Chwila słowiańskiej poezji…

Widzenie w puszczy

Pojadę do puszczy i pod dębem stanę
Wbiję swój wzrok w jego wielką koronę
Ukłonię się, lecz nie padnę kolanem
Wyciągnę prawą dłoń, a nie ręce złożone
Pozdrowię Bogów w pierwszej kolejności
A zaraz potem Przodków swoich wspomnę
Przypomnę o swojej do Sławii lojalności
To jej poświęciłem swe serce niezłomne
Nie zapłaczę nad ojczyzną, lecz zacisnę zęby
W garść złapię źdźbło leśnego runa
I o pomoc poproszę wszechpotężne dęby
Niech szumem swym zbudzą już boga Peruna
Zawołam do dębów- wstańcie! Sławia kona
Pomóżcie mi walczyć tak, jak przed wiekami-
Wypowiem największych swych Bogów imiona
Niech wleją w me serce żar, tu pod dębami.
 Jestem już w puszczy, stanąłem pod dębem
I uczyniłem, co żem obiecał skrycie
Zazgrzytały gałęzie, jak ząb zgrzyta zębem
A w dębie ukazało się człowiecze życie.
W koronie zabłyszczało dębu wielkie oko
Zamruczał koroną też bardzo złowrogo
Po czym konary rozłożył szeroko
I rzekł- Dobrze żeś przybył z przestrogą-
-Bóg Perun nie śpi, on nigdy nie zasnął
Lecz w mym cieniu czeka na swoich wyznawców
Chętnie by dawno już w swych wrogów trzasnął
Lecz czekał na takich jak ty, Sławii zbawców.
Wiedz, że On teraz wysłuchał twych próśb
Zaraz rozbłyśnie wśród kraju ciemnoty
Dość już miał poniżania i gróźb
Od lat tysiąca ostrzył swoje groty.
I zaraz nimi On niewiernych ciśnie
A ciskał będzie gęsto, bez sumienia!
Aż z kłamców siłą wszystkie łzy wyciśnie
Pozostawiając im twarze z kamienia.
Twarze, które dębom odebrały
Ich świętość wielką, nieskalaną niczem
Twarze, które teraz od gromu zbielały
Zostaną martwym ołtarzem ze zniczem.
A dębów konary skruszą te ołtarze
Które krew piły i jadały ciało!
Na naszej ziemi tylko cztery twarze
Zostaną.
Żyj słowiańska kulturo, sławo, chwało!

Dąb Poganin- fot.ze str. http://www.garnek.pl

Za:
Reklamy

5 komentarzy do “Chwila słowiańskiej poezji…

  1. ale się serdecznie uśmiałem !!!

    Właśnie dzisiaj rano rozmawiałem z synem przygotowującym się do ważnego egzaminu i widząc, że zapał Mu nieco przygasł, zaproponowałem, by udał się na pobliską górę i wyszukawszy dębu, wzniósł ramiona i zaczerpnął mocy… (niemal dosłownie tak powiedziałem).

    Zaskakująca była reakcja synka. Mianowicie, zaniemówił, przekrzywił lekko głowę w bok i tajemniczo z lekkim uśmiechem, chwilę pozostał obezwładniony własnymi myślami. W każdym razie, ten dzisiejszy poranek przełożył się na… obiad ! Synek przygotował strawę (odgrzał wczorajsze potrawy, poopiekał ziemniaczki, dopichcił) i zaprosił mnie do stołu. Niby nic, ale małolat zachował się w ten sposób pierwszy raz w tzw. hormonalnym okresie.

    Kto chce, niech naśladuje. Wiem, że taka jest nasza czysta, nieskażona, intuicyjna natura…..
    A teraz doczytam wierszyk…
    Z pozdro
    Gracjusz

    Polubienie

  2. Niezłe !!! trochę niepokojąco wybrzmiewa ostatnia zwrotka a przecież wystarczyłaby przedostatnia.

    Wierszyk ten jest pierwszą współczesną formą kulturową, którą szczerze doceniam. Natomiast koszmarnie przedstawia się sfera utworów muzycznych. Dosłownie hardcorowe „walenie” żubra prosto na stokrotki.

    Polubienie

    • Gracjusz:

      Przyznam się, że dla mnie właśnie ostatnia zwrotka jest kwintesencją tego wiersza i – mam nadzieję – antycypacją tego dnia, kiedy dęby rozsadzą ołtarze Jahwe, przed którymi pito krew i jedzono ciało Joszue/Jezusa. Na miejsce obecnych ołtarzy Jahwe powrócą Perun, Świętowit, Swaróg…

      Polubienie

      • Masz całkowitą rację. Też mam nadzieję, że doczekam tych czasów. Pozdrawiam CIĘ !!!

        Te czasy nadejdą.
        Pozdrawiam.
        opolczyk

        Polubienie

Możliwość komentowania jest wyłączona.