii_niechciana_prawda_175256-1–1-d.html

    Pseudopacjenci Rosenhana – jak łatwo zostać schizofrenikiem
    „Zdrowy w chorym otoczeniu” – tak brzmiał tytuł pracy prof. Rosenhana, opublikowanej w magazynie naukowym „Science”. Mowa w niej o ośmiu uczestnikach niebywałego dotąd eksperymentu, który po opublikowaniu nieźle wstrząsnął psychiatrią.
    W otchłani chłodu / Fot. a.skulskiProf. David Rosenhan był amerykańskim profesorem psychologii na Uniwersytecie Stanford i już w 1968 roku jako 40-latek zadał sobie pytanie, czy rzeczywiście istnieje różnica pomiędzy byciem ,,normalnym” i kimś potocznie nazywanym ,,wariatem”. Aby poszukać odpowiedzi na to pytanie zorganizował on 4-letnie badania, które przeszły do historii psychologii, jako „Eksperyment Rosenhana”. W tej iście szerlokoholmskiej pracy towarzyszyło mu 7 osób (czterech mężczyzn i trzy kobiety): trzech psychologów, jeden lekarz pediatra, student psychologii, malarz i gospodyni domowa. Francuski filozof Michel Foucault po zakończeniu badań życzył Rosenhanowi ,,Nagrody Nobla za humor naukowy”…

    Plan Rosenhana wydawał się w miarę prosty i miał odpowiedzieć na pytanie, jak długo psychiatria będzie potrzebowała aby orzec, że w przypadku tej ósemki ma do czynienia z ,,normalnymi” ludźmi, którzy faktycznie nigdy wcześniej nie mieli żadnych form tzw. zaburzeń psychicznych. ,,To pytanie nie jest ani niepotrzebne, ani zwariowane” napisze on później we wspomnianej publikacji. ,,Nawet jeżeli jesteśmy osobiście przekonani, że potrafimy rozgraniczyć, co jest normalne, a co nienormalne, to nie ma na to przekonywujących dowodów.”

    Co prawda Księga Diagnostyczna (DSM) Zjednoczenia Psychiatrów Amerykańskich dzieli pacjentów na kategorie według symptomów, co ma umożliwić odróżnienie osoby zdrowej od ,,chorej psychicznie”, ale w Rosenhanie pojawiło i umocniło się zwątpienie w sens tak stawianych diagnoz. Stwierdził on, że ,,choroba psychiczna” nie jest diagnozowana na bazie obiektywnych symptomów, a na subiektywnym postrzeganiu ,,pacjenta” przez obserwującego lekarza. Wierzył, że do rozjaśnienia problemu przyczyni się właśnie jego eksperyment, w którym sprawdzone będzie, czy ludzie nigdy nie cierpiący na żadne ,,choroby psychiczne” zostaną w szpitalu rozpoznane, jako zdrowe i jeśli tak, to na jakiej zasadzie to się odbędzie.

    Przygotowania do eksperymentu

    Wyglądały zawsze tak samo: pan profesor oraz współuczestnicy projektu przez kilka dni nie myli zębów, panowie się nie golili, następnie pseudopacjenci ubierali się w nieco przybrudzone ciuchy, pod fałszywym nazwiskiem umawiali telefonicznie z wybraną kliniką psychiatryczną i krótko po tym pojawiali się tam twierdząc podczas przyjęcia, że… słyszą głosy. Było to oczywiście nieprawdą, tak jak nieprawdziwe były podane przez nich nazwiska i zawody. Mało tego, nawet opisywane przez pseudopacjentów ,,głosy” nie miały odniesienia do znanych w psychiatrii opisów, gdyż nie ma głosów ,,pustych”, ,próżnych” i ,,głuchych”, jak to z premedytacją przedstawili uczestnicy eksperymentu w pierwszej rozmowie z lekarzem…

    Po diagnozie, która w siedmiu przypadkach brzmiała ,,schizofrenia”, a w jednym ,,zespół depresyjno-maniakalny”, nasi ,,pacjenci” zaczynali zachowywać się już tak, jak na co dzień w normalnym życiu, o głosach więcej nie wspominali, przestrzegali regulaminu, byli kooperatywni wobec lekarzy i personelu oraz mili i rzeczowi w swoich wypowiedziach. Ich zadaniem było przecież jak najszybsze przekonanie lekarzy i personelu szpitalnego o swoim zdrowiu psychicznym i wyjście z kliniki bez pomocy z zewnątrz.

    Jak się szybko okazało ich wzorowe zachowanie nie zmieniło niestety postaci rzeczy, a raz wypowiedziana diagnoza okazała się już nieodłączną i stygmatyzującą etykietą pacjenta. Naukowcy z niepokojem obserwowali nagminnie pojawiającą się psychiczną i fizyczną brutalność personelu wobec hospitalizowanych. Eksperyment okazał się więc już w początkowej fazie bardzo niebezpieczny, przez co część jego uczestników poczuła wyraźny strach ,,przed pobiciem lub gwałtem”. W efekcie tych pierwszych doświadczeń do projektu dokooptowano prawnika, z którym ustalono plan ewentualnego działania na wypadek okaleczenia lub śmierci któregoś z uczestników eksperymentu i dopiero wtedy grupa ,,ruszyła” na kolejne kliniki. Ogólnie eksperyment przeprowadzono w 12 szpitalach, po części tych starszych, o ściśle konwencjonalnym podejściu do ,,pacjenta”, a po części w nowoczesnych, nastawionych badawczo.
    http://www.wiadomosci24.pl/artykul/pseudopacjenci_rosenhana_jak_latwo_zostac_schizofrenikiem_106217.html

    Petycja psychiatrów wymaga naszego „NIE POPIERAM!”
    Psychiatria, instytucja łamiąca nagminnie prawa człowieka, chce pozyskać jeszcze więcej funduszy na kontynuację nielegalnego procederu „przymusowego leczenia psychiatrycznego”. Swoim „Nie popieram” i Ty możesz wyrazić swój sprzeciw.

    List otwarty w sprawie łamania prawa w psychiatrii
    http://www.wiadomosci24.pl/artykul/list_otwarty_w_sprawie_lamania_prawa_w_psychiatrii_182291.html

    Rząd chce chronić zdrowie psychiczne Polaków?
    W ostatnim czasie w zastraszającym tempie wzrasta liczba wymyślanych przez psychiatrów nowych jednostek chorobowych. To, co kiedyś zwykło uważać się za wynik przeciwności losu i ludzkich problemów – dziś nagle trzeba „leczyć”

    Z Watykanu dodatkowo dochodzą wieści, że Benedykt XVI również rozporządza w kwestii szkolenia nowych egzorcystów nie mówi się już o jednostkach, jak jeszcze kilka(naście) lat temu, ani też o 150 egzorcystach rocznie, jak było to napędzone za czasów panowania Jana Pawła II, który zadomowił się na dworach ultrakonserwatywnej Opus Dei… Nie! Niemiecki Benedykt XVI powołał do życia przy tym fundamentalistycznym braterstwie „Papieską Radę Wsparcia dla Nowoewangelizacji” i zapowiedział, że zaplanowane jest wypuszczenie na teren samych Włoch 3 tys. (słownie: trzech tysięcy!) egzorcystów, aby – UWAGA! – „wypędzić diabła z ojczyzny katolicyzmu.”

    O „konieczności” współpracy psychiatrów z egzorcystami i w Polsce coraz głośniej oraz coraz… oficjalniej. Powstają już nawet ośrodki, do których odsyłani będą „chorzy psychicznie”, z którymi „psychiatria nie może sobie poradzić”. Piszemy o tym w nadziei, że Polacy jednak nie pozwolą na przeistoczenie nas w PRW, czyli Polską Republikę Watykańską…

    http://www.wiadomosci24.pl/artykul/rzad_chce_chronic_zdrowie_psychiczne_polakow_180499.html

    Schizofrenia – inny punkt widzenia, czyli strona tworzona przez i dla schizofreników i ich sympatyków
    http://www.schizofrenicy.info/cms/pages/forum.php

    Dezintegracja: tradycja szamańska a psychiatria
    http://www.taraka.pl/schizofreniczny_szaman

    Polubienie

    • Mezamir:

      Tekst o psychiatrii podrzuć Kefirkowi. Psychiatria to część medycyny, może go zainteresuje.
      http://hipokrates2012.wordpress.com/

      A teraz o inkwizycji.
      Była to diabelska instytucja, ale aż tyle zbrodni nie ma ona na sumieniu.
      – w tamtych czasach chrześcijaństwo narzuciło władzom świeckim obowiązek zwalczania heretyków, bluźnierców, czarownice, pogan. I to władze świeckie częściej mordowały niepokornych, niż inkwizycja. Zwalczanie katarów papież ogłosił w 1209 „krucjatą” i najwięcej katarów wymordowano mieczem krzyżowców – uczestników krucjaty.
      Tzw. pławienie czarownic były to zwykłe przesądy motłochu, często podpuszczanego przez fanatycznych mnichów. Inkwizycja tego nie robiła, a nawet zaczęła pławienie czarownic zwalczać. Papieże nie tolerowali sytuacji, gdy owieczki „wymierzanie sprawiedliwości” podejmowały na własną rękę, bez jego nakazu. Taka samodzielność w działaniu owieczek była dla dominacji kleru niebezpieczna. Owieczki mają robić tylko to, co im się nakazuje, a nie podejmować własne inicjatywy.
      Paleniem czarownic natomiast protestanci przelicytowali Watykan. Tyle, że protestanci nie bawili się w sądy, w inkwizycję. Kto miał władzę, wydawał wyrok, bez sądu i podpalano stosy. Więcej czarownic spalili luteranie i kalwiniści niż watykańczycy.
      Tak więc nie tylko watykańska sekta była zbrodnicza. Jej protestancka konkurencja też.

      Psychiatria była często wykorzystywana do celów politycznych. A że jest brutalna, bezduszna, no cóż – niejeden psychiatra okazał się psychopatą.

      A co do egzorcyzmów – przede wszystkim należałoby wypędzić złego jahwistycznego ducha z opętanych nim papieża, kardynałów, egzorcystów i fanatyków jahwizmu.
      Kiedyś pewien znajomy fanatyk pisał do mnie, że i mnie powinno się egzorcyzmować, bo jestem „opętany”.
      Do fanatyków nie dociera, że to oni mają opętane łepetyny.

      Polubienie

      • „Indianie są wyznawcami Wiary Przyrody, Jej Strażnikami i Obrońcami. Wyznają zasadę “CZŁOWIEK NALEŻY DO ZIEMI A NIE ZIEMIA DO CZŁOWIEKA”(zasadnicza różnica, choćby w religii chrześcijańskiej wielką rolę odgrywa zasada odwrotna – człowiek władca ziemi ma ją sobie podporządkować) . Indianie zawsze byli Wojownikami walczącymi o prawa Ziemi, o wolność i o życie w szacunku do wszystkiego co nas otacza. Ich pogańska mentalność nie została nigdy przerwana mimo usilnych starań nowoprzybyłych osadników i Kościoła. Świadczy o tym choćby fakt, że nie poddali się oni asymilacji i nie przyjęli tego modelu życia jaki reprezentowali sobą biali osadnicy, a dziś zachodnia cywilizacja. Pozostali wierni swojemu systemowi wartości, za co zapłacili najwyższą cenę.

        Ludobójstwo jakiego dokonano na Tubylczych Ludach Ameryki, w imię oczyszczania Ziemi z bezbożnych, dzikich pogan, a w rzeczywistości w imię bogacenia się i chęci przejęcia ich ziemi wraz z jej bogactwami naturalnymi, analogicznie przypomina wydarzenia w historii Europy i pogańskich plemion europejskich, których jesteśmy potomkami. W imię nowego Boga, a tak naprawdę chęci zysku i władzy, podbito i zniszczono wspólnoty plemienne, okradziono z ziemi jednocześnie zrywając ich więź z Matką Ziemią. I tak wraz z ziemią stali się oni własnością systemu i Kościoła. Bardziej “opornych” spalono na stosach , a tym którzy mimo wszystko pozostali wierni swoim wierzeniom, zabroniono modlić się do ich Bogów czy Duchów, objawiając, że to Kościół jest pośrednikiem pomiędzy człowiekiem a Bogiem.( I tak Kosciół stał się “posiadaczem” dusz i manipulatorem mas).

        To co tak bardzo stało się mi bliskie w indiańskiej kulturze i mentalności, a czego wówczas nie potrafiłam odnaleźć w rodzimym środowisku – polskim społeczeństwie , to była wrażliwość Indian na wszelkie formy życia i ich stosunek do Przyrody, poszanowanie każdego istnienia, widzenia rzeczy, których Biali Ludzie nie umieli dostrzec. Dziś wiem, że my Biali, też umiemy tak patrzeć i postrzegać świat. Jeśli tylko wrócimy do swoich korzeni i otworzymy się na wiedzę i wiarę naszych Praprzodków – dostrzeżemy wówczas magię świata, usłyszymy szept Duchów Zwierząt, Drzew, Rzek czy Kamieni. Energia Ziemi i Kosmosu objawia się w Przyrodzie i wpływa na nas, musimy to widzieć i odczuwać, by prawidłowo funkcjonować i aby istnieć zgodnie z rytmem Świata, Wszechświata. Już dawno zostaliśmy oderwani od Prawdy, postawieni we wrogiej pozycji do samych siebie, do Matki Ziemi i własnej natury. Zjadamy swój ogon i doprowadzamy do samozniszczenia. Musimy się z tego wyzwolić, zarówno mentalnie, w przeciwdziałaniu temu procesowi zagłady, musimy sobie przypomnieć co znaczy być Człowiekiem, wrócić do Źródła. Musimy zrzucić kajdany niewolnictwa i przestać być narzędziem w rękach systemu.

        Podobieństwa pomiędzy tym w co wierzą Indianie i to na czym opiera się nasza rodzima wiara, są bardzo duże. Obie te wiary właściwie opierają się na tych samych kultach i wartościach: – Stwórca Wszechrzeczy ,- Matka Ziemia, – Wszechmocne Słońce, – Księżyc, – Piorun, – Ogień, – Moc Drzew, – Moc Ziół i Roślin, – miejsca mocy , – kult przodków, – rola i pozycja kobiet , – wspólnota , i oczywiście Zwierzęta, które jak wszystko inne posiadają ducha (przypomnę, że w chrześcijaństwie zwierzęta nie posiadają duszy, są więc tak samo jak inne rzeczy podległe człowiekowi – nie dziwi więc fakt jak traktowane są zwierzęta w Polsce, ani że Kościół Katolicki nigdy nie staje w ich obronie). Dla Indian Zwierzęta są braćmi, stanowią odrębne “narody”, takie jak np Buffalo Nation, Wolf Nation itd…Większość plemion Ameryki Północnej była myśliwymi, nieliczne zajmowały się uprawą ziemi, stąd miłość i głęboki szacunek do Matki Ziemi objawiał się miedzy innymi tym, że nie wyobrażali sobie oni kopania w ziemi, przy użyciu motyk lub innych ostrych narzędzi rolniczych. Uważali to za ranienie Matki, stąd tak ciężko było im przestawić się na system rolniczy do jakiego zmuszeni zostali w rezerwatach. Z tego powodu otrzymali niesłuszny przydomek leniwych dzikusów.

        Analogicznie podobnej ocenie zostali poddani europejscy Prusowie. Kronikarze Zakonu Krzyżackiego podkreślają niechęć Prusów do karczowania lasu. Jeśli musieli już to zrobić by powiększyć pole uprawne, pozostawiali oni pnie i korzenie drzew w ziemi, mimo, że mocno przeszkadzały w orce. Takie praktyki dziwiły Krzyżaków, przypisywano je wrodzonemu lenistwu podbitego ludu, który to zgodnie z ówczesną propagandą , wolał żyć z łupiestwa i grabieży niż z pracy, a do tego lubował się w przelewaniu niewinnej krwi chrześcijan.

        Przypomnę, że kraj Prusów porastała gęsta puszcza poprzecinana licznymi rzekami, pełna jezior i moczarów. Zaledwie 5-7% powierzchni było wolne od lasu.

        Dusburg kronikarz pisał: “Prusowie zamiast Boga czcili wszelkie stworzenia, czcili Słońce, Księżyc, Gwiazdy, Grzmoty Pierzaste, a także czworonożne istoty.. Mieli święte lasy, pola i wody, także w nich nie ośmielali się drzew rąbać ani uprawiać pola, ani ryb łowić…”

        Wracając do ludów Ameryki Północnej i ich mentalności, należy mieć świadomość tego, że będąc myśliwymi uważali oni zabijanie za ostateczność i tylko po to by przetrwać, wziąć tyle ile potrzeba, nigdy więcej. Po zabiciu zwierzęcia myśliwy odprawiał modlitwę, w której przepraszał ducha zwierzęcia i dziękował mu za ofiarę jaką złożył człowiekowi, by ten mógł żyć.

        Również wykonywanie różnych zajęć miało charakter sakralny. Tak było również u Słowian, Prusów czy Litwinów, gdzie każdą pracę poprzedzało skupienie I prośba o powodzenie, a każdy “zawód” (kowal, bartnik, rybak, myśliwy, a także zajęcia kobiece takie jak np. tkactwo) miał swojego ducha opiekuńczego.

        To co również łączy nasze plemiona europejskie z indiańskimi to POTRZEBA TWORZENIA. W każdym z nas tkwi większa lub mniejsza zdolność do tworzenia, może objawiać się w różnych formach. Tę zdolność powinniśmy pielęgnować i rozwijać. Jednoczy ona nas z Tworczą Siłą, którą cały Świat jest przepełniony i napędzany. BĄDŹMY WIĘC SPOŁECZEŃSTWEM TWÓRCÓW, A NIE SPOŻYWCÓW!!!

        W czasach przedchrześcijańskich zarówno w tradycji Indian, jak i w tradycjach naszych europejskich plemion, ROLA I POZYCJA KOBIETY była bardzo silna i znacząca. Oczywiste są takie fakty jak matriarchat, istnienie kobiet kapłanek, wojowniczek, szamanek, a w wierzeniach istniały kobiety-Boginie. Kobietę wiązano symbolicznie z Matką Ziemią, jako tę która daje życie. Traktowano kobiety z największym szacunkiem, oddawano cześć ich mądrości i sile. W czasach, kiedy Kościół stworzył inkwizycję, głównym celem zniszczenia były właśnie kobiety. Atakowano je po to żeby odebrać im pozycję i zlikwidować funkcję jaką pełniły w społecznościach – przekazicielek wiedzy, obrzędów i zwyczajów. Chodziło o to żeby całkowicie zerwać więzi z życiem ciagle jeszcze opartym na pogańskim systemie wartości.

        Zabijając kobiety i ogłaszając je wysłanniczkami szatana, odebrano staremu, naturalnemu modelowi życia siłę jaką stanowiły kobiety, odebrano wiedzę o dawnym sposobie życia (obrzędach, podaniach, wierzeniach, ziołach, świętych miejscach, powinnościach wobec naturalnych bóstw przyrody). Zniszczono tym samym fundament systemu wartości nawiązujący do starych czasów. Chrześcijaństwo postawiło kobietę w pozycji podrzędnej wobec mężczyzny, zakłóciło i zniszczyło równość pomiędzy obydwoma Mocami – Mocą Mężczyzny i Mocą Kobiety.

        “W świecie istnieją i działają dwie zasadnicze moce – męska i żeńska. Z tego działu pochodzi wszystko inne. Kobieca moc daje życie i sprowadza je na ten świat. Męska moc chroni to życie. Bycie “wojownikiem” to dla mnie część odpowiedzialności mężczyzn na tym świecie. Szacunek do kobiet i nasz stosunek do mocy, którą one reprezentują, jest święty dla całego życia mężczyzn. Jeśli zadbamy o kobiety, cała reszta znajdzie się na swoim miejscu.”. – Dino Butler, współczesny indiański aktywista.

        Model życia indiańskich plemion opierał sie na wspólnocie , wzajemnej opiece nad sobą, na kulcie przodków, szacunku do starszyzny, wychowywaniu dzieci bez przemocy (uważano je za święte istoty, w ich języku dzieci nazywa się “sacred beings”). Ważną rolę odgrywało między innymi wspólne przebywanie, gromadzenie się i gawędziarstwo. W czasie przedkolonialnym, nie istniała wśród Indian patologia, nie było niczego w rodzaju współczesnych wiezień, domów starców czy domów dziecka.

        Uważam również, że istnienie wielożeństwa miało swój biologiczny i praktyczny sens, dziś to niewyobrażalne w szczególności dla kobiet, ale pamiętajmy, że wówczas ludzie mieli inną mentalność i to co dziś wydaje się “nienormalne” wtedy było jak najbardziej na miejscu.

        JĘZYK I TOŻSAMOŚĆ. Język ojczysty, język narodu charakteryzuje określoną wspólnotę, łączy daną grupę. Mówiąc językiem ojców wyrażamy ducha narodu, bez niego nie umiemy wyrazić siebie, tego kim naprawdę jesteśmy. Jeden z indiańskich uczniów powiedział ( uczeń rządowej szkoły katolickiej , w której siłą umieszczano dzieci indiańskie): “ kiedy zakazano nam mówić naszym własnym językiem grożąc karą cielesną, płakałem ,bo oznaczało to , że kiedy będę się modlił w mowie angielskiej do naszych Duchów nie zostanę przez nie zrozumiany i tak stracę możliwość modlenia się i łączenia się z Duchami”.

        Szkoły katolickie , luterańskie czy ogólnie mówiąc oparte na chrześcijaństwie, powołane przez rząd Stanów Zjednoczonych i Kanady (tzw Boarding and Residential Schools) w celu “ucywilizowania” Indian, prowadzone przez księży i zakonnice, to koszmar większości Tubylców Ameryki. Powstały w 1879 roku i funkcjonowały do 1990 roku. Działały pod hasłem “KILL THE INDIAN SAVE THE MAN” (zabij Indianina ocal człowieka) i skutecznie dążyły do “wyprania” Indian z tożsamości.

        Tragiczne fakty całego tego przedsięwzięcia to przede wszystkim zabieranie rodzicom dzieci siłą. Kiedy skończyły 5-6 lat, wywożono je daleko do szkół, na 7-9 lat, zrywając więzy dzieci z rodziną żyjącą w rezerwacie.Zakazywano mówić językiem plemienia, odprawiać jakiekolwiek rytuały czy obrzędy, zakazywano modlitw, noszenia ubrań indiańskich czy swiętych rekwizytów, obcinano długie włosy chłopcom, które w wierzeniach są źródłem mocy i siły. Takie “ogołocone” ze wszystkiego dzieci, zastraszone i pogrążone w smutku oraz tęsknocie za rodziną, w imię Boga i Jezusa Chrystusa, nawracano biciem, poniżaniem, wmawiając, że dopóki nie będą jak Biali, nie są ludźmi tylko dzikusami, których Bóg nie kocha. Wykorzystywano dzieci do ciężkiej pracy, prowadzono na nich doświadczenia i eksperymenty “naukowe” (używano także elektrowstrząsów). Dzieci te były wykorzystywane seksualnie, zarówno przez księży jak i zakonnice. Wiele tysięcy dzieci zaginęło bez śladu, nigdy już nie wróciły do domu. Po latach znajdowano pojedyncze lub też masowe groby w pobliżu szkoły. Rodziny zabitych dzieci nigdy nie zostały nawet poinformowane o ich śmierci i jej przyczynach. Powszechnie stosowana była również sterylizacja. Dzieci chodziły do lekarza szkolnego na zabieg, nie wiedząc nawet czemu zostały poddane.

        Polityka rzadu amerykańskiego dotyczyła również sterylizacji młodych Indianek, zapobiegano w ten sposób późniejszym roszczeniom do bezprawnie zabranej Indianom ziemi, a tym samym zmniejszano populację Indian

        Kościół i rząd nigdy nie odpowiedzieli za zbrodnie na indiańskich dzieciach. W Kanadzie dociec prawdy i sprawiedliwości stara się były biały pastor, Kevin Anett. Zainteresowanych odsyłam do jego strony http://www.hiddenfromhistory.org Dzieci , które przetrwały szkołę i po latach powróciły do rezerwatów, do swych rodzin, nie umiały się już nigdy odnaleźć, nie czuły się ani Indianami ani Białymi, były NIKIM, bez tożsamości, akceptacji z obu stron, zagubieni pomiędzy dwoma światami.

        W 1960 roku powstał ruch indiański Red Power, którego celem było wskrzeszenie ducha wszystkich plemion, odrodzenie się kultury i powrót do korzeni, by znów poczuć dumę z bycia Indianinem. Ruch powstał w czasie, gdy w Ameryce o swoje prawa walczyli również Afroamerykanie, z tą tylko różnicą, że Czarnoskórzy domagali się praw równych z Białymi, by mogli żyć tak samo jak oni, gdy Indianie walczyli o prawo do odrębności, do życia opartego na swoim własnym modelu i wartościach. Indianie są jedyną grupą w Ameryce nie dążącą do asymilacji. Powstał wówczas Panindianizm, połączenie się w jednej idei wszystkich plemion (różnych od siebie narodów). Poczucie dumy z przynależności do konkretnego ludu i poczucie tożsamości plemiennej pozostało, jednak w walce o prawa Indian potrzebna była siła wszystkich plemion. Łączyły ich te same problemy: historia, bieda i dyskryminacja rasowa, a także wyznawanie tych samych wartości – chronienie Matki Ziemi i walka o wolność religijną, w tym do odprawiania obrzędów.

        http://bialczynski.wordpress.com/2011/03/09/marta-czasnojc-straznicy-wiary-przyrody-indianie-ameryki-polnocnej/

        KK jak zwykle jest sędzią we własnej sprawie i wybiela się jak może.Przepraszają za inkwizycję,potem mówią ze jej nie było,potem że była ale nic złego nie zrobiła.Jakby nie patrzeć,przepraszać to sobie mogą,co zrobili by zrekompensować straty jakie wyrządziła światu ta sekta destrukcyjna?Nic.

        Co złego to nie my,za inkwizycje przepraszamy ale wszystko co mamy dzięki niej to nasze i nie rusz.

        Działalności Krakowskiego Watykanu doświadczyłem wielokrotnie na własnej osobie. Chociaż jestem generalnie rzecznikiem zwrotu majątku zagrabionego przez Komuchów wszystkim prawowitym przedwojennym właścicielom, to jednak nie jestem zwolennikiem sytuacji kiedy Kościół Katolicki pozostaje poza kontrolą społeczną i posiadając olbrzymi majątek zaczyna w różnych dziedzinach życia społecznego wywierać nieformalne naciski typu, a to nie róbcie promocji takiej to a takiej książki w waszym Muzeum Archeologicznym, bo przecież to muzeum należy do nas więc jak będziecie niegrzeczni to was wywalimy, albo nie róbcie antologii mitologii słowiańskiej w Polskim Radio, bo przecież macie co robić, zróbcie antologię Jana Pawła II, itd, itp – tutaj kolejny przykład kościelnej prywaty nie liczącej się wcale z dobrem wspólnym – Oni chcą odzyskać Park który służył mieszkańcom – i oni to robią, z pomocą swoich ludzi we władzach miasta, i stawiają tam co chcą, z kim chcą – nie licząc się z nikim i niczym. Niby są właścicielem, ale czy rzeczywiście nie mogli zostawić tam parku, zamiast pazernie sięgać po kasę za wieżowce, które tutaj zbudują?!

        Ja wiem, że KK otrzymuje tylko 10% tego co miał, to co mu odebrano z pogwałceniem „prawa komunistycznego”, które było jednym wielkim gwałtem na własności, ale czasami jest coś amoralnego i obrzydliwego w pazerności Kościoła Katolickiego na własność i pieniądze.

        Do roku 1970 moje Technikum Geodezyjne mieściło się przy ulicy Pędzichów 13, a więc park który wtedy nie był jeszcze parkiem Jalu Kurka bo Jalu żył, ale był miejskim parkiem położonym na tyłach Polskiego Radia Kraków, stanowił ulubione miejsce naszych przerw międzylekcyjnych i wagarów. Szkoła miała też boisko sportowe przy kaplicy i drodze do parku. Było to rzeczywiście miejsce spacerów i tętniące życiem. Myślę że młodzi krakowianie nawet nie wiedzą o tym, że tam był kiedyś park miejski i że był to Park Jalu Kurka.

        O państwie w Państwie obszernie na stronie której adres podaję poniżej:

        Dobrym interesom nie popuszcza krakowska kuria, która w 1994 r. w Witkowicach dostała 50,9711 ha nieruchomości oraz 52 ha w tzw. drogowym Węźle Opatkowice – kilkanaście działek przy autostradzie. Z kamienic przy ul. Kanoniczej, gdzie mieści się Muzeum Archidiecezjalne, wylecieli mieszkańcy. Kościół łaskawie zostawił na uzyskanych włościach Uniwersytet Jagielloński i Teatr Kantora Cricot 2. Na razie trzyma się też Filharmonia Krakowska.

        Kamienice z domami pomocy społecznej przejmuje Caritas. W 1994 r. przejęła budynek przy ul. Mikołajskiej 30, zaś w 1998 r. Dom Pomocy Społecznej przy ul. Radziwiłowskiej 8. W Śródmieściu tego samego roku dostała kilka działek – 3836 m2 przy Skawińskiej 4 i Krakowskiej 47. W 2000 r. w Bronowicach księżom z Caritasu sprezentowano 12,7411 ha. Największe społeczne protesty towarzyszyły przejęciu Domu Pomocy Społecznej. Po listach otwartych, mediacjach różnych osobistości udało się tylko zastrzec, że Kościół nie może wyrzucić pensjonariuszy do 2014 r., choć chciał to uczynić natychmiast!
        Oprócz interesów robionych na kamienicach przy ul. Siennej i Stolarskiej dominikanie wciąż poszerzają swoje horyzonty biznesowe. W 1993 r. na Prądniku Czerwonym otrzymali 6 ha nieruchomości, w 1997 r. – 9,5 ha w Nowej Hucie i w 1999 r. ponad 20 ha na polach PGR Dziekanowice. Nie pogardzili także ogrodami działkowymi. Wciąż są nienasyceni.
        Akademii Muzycznej i PWST `do widzenia!’ powiedziały urszulanki. Od Komisji Majątkowej wyłudziły w latach 1996-1999 łącznie 82 ha na Prądniku Czerwonym i w okolicach Krzeszowic. Większość z tych terenów mają sprzedać pod osiedla mieszkaniowe.
        Chciwi michaelici, choć dostali ponad 50 ha w Pawlikowicach, po zagarnięciu domu pomocy społecznej przez 3 lata zarzynali go czynszem, aż padł. Na jego gruzach utworzyli zakonny Dom Dziecka, na który doją pieniądze z miasta i Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej.
        W kamienicy misjonarzy na ul. Floriańskiej mieści się McDonald’s, zaś na Placu Wszystkich Świętych misjonarska restauracja, gdzie stołują się krakowscy rajcy. Misjonarze, choć zgarnęli kasę za szpital kolejowy przy ul. Lea 44, wyceniony w 1995 r. na 1,1 mln zł, ponad 20 ha lasów, pól i zabudowań mieszkalnych na dokładkę, teraz żądają przed sądem przejęcia komercyjnych działek przy ul. Kawiory, w pobliżu miasteczka studenckiego. Spór dotyczy także kamienic mieszkalnych przy ul. Czarnowiejskiej 101 i 103 oraz szkoły podstawowej. Roszczenia mnichów dotyczą dwóch największych uczelni krakowskich UJ i AGH. Sąd zawiesił tymczasowo sprawę. Jak się dowiedzieliśmy, dotychczas toczyła się wyjątkowo stronniczo na korzyść Kościoła.
        Innym bulwersującym żądaniem jest przejęcie gmachu Państwowej Wyższej Szkoły Teatralnej przy ul. Warszawskiej 5 przez Stowarzyszenie Miłosierdzia Wincentego a Paulo. Jak wynika z toczącej się sprawy przed Komisją Majątkową – na razie istnieje niewystarczająca prawna zasadność występowania stowarzyszenia o przejęcie budynku.
        Salwatorianom śnią się 2 hektary w samym centrum miasta przy ul. Szlak 73a, gdzie mieści się Małopolski Instytut Samorządu Terytorialnego i Administracji oraz Park Miejski Jalu Kurka. Ewentualnie w zamian żądają 5 mln zł, co jest nie do przyjęcia nawet przez tak święte miasto. Być może więc park pójdzie pod wycinkę… Pazerni zakonnicy nie chcą słyszeć o gruntach zamiennych, chyba że też w centrum.
        Szarytki miały duży kłopot z wyrzuceniem ludzi z mieszkań przy ul. Filipa 15. W końcu udało się. Z marszu przejęły też policyjny pensjonat w Krynicy.
        Jak dobrze powodzi się klerowi w Krakowie mogą poświadczyć Córki Bożej Miłości. Po otrzymaniu ponad 40 ha nieruchomości władze Krakowa szukają im dalszych terenów zamiennych za nieruchomości na Śląsku, w Jastrzębiu Zdroju – 3 ha, bo jak mówią mniszki: `lepiej dogadują się w świętym Krakowie’. Większość nieruchomości przezorne zakonnice już zbyły….”

        Park Jalu Kurka zamknięty

        Park Jalu Kurka nadal pozostanie zamknięty dla krakowian. Mimo zapowiedzi, piątkowy protest mieszkańców okolicznych budynków nie zakończył się wyważeniem bramy. Obecni na miejscu policjanci i strażnicy miejscy informowali protestujących o konsekwencjach prawnych wtargnięcia na zamknięty teren. Jest jednak postęp w sprawie. W czwartek z mieszkańcami spotka się radny Bartłomiej Kocurek.

        Przepychanki w sprawie parku trwają od przeszło 12 lat. Obszar przekazany miastu przez rodzinę Tarnowskich teraz znajduje się w rękach Salwatorianów. Cała sprawa rozbija się o utrzymanie czystości na terenie parku. Prawni właściciele tłumaczą, że nie mają na to środków. Bramy parku pod pretekstem prac remontowo – porządkowych Salwatorianie zamknęli w kwietniu br. Nie wiadomo, kiedy zostaną zakończone. Być może czwartkowe spotkanie radnego z mieszkańcami rozwieje wątpliwości w tej sprawie.
        źródło: krakownews.pl za Gazetą Krakowską

        Salwatorianie domagają się zwrotu 19-arowej działki przy ul. Szlak. Znajduje się tam budynek Małopolskiego Instytutu Samorządu Terytorialnego i Administracji (MISTiA) i parking. – Jeżeli stracimy działkę, to w praktyce będzie to oznaczało dla nas przeprowadzkę. Tylko dokąd? – zastanawia się Janusz Olesiński, zastępca dyrektora ds. organizacyjnych MISTiA.

        Salwatorianie odzyskali już przylegający do instytutu park Jalu Kurka. Teren jest pod ochroną i konserwator przyrody nie zgodził się, by cokolwiek tu wybudować. Zakonnicy ogrodzili i zamknęli przed mieszkańcami ogólnodostępny do tej pory park. – Teraz domagają się zwrotu działki przylegającej do parku – informuje Olesiński.

        Salwatorianie nie chcą komentować sprawy. Pełnomocnik zakonu zaproponował, aby miasto przekazało w ramach rekompensaty inną działkę. – Problem polega na tym, że salwatorianie chcieliby działkę na którejś z ulic dochodzących do Rynku, a to nie wchodzi w grę – mówi Olesiński.

        W połowie maja miało dojść do spotkania między władzami miasta, salwatarianami i przedstawicielami MISTiA. – Termin spotkania nie został jednak wyznaczony i nadal nie wiadomo, kiedy dojdzie do rozmów – mówi Piotr Symołon, prawnik magistratu, który reprezentuje Kraków przed Komisją Majątkową, decydującą o zwrocie gruntów Kościołowi.

        Spór ciągnie się już od 20 lat.

        W części Krakowskiego parku Jalu Kurka przy ul. Szlak ruszyła budowa biurowca.
        Oburzenia nie kryją okoliczni mieszkańcy. – W tym miejscu przed około stu laty istniała zabudowa – broni się architekt.

        – To skandal. Park jest jedynym cichym miejscem w okolicy. To nasza ostoja zieleni. Wystarczy rozejrzeć się dookoła, wszędzie beton – mówi pani Janina, mieszkanka sąsiedniej kamienicy przy ul. Warszawskiej. – Park należy się mieszkańcom – apeluje Bogusław Krzeczkowski, szef rady Dzielnicy I Stare Miasto.

        http://bialczynski.wordpress.com/2010/11/04/jeszcze-o-jalu-o-jego-parku-i-krakowskim-watykanie/

        Polubienie

  5. I to władze świeckie częściej mordowały niepokornych, niż inkwizycja.”-ale to inkwizycja ich podpuszczała i straszyła piekłem.Zleciła komuś robotę,zmanipulowała ludzi,zastraszyła,podburzyła przeciw sobie a potem co,to nie my to oni sami?

    Polubienie

    • Mezamir:
      Nie tyle inkwizycja podpuszczała i straszyła piekłem co samo papiestwo. Inkwizycja była narządziem papiestwa do likwidowania opozycji. Obowiązki zwalczania heretyków, kacerzy i inn. władzom świeckim też papiestwo narzuciło. Naturalnie na zasadach – to nie my – to władze świeckie.
      Gdy hrabia Rajmund VI odmówił zwalczania katarów, a nawet stanął w ich obronie (mieszkali na jego terenach), został ekskomunikowany i wywłaszczony.

      A co do Indian i ich wierzeń – one przypominały wiarę i świadomość Słowian. Tak jak każda inna religia naturalna.

      Polubienie

  6. Mordowanie ludzi pośrednio,jest mordowaniem ludzi po prostu.To co piszesz wygląda jak usprawiedliwianie inkwizycji a powiedz to tym którzy ginęli,bo jakiś chłop tak się wystraszył słów księdza z ambony że postanowił wymordować sąsiadów.

    Prowokowanie konfliktów w których giną ludzie jest taką samą zbrodnią (a nie wiem czy nie większą)jak udział czynny.

    Inkwizycja działa do dnia dzisiejszego tyle że inaczej się nazywa.Nadal straszą ludzi,nadal używają propagandy i manipulacji a ludzie zastraszeni mordują innych,ponieważ się boją i w razie czego instytucja jest kryta bo przecież oni mają rączki tutaj,nikogo nie biją.
    Sprytne psychologiczne podejście.Wymyślić diabły,zaprogramować ludzi aby w nie wierzyli a później to już z górki,niech wpadną w obsesję i niszczą się wzajemnie,niech wszędzie widzą swoje diabły i poczują że mają misję,że są wybrani.

    Polubienie

    • Mezamir:
      Nie usprawiedliwiam inkwizycji.
      Inkwizycja nie była najwyższą władzą kościoła. Była instrumentem powołanym przez papieża do zwalczania herezji. Jej zbrodnie idą na konto papieży, papiestwa i ogólniej chrześcijaństwa.
      Wszystkie zbrodnie popełnione przez chrześcijan – obojętnie – kleru czy świeckich jahwistów i obojętnie z jakiego odprysku idą na konto całego chrześcijaństwa.
      Inkwizycja sama w sobie nie była nawet najgorsza, bo w przeciwieństwie do protestantów palących czarownice bez sądów inkwizycja wprowadziła np. instytucję „obrońcy”. Tortury też nie zawsze stosowano, a oskarżony miał prawo powoływania własnych świadków.
      Nie mam zamiaru rozgrzeszać zbrodni inkwizycji, ale nie widzę powodu, aby ją demonizować jako szczyt okrucieństwa. Były jeszcze gorsze rzeczy niż inkwizycja. Bo inkwizycji i wyroki ułaskawiające się zdarzały, a większość wyroków to były wyroki więzienia a nie śmierci.

      Polubienie

  7. Bo inkwizycji i wyroki ułaskawiające się zdarzały”-no tak,ale na jakiej zasadzie?Przyznaj że się myliłeś,wyprzyj się,przyznaj rację nam a wtedy możesz sobie żyć,chyba że chcesz myśleć samodzielnie to ok tylko że wtedy będziemy musieli Cię ukarać.

    Protestanci,anglikanie,prawosławie i katolicyzm to jeden kościół(ten sam bój jedyny JHWH zwany Ojcem albo Adonai albo Jehoshue lub Jehowa lub Allah)każdy jest lepszy od poprzedniego i jedyny słuszny bo taka jest natura religii”objawionej”,wywyższanie jednych nad drugimi.
    Normalnie to się nazywa faszyzm ale wystarczy zasłonić się krzyżem(pogańskim symbolem solarnym przejętym przez chrześcijan dopiero w IV wieku) i po sprawie,wtedy zwalczanie krypto faszyzmu staje się prześladowaniem wiernych.

    Polubienie

    • Gdy szło o herezję, inkwizycja była bezkompromisowa. Tutaj się zgadzamy.
      Natomiast przy oskarżeniach o „czary”, o „rzucenie uroku”, czy o „uprawianie nierządu z szatanem” była szansa znalezienia i przedstawienia świadków, którzy potwierdzali, że pomawiany jest gorliwym, wierzącym katolikiem i nigdy czarami się nie parał i z diabłami się nie zadawał. Zdarzało się nawet, że osoba wnosząca oskarżenie na koniec procesu sama lądowała przed inkwizycją – za składanie fałszywych donosów.
      Pomówienia o czary nie było aż tak łatwo udowodnić.

      Polubienie

  8. Wykorzystywano w procesach również zeznania dwulatków,świadczących przeciwko rodzicom!Logika jaką posługiwał się kk była/jest chora.Przykład:wyjmij podkowę z dna kotła z gotującą się wodą.Jeśli to zrobisz udowodnisz że Szatan dał Ci moc,jeśli tego nie zrobisz udowodnisz że masz Szatańską moc i boisz się jej użyć żeby Cię nie zdemaskowano!Nie miałeś możliwości by być niewinnym.

    Tego typu logika jest stosowana do dziś,ludziom się wmawia diabły i oczekuje ze będą udowadniać że nie są wielbłądami,człowiek jest winny dopóki nie udowodni niewinności.W państwie prawa udowadnia się winę,w państwie kościelnym trzeba najpierw udowodnić swoją niewinność żeby nie być winnym.

    Polubienie

    • Oczywiście, że KK był chory i zły. Niemniej w polowaniach na czarownice przodował protestantyzm.
      Metodę „gorącej wody” czy „gorącego żelaza” (tzw. ordalia) Watykan odrzucił i zabronił oficjalnie udziału w ordaliach duchownym w 1215 roku. W procesach inkwizycyjnych nie było to stosowane. Ordalia stosowano częściej w procesach świeckich, nawet po zakazie kościelnym z 1215 r.

      Polubienie

  9. To niczego nie zmienia,kk coś sprowokował,potem zakazał…tylko co z tego zakazu wynika?Nic.KK przede wszystkim stara się wyglądać,zamiast być tym na kogo pozuje i tak jest od zawsze.Fabryka fanatyków produkuje fundamentalistów po to by zdobywali nowe tereny dla tych pokornych i miłosiernych.Czy to nie dziwne że w momencie gdy Rodzimowierstwo się odradza,nagle mamy wysyp muzułmanów w Europie i Azji?KK czuje się zagrożony utratą jedynowładztwa i zrobi wszystko by go nie stracić.Zezwoli swoim braciom w wierze na wszystko byle móc potem powiedzieć:”o,zobaczcie jacy oni źli,z nami było wam lepiej,brońcie nas(a w domyśle”albo gińcie”).Zresztą,dla katolika to nie problem przejść na islam czy judeochrzescijaństwo,w końcu to jeden i ten sam Bóg,jedna tradycja w trzech wersjach(każda prawdziwsza od poprzedniej).

    Słuchaj – KK ma na sumieniu wystarczająco dużo rzeczywistych zbrodni, rzezi, prześladowań, terroru, kłamst, oszustw, fałszerstw, aby na ich podstawie uznać Watykan za instytucję zbrodniczą, przestępczą i totalitarną.
    A jak powiesz, że inkwizycja zgładziła miliony – co nie jest prawdą, bo sama inkwizycja tylu ofiar na sumieniu nie ma – to wyjdziesz na niepoważnego oszczercę, który bezpodstawnie dyskredytuje KK.
    Ich naturalnie należy demaskować, ale trzymać się trzeba przy tym faktów.

    opolczyk

    Polubienie

Możliwość komentowania jest wyłączona.